8 lis 2012

DŁUGI POST Z ZABAWĄ, PRZEZNACZENIEM i WALECZNYM SERCEM W TLE :)

Dziewczyny, jesteście niesamowite!
W życiu się nie spodziewałam, że uzyskam tak fachowe rady co do Dziadka Zegara!
Myślałam, że moje zapytanie poleci w kosmos, a tu surprajs!
Już mi się co nieco we łbie wyjaśniło, resztę decyzji podejmę, kiedy zobaczę jak całość, odarta z bejcoo-lakiero-złotolo-cholerawiecojeszcze wygląda!
Stokrotko, ~ma - bardzo Wam dziękuję! :)

Teraz tak:

Trzeci dzień z rzędu boli mnie głowa.
Ale to nic.
Kawusię żłopię, a jeśli ona nie pomoże, to zawsze jest jeszcze efferalgan ;)
Niech jednak nie zwiedzie Was moja niedyspozycja (sic! ale to brzmi;), obleciałam dzisiaj miasto i zaraz Wam opowiem, jaki to sobie prezent kupiłam, ale najpierw wyróżnienie!



Moa zaprosiła mnie do zabawy i wyróżniła nagrodą

Dziękuję :*
Nominacja ta jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Przyznaje się ją bloggerom o mniejszej liczbie obserwatorów, co daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która nas nominowała. Następnie nominuje się kolejnych 11 osób oraz zadaje się im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który nas nominował.

Pytania Od Moa i moje odpowiedzi:

1. Wymarzony prezent od Mikołaja :o) ?
    karta upominkowa z jakiegoś sklepu (za chwilę wyjaśnię dlaczego;)
2. Po pracy...?
    chętnie poszłabym do pracy
3. Najpierw obowiązki czy przyjemności?
   chyba jednak obowiązki.... nie jestem w stanie się całkowicie zrelaksować, kiedy jakaś robota dynda mi za uchem ;)
4. Wczoraj czułam się...?
   tak sobie :) bolała mnie głowa :) choć jednocześnie wiele twórczych pomysłów się w niej kotłowało - może stąd ten ból  :)
5. W życiu chcę osiągnąć..?
względną harmonię :)
6. Boję się...?
 chorób i śmierci.... a niekiedy różnych ludzi
7. Nie straszne mi..?
 nie straszne mi wyzwania
8. Wymarzone wakacje w...?
CHINY!
9. Pasją mą jest (lub uwielbiam robić...)...?
rękodzieło (moje ręce nie lubią spoczynku;)
10. Nigdy...? (Odpowiedź nigdy nie mówię nigdy się nie liczy ;o)
nigdy nie jadłam tatara i jakoś nie mogę się przełamać (wielu rzeczy nie jadłam, ale tatar jest najpowszechniejszy u nas;) 
11. Mam...?
 mam ochotę na czekoladę ;)


Teraz pytania ode mnie (upraszam, o pierwsze skojarzenia w przypadku większości pytań ;):
1. Twój znak zodiaku
2. Pierwsza rzecz, jaką byś kupiła po wygraniu w totka?
3. Narty/sanki czy może pod kocem z książką?
4. Gdybyś tylko mogła...?
5. Rzesz, o jakiej marzysz (przedmiot!)
6. Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
7. Komu najczęściej mówisz "kocham"?
8.Najdziwniejszy prezent jaki dostałaś?
9. Największe wyzwanie jakie zostało Ci postawione, a może takiego jeszcze nie było...?
10. Piękno dla Ciebie to....?
11. Ulubiony krajobraz...?

A wyróżniam (kolejność przypadkowa, żeby nie było):
  1. Lekką jak wiatr
  2. Oną
  3. Katiuszkę
  4. Simerę
  5. Maryankę
  6. Sivi
  7. Krokodylkę
  8. Lilijkę :)
  9. Lucy
  10. Kobietę
  11. Stokrotkę
łeeeee..... brakło mi miejsca, a chciałam jeszcze kogoś wcisnąć...
no nic, może next time ;)

A teraz czytajcie!
Wierzycie w bratnie dusze?
Hę?
Bo ja co chwila doświadczam czegoś takiego.

Jakiś czas temu poleciłam Lilijce książki, żeby sobie pożyczyła/kupiła, a chodziło mi konkretnie o trylogię P. Simons...
Ja co prawda przeczytałam tylko dwie pierwsze części, bo tej trzeciej wciąż nie mogłam upolować w bibliotece niemniej jednak:
- uważam, że to jeden z lepszych romansów, jakie czytałam
- dawno nie musiałam na żadnej książce zarywać nocki, żeby przeczytać choć kilka stron więcej
- akcja rozgrywa się w czasie II Wojny Światowej, a wiem, że Lilę interesuje to
- można zobaczyć wojnę z punktu widzenia Rosjan, a to dla mnie nowość, bo do tej pory Radzieccy Żołnierze kojarzyli mi się z kompletnym bestialstwem i obsranym obrazkiem komunijnym mojej babci (poważnie! jeden żołnierz narobił na babci pamiątkę)
- coś tam ponoć się nie zgadza... jakieś czołgi czy inne karabiny... ale po pierwsze, to nie jest dokument, a po drugie, nawet bym się nie zorientowała, bo jedyny czołg jaki znam, to Rudy 102 ;)
- autentycznie zakochałam się w dwójce głównych bohaterów
- co chwila ich sobie wspominam



