24 lut 2014

Trochę organizacyjnie, a trochę cholera wie po co ;)

Obudziłam się.
Nie pytać co mi się śniło, bo nie pamiętam.
Spałam jak zabita. Cały dzień właściwie ;)
Oczywiście plan wziął w łeb zaraz po 4:00 kiedy to ślepia ze strachu otworzyłam, następnie namacalnie stwierdziłam, że Gutek siakiś ciepły... w sensie ZBYT ciepły. No więc termometr cyk pod paszkę, cyk mierzę, cyk zmierzyłam, cyk - 38,3. 
Oj.
Zamiast mię za dłoń trzymać, M musiał ściskać Gutka. 
Wykopana więc zostałam przez tych moich chłopców z rana pod szpitalem i ahoj przygodo!*

Było tak se - powiem szczerze. 
Na początku to się nawet ucieszyłam jak weszłam do izby przyjęć, bo patrzę - przede mną tylko jeden pan... ale ma radość była na próżno.
W sensie, panie pielęgniarki przez 43 minuty trajkotały jak głupie (słychać je było na korytarzu) i obgadywały inne pielęgniarki. 8:10 tam zasiadłam, 8:53 jedna z nich wyszła. Stąd wiem.
43 minuty, czujecie? Z dwóch osób zrobiło się w międzyczasie sześć. Miałam ochotę tam granat wrzucić. 
No Leśna Góra tudzież inny serial to to nie jest.

No, ale najważniejsze, że już po, rajt?
No.
To teraz do rzeczy.
Mam problem, wiecie?
Taki natury egzystencjalnej.
Egzystencjalizm facebookowo-blogowo-anonimowo-obserwatorowo-internetowy.
W sensie, że nie rozumiem czegoś i proszę o wytłumaczenie jak chłopu od cepa.

1. Mam bloga, tak? Piszę go 4 lata, związałam się z nim już tak chyba na dobre i porzucać póki co nie zamierzam, i on jakby jest już częścią mnie.... kocham go troszeczkę... wiecie... rozumiecie, tak?

No więc, chcąc dobrze, założyłam sobie też konto na facebooku takie zwykłe, a nawet fanpejdż tak zwany (jeszcze nie ogarnęłam czym się różni jedno od drugiego ;)
Pomijam już fakt, że ten cały F jest jak dla mnie mało intuicyjny i za cholerę nie mogę zrozumieć jego fenomenu i tego, że ludzie w tym czymś piszą o WSZYSTKIM (i jak oni się nie boją) i w ogóle.... to mało ważne... z tym sobie jakoś w końcu poradzę.
Tylko wytłumaczcie mi taką rzecz.
Przejrzałam kilka fanpejdzów blogowych i czy to nie jest tak, że ten cały F robi się w pewnym momencie ważniejszy od bloga?
Jestem w stanie zrozumieć (eee??) jakieś rozdania, konkursy wyłącznie dla użytkowników F .... trza jakoś przyciągnąć sobie lajki (eee??), ale wykracza już poza moje rozumowanie sytuacja, kiedy TAM jest się częściej niż TU (w sensie na F niż na blogu). Jaki sens ma wtedy pisanie bloga?
Znaczy, nie zrozumcie mnie źle, nie chcę nikogo urazić... to nie krytyka, to raczej chęć pojęcia i ogarnięcia. Zdaję sobie sprawę, że takich zacofańców jak ja coraz mniej.
Ale jak to właśnie tak wygląda, że blogusio pomalutku schodzi na dalszy plan i piszę się w nim tylko po to, żeby go nie stracić, tudzież umowa z reklamodawcą obowiązuje to ja nie wiem... chyba pass, nie chcę bloga zaniedbywać bo mi na stare lata facebookowo tudzież internetowo odbije ;)
No więc czy ktoś mógłby się wyrazić na ten temat i ewentualnie mi wyjaśnić jak to faktycznie wygląda? I czy ewentualnie mógłby mi zasugerować... ten... tego... co właściwie powinnam w tym fanpejdżu pisać? Bo tak serio to nie wiem ;) 

2. No widzę przecież, że cały ten blogowy światek się zmienia, wszystko prze do przodu jak oszalałe.
Też może powinnam, choć zapieram się ręcami i nogami.
Póki co oprócz wizualnych zmian sama nie wprowadziłam innych. Reklam wciąż nie dodaję, choć o dziwo sami się pchają do mnie z różnymi propozycjami, co mnie trochę dziwi przy tak niewielkiej liczbie obserwatorów ;)  

3. A propos obserwatorów to witam tych nowych i pozdrawiam starych etc. Utworzyłam już sobie w zakładkach linki do Was i muszę je jeszcze zaktualizować na blogu, ale to już nie dzisiaj. 

