13 wrz 2018

DZISIAJ W PUNKTACH

1. Mam zająca.
W ogrodzie.
Kilka dni temu M go przegonił z warzywnika. Tudzież zając przegonił M. 
Nie wiem kto kogo. Żaden nie chciał się przyznać.
M pojawił się nagle na tarasie, zając zaś zniknął w tujach.
No więc przez kilka dni zostawiałam bramę otwartą, coby szarak pierzchnął, a tu dzisiaj rano okazało się, że dalej kica. 
I teraz mam pytanie. Czy istnieje ryzyko, że mi drzewka i krzaczki poobgryza? Czy może najpierw doje warzywa? I czy jak go dobrze utuczę, a potem przerobię na pasztet, to ktoś mnie będzie za to ścigał?

2. Dowiedziałam się ostatnio, oglądając telewizję śniadaniową, że ombre vel sombre jest już niemodne.
Myślałam, że choć raz będę na czasie.
Raz.
I co?
I dupa.
Spóźniłam się nieco z tym kolorem.
A właściwie jego brakiem.
Teraz już na pewno muszę pofarbować.
I nad grzywką się zastanawiam.
Prosta? Na bok? Krótka nad oczy? Dłuższa? Seppuku? 

3. Jesień idzie.
Uwielbiam takie późne lato/wczesną jesień. Najbardziej w świecie. Upał już nie chce mi wypalić gałek ocznych, a wciąż jest ciepło. 
Wczoraj, wychodząc na taras wlazłam w babie lato twarzą!
Tak sobie tłumaczę, że to było babie lato, a nie żywa pajęczyna, bo też są produkowane ostatnio w nadmiarze.
Wiem, że to jedno i to samo, ale brzmi jednak inaczej, tak?
Przed wejściem do domu mam cudną pajęczynę ( i na tarasie ze 3, i na rolecie kuchennej, i choć gdzie jeszcze), ale ta na ganku jest cudna. Olbrzymia. A i właściciel całkiem dorodny. Ostatnio chrupał komarnicę na moich oczach.
Poniekąd żyjemy w przyjacielskich stosunkach. Ja go bronię przed miotłą w dłoniach M, on nas przed owadami. 
Wot symbioza.

4. Wrzesień nadszedł. Próbuję ogarnąć rzeczywistość. Bałam się dojazdów do szkoły, głównie tych porannych. Jak no ja się zbiorę z Kiwulką.... ale idzie nawet spoko.
Tfu, tfu, żeby nie zapeszyć.
Gutek w sumie mógłby chodzić sam. Ale ma tak masakrycznie ciężki plecak (wczoraj 7,2kg bez wody, śniadania i stroju na w-f), że zwyczajnie mi go żal. Bo jednak jest kawałek. Pół godziny drogą bez pobocza i chodnika.

5. Kiwulka coraz mniej przypomina Kiwi. Sierść jej się starła. 
I chyba będzie blondi. 
Chyba.
Więc nie wiem.
Może jednak ta pszczółka
Kupiłam jej odpowiedni smoczek, coby się nastroić.

Tylko tak średnio chce go rzuć. Ten jest piąty. 
Od początku próbujemy, teraz dopiero zaczyna zasysać.

Tymczasem pućki jej takie urosły, że ho ho.
Czasem mówimy do niej per Pyza.
Zdarza się i Knedliczek
Chyba za rzadko używamy jej imienia.

Lecę gotować obiad. I pranie wstawić. I pościel wyrzucę na balkon. I poprasuję jak zdążę.
A po południu wywiadówka w szkole. Nie wiem czy na nią pójdę, bo nie wiem czy M zdąży dojechać. 
Lecę.
Pa

*oczywiście żarcik taki z tym zającem. Ja go nie zabiję. Na M też nie mam co liczyć.
Poza tym piekłam pasztet w poniedziałek więc chwilowo pass.

28 sie 2018

O TYM, ŻE M MI UŚWIADAMIA, ŻE (NIE)JESTEM STARA

Ostatni raz farbowałam włosy mniej więcej rok temu.
W kierunku więcej niż mniej.
A bo umyśliło mi się, że po nastu latach rozjaśniania chcę zobaczyć swój naturalny kolor i wzmocnić nieco sierść.
Najtrudniej było przetrwać kilkucentymetrowy odrost, na szczęście zaszłam w ciążę więc miałam motywację, żeby se na skalp ponownie chemii nie ładować.
Obecnie mam odrost taki duży, że zrobiło mi się naturalne ombre
Sombre
Sombrero
Czy coś
Zabijcie mnie, nie wiem czym się różni jedno od drugiego.

Tym przydługim wstępem zmierzam jednak do tego, że kiedy jeszcze Pszczółka/Kiwulka/Pani Prezes* znajdowała się w brzuchu siedzieliśmy w trójkę na naszych domowych schodach, podziwiając zachód słońca i widzę, że M patrzy mi na głowę... i patrzy... i ewidentnie chce coś powiedzieć, ale nie wie czy może....W końcu nie wytrzymuję i pytam czy mi ptak narobił czy co, że się tak przygląda, a ten nagle wywala Mysa, ty masz siwe włosy!
O
O
Ooopsi
A było tak pięknie
Więc jak się trochę ogarnę to koniecznie muszę jakiegoś frycka odwiedzić i jednak farbę trza machnąć. Jak najbardziej naturalny kolor ale jednak.


