10 wrz 2014

JAK WKOPAŁAM SIĘ W WYKOPKI

No i niejako skończyła się moja Murzynia rozterka, spowodowana płotem dookoła domu, gdyż okazuje się, że dom Murzyna również się ogradza. 
Halleluja!
Nie będzie na mnie, że nie przychodzi, tylko na jego właścicieli, rajt?
Gwoli ścisłości, nie potrafię sobie tego wyobrazić, bo ten pies to podróżnik i nie przywykł raczej do siedzenia na tyłku i mam wrażenie, że w tej swojej łepetynie już obmyśla plan jak sforsować betonowy mur, który pnie się w górę jego posesji.

A tak w ogóle, to okazało się również, że Murzyn to tak naprawdę Sonia.
Ja czasami mówiłam do niej "doooobra sunia...." to podobnie, nie?
Sunia - Sonia, tylko jedna literka.....liczy się, tak?

Mła i Murzyn....ekhem - Sonia (upraszam o niezwracanie uwagi na skarpetki w japonkach, zmarzłam po palusiach;)

Co jeszcze?
Ano w ostatnią sobotę - proszę się nie śmiać - zaliczyłam swoje pierwsze wykopki w życiu.
Raz w życiu, to pamiętam jak przez mgłę, pomagałam babci sadzić ziemniaki.....ale zbierać, nigdy w życiu nie zbierałam!
W związku z tym, kiedy pojechaliśmy do teściów na weekend i okazało się, że siostra M, z którą zazwyczaj tam się spotykamy, tym razem nie przyjedzie, bo kopią ziemniaki, natychmiast zapaliłam się do pomysłu, że przecież możemy im pomóc i w ogóle hurra!
Ponieważ grzało jak cholera, to po dwóch piwach, które wyżłopałam jednym duszkiem na początku całej imprezy, natychmiast zapisałam się na wykopki za rok, nie wiedząc jeszcze, że w niedzielę ledwo z łóżka się zwlokę. I to nie przez piwo ;)
No więc, niejako muszę się pochwalić, że uratowałam honor mieszczuchów i dyletantów wykopkowych, bo szła mi ta robota chyba najlepiej z całego towarzystwa (11 dorosłych osób) i zostałam wychwalona na wszystkie strony.
(A także dowiedziałam się, że mam grube nogi, ale to pominę milczeniem)
Zawszę powtarzam, że ja to tylko licho wyglądam... a siły i chęci u mnie 2 razy więcej niż ciała.

Owszem, w niedzielę rano chciałam wyć z bólu, bo czułam każdy zawias w nogach i du....pupa mnie strasznie bolała (???), ale pobolało i przeszło. Także wykopki 2015 wciąż uważam za aktualne ;)

Gutek też miał radochę, bo pomagał wujkowi bronować i śmigać ciągnikiem 



Oczywiście nawieźliśmy sobie pełno kartofli, w związku z tym nie wiem, chyba wydam niedługo książkę "dania z ziemniaków na każdy dzień roku";)  
Przynajmniej tanio będzie, a i dobrze, bo coś mi sprzęgło w samochodzie szumi. 

No, a poza ziemniakami, przywieźliśmy sobie jeszcze 3 wiadra grzybów, w związku z tym nie nadążam z suszeniem, a w domu jedzie mi lasem.
No więc co?
Darz bór, kochane bąki!
Czy coś...

PS
Dementuję plotę, że jakobym dzisiejszego ranka śmigała z małą, czarną parasolką angry birds - ktoś usilnie stara się zszargać moje dobre imię.

18 komentarzy:

  1. Grzybow zazdroszcze...bez mojej brzozy brakuje mi ich strasznie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no faktycznie, brzozę Ci opitolili.... szkoda drzewka i szkoda grzybów :-/

      Usuń
  2. To Gutek taki długi na tym zdjęciu?! JACIE!:) U mnie też się ciągle suszą grzyby! Kocham ten zapach!!! Trochę mi pewnie mózg zdrętwieje jak dostanę rachunek za prąd, ale co tam! Warto!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no długie to to takie, że jeszcze kilka wiosen i będę musiała zadzierać głowę, żeby z nim porozmawiać :)
      No ja ci powiem, że u mnie też suszarka działa na pełnych obrotach, a właściwie działała.... bo teraz zastrajkowała.... :-/

      Usuń
  3. Nie cierpię "robić 'z grzybami;)A że Ty pracowita mróweczka jesteś to wiadomo....:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm.... ja w sumie też zawsze klnę jak robię przy grzybach.... ale za to ich smak i zapach rekompensuję mi wszystko :)

      Usuń
  4. Sonia czy Murzyn, co za roznica :P
    ziemniaczki super sprawa, wiec czemu by nie, zapisuje sie jako chetna na ksiazke :)
    a te grube nogi... hmm... no comments. A moze to przez skarpetki? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pełna podziwu. i tak trzeba w życiu - wzajemnie sobie pomagać. No i do przyszłego roku zapomnisz o tym, jak ciężko było Ci wstać następnego dnia z łóżka.
    Psiak bez względu na płeć cudowny.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Małgosia M
    Aby móc piękniej żyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Małgosiu :)
      Tak.... o bólu szybko się zapomina, a wspomnienia pozostają na długo! No i smak ziemniaków z ogniska - nie do pobicia! :)

      Usuń
  6. Też miałam iść na wykopki do sąsiada ale po mnie nie przyszli :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Raz w życiu brałam w tym udział i pamiętam do dziś. Następnego dnia myślałam, że umrę. Wszystko mnie bolało:)

    OdpowiedzUsuń
  8. To Ci się dostało za tą robotę, i ziemniaki i grzybki masz, teraz tylko jeść i jeść przez całą zimę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem ci, że tak jechać na ziemniakach i grzybach przez kilka miesięcy to jednak do znudzenia :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...