4. Anonimowy spam zaczyna znowu zalewać mi bloga. Pewnie będę zmuszona w najbliższych dniach zablokować funkcję komentowania anonimowym czytelnikom więc z góry przepraszam za ewentualne utrudnienia. Niestety póki co, jest to jedyna dla mnie znana możliwość, żeby pozbyć się tych badziewi. Inaczej normalne komentarze, czy zwykłe @ losowo lądują u mnie w folderze spamowym i robi mi się straszny burdel na poczcie i potem okazuje się, że muszę świecić oczami przed ludźmi, bo czegoś tam nie przeczytałam, a powinnam była ;)
No... więc jeśli ktoś coś ma jeszcze anonimowo do dodania to niech mówi, bo następna okazja za kilka tygodni (jak nie zapomnę odblokować ;) 

5. Dla wielbicieli sudoku, nonogramów czy innych logicznych: 
Real Einstein's Riddle - ściągacie i przepadacie! 


*no nie wykopali mnie tak dosłownie, żartowałam.
Gutek całą drogę mnie za rękę ściskał i tylko zyrał na mnie jednym okiem, a jak wysiadłam to M musiał natychmiast zacząć zagadywać, coby syrenę wyciszyć. Ot cycuś mamuni ;)
* ściskał i zyrał, bo usiadłam z tyłu, bo nie mogłam się dopchać na siedzisko pasażera, ot co! (gdyby ktoś miał wątpliwości;)

29 komentarzy:

  1. mam konto na fb ale nie nawidzę fb...korzystam jak muszę :) nie mak zamiaru mieć fb i bloga nie mam na to czasu i szczerze mam to gdzieś :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawa dla tej pani! polać jej! :)

      Usuń
  2. to ja też jestem z tych "zacofanych" co i Ty, mam fb, zaglądam jak mi się przypomni (raz na kilka tygodni) wystarczy ze firmowego muszę ogarniać, a nie ogarniam i tak do końca na czym ten "fenomen" polega

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, to widzę, że częstotliwość mamy podobną :)

      Usuń
  3. Mam nadzieje, ze to miedzy innym mnie przywitalas ;)
    Prosze, nie zmieniaj nic!! Tzn. mozesz sie doksztalcac i otwierac jakies takie fp na fb ale....niech blog zostanie blogiem :)
    Fenomenu Fp tez nie pojmuje ale coz sie dziwic... :P stara jestem i do wszystkich "nowosci" ( patrz- Blog) musze dlugo dojrzewac :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no pewnie!
      właściwie w obu grupach się znajdujesz :)
      Nie zarzekam się na amen, bo nigdy nic nie wiadomo, ale póki co blog zostanie blogiem.... jak na bloga przystało :)

      Usuń
  4. Kurczę ja FB też nie ogarniam. Ja nawet swojego bloga nie za bardzo ogarniam, tylko te podstawowe funkcje, taki ze mnie informatyk ;) Cieszę się, że po zabiegu dobrze się czujesz. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściskam również, Meg :)
      Bloga ogarniam, ale Fb to dla mnie wciąż czarna magia :)

      Usuń
  5. Hej !
    Ja też mam konto na fb ale mam bo mam i kompletnie nie rozumiem jego fenomenu i popularności. Jakoś nawet bardziej wolałam nk no ale to były chyba początki portali społecznościowych w Polsce, a fb "przyszło" z zachodu i pewnie dlatego tak wszyscy się nim zachwycają. Co do blogów to miałam jakieś swoje ulubione ale ostatnio u wszystkich jakaś taka cisza i spokój jeśli chodzi o wpisy, nie wiem czy to kwestia fb czy innej maści problem, w każdym razie żałuję bo jakoś tak czułam z niektórymi wirtualną nić porozumienia. Teraz zostały mi blogi wnętrzarskie ale tam też coś się porobiło i mam wrażenie, że każdy pisze o tym samym tylko w innym czasie, a może po prostu marudzę no nie wiem. Ale mogłoby zostać tak jak było, no ale cóż ...wszystko płynie... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie też jakoś na nk leciałam kiedyś i podobało mi się to... a potem pojawił się facebook i nk oklapła. Tam też teraz się loguję raz na ruski rok - jak mi się przypomni :)
      To chyba kwestia czasów.... niektórzy przestają mieć czas na pisanie, albo znajdują sobie jakąś alternatywę.... sama nie wiem.
      Blogi wnętrzarskie są git, ja lubię je podglądać... pomarzyć....oko nacieszyć :)
      Za to w blogach tzw. lifestylowych zaczynam się gubić, bo jakaś epidemia się szerzy i też mam wrażenie czytając niektórych, że "już to gdzieś widziałam" ;)

