Ile kucharek tyle wersji chrustu :)
Zdania są podzielone i nie wiadomo czy dodawać proszek czy nie?
Czy ubijać ciasto czy nie?
Dodawać spirytus, wódkę, a może jeszcze coś innego?
No i w końcu na czym powinno się smażyć chrust?
Ja Wam podaję moją wersję. I bardzo, ale to bardzo jestem ciekawa czym różnią się Wasze przepisy ;)
Składniki na jedną duuużą porcję:
3szkl. mąki
3 żółtka + jedno całe jajo;)
5 łyżek gęstej śmietany
1,5 łyżki spirytusu lub octu 10%
tłuszcz do smażenia
Wszystkie składniki mieszamy i wyrabiamy ciasto. Jeśli widzimy, że jest suche to można dodać odrobinę śmietany.
Gdy jest dobrze wyrobione zapraszamy największego domowego frustrata, wręczamy wałek i każemy się wyładować, tłukąc nim (ewentualnie okrągłym drewnianym tłuczkiem) przez kilka minut.
Im dłużej tłuczemy, tym ciasto robi się bardziej gładkie i elastyczne, a przy smażeniu wychodzi bardziej kruche z charakterystycznymi dla chrustu pęcherzykami.
Gdy jest dobrze wyrobione zapraszamy największego domowego frustrata, wręczamy wałek i każemy się wyładować, tłukąc nim (ewentualnie okrągłym drewnianym tłuczkiem) przez kilka minut.
Im dłużej tłuczemy, tym ciasto robi się bardziej gładkie i elastyczne, a przy smażeniu wychodzi bardziej kruche z charakterystycznymi dla chrustu pęcherzykami.
Potłuczone ciasto wkładamy do lodówki na 30-60 min.
Po tym czasie odrywamy kawałki, które rozwałkowujemy na cieniuśki placek i wykrawamy chruściki.
Faworki wrzucamy na gorący tłuszcz i smażymy na złoty kolor.
Ostygnięte posypujemy cukrem pudrem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz