7 lis 2012

O DZIADKU ZEGARZE

Dziadek mojego męża miał zegar. 
Ten zegar należał również do dziadka tego dziadka.
Obaj zmarli, ale zegar się ostał.
Liczy sobie obecnie 124 lata, sporo więc przez ten czas widział i sporo przeszedł.

Dziadek Zegar wisiał jakiś czas u teściów moich i czekał, kiedy będzie mógł się do nas wprowadzić, bo całe lata temu M wziął i oznajmił rodzeństwu, że to On go przejmuje. Jako, że rodzeństwo sentymentu do staroci jako tako żadnego nie czuje, to olało sprawę ciepłym jeszcze moczem. 
Ufff.
Bardzo mnie to ucieszyło, bo od razu w zegarze zauważyłam spory potencjał, a to, że starocie uwielbiam to żadna tajemnica. 

Dziadek, jako że stary ale wciąż jeszcze jary, zawisł jakiś czas temu nad schodami naszymi i sobie tam dyndał. 
Z tymi schodami, to oczywiście było tymczasowo, bo w pierwotnym pomyśle, miał ozdobić nasz salon. 
Tylko zanim zacznie go zdobić, postanowiła, że przywrócę mu nieco szyku i odrestauruję. 
Każdy właściciel dodawał Dziadkowi coś od siebie, a ostatecznie został dobity przez M i jego Ojca ;)
No cóż, chcieli dobrze, choć na moje oko, nie bardzo wyszło. 
Summa summarum, niemal każdy fragment zegara był pomalowany czymś innym, do tego doszły małe elementy wytoczone kilka lat temu na tokarce i pomalowane złotolem i inne takie bajery. 

Rok czasu robiłam podchody do Dziadka Zegara i nie miałam odwagi się za niego zabrać, bo wiedziałam, że sporo pracy będzie mnie to kosztowało. 

Cholera wie, ile bym się tak jeszcze certoliła z tymi moimi planami, gdyby Dziadek Zegar wziął i nie postanowił kopnąć mnie w zadek. 
Któregoś wieczoru, kiedy M go nakręcał wziął i dziwnie strzelił, następnie zapadł w śpiączkę. 

No i co?
Trza było zakasać rękawy i się za niego zabrać.
M rozmontował ten rdzeń, czy jak to tam nazwać i zawiózł do zegarmistrza, mnie zaś zrobił niespodziankę i zmontował stanowisko w garażu do renowacji :-/ Hurej :-/ 

Trudno - pomyślałam. 
Zakasałam rękawy i wzięłam się za Dziadka. 

Najdziwniejsze jest to, że tak bardzo bałam się tej roboty, tymczasem pracuje mi się przy nim fantastycznie. I gdyby nie zdrętwiałe dłonie i zakwasy w palcach i dom na głowie, to w ogóle bym nie przestawała :)



Mam jednak mały problem. 
Czy jest tu ktoś kto zna się na drewnie i mógłby mi coś doradzić?
Okazuje się, że Dziadek nie dość, że był pokryty (wciąż jeszcze gdzieniegdzie jest) różnymi specyfikami, to jeszcze zrobiony jest z różnych rodzajów drewna.... a wiek sprawił, że i korniki nie zostały wobec niego obojętne.
Chciałabym go potem tylko zawoskować na taki popielaty brąz. Czy taki wosk pokryje mi te różne kolory drewna? I co z tymi dziurkami po kornikach?
Anybody?

18 komentarzy:

  1. Ja na takich rzeczach znam się najmniej, ale przyszła mi do głowy szpachla - na te dziury. O ile drań kornik dalej nie będzie pracował...

    Powiem tylko, że nie przestaniesz mnie zaskakiwać :)
    Pięknie Ci to wychodzi, ja co prawda nie przepadam za starociami, ale takie zegara to bym z racji wieku nie odpuściła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie Cię zaskoczyłam?!
      Mnie się wydaje, że ja już niczym nikogo tutaj nie zaskoczę :)

      Usuń
  2. o jaaaki przecudny staroć :) podziwiam te Twoje - no JA nie dam rady?? :)) niestety na drewnie się nie znam, mój tata się zna bo w tartaku pracuje - ale też bardziej od strony deski niż przedmiotu z tej deski wyrżniętego ;) pokaż go koniecznie jak już odmłodzony będzie :) uwielbiam takie staruszki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pokażę... no chyba, że nic mi z tego nie wyjdzie.
      Trzymaj kciuki, bo bardzo mi na nim zalezy! :)

      Usuń
  3. Na drewnie się niestety nie znam ;) ale... ten zegar jest przecudny. No w sumie to rama zegara, hehe. Ale ma potencjał. Od razu to po nim widać. Już nie mogę się doczekać efektu po liftingu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... ja też od razu dostrzegłam w nim potencjał! :)
      Mam nadzieję, że lifting się uda... choć strasznie pomału to mi idzie :)

