7 lut 2013

DZIEŃ 4/7, czyli o Dziadku Zegarze :)

Jadę ja dzisiaj do przedszkola odwieźć Gutka, po drodze puszczam na pasach faceta, który prosto w twarz pokazuje mi jakieś dziwactwa swymi dłońmi. No kręci nimi i wymachuje... 
więc co?
Pokazałam mu, że sam ma kuku na muniu, bo niby dlaczego nie ;)
Dopiero po około minucie skapowałam się, że jadę bez świateł :) 
To ja niniejszym chciałabym tego pana przeprosić :) 


*
"Luty jest....." - to temat na dzisiaj w wyzwaniu fotograficznym Uli.
Najtrudniejsze dla mnie zadanie do uchwycenia. 
Bo luty jest dla mnie wyjątkowo bezpłciowym miesiącem. 
W styczniu jeszcze świątecznym rozpędem żyję i ogólnie mamy dużo imprez więc przelatuje mi zwykle jak z bicza.... w marcu już czekam na wiosnę i przygotowuję się do niej i do Świąt pełną parą.
A luty?
No lutego jak dla mnie mogłoby w ogóle nie być.
Od tygodnia zastanawiałam się jak go przedstawić i do wczoraj był plan, że ostatecznie sfotografuję czystą kartkę i podpiszę "tabula rasa", ale jednak nie.
Pojawił się pomysł inny :)
Dzięki mężowi (czasem się jednak do czegoś przydają:)
M: myska, kiedy Ty masz zamiar skończyć Dziadka?
Ja: plan jest taki, że do końca lutego go wyczyszczę.
No więc przedstawiam Państwu mój lutowy plan.
Skończenie czyszczenia (bo o strzykawie i malowaniu nawet nie marzę;) Dziadka Zegara

Sporo już zrobiłam, ale też sporo przede mną - te najmniejsze elementy chcą mnie wykończyć.... 
Niestety różne rzeczy odkrywam po zdjęciu bejcy/lakieru/złotolu. Nie poddaję się jednak i pomału dostrzegam światełko w tunelu :)


Więcej o Dziadku Zegarze było tutaj

*
Właśnie leci u mnie PPD (perfekcyjna pani domu;) i mówi, że "nigdy nie należy jeść ani pić przy komputerze" To ja może odłożę pączka i kawę zanim napiszę coś więcej ;)
*
W nocy zaczął sypać u mnie śnieg na nowo i nie przestaje. Później do Was wpadnę... bo inaczej nie wyjadę po Gutka z garażu (rano się zakopałam;)

44 komentarze:

  1. Ja Tobie powiem, że jestem pod wrażeniem Twojej wytrwałości i cierpliwości do tych "staroci".
    Ja to bym pewnie pyrgła w kąt i na tym by się skończyło...

    Ale jaki będzie efekt, bo piękno to...

    PS Słuchając rad PPD musiałabym na każdą kawę odchodzić od kompa, nie wiem czy szef byłby zadowolony biorąc pod uwagę ile płynów i nie tylko przyjmuję w pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no.... powiem Ci, że niby cierpliwość mam, ale czasem mnie cholera bierze :)
      Nie umiem jednak przestać, to mój żywioł :)

      mam świra na punkcie czystości i organizacji, ale PPD bije mnie pierdyliard razy na głowę :)

      Usuń
    2. cholera ja też jem przy komputerze no ale jak dzieci idą spać to jest bardzo głodna i spieszno na blogi ;)

      Usuń
  2. Jak już wykończysz ten zegar, to będę Ci zazdrościć jak nie wiem co.
    Nie! Wróć. Już teraz Ci zazdroszczę, bo wygląda przecudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie wygląda..... bidnie :) odarty z godności, z wszelkimi otworami po robactwie na wierzchu :)

      Usuń
  3. Ojaaaa! cudowny! nie mogę się doczekać efektu końcowego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mysa ... moj ksiaze jezdzi na targi, pelno tam takich staroci :)
    Moze otworzymy wspolnie jakas dzialanosc :P
    Ja bede przywozic, Ty w nie tchniesz nowe zycie a ja sprzedam :P

    ;>

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toś pierunie interes wymyśliła :)

      Usuń
  5. O a ja bym poprosiła o jakieś instrukcje jak te stare warstwy zedrzeć. Przytargałam od szwagra stary kinkiet i chciałabym go wyczyścić i pomalować. Myślę, że tylko papier ścierny wchodzi w grę czy może się mylę???
    Pozdrawiam
    P.s PPD też chętnie oglądam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no więc tak :)
      Zależy czym kinkiet jest pokryty. Bo na przykład farby olejnej można łatwo się pozbyć za pomocą takiego chemicznego środka (w razie czego sprawdzę jak się nazywa, bo gdzieś go mam;), wtedy ona, ta farba, pokryta tym czymś sama pęka i łatwiutko wtedy można ją zeskrobać szpachelką.
      Kinkiety chyba jednak częściej są polakierowane.
      To chyba najlepiej papierem właśnie.
      Używam też takiej multi/miniszlifierki z biedronki, ma mnóstwo końcówek i pomaga przy czyszczeniu tych drobnych elementów, do których trudno palcami dotrzeć :) bardzo ją sobie chwalę :)

      Usuń
    2. O wielkie dzięki. Właśnie na lakier mi to wygląda. Mój mąż ma do wkrętarki takie końcówki z papierem ściernym. To może bez zakupów się obejdzie.
      Pozdrawiam :))

      Usuń
  6. Oj, zapowiada się cudny zegar... dobrze, że luty jest krótki, to go (zegar) szybko zobaczymy;)

