7 kwi 2014

JUŻ KWIECIEŃ

Tydzień temu:
M: myska, zamknęłaś bloga? - zapytał z ciekawością szacowny małżonek
Ja: wieeem, dawno nic nie pisałam - odparłam w zadumie - jakoś nie wiem....
M: no w lutym ostatnio - wyparował niemal z wyrzutem, choć na ogół mój blog mało go interesuje
Ja: ale śniło mi się wczoraj, że mam jakieś przedziwne przygody i wstawiałam nowy post w związku z nimi - opowiedziałam - więc skoro mi się zaczyna to śnić, to chyba pasuje w końcu coś napisać

No ale musiał upłynąć jeszcze tydzień, cobym dojrzała do tego
To moja najdłuższa przerwa ever ;)

Jednak już jestem.
Żyjem.
Mam L4 na ten czas.
Aczkolwiek w chude dupsko mi się należy, wiem.
Niektórzy się nawet martwili.
Przepraszam.
Znaczy dziękuję ;)
Pierwszy raz od trzech lat odebrałam perfekcyjne wyniki badań.
Pierwszy raz od trzech lat nie muszę myśleć o hematologu.
Pierwszy raz od trzech lat nie musze się tego bać i myśleć o najgorszym... i wiecie co? Ciężko się z tym oswoić :)
Przez dwa tygodnie codziennie myślałam "Jezu, musze zadzwonić i umówić się na wizytę" po czym "a nie! nie muszę! ufff "
Jeeeeee!

A tak w ogóle to....
M ok. Schudł jakoś chyba. Tak wszyscy mówią. Mnie też się tak zdaje, aczkolwiek ja go widzę codziennie, więc ciężko mi oceniać. Zima była łagodna, sporo robił przy domu więc i brzuszka nie zdążył wyhodować - taka moja teoria.

Gutek ok. Tylko wiecie....
- maaamooo, nie chcę tej bluzki, ona jest dla dzidziusiów.... chcę założyć koszulę.
Tiaaa. Z całych sił pracuję więc nad sobą, bo do tej pory pokaz mody w przedszkolu omijałam szerokim łukiem, gdyż albowiem wydawało mi się, że spodnie dresowe (lidl;) i zwykła bluzka (lidl;) najwygodniejsze... ale jednak neh. Od niedawna ma być przede wszystkim elegancko i dorośle.
Dochodzi do tego jeszcze rozmiar taki ni w kij ni w oko. 110-116 za małe 122-128 za duże, a już na pewno za szerokie! Po kim on taki chudzielec to nie wiem :P

Poza tym w tak zwanym międzyczasie (w przerwie, którą urządziłam) wiosna nadejszła.
Bratki zasadzone.
Marchewka, pietruszka, koperek, rzodkiewka i buraki posiane. cebula i czosnek już wschodzą. Resztę sadzonek kupię początkiem maja.
Drzewka ładnie się przyjęły, jeno coś mi jabłonkę obgryzło.
Trawka skoszona (dżiiii, ale mi kondycja klapła)
No i kret mi kopie strasznie. M mu coś tam wsypuje do norek, ale póki co sytuacja raczej constans - 1 kopczyk na dobę. Niech go cholera weźmie.

W sobotę otworzyliśmy oficjalnie sezon grillowo - ogniskowy.Trochę wiało, ale 10 osób to jednak nie przelewki i dalimy radę. Ot co!


30 komentarzy:

  1. No nareszcie !!!
    Jutro miałam apel wstawić na bloga czy ktoś coś wie co się z tobą dzieje.
    Następnym razem poprosze o jakąs krótką wzmiankę pt. "nie mam weny, zarobiona jestem, ogólnie spoko" :))
    I będzie wiaodmo, że nic się nie stało :)

    W ogródku zawsze robota a na wiosnę kumulacja :))
    Wysoki posiał pomidory a potem je pikował. Tak je przepikował, że prawie zdechły. W sobotę uratowałam większość sadzonek przesadzając do właściwych rozmiarów doniczek :)) A to ponoć Wysoki wychowany na wsi... a ja Miastowa Pani jestem (tak mnie nazywa).
    Tyle, że od dziecka wakacje spędzałam w całości na prawdziwych wsiach przy sadzonkach i w polu i w oborze :P
    a on na oazach, heheheee...

    Dobrze, że jesteś :) i że wszystko w porządku !!!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Figa to nawet nie "nie mam weny, zarobiona jestem, ogólnie spoko", tylko jakoś tak po ostatnich badaniach i innych takich tak oklapłam psychicznie, że nawet mi się nie chciało bloga otwierać.
      Ja sobie upatrzyłam w ubiegłym roku na targu jedną panią od której miałam sadzonki (m.in pomidory) i wszystkie super mi się udały... w tym zrobię podobnie. Nie chce mi się tego wszystkiego tak od samiutkiego początku robić ;) Raz spróbowałam i jednak wolę na łatwiznę pójść :)
      Ale ja naprawdę jestem Miastowa Pani, co nawet jeśli spędzała wakacje na wsi, to bardziej nad rzeką opalałam dupę, a nie pracowałam w polu ;)

      Usuń
  2. No nareszcie!!
    ale rozumie" pole obrobic musialas" ;) Powtarzajac za Figa- krotkie info- nie mam weny itp. bo jednak czlowiek sie martwi....