      Usuń
  4. Ależ Ci zazdroszczę!!!oczywiście w pozytywnym sensie;)
    Troszkę wiem co i jak, jako pasjonatka staroci.Kochana co do szkodników (korniki żrą żywe drzewo.zegary, szafy i inne "nieżyjące" drewniane rzeczy wpierniczają niestety najczęściej kołatki itp-gorsze do wytępienia robactwo.Niestety, żebyś długo cieszyła się zegarem, musisz najpierw poświęcić naprawdę dużo pracy.A więc, zacznij od wstrzyknięcia w każdy otwór wydrążony przez robala truciznę-koniecznie mocny środek owadobójczy (strzykawką z igłą).Powtórz parę razy z odstępem np.półgodzinnym.Najlepszym sposobem jest gazowanie całego mebla, ale w niewielu miejscach w PL to robią, popytaj jak to w Twoich regionach.Robale zostawiają jaja i jak tego nie zrobisz, problem zacznie się od nowa.Następnie musisz wypełnić otwory.Ja kupowałam do tego celu wypełniacz szczelin Sekret Stolarza Artystycznego, firma Syntilor (tak jest na opakowaniu).Kupowałam w sklepach ze starociami.Jak malujesz bejcą, to możesz jej dodać do wypełniacza, kolor się ładnie i w otworach przyjmie.Co do malowania/bejcowania mebla, który ma różne rodzaje drewna.Tu po prostu musisz uzbroić się w cierpliwośc i czynnośc powtarzac wielokrotnie.Nie maluj pędzlem a gąbką zamoczoną w bejcy-dociskaj miejsce po miejscu.
    Ech, kocham te prace...gdybyś była bliżej chętnie bym pomogła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, kurde, aleś mnie zaskoczyła! :)
      Normalnie nie sądziłam, ze ktokolwiek będzie coś wiedział na ten temat!
      Bardzo Ci dziękuję.
      Wszystko sobie pospisywałam i przynajmniej wiem co mam zrobić...
      Z tymi kornikami, to czułam, że to nie one - dranie :)

      Usuń
    2. Ha! Też jestem teraz na etapie owadobójczej renowacji (ramy obrazu). Zakupiłam już strzykawki, do reszty zmusić się nie mogę :(
      Zapowiedziano mi, że jeśli jakiś kornik się uchowa i emigruje to wszystko w mieszkaniu pójdzie na przemiał, więc mi niewesoło.
      Mam nadzieję, że dasz foty before-after skończonego dziadkozegara.

      Usuń
    3. ejjj weź... z tym przemiałem to mnie trochę wystraszyłaś! Meble to pół biedy, ale moje dębowe schody! :-/
      Jak tylko skończę (nieprędko) to się pochwalę efektem... gorzej będzie ze zdjęciem "przed", bo nikt nie zrobił :)

      Usuń
  5. Poleciał do Ciebie mail pomocowy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dzięki Stokrotko! Wszystkie wiadomości kolekcjonuję.
      Ten pomysł na pozostawienie dziurek coraz bardziej mi się podoba! :]

      Usuń
  6. Ty to jednak Skorpionica jesteś Myska. Starocie, klimaty, magiaty. No. Mój braciszek skorpion też odnowił taki stary strychowy zegar i wyszło mu nieźle. Tylko ten nasz/jego teraz to zegar stojący jest.

    Czekam, aż dziadka odmłodzisz na dobre i pokażesz nową jego twarz.

    Ja starocie też lubię, ale nie param się nimi póki co. Mój ojciec w P. wiele rzeczy z wiekiem pomarnował i żal, że taki niesentymentalny jest. I mam na przykład na myśli 2 pary konnych sań... I jeszcze inne rzeczy - żal wspominać. Coś tam się i uchowało - są kufry, stary magiel - trza będzie kiedyś się zabrać. Ale na pewno jeszcze nie teraz. Ojciec zaś ma już zakaz robienia porządków. Nie wspomnę, że i stare maszyny rolnicze pomarnował. Dobrze, że brat w P. ma więcej serca do staroci... W starym siewniku do zboża ostatnio rosły aksamitki - no bajerka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amishko, aż mi dech zaparło, jak przeczytałam o tych saniach i skarbach u Twoich rodziców!
      Gdybyście kiedyś chcieli się pozbyć kufrów czy czegoś to daj koniecznie znać... chętnie odkupię! :)
      Poza tym przekaż tacie, że na tych rzeczach można na allegro nieźle zarobić ;)

      Usuń
  7. 124 lata? Wow!
    Ja niestety kochana na tym nie znam się w ogóle, więc Ci nie pomogę, ale za to westchnę sobie głęboko z czułością spoglądając na Dziadka Zegara, bo normalnie aż Ci go zazdroszczę. Cudo!
    I wierzę, że praca przy nim to musi być wspaniała sprawa!
    Tylko wybudź go z tej śpiączki ok? I pokaż koniecznie, bo nie mogę się doczekać, jaki nadasz mu wygląd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły wiek, nie? :)
      Ze śpiączki wybudził go już zegarmistrz, ja teraz funduję mu spa :)

      Usuń
  8. Kochana zrób z Dziadka Zegara cudeńko!!!! wierzę w Ciebie a Dziadek Zegar będzie Ci wdzięczny takie rzeczy mają duszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Ja też uważam, że takie starocie mają swoją duszę... tyle w życiu widziały, że nie miałabym serca nigdy czegoś takiego wyrzucić! :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...