No więc wizyta u sąsiadów dała mi takiego motywacyjnego kopa w tyłek, że natychmiast zaczęłam u siebie planować i rozplanowywać różne zmiany.
Mój i tak już obszerny plik "home to do list 2014. xlsx" dodatkowo się rozrósł i nabrał rumieńców.
Ja chyba jednak muszę zacząć się leczyć pod tym kątem, bo na dupie nie usiedzę. Nie mogę po prostu urządzić raz.... tylko wciąć coś muszę zmieniać, przesuwać, usuwać, dodawać, etc.
Ja nie wiem... ludzie umeblują sobie mieszkanie i przez 10 lat nic w nim nie zmieniają i żyją i się nie przejmują, a mnie tymczasem chyba by zdrowo popieściło.
W związku z powyższym, widząc, że małżonek mój ukochany, wrócił był wczoraj z pracy samochodem służbowym z tzw. paką, postanowiłam wykorzystać sytuację i zapragnęłam ponownie odwiedzić posiadłość moich pradziadków z tego posta i zobaczyć czy aby drzwi w krzakach wciąż leżą.
Pradziadek mój wybudował swój dom z renty inwalidzkiej, którą zafundowała mu drewniana noga "zdobyta" w ramach I Wojny Światowej. Renta, wówczas była dość okazała, bo okazała z niej chata powstała. W grę wchodził hall, otwarta kuchnia z salonem, sypialnia dziecięca i sypialnia zwierzęca. A wszystko to pod jednym dachem, z pięknym (już niestety nie istniejącym) gankiem i werandą dookoła domu (też już jej nie ma).
Z willi jak widać niewiele zostało.
Po różnorakich rozterkach "czy wypada" uznałam, że jakiś spadek mi się należy i postanowiłam zdobyć drzwi, o których zresztą też już pisałam wcześniej.
Będąc tam ostatnio upragnioną zdobycz postanowiłam ukryć pod sporą warstwą zielska tak na wszelki wypadek, coby nikomu obcemu na opał nie posłużyły. Z duszą na ramieniu szłam więc tam wczoraj, czy je ujrzę, i czy nikt ich nie zachachmęcił.
Mało nie padłam z radości, kiedy zobaczyłam, że wciąż tam leżą (po roślinności ani śladu, rzecz jasna)
Na poniższym zdjęciu owe upragnione drzwi i ja omiatająca je ze stada czerwonych mrówek;)
Prawda, że piękne?
(drzwi ofkors)
No.
Natychmiast ze starym przekonaliśmy się dlaczego nikt ich do tej pory nie wziął.
Okazało się, że ważą one ze 100kg i oczywiście mogłam pomarzyć, że sobie z nimi poradzę.
Od czego ma się jednak wielkiego chłopa? ;)
Wtachał je pod górę metodą baranio-ciągniętą.... czyli gdzie się dało ciągnął, a gdzie się nie dało to na plecach..... mało mnie przy tym wszystkim wzrokiem nie zabił i nie przeklął na amen... aż się dziwię, że mi nie wręczył od razu papierów rozwodowych do podpisania.
Oprócz drzwi zakosiłam stamtąd jeszcze dwa okna, znaczy same ramy, bo szyb już nie było i wieszak na ubranie, bardzo twarzowy, acz do odnowienia.
Oczywiście całość moich zdobyczy potrzebuje sporej dawki papieru ściernego i wosku/bejcy/impregnatu - jeszcze nie wiem.
A tak w ogóle.... to zastanawialiście się, co można zrobić ze starych drzwi?
Bo można naprawdę sporo.
Np można sobie walnąć oryginalny stół:
albo zrobić sobie ciekawy zagłówek do łóżka:
Stare drzwi mogą też nam posłużyć jako ciekawy wieszak do hallu:
![]() |
albo jako huśtawka ogrodowa:
![]() |
A co powiecie na taką szafę:
![]() |
Nasze drzwi spełnią jedną z powyższych ról. Którą? Na razie nie powiem :)
Ale już przebieram nóżkami i czekam na efekt :)
Tymczasem lecę czynić przyziemność - rozmrozić lodówkę :)
To pa!