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj kwietniowo! Kwiecień widzę czas powrotów, i ja się wzięłam za siebie i robię wiosenne blogowe odświeżanie :)
    A zdrowie - najważniejsze - więc cudownie, że nie musisz się nim już tak martwić. I oby tak dalej.
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zdrowie najważniejsze.... aż mi dziwnie bez tego zmartwienia :)
      Witaj również kwietniowo! :)))

      Usuń
  4. Gratulacje wspaniałych badan Mysko!!
    Cieszę się, że wróciłaś!
    Nie znikaj Nam już na tak długo!!

    Noelka z www.dulce-la-vida.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No martwili się niektórzy,martwili;)Fajnie,że już jesteś,u mnie dokładnie to samo "przy domku"..posiane,posadzone,ino kreta nie ma,na razie,na szczęście:)Cieszę się że zdrówka super...tak trzymać!I odzywać mi się częściej....tak jak poprzedniczki-krótkie info w razie braku chęci,weny,etc...pozdrawiam w ten pięknie słoneczny i cieplutki(u nas) dzionek*Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dzięki serdecznie za troskę... fajnie, że ktoś się w ogóle interesuje :)
      Szczęściara z Ciebie jeśli chodzi o tego kreta... u nas wciąż kopie :-/

      Usuń
  6. no jesteś! :)))))
    najważniejsze,że zdrowie dopisuje :)
    nie uciekaj nam już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram się :)
      (choć nie gwarantuję hihi :)

      Usuń
  7. Ale Cię długo nie było,a że mi czas ucieka jak szalony to wydawało się wieczność!
    Ja też posiałam co nie co ;-) Cieszę się,że wyniki ok i pewnie dlatego pełna sił oddałaś się pracy i zniknęłaś z blogowiska..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom, wcale nie pełna sił, tylko wyczerpana kompletnie :)
      Ale pomału wracam do siebie ;)

      Usuń
  8. Mysiuuuuuu!!! Ależ się cieszę, że już jesteś! Stęskniłam się bardzo za Twoimi wpisami. M. schudł, a Gutek pewnie urusł, co? :-))))
    Ale najbardziej na świecie cieszę się, że wyniki są w porządku i że nie musisz się już martwić i w końcu możesz odetchnąć! :-)))))))

    No to teraz możesz już spokojnie wrócić do pisania! :-D

    I grill? Już?! No proszę! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urusł, urósł. Wszystkie spodnie co mu kupiłam w styczniu na wyprzedażach są przykrótkie :-/
      Z tym pisaniem.... to .... ekhem.... jakoś nie mam natchnienia :)

      Usuń
  9. Dzień dobry!
    Tak, tak już w przedszkolu ciuchy nabierają tego INNEGO wymiaru. Wiem coś o tym, mam zerówkę :)
    Ps.Tylko trzymaj to zdrowie i nie puszczaj!

    OdpowiedzUsuń
  10. Super że wyniki masz dobre :)))
    No i dobrze , że się odezwałaś :) No i sezon grillowy rozpoczęty ,nieźle .

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Rumianku! :)
      pozdrawiam

      Usuń
  11. o Pani Myska żyje... jak miło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na krety z czystym sumieniem mogę polecić takie lampki ładowane na słońce, które ""buczą" - wypróbowałam i krety przeniosły się do sąsiadki, a ryły mi po ogródku jak głupie :)
    Pozdrawiam wiosennie. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, widzisz... właśnie się zastanawialiśmy kiedyś z M czy to działa :)
      Dzięki, jak się nie wyniesie do końca tygodnia, to się kupi lampkę :)

      Usuń
  13. Ja też dziś przy-atakowałam ogródek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawo! uchhh.... jak ja to lubię :)

      Usuń
  14. Ja też już po cichu podejrzewałam, żeś się z blogosferą na dobre rozstałaś... Ale nie! I bardzo dobrze!:-] A jeszcze lepiej, że wyniki idealne! No nic, tylko pełną gębą korzystać z wiosny:-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy jakbym chciała się rozstać definitywnie, to pewnie bym napisała.... tak myślę :)))

      buziaki! :*

      Usuń
  15. dobrze, ze miałam kogo zapytac co u Ciebie, bo tak to też bym sie zamartwiała
    no i jak pozostali liczę, ze jednak bedziesz tui czesciej;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...