18 sty 2012

RÓŻNE RÓŻNOŚCI

Śniło mi się dzisiaj, że łaziłyśmy z kumpelą po naszych Tatrach (które były jak ze zdjęć ze Słowenii nie powiem czyich, Julitka;) i tego…
I łaziłyśmy, ale zbliżała się burza więc szukałyśmy miejsca do schronienia. I zobaczyłam klasztor i tam postanowiłyśmy się ukryć. Okazało się, że to Benedyktyni i przyjęli nas bardzo serdecznie, a jeden z braci okazał się być moim kolegą ze szkoły średniej, którego za Chiny Ludowe nie mogłam sobie przypomnieć ;)  Ale on znał mnie i do jakiejś księgi gości kazał mi się wpisywać, a w niej, w tej księdze, trzeba było ładne życzenia umieścić. I nie byłam w stanie nic sensownego wymyślić, ale na szczęście nadjechał pociąg, klasztor zmienił się w dworzec, kumpela w moją siostrę i wskoczyłyśmy do pociągu we Władysławowie, które leżało 5 min za Krzeszowicami pod Krakowem. I miałam stresa bo jechałyśmy na gapę. 
A potem się obudziłam. 
Jeszcze potem obudził się Gutek, który zapytał mnie:
G: mamo, gdzie jest mój nóż?
Ja: jaki nóż? 
G: ten mój 
Ja: a ty masz swój nóż?
G: mam, pan mi kupił
Ja: jaki pan?
G: nie wiem, nie znam się….
Jak widać nie tylko mi się dzisiaj głupoty śniły ;)

Poza tym co?
Choinka u nas wciąż stoi. Zielona i jędrna. I ani myśli zrzucać igły... i nie wiem…
Daję jej czas do niedzieli. W poniedziałek wstaję rano i robię z niej naguskę.
Ja już się na wiosnę szykuję.
Gutek mnie męczy o ogród, chce już siać i sadzić.
Droga choinko, bye, bye! Adieu! Bon voyage! Have fun! Kisses! Tralalala!

A skoro już jesteśmy przy wiośnie....
Teraz dopiero widzę, że ona, ta wiosna, to duży plus dla naszej ekologii.
Bo jak czuję dym z niektórych kominów to mnie na wymioty bierze.
Czy naprawdę ludzie wrzucają kalosze do swoich pieców?  Albo mokre szmaty?

Dobra, my tu gadu, gadu, a państwo Bagińscy z Trzebiatowa obchodzili niedawno siedemdziesięciolecie pożycia. SIEDEMDZIESIĘCIOLECIE!!!
Widziałam w Teleexpresie. Pobrali się w grudniu 1941r i są ze sobą do teraz. I żyją. I mają się dobrze. Pan Bagiński poradził, że jak chce się tyle wytrwać to: Trzeba być bardzo wyrozumiałym. Trzeba być bardzo ustępliwym.
Wzruszyłam się patrząc na nich. Serio. Kochani tacy. 

I tym optymistycznym akcentem....

PS
Jutro Gutek na tapecie. Albo pojutrze. Jak się wyrobię. No
To pa!

13 komentarzy:

  1. Ciężka ta noc chyba była, mi się też głupoty śniły. Takie straszne, aż się ucieszyłam jak budzik zadzwonił. Dobrze, że to tylko sen.

    U mnie choinka siódmego wyleciała. A i tak długo stała, zazwyczaj zaraz po świętach leci out.

    Państwo Bagińscy super. Można? Widać można :) I mądrze w sumie Pan poradził. Faktycznie wzruszające, że ludzie są w stanie wytrzymać ze sobą tak długo, i nadal kochać się tak samo, albo i bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilijko, sny czasem potrafią płatać figle... oby tych złych jak najmniej. Mnie zawsze rozbijają koszmary na cały dzień :-/
      U nas choinka też wyjątkowo długo stoi. Jutro moi rodzice przyjeżdżają z jedną ciotką w piątek koledzy M, w sobotę znajomi, w niedzielę znajomi... jeszcze dam jej szansę, ale w poniedziałek OUT :)