      Usuń
  6. To ja napiszę o sobie: nie mam konta na fb i nie zamierzam mieć! Ostatnio nawet nieco 'straciłam', bo część osób z pewnego blogowego środowiska przeskoczyła na fb, a ja choć byłam w ich grupie, tym razem 'wypadłam'. Mimo namawiania, by założyć konto fikcyjne, nie dałam się namówić. Argument dla siebie mam bardzo prosty: szkoda mi czasu. Blog sporo go pochłania, a fb zabrałby mi go jeszcze więcej. Realia są takie, że nie mogę sobie na to pozwolić. Póki co - jestem nieugięta!
    Pozdrawiam, Mysko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie eNNko, skąd brać na to wszystko czas?
      Nikt mi nie wmówi, że zbyt obsesyjne siedzenie w necie nie jest kosztem czegoś.... bo jest. Blog faktycznie dużo czasu pochłania, a jak tak sobie jeszcze ludziska dokładają różnych innych fejsbuków, to gdzie czas dla rodziny, dla siebie? na swoje hobby? na rozmowę z rodzicami? etc.
      Trza być kwardym a nie miętkim!
      PS
      kurcze, przykro być tak wykluczonym, nawet jeśli nie w złej wierze i z własnej "winy" niejako...
      ściskam :*

      Usuń
  7. Ciesze się, że już jesteś :-)
    Ja jestem baaardzo zacofana bo nie mam konta na fb :-) i wcale mnie nie ciągnie do tego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam Pani bloga od niedawna i mam taką zasadę że zawsze czytam archiwum,to pomaga mi lepiej poznać autora. Fanpejdże w moim przypadku są o tyle przydatne że w razie problemów z komputerem łatwiej znaleźć mi adres bloga a i powiadomienia o nowym wpisie szybciej do mnie docierają. Nie ukrywam jednak że niektórzy autorzy nie ograniczają się do informacji. I dziwnie się wtedy czuję bo nie umiem słodzić osobie której w zasadzie nie znam.Poza tym często fajnie pisząca dziewczyna, na fb okazuje się zupełnie inna a treści które udostępnia i lajkuje irytują mnie.Wydaje mi się że zwykle Ci którzy pragną zaistnieć w ogólnopolskiej blogosferze więcej udzielają się na fb. Co do Pani jestem spokojna,nie zauważyłam parcia na szkło :)I chętnie będę czytała dalej,pozdrawiam Wiola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany... no ja właśnie na te fanpejdże na które trafiłam to żaden się nie ograniczał. One jakby żyły wszystkie swoim życiem, faktycznie nieco innym niż to blogowe. I o ile niektórzy pisali kiedyś posty codziennie, tak teraz raz na tydzień - to jest dobrze - jak coś wstawią. Z punktu widzenia blogera-czytelnika czuję się trochę rozczarowana.
      Z mojego punktu widzenia fanpejdż jest dodatkiem dla bloga i takim powinien pozostać - chcąc być fair wobec stałych bywalców bloga.
      To prawda, że im więcej wtyczek przeróżnych poinstalowanych i skonsolidowanych z blogiem tym więcej wejść na bloga i większa szansa zaistnienia ;)
      Dzięki za Twoją opinię:)
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Kochana, najważniejsze, żeś obudzona:-]
    A w temacie FB - ja nawet kilka miesięcy temu założyłam sobie stronę bloga, ale poza wpisaniem tytułu i adresu, nic więcej nie uczyniłam:-] Wejść na stronę mam zero. I tak sobie to wisi, bo nie chce mi się dociekać, jak tego stwora usunąć:-]
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, to jesteśmy żółwico na podobnym poziomie. Ja polubiłam aż 2 strony do tej pory i na tym koniec :)
      nic nie wpisuję, nic nie czytam.... nie chce mi się/nie mam czasu :)
      Moje też wisi i nie spaść :)

      Usuń
  10. Jak jestem tak samo kumata informatycznie - jak Ty. Zawsze piszę z anonimu bo nie wiem jak mam stworzyc hasło, jesli nie piszę bloga? Próbowałam kilka razy i nici... Może mi podpowiesz. Próbowałam też dołączyć do Twoich fanów, ale bez konta blogowego mnie nie przyjęło. Bloga nie mam czasu pisać, więc nie zakładam.Cieszę się, że już zdrowa jesteś.Doti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. da się to zrobić..... czekaj, za chwilę się wyloguję i popróbuję, bo wiem, że kiedyś komentowałam blogi, jak jeszcze nie miałam konta na blogerze :)

      Usuń
    2. Juz wiem!
      Możesz pisać normalnie komentarz, a potem tylko zaznaczasz Nazwa/AdresURL i wyskoczył ci okienko, w którym musiasz napisać jakaś nazwę np.Dogi (adresu URL nie trzeba) i juz się opublikuje!
      To byłam ja - mysz :-)

      Usuń
    3. Doti miało być, a nie dogi... Ich, nie cierpie jak mi słownik podpowiada slowa ...