Innym razem, kiedy spacerowaliśmy z Pszczółką/Kiwulką/Panią Prezes spotkaliśmy Gutka koleżankę ze szkoły. Koleżanka mieszka gdzieś w pobliżu i jest dwa lata starsza.
Jedynaczka
Ze ślicznym młodym golden retrieverem (o którym marzę i na pewno takiego sobie kupię jak będę starszy i będę się nim sam opiekował mamo, wiesz?)
W każdym razie tak sobie o niej plotkujemy ze starym i mówię, że ona taka troszkę zahukana i nieśmiała, ale miła i że ma starszych rodziców, takich koło 50 bla bla.
M znowu na mnie patrzy z politowaniem i orzeka: Mysa, a jak Pszczółka/Kiwulka/Pani Prezes będzie miała 12 la, to Ty myślisz, że my ile będziemy mieli?
O
O
Ooopsi

Po co on mi to mówi? Czy On się nade mną znęca? Czy powinnam to gdzieś zgłosić?

Widzieliście to?

Na naszą też działa takie mruczenie.
I nie wiem czy wiecie, ale na yt są filmy, a właściwie dźwięki, które powinny uspokajać i usypiać dziecko:
odkurzacz,
suszarka,
biały szum (za czasów mojego dzieciństwa taki dźwięk wydawał telewizor, który był czarno biały i non stop śnieżył)
śnieżyca
Ba!
Nawet są aplikacje na telefon z tymi dźwiękami, czujecie?
W interenetach jednak jest wszystko
Osobiście polecam, o ile ktoś ma trwanik, to dźwięk kosiarki.
Stary dwa razy w tygodniu popyla, bo Pszczółka/Kiwulka/Pani Prezes tak lubi.
Trza jednak uważać na tego typu odgłosy, bo zdarza się szybciej zasnąć od dziecka.


Wrzesień za pasem.
Szkoła się zbliża.
Juuuhuuu :))))))))))))))))))))))))))))


*niepotrzebne skreślić.




10 sie 2018

O TYM, ŻE OWSZEM, CIĘŻKO MI SIĘ POZBIERAĆ I COŚ NAPISAĆ

A bo jak już się oderwę od nóżek, to trza wstawić pranie, tudzież je uprasować, tudzież zrobić śniadanie/obiad/kolację/coś na ząb, bo starszy potomek wszedł w etap mamoznowujestemgłodny - all day long...mnie po ciąży też zachcianki zostały, nie powiem, że nie.... i tak leci dzień za dniem.

A do tego wszystkiego co chwila jeszcze ktoś przyjeżdża zobaczyć nowego człowieka i siedzi całymi dniami. Ze szpitala nie zdążyłam wyjść, a już mi ojciec ognisko zapewnił, bo rodzina z Anglii przybyła ziemię przodków zobaczyć. Przemilczę może fakt, że niemal całą imprezę przesiedziałam w pokoju z przyssanym pacholęciem, ale M stwierdził, że mała strata, bo bardziej drętwego ogniska nasz ogródek nie oglądał nigdy. Drętwi jacyś Ci Anglicy, zupełnie jak reszta mojej rodziny ;)

Za to jak rodzeństwo M przyjechało to o nudzie być mowy nie mogło. Co za rozrywkowi ludzie matko jedyna, na trzeźwo ciężko to przyjąć. 
Żeby tak nasze rodziny połączyć i wyciągnąć średnią to byłoby akurat. 

Do tego ta temperaura za oknem
I moje niedospanie
Razem wszystko do kupy....no nie mogę się pozbierać.

Niemniej jednak nóżkom trzeba ksywę blogową wymyślić.
Mój obecny stan intelektualny wyklucza działalność w tym kierunku, więc czekam na Wasze propozycje. Nóżki są płci damskiej, żeby nie było. W domu raczej tak owocowo-warzywnie uderzamy do niej. Gutek na nią mówi "kiwulka" bo ma łebek jak kiwi, ja ją za to pomidorkiem zwę, bo jak zaczyna płakać to się robi cała czerwona no to samo mi się nasuwa. 

Poza tym co? Outlander próbuję dokończyć, zaczęłam jeszcze w dwupaku i teraz zostało mi kilka odcinków.
Widziały gały?

Burza idzie. Grzmi. Lecę kwiatki zdjąć z parapetu zanim mi je wiatr zwieje, bo po wyglądzie nieba w kierunku armagedonu to idzie.
Lecę.
Pa

25 lip 2018

O NÓŻKACH

Bardzo przepraszam, znowu mnie wsysło,
ale tym razem mam dobrą wymówkę.
Musiałam odebrać świeżutkie nóżki w miejscowym szpitalu.
I tak mi się zeszło trochę. 
Owe nóżki powinny siedzieć jeszcze do pojutrza w brzuchu, ale cóż my malutcy mamy do gadania...
1,5 tygodnia skurczy, potem masakryczna cesarka, potem walka o pokarm, potem walka z pokarmem, zastojami, teraz ogólna walka z nóżkami, żeby chciały doić matkę, nie plastik.
O i tak. 
To taka największa zmiana w naszym obecnym życiu.  Od środy 18-tego.
Ja ta sama, tylko jakby bardziej pomarszczona... przy oczach szczególnie.
Mąż ten sam, tylko jakby bardziej posiwiały.
Gutek ten sam, tylko jeszcze większy i mądrzejszy. 
A co mi tam, pochwalę się i jego przy okazji. Trzeci rok z rzędu najlepszy uczeń w klasie i duma pani. I nasza oczywiście.
Do czwartej klasy teraz pójdzie, czaicie?
Nóżki jeno są nowe.
Po ciężkich i długich, kiedy już się poddaliśmy, kiedy zaczęłam spełniać się w nowej pracy, kiedy odpuściłam nagle plum i zaskoczyło... 



Jeżu ile blogów poznikało, pozamykało się... 
Za długą przerwę miałam by to ogarnąć.
Dobra
Teraz Wy?
Raz dwa trzy kolejno odlicz i kilka słów o sobie bardzo proszę.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...