14 sie 2014

O kradzieży buraka cukrowego (między innymi)

Tak po prawdzie, to chciałabym już wrzesień.
Albowiem sierpień chce mnie wykończyć.
Przeżuwa, mieli i wywraca na drugą stronę.
Po tyłku nie mam czasu się podrapać, a co dopiero napisać post.
Choć faktycznie w głowie ułożyłam ich sporo. Niestety odbyło się to w gorączce i niewiele pamiętam. 
Ale zaraz...moment....muszę sobie otworzyć ostatni wpis i zobaczyć na czym to stanęłam....
A! wiem!
Krem z cukinii z miętą. No - mięta obowiązkowa. Bez mięty ani rusz, jest zbyt mdło.

Co tam jeszcze było....?
Balustrady! Mamy to! Skończone, zapłacone, michy nam się cieszą! Warto było czekać, warto było poszukiwać tyle stolarza, warto było zmienić projekt!

Przez te ostatnie dwa tygodnie zrobiliśmy też ogrodzenie. Wszystko już stoi i w ogóle super ekstra, tylko musimy teraz zamówić napęd do bramy i kupić klamkę do furtki. O! Ta cholera, to wam powiem, jest bardziej problematyczna, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać! Objechaliśmy okoliczne castoramy, nomi i inne lerły merlę i nic! zero! Jeden wzór na krzyż, który nam ani wymiarem, ani kolorem nie pasuje. Nic kreatywności w tych sklepach. Nic.
W każdym razie Murzyn zgłupiał. Chodzi dookoła, zwiesza łeb i idzie dalej.... a ja na to patrzeć nie mogę, lecę otwierać mu bramę i głasiam i pieszczę.....a on się cieszy jak głupi. Potem sobie wstaje i odchodzi.... Jakby go tak jeszcze nauczyć samoobsługi i zamykania za sobą furtki to byłoby git.

Posadziliśmy z M 70 tui eeeeee tuji.........ekhem - żywotników :) 

W międzyczasie urządziliśmy ognisko dla 20 osób. To była moja rodzina. W związku z tym mało nie doszło pomiędzy nami (M i mną) do rozwodu. 
Odbyliśmy również najlepszą parapetówę ever! Brat M kupił niedawno dom i byliśmy to uczcić. A ponieważ ten sam brat ma kapelę, która się zjechała coby pobrzdąkać, i brzdąkała znaaacznie lepiej niż się spodziewaliśmy, to wyhulaliśmy się i jednak nie rozwiedliśmy. 

Odbyłam też sentymentalną podróż z moim bratem ciotecznym do domu naszego pradziadka, który popada obecnie w ruinę. Dopatrzyłam się tam też różnych fajnych bajerów (np. drzwi wejściowych), które leżały bezpańsko w chaszczach i niszczały. 
I mam teraz problem moralny. Bo w zasadzie to nie moje, tak? Ale leży i widać, że nikt się tym nie ineteresuje, tak? I w ogóle nikt się nie zajmuje tym domem, jeszcze jedna zima i może się całkiem zawalić. Dopuściłam się więc kradzieży kamienia z fundamentu.... takiego łupka, czy czegoś, ale de facto czaję się na te drzwi. Czy to będzie kradzież? Anybody? Przypominam, że leżą w krzakach.... w promieniu 0,5km żywego ducha, i niejako myślę, że pradziadek, którego na oczy nie widziałam nie miałby nic przeciwko, gdybym je sobie wzięła. Hę? Jak myślicie?

Ukradłam też komuś z pola buraka cukrowego. Ale był malutki, a Gutek bardzo ciekawy, jak on smakuje. No więc kazałam dziecku iść do samochodu przebrać buty, a sama poszłam w pole i zakosiłam takiego buraka.
Smaczny, gwoli ścisłości. Może sobie posadzę na przyszły rok, bo do sałatki jakiejś fajnie by pasował.

