Jadę ja dzisiaj do przedszkola odwieźć Gutka, po drodze puszczam na pasach faceta, który prosto w twarz pokazuje mi jakieś dziwactwa swymi dłońmi. No kręci nimi i wymachuje...
więc co?
Pokazałam mu, że sam ma kuku na muniu, bo niby dlaczego nie ;)
Dopiero po około minucie skapowałam się, że jadę bez świateł :)
To ja niniejszym chciałabym tego pana przeprosić :)
*
"Luty jest....." - to temat na dzisiaj w wyzwaniu fotograficznym Uli.
Najtrudniejsze dla mnie zadanie do uchwycenia.
Bo luty jest dla mnie wyjątkowo bezpłciowym miesiącem.
W styczniu jeszcze świątecznym rozpędem żyję i ogólnie mamy dużo imprez więc przelatuje mi zwykle jak z bicza.... w marcu już czekam na wiosnę i przygotowuję się do niej i do Świąt pełną parą.
A luty?
No lutego jak dla mnie mogłoby w ogóle nie być.
Od tygodnia zastanawiałam się jak go przedstawić i do wczoraj był plan, że ostatecznie sfotografuję czystą kartkę i podpiszę "tabula rasa", ale jednak nie.
Pojawił się pomysł inny :)
Dzięki mężowi (czasem się jednak do czegoś przydają:)
M: myska, kiedy Ty masz zamiar skończyć Dziadka?
Ja: plan jest taki, że do końca lutego go wyczyszczę.
No więc przedstawiam Państwu mój lutowy plan.
Skończenie czyszczenia (bo o strzykawie i malowaniu nawet nie marzę;) Dziadka Zegara
Sporo już zrobiłam, ale też sporo przede mną - te najmniejsze elementy chcą mnie wykończyć....
Niestety różne rzeczy odkrywam po zdjęciu bejcy/lakieru/złotolu. Nie poddaję się jednak i pomału dostrzegam światełko w tunelu :)
Więcej o Dziadku Zegarze było tutaj
*
Właśnie leci u mnie PPD (perfekcyjna pani domu;) i mówi, że "nigdy nie należy jeść ani pić przy komputerze" To ja może odłożę pączka i kawę zanim napiszę coś więcej ;)
*
W nocy zaczął sypać u mnie śnieg na nowo i nie przestaje. Później do Was wpadnę... bo inaczej nie wyjadę po Gutka z garażu (rano się zakopałam;)


Ja Tobie powiem, że jestem pod wrażeniem Twojej wytrwałości i cierpliwości do tych "staroci".
OdpowiedzUsuńJa to bym pewnie pyrgła w kąt i na tym by się skończyło...
Ale jaki będzie efekt, bo piękno to...
PS Słuchając rad PPD musiałabym na każdą kawę odchodzić od kompa, nie wiem czy szef byłby zadowolony biorąc pod uwagę ile płynów i nie tylko przyjmuję w pracy ;)
no.... powiem Ci, że niby cierpliwość mam, ale czasem mnie cholera bierze :)
UsuńNie umiem jednak przestać, to mój żywioł :)
mam świra na punkcie czystości i organizacji, ale PPD bije mnie pierdyliard razy na głowę :)
cholera ja też jem przy komputerze no ale jak dzieci idą spać to jest bardzo głodna i spieszno na blogi ;)
UsuńJak już wykończysz ten zegar, to będę Ci zazdrościć jak nie wiem co.
OdpowiedzUsuńNie! Wróć. Już teraz Ci zazdroszczę, bo wygląda przecudownie!
na razie wygląda..... bidnie :) odarty z godności, z wszelkimi otworami po robactwie na wierzchu :)
UsuńOjaaaa! cudowny! nie mogę się doczekać efektu końcowego.
OdpowiedzUsuńja też hihhi :)
UsuńMysa ... moj ksiaze jezdzi na targi, pelno tam takich staroci :)
OdpowiedzUsuńMoze otworzymy wspolnie jakas dzialanosc :P
Ja bede przywozic, Ty w nie tchniesz nowe zycie a ja sprzedam :P
;>
:)
toś pierunie interes wymyśliła :)
UsuńO a ja bym poprosiła o jakieś instrukcje jak te stare warstwy zedrzeć. Przytargałam od szwagra stary kinkiet i chciałabym go wyczyścić i pomalować. Myślę, że tylko papier ścierny wchodzi w grę czy może się mylę???
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
P.s PPD też chętnie oglądam
no więc tak :)
UsuńZależy czym kinkiet jest pokryty. Bo na przykład farby olejnej można łatwo się pozbyć za pomocą takiego chemicznego środka (w razie czego sprawdzę jak się nazywa, bo gdzieś go mam;), wtedy ona, ta farba, pokryta tym czymś sama pęka i łatwiutko wtedy można ją zeskrobać szpachelką.
Kinkiety chyba jednak częściej są polakierowane.
To chyba najlepiej papierem właśnie.
Używam też takiej multi/miniszlifierki z biedronki, ma mnóstwo końcówek i pomaga przy czyszczeniu tych drobnych elementów, do których trudno palcami dotrzeć :) bardzo ją sobie chwalę :)
O wielkie dzięki. Właśnie na lakier mi to wygląda. Mój mąż ma do wkrętarki takie końcówki z papierem ściernym. To może bez zakupów się obejdzie.
