15 sty 2012

NA CAŁEJ POŁACI ŚNIEG

(…śnieg, śnieg, śnieg, śnieg…)
Nie było mnie.
Wiem.
Trochę miałam kryzys blogowy. Czuję, że on jeszcze wisi nade mną i dyszy mi w kark, także yyy eeee…nie wiem jak będzie jutro.  
Poza tym miałam gości. 
Znowu.
A ja się bałam, że jak pójdę na ten wygwzidów to zdziczeję z braku ludzi. No więc uprzejmie informuję, że ludzie są jakby w nadmiarze. Przyszły weekend już mam obstawiony co do godziny, a co w tygodniu to się pewnie samo wyklaruje - jak zwykle zresztą. Bardzo bym chciała pobyć sobie sama ze sobą (czyt. z Gutkiem), ale nie mam czasu gdyż non stop ktoś chce do nas przybyć i z nami posiedzieć. Wiem, że jesteśmy fajni, ale zaczynam pomalusiu wymiękać.
Co by Wam tu jeszcze?
A.
Jak ktoś mi jeszcze raz powie, że mamy dużą garderobę to mu strzelę z procy pomiędzy oczki. I dygnę nóżką na dodatek.
Jak się nie ma szaf – w ogóle - ani, ani - to żadna garderoba nie jest duża. 
Ułożyłam rzeczy M i padłam.
Skąd on ma tyle szmat?
Powiesiłam, poukładałam i a ku ku…
Gutku, Skarbie dla nas już niewiele miejsca zostało.
Połowę miałam ochotę zapakować do worów i wywieźć do brata Alberta, czy gdzieś… to siedział i czuwał nade mną strażnik jeden. Wszystko się przyda.
Za to w garderobie można się spokojnie przespać.
Bo mieliśmy tych gości, tak?
I nie mieliśmy ich gdzie położyć. Znaczy siebie, bo nie wiem jak wy, ale ja staram się jakiś komfort przyjezdnym zapewnić, szczególnie gdy są starsi i podupadają na zdrowiu.
No i nam jedynie garderoba została do wyboru, gdyż albowiem tylko tam mamy podłogę gotową. No więc materacyk cyk, pościel cyk, Gutek cyk (G: ja teź chcie w galdelobie, ja teź chcie!).Nad nami wieszaki, półki i w ogóle. M: myska, czuję się jakbym w szafie spał.
O i tak.
Poza tym jak wczoraj sypnęło tak sypnęło.
A zima znowu zaskoczyła drogowców. Ja rozumiem, gdyby to był czerwiec, ale zdaje się, ze w naszej cudownej acz upierdliwej szerokości geograficznej śnieg w styczniu  to żadne dziwo.
Znaczy nie wiem, może i w dużych miastach jest inaczej.
Może i. 
Dzisiaj foty jako gratis.


I Ania z Jeremim, bo lubię :)

21 komentarzy:

  1. Ładna ta zima jednak :) Chociaż zimna, to chyba trochę za takim śniegiem tęskniłam.
    A jaką fajną niedzielę mieliście dzięki temu. Tych sanek to zazdroszczę :) My dzisiaj trochę inne plany, i nie udał się spacer saneczkowy. Mam nadz że do następnego weekendu jeszcze zostanie.

    PS Dobrze, że jesteś, mam nadz że temu kryzysowi tak łatwo się nie poddasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilijko i zima ma swoje plusy - choć dla mnie tylko wtedy, kiedy jest biała, bo nie lubię pluchy... ale dochodzą do tej pory obce nam obowiązki jak na przykład odśnieżanie ;) Dobrze, że teraz chociaż auto garażowane jest i nie trzeba rano szyb skrobać :)

      PS u mnie najczęściej kryzys blogowy jest następstwem gryzoni co mnie gryzą w środku :) Jak się problem jakoś rozwiązuje lub rozchodzi po kościach to łatwiej mi się pisze :)

      Usuń
    2. Taaak, jak mówimy o zimie, to tylko białej :)
      Powiem Ci, że odśnieżania póki co na własnej skórze nie odczułam, ale Ł wczoraj ponad 2 godz na szufli jechał :)

      Gryzoń gryzoniowi może się nie da, użyj ząbków, myska przecież ma ostre :) A poważnie to trzymaj się i nie dawaj, buzial

      Usuń
    3. ha, ha no ja też nie odśnieżałam jeszcze własnymi ręcami, ale mąż codziennie dybie z łopatą :)

      Dzięki lilijko... kochana jesteś... ściskam :)

      Usuń
  2. To norma, że gości masz jakby w nadmiarze, ale wkrótce zapas się wyczerpie, bo ,,na całej połaci śnieg". :) U nas dopiero teraz zaczęło porządnie sypać. Jak dotrwa do jutra to idziemy na sanki, idziemy na sanki, idziemy na ... sanki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi gośćmi to jest strasznie dziwnie, bo normalnie muszę zapisywać w kalendarzu kto i kiedy, czy rodzina, czy znajomi... strasznie wszyscy chcą do nas teraz przyjeżdżać odkąd się przeprowadziliśmy :) Ja wiem, ze to pewnie minie z czasem ale trochę to męczące, bo zamiast zająć się rzeczami, które powinnam robić, to się w kółko krzątam po kuchni i pościel zmieniam ;)
      Z drugiej jednak strony, bardziej bym się martwiła, gdyby nikt nas nie chciał odwiedzać hłehłe :)

