17 sty 2012

TELEWIZYJNE ROZTERKI

Kiedy nasz dom był jeszcze w fazie budowy, to zdarzyło się, że przyszedł jakiś gap, wchodził do pustego salonu i pytał wpierw nie o kominek, nie o meble, tylko o ustawienie telewizora - od razu wtedy wiedziałam z kim się ma do czynienia ;)
My, w sensie ja i małżonek osobisty, ustawienie telewizora ustaliliśmy metodą eliminacji ścian i wybraniu tej najmniej potrzebnej (tu nie pasuje, tu nie chcemy, o tu jest taka pusta ściana, może na niej?). Jakoś nam zwisało, czy się będzie dobrze oglądało i czy aby z każdego kąta będzie obraz dobrze widoczny.

Dodatkowo, żeby w ogóle zacząć oglądać cokolwiek w telewizorze, to  musieliśmy się zdecydować na jedną z ofert telewizji satelitarnych dostępnych na rynku, gdyż na nasz wygwizdów żadna kablówka nie dociera.
Przejrzałam cały Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniach czegoś co spełniałoby oczekiwania mysiej rodziny, zadowalającego efektu nie uzyskawszy.
Pojechaliśmy więc porozmawiać z przedstawicielami twarzą w twarz i uzyskać bardziej konkretne informacje.
Byli bardzo uprzejmi, nawet wtedy, kiedy w ich spojrzeniu tkwiło zdziwienie, następnie drwina. Rozumiem, że są szkoleni ku temu.
Bo.
Od początku oponowaliśmy za najwęższą, a przez to i najtańszą ofertą, bo i po co siedem milionów kanałów komuś, kto nie siedzi cały dzień w pudło wgapiony.
Do tego, żeby się już całkiem pogrążyć, zadałam podchwytliwe pytanie: czy można sobie  jakoś te kanały samemu wybrać, na przykład zamiast sportu wziąć kilka przyrodniczych?
Pan spojrzał na mnie jak na dziwadło, następnie niepewnie zerknął na męża mego, upewniając się, czy mu strzelby aby do skroni nie przystawiam, coby potwierdził me słowa. Mąż poparł mnie, bo sport, jeśli już, to woli w realu na ten w tivi czasu mu brak, a i chęci niewiele (i kto tu dziwadło? hłe, hłe;)
I tego.
Tak się nie da.
Oddałabym wszystkie 7 kanałów sportowych plus pięć muzycznych za 2 dodatkowe Discovery czy inne Animal Planety, to nie mogę.
Wkurzające.
No ale dobra. Odkryłam w tej mojej ofercie takie różne bajery, które były dla mnie nieznane wcześniej i sobie je teraz zapodaję w ramach wczesnoporannego, bądź późnowieczornego odmóżdżenia.
Wiecie, jest taki program o dzieciach biorących udział w pokazach miss – toddlers &tiaras czy jakoś takoś.
I teraz uwaga, bo mi się ulewa od patrzenia.
Miałam świadomość, owszem, że są takie małe dziewczynki, z których dorośli robią stare malutkie i one potem na scenę wychodzą i się prezentują w odjechanych kieckach i cudacznych układach tanecznych, ale nie wiedziałam za bardzo jak to od zaplecza wygląda.
Oto malutka śliczna dziewczynka, wystylizowana na szkaradę:
http://www.totallifecounseling.com/wp-content/uploads/2011/06/pageant+girl.jpg

Sobie wypunktowałam to co zapamiętałam i co mnie zadziwiło ponad miarę. 

1. Dwuletnią dziewczynkę, padającą ze zmęczenia (wstała o 3 w nocy) rodzice próbują wcisnąć w fioletową bufiastą sukienkę. Dziecko wierzga, krzyczy i płacze, bo chce iść spać. W końcu matka ze łzami w oczach daje za wygraną i rezygnuje z konkursu, mówiąc: nie lubię tego!
Się pytam czego ona nie lubi? Konkursu? Jeśli tak, to po co swoją córkę tam ciągnie.
A może marudzenia? Bardzo przepraszam, ale ja też bym była nie w sosie, gdybym była zmęczona, a ktoś kazałby mi robić rzeczy, na które nie mam ochoty.