Stół śliczny!
OdpowiedzUsuńoj tak.... wszystko śliczne :)
Usuńcoś mi mówi,że wykorzystasz drzwi jako zagłówek do łóżka w sypialni ;-)
OdpowiedzUsuńzapraszam Cię Mysko do mojego pierwszego urodzinowego candy :)
Usuńoczywiście, że wezmę udział w candy:)
Usuńobstawiasz zagłówek...mówisz? ;)
Piękne te drzwi. Chyba najbardziej podobał mi się stół, ale przy nim chyba byłoby najwięcej pracy. Pozdrawiam i już nie mogę doczekać się efektu końcowego .
OdpowiedzUsuńZdecydowanie najbardziej pracochłonny projekt, ale chyba wart zachodu :)
UsuńCudowne są! Drzwi oczywiście :-) strzelam że to będzie jakiś wieszak, coś w ten deseń :-)
OdpowiedzUsuńStrzelaj śmiało.... okaże się, kto miał rację :)
UsuńCzy ty te drzwi z mazur przywiozłaś? Widok prawie taki sam jak u teściowej. Obstawiam stół. Będzie pasował do starego kredensu. Jak Gutek w szkole?
OdpowiedzUsuńNie Doti, przeciwległy biegun Polski :)
UsuńGutek wciąż jeszcze w przedszkolu - zerówka :)
cudowne drzwi i cudowny widok. Pradziadek pewnie zadowolony, ze w koncu ktos sie nimi zaopiekowal. Ciekawa jestem co z nimi zrobisz :) stawiam na stol albo zaglowek. Swoja droga ten stol tez jest piekny :)
OdpowiedzUsuńJa mam nadzieję, że pradziadek zadowolony i nie będzie mnie straszył po nocach :)
UsuńStół faktycznie piękny :)
Zagłówek do łóżka. MEGA CUDO. WSPANIAŁY!!! Wciąż mam swoje stare niebieskie drzwi ... Wysoki wyjechał...a nasza sypialnia mi się nie podoba, hehehe ... Może by tak sprawić mężowi niespodziankę na święta ? Pomyślę! Ale mi frajdę sprawiłaś tym postem.
OdpowiedzUsuńTylko u mnie problem z czasem, bo pracuję i jeszcze wszystkie obowiązki Wysokiego spadły na mnie...ech...
Oooooo, widzisz..... pamiętam te Twoje niebieskie drzwi - od razu mi się spodobały :)
UsuńZrób mężowi niespodziankę, zrób ;)
Kurde...Myska,Ty masz takiego talenta fajnego,spojrzysz na coś i już robisz coś z tego coś....ja tak nie umie,buuuuu;)Ale stół z tych drzwi mega,i wieszak też mi się podoba i zagłówek:))I że przedszkole sie wrócio też się cieszę,choć poranki mam cięższe bo do Córki-6 latki-dołączył braciszek-3 latek i tak mu ciężko się rozstać z mamą rano...tragedia,a najgorsze,że siostrze się udziela,że OPn tak buczy i tak obydwa se buczą....szukam cierpliwości,hahaha:))buźki,aga
OdpowiedzUsuńSpoko, spoko, nie zawsze tak miałam, aczkolwiek teraz gdzie nie pójdę i gdzie nie spojrzę, to oczami wyobraźni zmieniam i przetwarzam wszystko..... także to chyba z wiekiem -ekhem - przychodzi :)
UsuńM to już nie może ze mną, bo niby siedzimy i gadamy o dupie maryny np. w salonie, a ja tylko siedzę i strzelam oczami po ścianach ;)
To masz zdecydowanie ciekawsze poranki niż ja :)
Super pomysl!- pamiatka po dziadku - to chyba najbardziej mi sie podoba!
OdpowiedzUsuńJa obstawiam garderobe!