No.
A tydzień temu... dokładnie w czwartek w okolicy godziny 17.00 padłam z gorączką. 
I jak padłam tak spałam dwa dni. W sobotę ośmieliłam się wyjść ze swojej skorupki i podjechać do znajomego doktorka po receptę na antybiotyk. Angina ropna jak ta lala.
We wtorek stanęłam na nogi, więc coby nie tracić czasu pognałam do sąsiadki na maliny, oberwałam aronię i wczoraj przerabiałam wszystko na soki. 
A! Oczywiście po malinach okazało się, że "mamo, boli mnie głowa" więc upssss. Tym razem Gutek padł z gorączką, a w nocy dodatkowo zaczął haftować. Bajera. Nocka z głowy.

Dzisiejsza też.... niebo rozbłysło stroboskopem i spać się nie dało. Masakra jakaś. U Was też tak mokro?

IKEA 2015 (usa) gdyby ktoś szukał....
Oki, M z teściem wrócili z grzybów, idę zobaczyć jak im poszło. 

8 komentarzy:

  1. No to poszalałaś. Ogrodzenie, tuje, gorączka, balustrady, ognisko dla chmary ludzi i co kurde jeszcze? Ja już się połapać nie mogę, bo mi się wydaje jakbym trzy blogi właśnie czytała, a nie jeden. Weź kobieto zwolnij, bo wpadam w kompleksy. Ja tam siedzę, układam puzzle, szyję filc i koniec aktywności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka
    Mam tak samo jak Ty. Zabiegana , zalatana, przepracowana. A za chwilę wrzesień. Wszyscy rodzice będą tańczyć taniec radości a ja po pracy nie ruszę anie ręką ani nogą. Doła chyba łapię. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że już ci lepiej i życze zdrówka dla Gutka. U nas też mokro, rozpadało się dziś na dobre. Zaplanowaliśmy z Sąsiadami (wszystkimi młodymi z osiedla 6 rodzin+ dzieciaki) na dziś wieczór ognicho! ale jak będzie nadal padać to lipa będzie...
    Byś wstawiła trochę zdjęć z ogródka, oczami wyobraźni widzę jak tam jest pięknie. No i koniecznie zdjęcie balustrad, tak długo na nie czekaliśmy (bo przecież razem z Tobą czekaliśmy;)
    Co do tych drzwi, to bierz i uciekaj! Żartuję, myślę, że pradziadek by się nie obraził.
    Ja nadal pytam, kiedy spotkanie w Wawie? Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, że takiego buraka też się je :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U Ciebie jak zawsze dzieje się, Mysko :-). Robota, rozrywka, rękodzieło, choroby... Te ostatnie - a kysz!

    Ja tam bym te drzwi z tych chaszczy wzięła i zanim robaki je pożrą, to dałabym im drugie życie. Pradziadek na pewno Cię za to pobłogosławi z góry. To jest rzecz porzucona i bierz, nie patrz na morale, bo jak napisałam - robaki ich mieć nie będą. A co najwyżej ktoś "sę" na opał weźmie. A szkoda by było!

    Buraka cukrowego to ja na oczy nie widziałam, nie to że próbowałam na surowca... Jak posiejesz, urosną Ci i wkręcisz je w jakąś sałatę - musi będzie hit, bo jeszcze o takiej z cukrowym nie słyszałam :-).

    Ja też chcę września! Bo od 1 ide na 12 dni urlopu! Tym razem tak późno, bo Olu mnie rusza do szkoły i trza ogarnąć tę nową rzeczywistość. A 12 dni to u nas minimum, by dostać kieszonkowe na tzw. wczasy pod gruszą, więc stąd taka liczba. Tera ostatnio wzięłam 2 i byłam z tymi moimi łapserdakami u ojca w Ams, ale to jednak była krótka wyprawa i krótki odpoczynek od biura, więc na tego 1-ego czekam jak na zbawienie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowita Myska...:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja chcę spowrotem lipiec!Ostatecznie sierpień może zostać,bo jesień w nowych warunkach mnie przeraża.
    Ty na pewno jesteś jedna?Może występujesz w blixniaczej wersji,bo tyle co u ciebie to niemożliwe żeby tylko dwie ręce zrobiły i jedno ciało przezyło...hmn.Zdrówka dla Gutka!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...