      Usuń
    4. ok to do dzieła

      Usuń
    5. udało się. Dzięki Mysa.

      Usuń
  11. Te pielęgniary... Nożyk w kieszeni! Nie rozumiem takich ludzi. Wstyd by mi było na ich miejscu!

    Co do FB, Mysko. Ja mam konto od.... 8 lat, ale używam czynnie od może 3. Prywatnie. U mnie spełnia ono swoje zadania i jest dla mnie pożyteczne na pożądany przeze mnie sposób. Nigdy chyba jednak nie połączę go z blogiem.... Blog to blog, FB to FB. Są osoby, które jedynie udostępniają nowe wpisy przez fan page i jeśli ja bywam na FB często i ten fan page obserwuję to jest to dla mnie wygodne, acz niekonieczne. Innych fenomenów blog kontra fan page jeszcze nie poznałm. Jednak - wolność Tomku... jak ktoś widzi sens, lubi, chce - ja nie widzę problemu.

    Spam, jak widzę, zalewa nas wszystkich... Zwłaszcza ostatnio - atak jest wręcz zmasowany!

    "Mam bloga, tak? Piszę go 4 lata, związałam się z nim już tak chyba na dobre i porzucać póki co nie zamierzam, i on jakby jest już częścią mnie.... kocham go troszeczkę... wiecie... rozumiecie, tak?" - rozumiemy i mamy tak samo. I niech Ci nie strzeli do głowy pomysł, żeby na "Zapiski" się kiedyś obrazić, czy przestać je kochać!

    A ten egzystencjalizm facebookowo-blogowo-anonimowo-obserwatorowo-internetowy to chyba dopada kiedyś każdego. Mnie też. To prawda, świat się zmienia, blogosfera też i zarzekać się czegoś na amen nie ma sensu. Ja Twój blog uwielbiam taki jaki jest. Jest typowo tylko i wyłącznie Myskowy i życzyłabym sobie, by taki pozostał, choć jak czasem człek zmieni szatę, układ, doda coś nowego, ciekawego czy napisze "inaczej niż zwykle" to fajnie! No bo czasem człeka korci, prawda? Twoim atutem jest zawsze niepowtarzalny tekst, humor i refleksja, więc nawet jak byś dodała reklamy to one niczemu tu nie umniejszą. A jak będziesz miała fanpage to będę sobie obserwować. Możesz poeksperymentować. Nie chwyci - zrezygnujesz.

    Rany, ale nachmaliłam koglu-moglu... Sorki Mysko, ale piszę w tempie orient expres ;)





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pielęgniary czad.... o ile na oddziale - trzeba przyznać, że fajne babki były, o tyle te w izbie przyjęć MASAKRA!
      Ale najlepsze jest to, Asiu, że właśnie na izbie przyjęć poznałam taką panią, która później ze mną na sali leżała i ona tak bardzo mi Ciebie z wyglądu przypominała, że coś wspaniałego :))))))))))))
      Od razu podłapałyśmy wzajemny kontakt i czułam się przy niej niemal jak w domu :)

      Co do fejsa, to konta prywatne jakoś mnie nie dziwią, bo to jedno z narzędzi komunikacji. Mąż/ojciec/brat/koleżanka/pies/kanarek/ktokolwiek gdzieś w świecie - ma się stały kontakt.
      Ja wciąż posługuję się w tym celu skypem, albo @.

      Bardziej chodzi mi o zależność fanpejdż - blog i to, że jako fejsbukowe beztalencie smutno mi, kiedy blog idzie się paść.... może za bardzo się przywiązuję do ludzi :)

      Usuń
    2. O rany, mówisz że mam sobowtóra??? Całe szczęście, że babka była fajna, bo jeszcze byś o mnie zdanie zmieniła, he he.

      Odnośnie zaś Twego ostatniego akapitu: dlatego ja swojego bloga do fejsa nie przypnę a te blogi, które czytam, to i tak czytam głównie via swój Żywotnik....

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...