25 lut 2014

TO ZNOWU JA I ZNOWU O FEJSIE (choć nie tylko;)

Ale żem wczoraj wtopiła... o losie słodki.
Napisałam o tych na A (nie mogę dokończyć, bo boję się, że mię wyśledzą i znajdą;) i potem mi spokoju nie chcieli dać, mówię Wam.
Kto nie wie o co cho leci TUTAJ, czyta punkt 4.
W ciągu 10 min dostałam chyba z 15 spa.....yyyy tych takich wiadomości z linkami co to polecają różne sexszopy i inne hotele.
ONI mają jakieś coś zamontowane, co wyłapuje takich naiwniaków jak ja i przy byle okazji organizuje ostrzał, mówię Wam. Jakieś ef-bi-aj czy inne ka-gie-be to to jest.

Z drugiej strony strony tak sobie myślę, że w sumie to mogę coś stracić, bo zawsze może się ktoś trafić, kto powie coś interesującego
:D

No a jeszcze a propos tego całego Fejsa, to wiecie co? 
W sumie to nic :) 
W sensie niech on sobie wisi, a jak kiedyś go ogarnę to ogarnę. Jak nie, to trudno. Widzę, że nie wszystkim jest on do życia potrzebny, a i dobrze!
Choć, nie powiem, liczyłam, że któraś mi tu tupnie nóżką i przedstawi po-zy-ty-wy tegoż.
Prywatna strona Fb mnie nie interesuje, rozumiem, że to jedno z narzędzi komunikacji pomiędzy wami, a koleżanką z Miami, bratem w UK, albo psem w Toronto.... mnie wciąż do tego wystarcza tel/skype/@... więc nie o to mi chodzi,
Tylko prosta zależność blog-fp
Akcja-reakcja.
Ale skoro nikt się aż tak dobrze nie wyraził i nie próbował mnie przeciągnąć na tę drugą stronę mocy, to ja pass.
Nie mam na razie czasu na rozkminkę ;)

Wiecie, że karnawał już się kończy?
Chrust/oponki/pączki pojedzone?
Ja zamierzam jeszcze jeden rzut zrobić do soboty.
Ale smacor mnie naszedł na faworki dzisiaj rano taki, że nie wiem.... trza chyba stanąć i coś wywałkować ;)
Wielkanoc jakaś taka późna w tym roku.... choć przynajmniej jest nadzieja, że nas śmieg nie smyrnie po czapkach jak w zeszłym roku, nie?
Dając się porwać tematowi machnęłam wczoraj sobie pierwszą pisankę, hłehłe :P
Jaką? Pokażę na dniach (gdzieś mi znowu ładowarkę do aparatu wsysło), cobyście sobie też takie mogli zrobić.
Z dzieckiem można takie uczynić. Albo kimś. Siadacie, włączacie wiadomości i cyk - jajko gotowe!

Gutek wczoraj próbował, tylko że szybko się znudził. Zacięcie plastyczne w nim takie, że nie wiem. Cały tatuś, cholela jasna ;)

No, a jakby tak komuś się chrustu jeszcze zachciało to proszę:
(trza kliknąć w zdjęcie, to się przepis ukaże)



albo oponek:

albo na przykład ślimaczków z cynamonem. One średnio karnawałowe, ale za to z zimową porą przeze mnie kojarzone ;)




29 komentarzy:

  1. Heloł:)Właśnie chciałam Cię prosić o jakiś taki fajny przepis na jakieś pączusie albo chrust...normalnie czytasz w moich myślach:)))Skorzystam sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, ale trafilam :-)
      Pączków jakoś sama nigdy nie robię... jak juz to na doczepke mamy, a ze mama pojechała hen, to mnie się samej nie chce :-)

      Usuń
    2. Ja pączków jeszcze nigdy....ale takie oponki to se "szczele":)mniammmm...

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Uchu, mnie to w brzuchu właśnie burczy :-)

      Usuń
  3. Nie mam prywatnego konta na fejsie i nie chcę mieć.
    Jak chcę poczytać Śmiechujki u Oli na koncie fejsbukowym bloga usta-usta to właże przez konto firmowe, hehe...
    Też tego za bardzo nie ogarniam ale firma konto musi mieć, bo inaczej nie istnieje.

    A ty masz na nk takie piękne czarnobiałe zdjęcie? To ty jesteś? Bo bym cię chętnie zaprosiła ale nie wiem czy to ty :))
    Mnie nie znajdziesz, ja jestem poblokowana na wszystkie możliwe sposoby - ewentualnie po samym nazwisku i miejscowości znajdziesz mojego Wysokiego a wtedy u niego w kontaktach mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smiechujki na demotywatorach nalogowo z M oglądamy :-)
      Tam na dole strony są linki do innych podobnych stron... Można przepaść na długi czas... Choć przynajmniej człowiek posmieje się trochę :-)
      Na NK to SEM ja :-)
      Znaczy chyba :-)
      nie wiem czy jest jeszcze jedna taka mysa w mieście. Czarno-biala fota czarujacej mlodej damy lekko podpartej to ja! Zapraszaj! :-)

      Usuń
  4. Ja właśnie też usunęłam ze spamu ze 40 tych na A. Aaaaaaaa, ratunku! Co za masakra!

    A widzisz Mysko - tortu mogę zawsze stanowczo odmówić, a takiego chrusta to zawsze chętnie przygarnę! Lubie to!

    A co do Fb, to ja już żem powiedziała, co wiedziała i tyle. Czyli niewiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie atakują, nie? Przed chwilą znowu spam mnie zalał. To tak u mnie partiami idzie :-)
      Ja tez chrust lajkuje :-)

      Usuń
  5. Ja się spóźniłam z opinią o facebooku pod poprzednim postem to napiszę tutaj. Używam głównie prywatnego, choć ostatnio też rzadko (jakoś szkoda mi czasu). A tego blogowego to sobie nawet zrobiłam. Założyłam konto i w ogóle. Ale normalnie jakoś nie mam do tego serca. Więc na razie nie używam. Może kiedyś mi się odmieni...

    Od kilku dni chodzą za mną faworki, normalnie aż mnie śledzą. I marzę już o nich po nocach a tu dzisiaj BACH, nie dość, że u Ciebie na blogu, to jeszcze u mnie w pracy, stoją na parapecie. I śmieją się do mnie bo akurat dzisiaj jestem na detoksie i nie mogę ich tknąć!!! Ale... schowałam sobie dwa do szuflady i będą na jutro do kawy. A w czwartek już pączki. Pączusie... ach, dawno już nie jadłam i nie mogę się doczekać. ;-P

    Ps. Cieszę się, żeś się obudziła i wszystko git! :-D Zabieram się do maila ale jak zwykle coś mi nie wychodzi, więc może jutro. :-)
    Buziaki! :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja fb mam, chociaż musze przyznać, ze powoli jego rola sprowadza się do tago jaką kiedyś miało dla mnie gg :)

    Pączków w tym roku zjadłam sporo, aż wstyd a faworków wcale. No ale ostaki przed nami więc nadrobię, nie ma obaw :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Omomomomomomom! No wiesz Myska?! Odchudzam się!