      Śnieg ma być póki co, także spoko, zdążycie :)

      Usuń
  3. Nie, w miastach też drogowcy zaspali. Coś o tym wiem :/
    Nie czaję o co chodzi z tymi drogowcami i nigdy nie zczaję. Choć ktoś mi już kiedyś tłumaczył, że oni mają przykaz odśnieżać dopiero kiedy sypać przestanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! czyli drogowcy to nasza narodowa chluba :) Ja też nigdy nie mogłam zczaić o co chodzi z tym odśnieżaniem ulic i dlaczego zawsze jest problem ;)
      Na tym pierwszym kolażu, który wstawiłam zjeżdżamy z Gutkiem z takiej fajnej górki... normalnie lodowisko... zero oporu, gna się na łeb na szyję :)

      Usuń
  4. He, he, naprawdę, zbiezności w naszych gustach/ przeżyciach/ doświadczeniach mnie zadziwiają. Tylko, że my nie mamy garderoby, a ja (chwilowo) kryzysu blogowego (ale bedę miała, na pewno, jak bede miała Twój staż :)). Jesteś pewna, że nie masz czwórki dzieci ;)?
    Jeremiego - kto nie lubi :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anutku, hehe, jestem pewna, że zauważyłabym coś więcej ponad Gutka... choć w sekrecie ci powiem, że zawsze chciałam mieć akurat czwórkę :) Nic jednak straconego, nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii:)
      Mnie też czasem to podobieństwo uderza :) To dla mnie coś w rodzaju nobilitacji - być choć ciutkę podobnym do Królowej Matki - poważnie :D
      No, kryzysem blogowym możemy się różnić - to nawet byłoby wskazane :)

      Usuń
  5. Mój M. też ma "tyle" szmat Myseczko.... I do każdego łacha sentyment, pamięć z jakiego kraju kupił i za ile... Oj, przydałaby się nam garderoba też, ha ha.

    Ze śniegiem u nas dość spokojnie, popruszyło, nadal pruszy. Całkiem miło.

    Anna Maria Jopek - zapewne jedna z moich ulubionych polskich piosenkarek. A piosenka z Jaremim - świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, no to Twój ma chociaż jakieś wytłumaczenie - sentyment i wspomnienia :) A mój? Ma bluzę jedną, którą mu kupiłam jak jeszcze byłam jego dziewczyną... dziury się zrobiły koło szyi, o ściągaczach nikt już nawet nie pamięta... ale nie wyrzuci, tylko straszy wszystkich dookoła :)
      Piosenkę uwielbiam... piękny tekst, piękna muzyka, piękne wykonanie... no rozpływam się. I zawsze mi humor poprawia :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mysko zazdroszczę :) tych sanek najbardziej :)

    Czekam aż u nas chociaż odrobina śniegu spadnie.

    Pozdrawiam

    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a ja myślałam, że już w całej Polsce śnieżnie jest. U nas dzisiaj dopiero dosypało porządnie... wczoraj to był tylko przedsmak :)

      Usuń
  8. Moje blogowe dłuższe przestoje są z identycznych powodów. Rozumien więc doskonale.

    Cudne widoki na zdjęciach i piosenkę też uwielbiam :-)

    Przesyłam moc dobrych myśli!

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maciejko, widzę, że nie tylko ja tak mam, że wszelkie złe myśli muszę przetrawić i przegryźć w sobie... no i jak tu pisać :)
      Widoki jak widoki... ale piosenka faktycznie cudna :)
      Dzięki!!!! Ściskam!!! :)

      Usuń
  9. Fajnie Cię widziec na tle zimowej scenerii,której zazdroszcze!
    Jak dobrze pójdzie i pogoda się utrzyma to ja pierwszy śnieg od ponad roku zobacze na początku lutego :)Ale nie polski niestety...A ta noc w garderobie musiała być ekscytująca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simero, no popatrz, Ty u mnie buszujesz, a ja u Ciebie :) Ale się złożyło :)
      Gdzie się wybierasz?

      Noc w garderobie była.... eeeee niewygodna na pewno - ale czy ekscytująca to nie wiem hihih :)

      Usuń
  10. Wiadomo, że każdego tafia jakiś kryzys blogowy, bo to przecież nie da się być w formie przez cały czas, ale powiem ci, że lepiej, żebyś tego kryzysu za długo nie miała, bo ja mogłabym czytać cię codziennie. Zawsze jakoś poprawiasz mi humor. ;-)
    U nas też biało, choć nie tak pięknie. w mieście to wiadomo.. ulice szybko robią się czarne i pełne błota. a u Was tam prześlicznie! Coraz bardziej myślę, ze mogłabym wyprowadzić się z miasta do tak pięknych okolic.
    Ściskam mocno, tak mocno, żeby to wszystko co Cię gryzie - uciekło! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Julitka, kochana jesteś :):*
      Z tym miastem czy wsią - to trudny wybór, zależy co się lubi, tempo czy spokój? Musicie przemyśleć.
      Można się nagiąć, ale potem człowieka coś gryzie i uwiera.
      Ja teraz sobie obserwuję, bo całkiem niedaleko ktoś kupił starą drewnianą chatę i ona z miesiąca na miesiąc rumieńców nabiera - jakbym miała jeszcze raz budować dom, to może w ten sposób właśnie :) albo bale - o których mi kiedyś chyba pisałaś - piękne!!! :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...