23 paź 2013

Serce i rozum i jeszcze inne takie

Dziękuję Wam, kochane bączki moje, za słowa otuchy i wsparcia pod poprzednią notką.
Jestem dźwięczna.
Oczywiście, że byłam u babci. W niedzielę czuła się, o dziwo, dość dobrze. W poniedziałek zaś znowu spory spadek formy i póki co nic się nie zmienia.  
Nie czarujmy się, nikt nie liczy na cud... ja też nie. Zniknie niedługo całkiem - rozumu nie da się oszukać, niemniej jednak serce rozedrgane pozostaje. 

Ja dzisiaj chciałam jednak o czymś innym.
Otóż ta dzisiejsza technika, to taka dziwna, powiem Wam.
Z jednej strony mnie ciutkę przeraża (fejsbuk), a z drugiej pozytywnie zaskakuje.
Począwszy od aplikacji na telefon, którą sobie z rok temu ściągnęłam, a która ustawia mnie do pionu co miesiąc, wysyłając @, że obudź się kobieto, tomorrow powinien zacząć się your monthly cycle, co w wolnym tłumaczeniu oznacza tyle, co przestań ryczeć i się wściekać (i cieszyć ekhem ze sporo większych cycków), jutro wróci wszystko do normy (poza cycuszkami, które będą cieszyć oko jeszcze kilka dni;) ;)

Na blogu też, jak widać, zaszły spore zmiany. Przymierzyłam mojemu pamiętnikowi chyba ze 20 nowych, niestandardowych szablonów, rozkminiałam nocami html'a, po czym zainstalowałam na nowo prosty szablon ino ciut w nim pozmieniałam. 
W końcu wszystkie linki wrzuciłam do bloglovin i nareszcie nie robią mi bałaganu na blogusiu :)
Oczywiście w planach jeszcze kilka poprawek jest i to sporych (jak nowe etykietowanie postów i przenoszenie ich z mysiej nory), ale i to pomalutku się zrobi.

Tymczasem wzięłam się ja przedwczoraj za Dziadka Zegara.
Czy ktoś jeszcze o nim pamięta? (klik lub klik )
Ja zapomnieć nie mogłam ;) 
A właściwie M nie dał mi zapomnieć ;)
I tak oto po półrocznej przerwie, wyczyszczeniu i odrobaczeniu, podjęłam się szpachlowania, by móc niedługo pomalować to draństwo i mieć święty spokój ;)
Plan był taki, żeby zdążyć na urodziny M (spoko, On i tak tego nie przeczyta, bo mu się nie będzie chciało), ale chyba nie zdążę, za to do imienin powinnam się wyrobić :) 

W poniedziałek Gutek ma bal królewicza i królewny. 
Przebranie oczywiste w związku z tym.
Jakieś propozycje?
Gwoli ścisłości, wypożyczanie i zakup gotowego badziewia nie wchodzi w grę :)
  

6 komentarzy:

  1. Dziadka Zegara się oczywiście pamięta, a to już tyle czasu upłynęło? Masakra!
    Z tego co pamiętam w zeszłym roku był Bob Budowniczy? To może w tym roku skoro bal królewicza i królewny to... królewicz.;) Spodnie do pół łydki obwiązane tasiemkami, wdzięczne rajstopki;), biała koszula, płaszcz z zasłonki i korona. Gdyby to nie było przedszkole, zaryzykowałabym pałkę do mieszania ciasta owiniętą folią aluminiową w roli berła, ale gdyby się Książę rozgniewał? Biedni poddani!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, rozbawiłaś mnie tym berłem strasznie :)
      Faktycznie myślałam o tym, żeby pałkę okręcić folią, ale kurna, nie wiem czy panię by mu tego nie zarekwirowały od razu :)
      Wymyśliłam więc dzisiaj zastępstwo dla niej, bo przecież berło musi być:)
      Muszę iść do sh po jakies spodenki i materiał na pelerynkę, bo nie mam nic takiego.....

      Usuń
  2. Dziadek Zegar jak najbardziej jest pamiętany :)

    Zmiana wystroju Twojego pamiętnika jest zauważalna natychmiast. I jest to zmiana zdecydowanie na lepsze :)
    Zrobiło się bardziej przejrzyście i klarownie.

    A Gutek jaki ma pomysł na ten bal?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie panie w przedszkolu podjęły decyzję samodzielnie i dzieci podzieliły na królewny i królewiczów (według płci, oczywiście;). Także problem z głowy, ani ja ani Gutek nie musimy się zastanawiać w co tu się przebrać :)

      Cieszę się, że wygląd bloga przypadł Ci do gustu :)

      Usuń
  3. Gutek w roli króla? to będzie coś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) korona już się robi :) znaczy szkic sobie zrobiłam na razie :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...