    A'propos PPD - ja przepraszam bardzo! ale dlaczego JA mam odchodzić od kompa, gdy jem lub piję? Mnie on w ogóle nie przeszkadza. niech raczej komp odejdzie, jak nie lubi, gdy coś spożywam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! Jak komputerowi cokolwiek przeszkadza to niech weźmie i sam odejdzie :)

      Usuń
  7. Myska jaki on będzie przepiękny jak skończysz... kibicuję Ci mocno!!! a lutego też nie lubię. I już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea, zaciskaj kciuki i trzymaj mocno! :)

      Usuń
    2. czymaaaam! A Ty pokaż jak skończysz koniecznie :)

      Usuń
  8. Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć ten zegar, jak go skończysz! To cudo już mi się podoba, a jak Ty się z nim rozprawisz to już w ogóle padniemy tu wszystkie z zazdrości! ;-)

    Ja luty to też tak średnio... Dobrze napisałaś, bezpłciowy. Ale dzisiejszy dzień jest całkiem spoko, przynajmniej jest słodko.

    No i nie daj się tam - żeby nam Cię nie zakopało! Odśnieżaj!! ;-D

    Ps. I dzięki za poprawę humoru. Jak przeczytałam o Panu, co ma kuku na muniu to wybuchnęłam głośnym śmiechem! Jesteś boska! :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julitka, ale wiesz, że zdjęcie zapewne nie odda efektu i lepiej by było, żebyś na żywo sobie pooglądała? :)

      Usuń
  9. Podziwiam za cierpliwość i wytrwałość. Jednocześnie nie mogę się doczekać efektu końcowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ja też się nie mogę doczekać... szkoda, że sam się nie chce zrobić, bo tej cierpliwości to coraz mniej :)

      Usuń
  10. Myska, a skąd Ty masz takie cuda? Od innego wujka????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zegar tym razem od dziadka dziadka mojego męża :) w spadku :)

      Usuń
  11. O jaa ale cudny !!! niecierpliwie czekam na efekt końcowy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi.... mam nadzieję, ze Was nie zawiodę :)

      Usuń
  12. Mysko, luty MUSI być. I koniec. Kropka. Pe el!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro tak mówisz, to niech tak będzie :)

      Usuń
  13. Taa, a ja ostatnio pani za kółkiem, kreśliłam na czole kółka, bo wjechała pod prąd, akuratnie na mnie. Okazało się, że była zmiana organizacji ruchu, a ja przeoczyłam znak. Pani, zdecydowanie bardziej spostrzegawcza i bardziej kulturalna, kółek na swoim czole nie kreśliła.
    Luty? A moje rocznice, a urodziny Maczka?! Luty być musi!:)))
    Niemniej jednak czekam z niecierpliwością końca lutego i prezentacji odmłodzonego ,,Dziadka Zegara".:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dooobraaaa, niech już ten luty zostanie :)
      też dowaliłaś z tą panią :)

      Usuń
  14. Jaki piękny!
    Skąd Ty to wszystko bierzesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a chodzę i węszę wszędzie :) na szczęście większość takich gratów się chętnie pozbywa :)

      Usuń
  15. Ja tej pani z telewizji nie lubię więc pączki z kawą przy kompie będą mi od dzisiaj dwa razy bardziej smakowały :D

    OdpowiedzUsuń
  16. No mnie dwa razy powtarzać nie trzeba. Pooglądam go z miłą chęcią na żywo. Wezmę w któyś weekend Lilę do auta (ale chyba jej, jak się zgodzi, bo ja wiesz... ;-P) i normalnie jedziem do Ciebie zegar oglądać! :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, miało być pod moim komentarzem... ech, ten blogger... Ale wiesz o co cho.... ;-)

      Usuń
    2. wiem, wiem o co cho :)
      super, laski, trzymam was za słowo! przecież autem wcale nie jest tak daleko! :) możemy się nawiedzać! :)

      Usuń
    3. HA!
      W ty to wiecie, jak ze mną gadać... i jak mi humor poprawić na weekend.
      Bo ze mną to krótka piłka - to kiedy dziewczyny????
      Bo ja teraz czasowa. Tylko życzyłabym sobie śniegu odrobinę mniej, żebym Gusi nie musiałam pod bramą u sąsiadki Renaty zostawiać ;p

      Usuń
    4. *Wy to wiecie

      Przeczytałam jeszcze raz Twój komentarz Juli - wezmę Lilę do auta (do jej auta ;p) hihihi trochę jak ubezwłasnowolniona ;p
      Ale podoba mi się to! ;D
      I napaliłam się jak dziecko na nową zabawkę ;)

      Usuń
    5. dziewczyny, mnie tam wsio ryba kiedy! :) dzwonicie rano, że wyjeżdżacie i ja się jaram :)
      a tu już was ubezwłasnowolnię obie (mam wino od teścia;)

      Usuń
    6. Tiaaaa
      wino mówisz.. a ja potem wsiędę i pojadę...

      hehehe
      ja już się jaram :D

      Usuń
    7. O matko! Bo normalnie jutro przyjedziemy!!! Wiesz, że my na wino to zawsze! ;-)
      Liluś - no twoje, bo ja nie mam! ;-P To mówisz, że Gusia jej na imię? Ładnie! :-)

      Usuń
    8. hehehe
      no nie, tak szybko to Mysia się z zegarem nie upora...
      chociaż, jak będzie miała taką motywację ;D

      Gusia/Lagusia jak się uda
      u nas każde auto ma imię, Łukasza to Megi :)

      Usuń
    9. aaaa.... no tak... jeszcze ten zegar :)
      z wrażenia zapomniałam, że to do niego przyjeżdżacie hihi :)
      Megi rozumiem, że od Megane? :)

      Usuń
    10. Nieee, no my przyjeżdżamy do Ciebie. Zegar jest pretekstem ;)

      Zgadłaś, jest dokładnie tak jak mówisz! :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...