Śniło mi się dzisiaj, że łaziłyśmy z kumpelą po naszych Tatrach (które były jak ze zdjęć ze Słowenii nie powiem czyich, Julitka;) i tego…
I łaziłyśmy, ale zbliżała się burza więc szukałyśmy miejsca do schronienia. I zobaczyłam klasztor i tam postanowiłyśmy się ukryć. Okazało się, że to Benedyktyni i przyjęli nas bardzo serdecznie, a jeden z braci okazał się być moim kolegą ze szkoły średniej, którego za Chiny Ludowe nie mogłam sobie przypomnieć ;) Ale on znał mnie i do jakiejś księgi gości kazał mi się wpisywać, a w niej, w tej księdze, trzeba było ładne życzenia umieścić. I nie byłam w stanie nic sensownego wymyślić, ale na szczęście nadjechał pociąg, klasztor zmienił się w dworzec, kumpela w moją siostrę i wskoczyłyśmy do pociągu we Władysławowie, które leżało 5 min za Krzeszowicami pod Krakowem. I miałam stresa bo jechałyśmy na gapę.
I łaziłyśmy, ale zbliżała się burza więc szukałyśmy miejsca do schronienia. I zobaczyłam klasztor i tam postanowiłyśmy się ukryć. Okazało się, że to Benedyktyni i przyjęli nas bardzo serdecznie, a jeden z braci okazał się być moim kolegą ze szkoły średniej, którego za Chiny Ludowe nie mogłam sobie przypomnieć ;) Ale on znał mnie i do jakiejś księgi gości kazał mi się wpisywać, a w niej, w tej księdze, trzeba było ładne życzenia umieścić. I nie byłam w stanie nic sensownego wymyślić, ale na szczęście nadjechał pociąg, klasztor zmienił się w dworzec, kumpela w moją siostrę i wskoczyłyśmy do pociągu we Władysławowie, które leżało 5 min za Krzeszowicami pod Krakowem. I miałam stresa bo jechałyśmy na gapę.
A potem się obudziłam.
Jeszcze potem obudził się Gutek, który zapytał mnie:
G: mamo, gdzie jest mój nóż?
G: mamo, gdzie jest mój nóż?
Ja: jaki nóż?
G: ten mój
Ja: a ty masz swój nóż?
G: mam, pan mi kupił
Ja: jaki pan?
G: nie wiem, nie znam się….
Jak widać nie tylko mi się dzisiaj głupoty śniły ;)
Poza tym co?
Choinka u nas wciąż stoi. Zielona i jędrna. I ani myśli zrzucać igły... i nie wiem…
Daję jej czas do niedzieli. W poniedziałek wstaję rano i robię z niej naguskę.
Ja już się na wiosnę szykuję.
Gutek mnie męczy o ogród, chce już siać i sadzić.
Jak widać nie tylko mi się dzisiaj głupoty śniły ;)
Poza tym co?
Choinka u nas wciąż stoi. Zielona i jędrna. I ani myśli zrzucać igły... i nie wiem…
Daję jej czas do niedzieli. W poniedziałek wstaję rano i robię z niej naguskę.
Ja już się na wiosnę szykuję.
Gutek mnie męczy o ogród, chce już siać i sadzić.
Droga choinko, bye, bye! Adieu! Bon voyage! Have fun! Kisses! Tralalala!
A skoro już jesteśmy przy wiośnie....
A skoro już jesteśmy przy wiośnie....
Teraz dopiero widzę, że ona, ta wiosna, to duży plus dla naszej ekologii.
Bo jak czuję dym z niektórych kominów to mnie na wymioty bierze.
Czy naprawdę ludzie wrzucają kalosze do swoich pieców? Albo mokre szmaty?
Bo jak czuję dym z niektórych kominów to mnie na wymioty bierze.
Czy naprawdę ludzie wrzucają kalosze do swoich pieców? Albo mokre szmaty?
Dobra, my tu gadu, gadu, a państwo Bagińscy z Trzebiatowa obchodzili niedawno siedemdziesięciolecie pożycia. SIEDEMDZIESIĘCIOLECIE!!!
Widziałam w Teleexpresie. Pobrali się w grudniu 1941r i są ze sobą do teraz. I żyją. I mają się dobrze. Pan Bagiński poradził, że jak chce się tyle wytrwać to: Trzeba być bardzo wyrozumiałym. Trzeba być bardzo ustępliwym.
Wzruszyłam się patrząc na nich. Serio. Kochani tacy.
Wzruszyłam się patrząc na nich. Serio. Kochani tacy.
I tym optymistycznym akcentem....
PS
Jutro Gutek na tapecie. Albo pojutrze. Jak się wyrobię. No
To pa!
Ciężka ta noc chyba była, mi się też głupoty śniły. Takie straszne, aż się ucieszyłam jak budzik zadzwonił. Dobrze, że to tylko sen.
OdpowiedzUsuńU mnie choinka siódmego wyleciała. A i tak długo stała, zazwyczaj zaraz po świętach leci out.