2. Innej małej się nie udało. Matka ją tak nafaszerowała cukrem (cukrem!!! takim jak w kawiarni się dostaje do kawy w malutkich torebeczkach!!! Dziecko żarło cukier, żeby nie zasnąć, czujecie?!!! ). I ona, ta mała, śliczna dziewczynka zostaje przebrana za różowego potworka, wychodzi na scenę z przyklejonym uśmiechem i udaje, ze wszystko ok, a chwilę wcześniej płakała rozdygotana, bo matka nie mogła na niej dopiąć sukienki (i nafaszerowała cukrem! - we should not forget ).

3. Pięciolatka, zwierza się przed kamerą, że uwielbia robić make-up, chodzić na obcasach, nosić doczepiane loki, jednocześnie mama zabrania jej bawić się nożyczkami, coby sobie pociecha krzywdy nie zrobiła. O ironio!!!

4. Sześcioletnia Alyssa – udziela wywiadu.
-Czego chcesz od życia?
- Pieniędzy
- Jakie jest twoje marzenie?
- Pieniądze
- Co chciałabyś wygrać?
- Pieniądze
Chyba bym rypła, gdybym miała tak próżne i płytkie dziecko.

5. Holly- lat siedem, wielbicielka Hanny Montany.
Mama sadza ją na blacie w kuchni, a pani która się nią zajmuje profesjonalnie (czy depilacja, fryzury, makijaż) zaczyna golić jej nogi, twierdząc jednocześnie, że to trochę za wcześnie.
Potem mama zabiera to dziecko do fryzjera, żeby ufarbować ciemne odrosty i zrobić pasemka.
Tekst mamy: moja siostra, twierdzi, że Holly jest za młoda, ale ona ma siedem lat, sama podejmuje decyzje.
Yhmmm...
Taaa…
Jasne…
Jak Holly zechce się najarać jakiegoś badziewia to rozumiem, że mamusia się wtrącać nie będzie?

6. Wszystkie mamy, co do joty, zapewniają, że robią to dla dobra dziecka.
Farbowanie włosów, golenie nóg, sztuczna opalenizna, sztuczne paznokcie, sztuczne rzęsy, tona makijażu, sztuczny uśmiech, nakładki na zęby, bo jak to tak szczerbatka przed jury wystawić?
Otóż mili moi, to wszystko dla dobra dziecka!!!

7. Jest kategoria dla dzieci od 0 do lat 3!!! Od zera!!!

8. Najgorsze jest to, że ich sceniczne zachowanie przekłada się na prawdziwe życie…  wszyscy schodzą na dalszy plan, liczą się tylko one!!! Księżniczki!!!
Trzeba im usługiwać… kosztem czasu, pieniędzy i poszkodowanego rodzeństwa.
Hurrej!

Dobra, bo mi się ciśnienie podniosło. Może tak piszę, bo nie mam córki. 
Może gdybym miała dziewczynkę, to też chciałabym z niej zrobić księżniczkę. 
Nie wiem. 
Nie wydaje mi się, tym bardziej, że nie wpasowuję się w różowe trendy i unikam jak ognia tego koloru w przypadku małych dziewczynek (choć to czasem trudne). 
Ale kto wie... ;)

W niedzielni wieczór, mój osobisty małżonek, za punkt honoru postawił sobie przelecenie wszystkich kanałów, jakie są nam dostępne. Ja sobie klepałam na komputerku coś, a ten się chichrał. A już jak doleciał do ogłoszeń tureckich prostytutek to mało z kanapy nie spadł. Ahoj!