      Państwo Bagińscy super :) Pan musiał mądrze prawić... z takim bagażem doświadczeń jestem pewna, że wie co mówi :)

      Usuń
  2. To musi być true love bo jak inaczej wytłumaczyć fakt tak długiego pożycia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być Amelko miłość.. Ale też musi być przywiązanie, szacunek i troska jednego o drugie... Dla mnie cudowni :)

      Usuń
  3. Oj ja dziś nie chciałam się wybudzić:) Śniłam o urokach pierwszego zakochania...oj jak było platonicznie, wzruszająco i porywająco...czyżbym w małżeństwie przeżywała nudę...hm???
    P.S. Chciałabym tak jak państwo Bagińscy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuuu to czadzik z tym zakochaniem :))))
      A to dobry moment, żeby coś wykombinować coby o nudzie zapomnieć :)
      Siedemdziesiątą rocznicę ślubu będę obchodziła w 2076 roku - jakiś kosmos dla mnie :)

      Usuń
  4. Coś z tymi snami jest na rzeczy, ale lepiej ich nie interpretować. ;) Ja też bym chciała jak państwo Bagińscy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryanko ja nigdy nie interpretuje, ani nie zaglądam do senników... ale złe sny mnie wyprowadzają z równowagi. Niedawno, kiedy mojego brata i jego rodzinę czekała długa podróż samochodem to miałam tak przykry sen, ze jak się obudziłam (czyt. zerwałam) to nie byłam w stanie głosu wydusić - miałam gulę w gardle wielkości pomidora... masakra :-/
      A państwo bagińscy, przyznaję, cudowni... kto by nie chciał :)

      Usuń
  5. Oj i moje sny były dziwaczne i męczące jeszcze w dodatku, więc chyba coś z tą nocą było nie tak ;-)
    I niestety z opisanymi dymami i kominami zgodzić się muszę i ścierpieć nie mogę.
    Szczególnie, że Pan Sąsiad ma niski domek z kominem-rurą, która dymi wprost w okno poddaszowej sypialni...

    No i czekam na tapetę z Gutkiem :-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać noc jakaś niezbyt dla wielu :-/
      Ja nie wiem co z tymi ludźmi... co oni wrzucają do tych pieców, że tak dymi? Nie dość, że śmierdzi niemiłosiernie, to jeszcze trujące jak diabli. Głupio kablować na sąsiada, ale kurcze no... to w końcu o zdrowie nasze chodzi :-/ Nie wiem nawet czy są jakies przepisy na to... nigdy wcześniej nie musiałam się tym interesować.

      Usuń
  6. Ha! Widzisz! Ty jednak musisz na tą Słowenię pojechać, to był znak! ;-D
    Mnie przedwczoraj śniło się, że tańczę i leci jakaś muzyka... Ta muzyka to był mój budzik, ale wcale to do mnie we śnie nie dotarło i koniec końców zaspałam do pracy! ;-)

    Co do Państwa Bagińskich - ach, rozczula mnie to, że się da. Można? Można. :-) Zresztą ja widziałam taki przykład naocznie, bo dziadek z babcią Tygrysa mieli prawie 60-lecie! Zabrakło im tygodnia, bo dziadzio umarł... Ale kto wie, ile by jeszcze razem dali radę. Dziadzio był troszkę przygłuchy i Tygrys zawsze twierdził że tylko dlatego tyle lat dał radę, bo połowy tego co babcia mówiła nie słyszał. .. ;-D

    Ps. My też jeszcze mamy choinkę. I wcale nie chce mi się za nią zabierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że muszę i naprawdę sobie wzięłam ją do serca. Ja sie zakochałam w tych Twoich zdjęciach i prędzej czy później dopnę swego :)
      Z budzikiem dałaś czadu :)

      A mnie rozczuliła historia Twoich dziadków, znaczy Tygrysowych.... komentarz Twojego męża super :) Może i coś w tym jest :) Trzeba chyba naprawdę odpuść, żeby tyle wytrwać :)

      Usuń
    2. Oni w ogóle byli rozczulający... tak sobie myślę, żeby o nich coś skrobnąć, bo mnie natchnęłaś... ;-)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...