Państwo Bagińscy super. Można? Widać można :) I mądrze w sumie Pan poradził. Faktycznie wzruszające, że ludzie są w stanie wytrzymać ze sobą tak długo, i nadal kochać się tak samo, albo i bardziej :)
Lilijko, sny czasem potrafią płatać figle... oby tych złych jak najmniej. Mnie zawsze rozbijają koszmary na cały dzień :-/
UsuńU nas choinka też wyjątkowo długo stoi. Jutro moi rodzice przyjeżdżają z jedną ciotką w piątek koledzy M, w sobotę znajomi, w niedzielę znajomi... jeszcze dam jej szansę, ale w poniedziałek OUT :)
Państwo Bagińscy super :) Pan musiał mądrze prawić... z takim bagażem doświadczeń jestem pewna, że wie co mówi :)
To musi być true love bo jak inaczej wytłumaczyć fakt tak długiego pożycia ;)
OdpowiedzUsuńMusi być Amelko miłość.. Ale też musi być przywiązanie, szacunek i troska jednego o drugie... Dla mnie cudowni :)
UsuńOj ja dziś nie chciałam się wybudzić:) Śniłam o urokach pierwszego zakochania...oj jak było platonicznie, wzruszająco i porywająco...czyżbym w małżeństwie przeżywała nudę...hm???
OdpowiedzUsuńP.S. Chciałabym tak jak państwo Bagińscy :)
uuuuu to czadzik z tym zakochaniem :))))
UsuńA to dobry moment, żeby coś wykombinować coby o nudzie zapomnieć :)
Siedemdziesiątą rocznicę ślubu będę obchodziła w 2076 roku - jakiś kosmos dla mnie :)
Coś z tymi snami jest na rzeczy, ale lepiej ich nie interpretować. ;) Ja też bym chciała jak państwo Bagińscy...
OdpowiedzUsuńMaryanko ja nigdy nie interpretuje, ani nie zaglądam do senników... ale złe sny mnie wyprowadzają z równowagi. Niedawno, kiedy mojego brata i jego rodzinę czekała długa podróż samochodem to miałam tak przykry sen, ze jak się obudziłam (czyt. zerwałam) to nie byłam w stanie głosu wydusić - miałam gulę w gardle wielkości pomidora... masakra :-/
UsuńA państwo bagińscy, przyznaję, cudowni... kto by nie chciał :)
Oj i moje sny były dziwaczne i męczące jeszcze w dodatku, więc chyba coś z tą nocą było nie tak ;-)
OdpowiedzUsuńI niestety z opisanymi dymami i kominami zgodzić się muszę i ścierpieć nie mogę.
Szczególnie, że Pan Sąsiad ma niski domek z kominem-rurą, która dymi wprost w okno poddaszowej sypialni...
No i czekam na tapetę z Gutkiem :-)
Maciejka
Widać noc jakaś niezbyt dla wielu :-/
UsuńJa nie wiem co z tymi ludźmi... co oni wrzucają do tych pieców, że tak dymi? Nie dość, że śmierdzi niemiłosiernie, to jeszcze trujące jak diabli. Głupio kablować na sąsiada, ale kurcze no... to w końcu o zdrowie nasze chodzi :-/ Nie wiem nawet czy są jakies przepisy na to... nigdy wcześniej nie musiałam się tym interesować.
Ha! Widzisz! Ty jednak musisz na tą Słowenię pojechać, to był znak! ;-D
OdpowiedzUsuńMnie przedwczoraj śniło się, że tańczę i leci jakaś muzyka... Ta muzyka to był mój budzik, ale wcale to do mnie we śnie nie dotarło i koniec końców zaspałam do pracy! ;-)
Co do Państwa Bagińskich - ach, rozczula mnie to, że się da. Można? Można. :-) Zresztą ja widziałam taki przykład naocznie, bo dziadek z babcią Tygrysa mieli prawie 60-lecie! Zabrakło im tygodnia, bo dziadzio umarł... Ale kto wie, ile by jeszcze razem dali radę. Dziadzio był troszkę przygłuchy i Tygrys zawsze twierdził że tylko dlatego tyle lat dał radę, bo połowy tego co babcia mówiła nie słyszał. .. ;-D
Ps. My też jeszcze mamy choinkę. I wcale nie chce mi się za nią zabierać.
Ja wiem, że muszę i naprawdę sobie wzięłam ją do serca. Ja sie zakochałam w tych Twoich zdjęciach i prędzej czy później dopnę swego :)
UsuńZ budzikiem dałaś czadu :)
A mnie rozczuliła historia Twoich dziadków, znaczy Tygrysowych.... komentarz Twojego męża super :) Może i coś w tym jest :) Trzeba chyba naprawdę odpuść, żeby tyle wytrwać :)
Oni w ogóle byli rozczulający... tak sobie myślę, żeby o nich coś skrobnąć, bo mnie natchnęłaś... ;-)
Usuń