Ja, dla siebie odkryłam inny kanał, akuratnie dostosowany mentalnie do moich obecnych potrzeb.
Nikt nie choruje, nikt nie umiera, nie ma pląsających małych dziewczynek przebranych za lalki, wszystko zawsze się dobrze kończy… no głębi to tam się dopatrzyć nie można, ale po cóż mi głębia, jak przy głębi najczęściej ryczę.
Wada? Gadają po niemiecku.
Romance TV.

hłe, hłe :)


14 komentarzy:

  1. Widziałam kilka razy ten program. Chociaż widziałam to w tym przypadku za dużo. "Mała piękność" chyba ma tytuł - ten na który ja się napatoczyłam. Moje odczucia były dokładnie takie same jak Twoje. Dużo czasu mu nie poświęciłam, bo też mnie nerwa poniosła.
    Moje wnioski były takie, że puści rodzicie wychowują puste dzieci, robiąc im tym samym ogromną krzywdę. Najgorsze jest to, że nie zdają sobie z tego sprawy :( Smutne

    Ale ja też nie mam dziewczynki, więc może inaczej myślałabym mając ją w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, "mała piękność" - faktycznie, nie wiem bo już nie mam tego kanału haha (był w promocji do końca roku i kilka dni dłużej;) Ja właśnie nie wiem czy Ci rodzice są tak tępi, że nie zdają sobie z krzywdy jaką wyrządzają tym dzieciom, czy co? Czasem, patrząc na nich, miałam wrażenie, że jednak trochę im żal... ale nagrody ich "rozgrzeszały"....
      Mnie się nawet wydaje, ze to jest konkurencja pomiędzy rodzicami, a nie dziećmi

      Usuń
  2. To zjawisko trzeba leczyć. Chociaż nie - szkoda kasy na terapię. Mamuśki na darme misje do indyjskich slumsów lub czarnej Afryki.

    Mamusie bawią się córkami jak lalkami - a te lalki potem już pewnie nigdy nie będą umiały być ludźmi z krwi i kości. To jest TRAGEDIA.

    Też przecie nie mam córki - jak Ty Mysko i Ty Lilijko - ale czy AŻ trzeba ja mieć, by mieć o tym chorym postępowaniu zdrowe pojęcie...

    PS. Mysko - Co do TV - u nas M. ogląda TYLKO BBC (czasem). Sporty i muzyczne - też mogą u nas nie istnieć. Przyrodnicze, naukowe, socjologiczno-etnograficzno-podróżnicze i kulinarne - te najbardziej bym lubiła. A oglądam ... wiadomości, czasem jakiś serial w przelocie i czasem Mini Mini (Olek teraz woli puzzle - na szczęście). Aha - lubię tzw. telewizje śniadaniowe, ale w porze śniadań - wiadomo gdzie jestem ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste Amishko, zaiste :) Niektórzy nie wiedzą co z sobą począć z tego dobrobytu :-/

      Rozumiem jak z tą telewizją macie... mój M prawie w ogóle nie ogląda-zwyczajnie nie ma kiedy. W niedzielę po południu czasem, o ile nikt u nas nie siedzi ;) Mój mąż nawet jak wieczorem włączy tv na chwilę, to zasypia po 5 minutach - wstaje jeszcze wcześniej niż Ty do pracy, więc sama wiesz jak to jest :) Olek mnie zachwycił tymi puzzlami, Gutek jakoś nie lubi, choć może za jakiś czas mu się odmieni... Na resztę odpiszę później @. Buzi :*

      Usuń
    2. Mysko - jakby nie było między naszymi równoroczniakami jest 10 miesięcy różnicy - to jeszcze sporo :). Poza tym - puzzle, nie puzzle - aby nie golenie nóg buahaha ;-).