UsuńPozdrawiam :))
Oj, zapowiada się cudny zegar... dobrze, że luty jest krótki, to go (zegar) szybko zobaczymy;)
OdpowiedzUsuńA'propos PPD - ja przepraszam bardzo! ale dlaczego JA mam odchodzić od kompa, gdy jem lub piję? Mnie on w ogóle nie przeszkadza. niech raczej komp odejdzie, jak nie lubi, gdy coś spożywam ;)
no właśnie! Jak komputerowi cokolwiek przeszkadza to niech weźmie i sam odejdzie :)
UsuńMyska jaki on będzie przepiękny jak skończysz... kibicuję Ci mocno!!! a lutego też nie lubię. I już ;)
OdpowiedzUsuńBea, zaciskaj kciuki i trzymaj mocno! :)
Usuńczymaaaam! A Ty pokaż jak skończysz koniecznie :)
UsuńJuż nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć ten zegar, jak go skończysz! To cudo już mi się podoba, a jak Ty się z nim rozprawisz to już w ogóle padniemy tu wszystkie z zazdrości! ;-)
OdpowiedzUsuńJa luty to też tak średnio... Dobrze napisałaś, bezpłciowy. Ale dzisiejszy dzień jest całkiem spoko, przynajmniej jest słodko.
No i nie daj się tam - żeby nam Cię nie zakopało! Odśnieżaj!! ;-D
Ps. I dzięki za poprawę humoru. Jak przeczytałam o Panu, co ma kuku na muniu to wybuchnęłam głośnym śmiechem! Jesteś boska! :-***
Julitka, ale wiesz, że zdjęcie zapewne nie odda efektu i lepiej by było, żebyś na żywo sobie pooglądała? :)
UsuńPodziwiam za cierpliwość i wytrwałość. Jednocześnie nie mogę się doczekać efektu końcowego
OdpowiedzUsuńoj ja też się nie mogę doczekać... szkoda, że sam się nie chce zrobić, bo tej cierpliwości to coraz mniej :)
UsuńMyska, a skąd Ty masz takie cuda? Od innego wujka????
OdpowiedzUsuńzegar tym razem od dziadka dziadka mojego męża :) w spadku :)
UsuńO jaa ale cudny !!! niecierpliwie czekam na efekt końcowy :))
OdpowiedzUsuńhihi.... mam nadzieję, ze Was nie zawiodę :)
UsuńMysko, luty MUSI być. I koniec. Kropka. Pe el!
OdpowiedzUsuńskoro tak mówisz, to niech tak będzie :)
UsuńTaa, a ja ostatnio pani za kółkiem, kreśliłam na czole kółka, bo wjechała pod prąd, akuratnie na mnie. Okazało się, że była zmiana organizacji ruchu, a ja przeoczyłam znak. Pani, zdecydowanie bardziej spostrzegawcza i bardziej kulturalna, kółek na swoim czole nie kreśliła.
OdpowiedzUsuńLuty? A moje rocznice, a urodziny Maczka?! Luty być musi!:)))
Niemniej jednak czekam z niecierpliwością końca lutego i prezentacji odmłodzonego ,,Dziadka Zegara".:)
no dooobraaaa, niech już ten luty zostanie :)
Usuńteż dowaliłaś z tą panią :)
Jaki piękny!
OdpowiedzUsuńSkąd Ty to wszystko bierzesz?
a chodzę i węszę wszędzie :) na szczęście większość takich gratów się chętnie pozbywa :)
UsuńJa tej pani z telewizji nie lubię więc pączki z kawą przy kompie będą mi od dzisiaj dwa razy bardziej smakowały :D
OdpowiedzUsuńhaha, mnie chyba też :)
UsuńNo mnie dwa razy powtarzać nie trzeba. Pooglądam go z miłą chęcią na żywo. Wezmę w któyś weekend Lilę do auta (ale chyba jej, jak się zgodzi, bo ja wiesz... ;-P) i normalnie jedziem do Ciebie zegar oglądać! :-))))
OdpowiedzUsuńOjoj, miało być pod moim komentarzem... ech, ten blogger... Ale wiesz o co cho.... ;-)
Usuńwiem, wiem o co cho :)
Usuńsuper, laski, trzymam was za słowo! przecież autem wcale nie jest tak daleko! :) możemy się nawiedzać! :)
HA!
UsuńW ty to wiecie, jak ze mną gadać... i jak mi humor poprawić na weekend.
Bo ze mną to krótka piłka - to kiedy dziewczyny????
Bo ja teraz czasowa. Tylko życzyłabym sobie śniegu odrobinę mniej, żebym Gusi nie musiałam pod bramą u sąsiadki Renaty zostawiać ;p
*Wy to wiecie
UsuńPrzeczytałam jeszcze raz Twój komentarz Juli - wezmę Lilę do auta (do jej auta ;p) hihihi trochę jak ubezwłasnowolniona ;p
Ale podoba mi się to! ;D
I napaliłam się jak dziecko na nową zabawkę ;)
dziewczyny, mnie tam wsio ryba kiedy! :) dzwonicie rano, że wyjeżdżacie i ja się jaram :)
Usuńa tu już was ubezwłasnowolnię obie (mam wino od teścia;)
Tiaaaa
Usuńwino mówisz.. a ja potem wsiędę i pojadę...
hehehe
ja już się jaram :D
O matko! Bo normalnie jutro przyjedziemy!!! Wiesz, że my na wino to zawsze! ;-)
UsuńLiluś - no twoje, bo ja nie mam! ;-P To mówisz, że Gusia jej na imię? Ładnie! :-)
hehehe
Usuńno nie, tak szybko to Mysia się z zegarem nie upora...
chociaż, jak będzie miała taką motywację ;D
Gusia/Lagusia jak się uda
u nas każde auto ma imię, Łukasza to Megi :)
aaaa.... no tak... jeszcze ten zegar :)
Usuńz wrażenia zapomniałam, że to do niego przyjeżdżacie hihi :)
Megi rozumiem, że od Megane? :)
Nieee, no my przyjeżdżamy do Ciebie. Zegar jest pretekstem ;)
UsuńZgadłaś, jest dokładnie tak jak mówisz! :)