    OdpowiedzUsuń
  8. Boze..d...pa rosnie a Ty tak kusisz :P

    OdpowiedzUsuń
  9. poważnie się kończy??? to mnie zadziwiłaś :) ja jak zwykle nie wiem co kiedy i po co,
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Ci tu tupnę nóżką, a co! :)
    Fanpage jest potrzebny, jeżeli zależy ci na czytelnikach, i myślisz o blogu przyszłościowo. czyli, chcesz zwiększać ilość nowych czytelników i dbac porządnie o większość stałych bywalców. chociaz czytałam komentarze pod poprzednią notką i w szoku jestem że takie jesteście anty Fejsbuniowe :)
    Ale w czym rzecz?
    A no w tym że czytelnik jest leniwy;) Wrzucasz mu podlinkowany nowy tekst na FB i on wie, acha, juz jest trzeba zajrzeć;) A że większość ludzików namiętnie przegląda FB codziennie(ja też!ale u mnie to zboczenie zawodowe jest, śledzę wszelkie nowe media) więc na bierząco może do Ciebie zajrzeć kiedy zobaczy nowy tekst;)
    Sorki że dopiero teraz ale jestem w trakcie przeprowadzki i z netem mam problem, buuu..
    pees. ciesze sie ze sie obudzials ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, wnioskując z Twojego komentarza, nie posiadając fanpejdża nie zależy mi na czytelnikach i nie myślę o blogu przyszłościowo?
      Czy jedno musi wykluczać drugie?
      To prawda, że nigdy nie czułam parcia by zdobywać więcej i więcej w blogowej hierarchii, cieszę się, że mam stałe grono odbiorców, które mnie czyta niezależnie od dodatkowych wtyczek które instaluję bądź nie. Ja wiem, że taki znak czasu, że wszystko pędzi i nie znosi stagnacji, ale mam poczucie, że im później się temu poddam tym lepiej dla mnie.
      W życiu prywatnym też tak mam.... kilkoro sprawdzonych przyjaciół, których mam od wielu lat.... nie szukam jakoś nowych wrażeń ;)

      PS, sorki, że dopiero teraz, ale choroba mnie skutecznie z nóg zwaliła :-/

      Usuń
  11. Mhmm... smakowite te ślimaczki.
    Ja jutro będę wsuwała gniazdka - wyjątkowo mam na nie chętkę.

    Jeśli chodzi o fejsbuka... założyłam statecznej, ale dopiero raczkuje. Natomiast traktuję go raczej jako "informator" o nowych postach i chciałabym tam wrzucać jakieś drobne wpisy, które nie nadają się zbyt na samego bloga, takie troszkę śmietki :)
    Mam nadzieję, że mi wypali, ale parcia nie mam... jak tak, to fajnie. Jak nie - najważniejszy jest sam blog :)
    (I też dziwię się, kiedy nagle blogerzy kładą nacisk bardziej na prowadzenie "fanpejdżu" niż na samego bloga... bleh).

    OdpowiedzUsuń
  12. kobiecie na diecie takie rzeczy pokazywać!!!!
    a fe!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny, dzięki za komentarze!
    Poległam w chorobie, nie odpisywałam więc...
    No ale już wracam do siebie... chyba.... ;)
    buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  14. Myska ja cały luty chorowałam z córką :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Myska,wyzdrowiałaś?Pewnie tak,ale za to wiosna Cię porwała i stad ta cisza....

    OdpowiedzUsuń
  16. no to ja się jeszcze wypowiem, a co;)
    Mysiu kochana, ja jako (myślałam ostatnia!) nie mająca fb, postanowiłam fp założyć. Konta prywatnego nie używam wcale, ale fp pokochałam ogromnie;) serio, sama jestem w szoku:P
    Komunikacja szybka z czytelnikami naprawdę się przydaje, poza tym szeroki zasięg (cholera, dziś każdy siedzi na fb!) sporo czasem ułatwia. Ja tam namawiam (nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę;))), bo mi na moim fp po prostu dobrze.
    Ale nie pisałabym bredni, że jak go nie masz, to nie zależy Ci na czytelnikach i takie tam....blogujemy od lat i co? to nieważne, bo nie masz fb?;)))))
    Moi czytacze z fp (nie cierpię słowa fani) są cudni i dają mi naprawdę mega pozytywną energię. Dzięki fp poznałam kolejne wspaniałe osoby, więc jakby nie patrzeć-warto!
    ściskam:***

    OdpowiedzUsuń
  17. Mysa where are you?

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej :) Co u Ciebie? Co u Was? Wyszłam wczoraj pierwszy raz wyrywac zielsko w ogródku i pomyślałam o Tobie, czy już działasz u siebie :)
    Napisz co u was. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  19. Myskaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.....gdzie jesteś?????

    OdpowiedzUsuń
  20. To już kwiecień , Myska co jest? :(

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...