      Usuń
  3. Program o małych Miss widziałam i co dziwne, ich mamy nie były żadnymi Miss ;) Nie chce komentować, bo normalne mamy wiedzą, że to jakieś chore.
    Za to uśmiałam się z Twojego idealnego kanału...
    Ja już wolę żyć bez tv...serio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha... no właśnie mamy to najczęściej przeciętne amerykanki :) Moze wspominają dawne czasy, albo przelewają swoje marzenia na dzieci. Ja zawsze chciałam być lekarzem, a że się nie udało to zmuszę Gutka żeby nim został hłe, hłe (żartuję;)
      A co do idealnego kanału to spoko maloko, tylko czasem sobie serwuję.... tam się dopiero odmóżdżyć można :)

      Usuń
  4. Ja też nie mam córki, jak wiesz. Ty może jeszcze będziesz miała, ja na pewno nie. Mam czterech synów. Ale jakoś nie wydaje mi się, ze to, co robia mamunie na pokazach to jest robienie z dziecka księżniczki. To jest stręczycielstwo, i nic ponadto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Anutku, że jak widziałam układ taneczny trzylatki, która dwoma palcami puszcza buziaka, którego następnie gasi sobie na tyłku... i to zachwycone jury... to gdzieś mi pedofilia zadzwoniła pod kopułą. Banda głupich, dorosłych alfonsów :-/

      Usuń
  5. Ja i bez dzieci jeszcze a mogę powiedzieć, że to chore, chore, chore... Matko, nie mogę patrzeć na to zdjęcie, które zamieściłaś... To przerażające... :-(
    I co z nich potem wyrośnie? Gdzie mają dostać jakieś wartości w spadku po mamusi???

    Ps. Jestem wymęczona i na moim obecnym poziomie intelektualnym z chęcią dołączę się do Ciebie i razem możemy pooglądać Romance TV. Może być nawet po niemiecku, same se dopowiemy. ;-D
    Z naszym wyborem telewizji było dokładnie jak u was. Po co nam tyle niepotrzebnych kanałów??? Mam z milion arabskich! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julitka, a wiesz, jakie te dziewczynki są ładne na co dzień? Takie bez udziwnień, bawiące się lalkami, huśtające na huśtawkach przed domem... a potem przychodzą te potwory i się znęcają nad nimi :-/

      Romance TV jest tłumaczony na polski.... ale ten niemiecki przebija i mnie drażni ;) My też mamy milion arabskich, może mamy to samo :)

      Usuń
  6. Myska ja też miała ten problem z tv, co ty. Tylko, że ja mam "raptem" 1480 kanałów, a oglądam może ze trzy. Na program, o którym piszesz, też trafiłam i nie obejrzałam go do końca, bo po pięciu minutach byłam zła i bezsilna. Twoje odczucia w połowie opisują co ja myślałam o tym programie. A już golenie nóg u trzy- czy czterolatki sprawił, że własnych zębów "szukałam" na podłodze.
    Co do wyboru Waszego TV, to ja miałam podobną sytuację z butami do pracy. Jak już mi się któreś podobały, to albo musiałam sobie palce uciąć albo stopę wydłużyć. Ale to i tak pikuś. Gdy sobie w końcu fanfastyczne buty znalazłam, wyskoczyłam do sprzedawcy z pytaniem: " A na ile kilometrów jest gwarancja?" Mina pana - bezcenna. Ja już tak niestety mam. Pozdrawiam ciepło z zimnej stolycy.Karol(ina).

    P.S. Zajrzyj do maila. Tam Ci poczęści wszystko na szybko opisałam. Buziole. Karol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linka, kochana moja, gdzieś ty się podziewała... do maila już zaglądam... odpisze troszkę później na niego, obiecuję.
      Z butami mam podobnie, bardzo rzadko trafiam na takie jakie mi się marzą... mam niewymiarową stopę... chudą, z długimi palcami i bardzo, bardzo niską na podbiciu - większość po prostu źle leży - jakiś koszmar... nienawidzę kupować butów :-/ brrrr
      Buzi:*

      Usuń
  7. Dziś rano oglądałam ten program na TLC. Nie wiem jak można dziecku zrobić taką krzywdę

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...