I teraz tak.
Wyobraźcie sobie, że kilka dni temu dostałam od siostry bon podarunkowy do empiku w ramach prezentu urodzinowego (to super prezent! bo uwielbiam dostawać coś co mi się podoba, najlepiej kiedy sama sobie to wybiorę;) i cóżem z tym bonem podarunkowym uczyniła?
Ano pojechałam do empiku dzisiaj rano... bez konkretnego pomysłu i nawet się troszku martwiłam, że spędzę w nim godzinę, zanim się na coś zdecyduję... tymczasem jakieś 5 sekund po wejściu do sklepu w koszyku wylądowały u mnie:

I przeczytam sobie te książki jeszcze raz... ale już na spokojnie.... będę się nimi delektować


I klepię sobie tego posta.... i sobie myślę, "teraz już Lilę na pewno zachęcę", a tu dostaję od niej @ Kupiłam sobie, jutro odbiorę :)

No nie mówcie, że my nie z jednej gliny ulepione?
Love U Sis <3


PS.
A wczoraj, gdy robiłam obiad, w ręce wpadł mi ziemniak:

Jego nazwa od razu wpadła mi do głowy! :)

28 komentarzy:

  1. Fajne pytania i dziękuję za odpowiedzi, kilka z nich pasuje również do mnie ;o)
    Fajnie czuć, że ma się gdzies taką osobę, prawda? ;o)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za nominację! :)
      Oj fajne to uczucie... dodaje skrzydeł! :)

      Usuń
  2. pytania fajne, dziekuje;)
    A ziemniak... chyba go nie zjadłas?!?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zjadłam. czeka. nie wiem jeszcze na co :)

      Usuń
  3. A ja się wzruszyłam. Poważnie. I popłakałam... ja nie wiem co się ze mną dzieje...
    Podobno chłopaki nie płaczą???... ;)

    Mysiu Kochana, jak to nie z jednej gliny, no jak?
    Odpowiadasz za mnie na pytania Moaa (no może poza rękodziełem, bo u mnie nul talentu w ręce...) ale tatar i cała ta reszta, to przecież cała ja :)

    <3

    PS Jak to było, jak się nie znałyśmy? nie pojmuję... ;D
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, że się wzruszyłaś, bo nie będzie, że jestem mazgaj, a ja się zwyczajnie poryczałam, jak przeczytałam Twojego @ :)
      Ale tak jakoś radośnie, nie że ze smutku :)

      Mam wrażenie, że się znamy pół życia co najmniej! :)

      Usuń
  4. a ja chcę takiego ziemniaka !!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. O i jeszcze tu :D:D Dzięki, to będzie dłuuuugi post Muszę się streszczać z odpowiadaniem ;))) Czytałam trylogię Simmons. Pierwsze dwie części z wypiekami nawet :) Tatiana jest... Ach cudna i jedyna :)) Wcale Ci się nie dziwię ;) To co oni przeszli to jedna wielka masakra, chyba się nawet poryczałam w jednym miejscu :/ A ziemniak fajowy :D Nazwa pasuje jak ulał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatiana, Tania, Tatiuszka.... poważnie - gdybym urodziła teraz córkę, byłabym skłonna dać jej tak na imię :) Dobrze, że zamiast Saszy mogę przywalić Aleksandrem, bo inaczej chłop by mnie z domu pogonił! :)
      Ja autentycznie pokochałam ich bardzo mocno!

      Usuń
  6. Listopad zawsze jest magiczny Mysiu i Lilijko;-). Co do tatara - ja właśnie oddam wszelkie słodycze świata za to coś, choć do pewnego momentu życia była to dla mnie ostatnia ze zjadliwych potraw.

    Ciekawi mnie ta książka, ale mam już stosy zapasów. Odczekam więc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę... coś w tej magii jednak jest! :)
      Poważnie zajadasz tatara? :)

      Usuń
    2. Zajadam Mysko i to poważnie. Metkę tatarską kupuję częściej niż szynkę. Surowe jajka - jasne, ale tylko z Pastorczyka. Flaczki - rarytas. Kaszanka - zwłaszcza mojej mamy - bajka. Co by Ci tu jeszcze dodać do obrzydzenia ha ha. Zupa czarnina? Solona słoninka na chleb? Dobra, bo mnie znienawidzisz ;-).

      Usuń
  7. To i ja w podpunkcikach dzisiaj. :-)
    1. Wow! To rzeczywiście prawdziwe pokrewieństwo dusz! :-D
    Ja tam wierzę w bratnie dusze i sądzę, że właśnie dlatego wszystkie się tutaj spotkałyśmy! ;-D
    2. Ziemniak super! :-)
    3. A na tą trylogię to właśnie namówiłaś jeszcze kogoś - mnie! ;-D
    4. Na ból głowy to pij wodę, nie kawusię! ;-P
    5. Co do Twoich odpowiedzi, pod wieloma mogłabym się podpisać. Ale pod tatarem już nie. Jeszcze rok temu o tej porze nie jadłam tatara. A potem pewnego wieczoru, na imprezie u Very, wszyscy jedli i ja normalnie MUSIAŁAM spróbować bo ona by mi nie wybaczyła ;-), więc spóbowałam... I nigdy nie będę wielką fanką ale muszę Ci powiedzieć, że było to całkiem niezłe danie. Przynajmniej w wykonaniu Very. Od tego czasu jadłam to jeszcze raz. Czasami nie mogę uwierzyć, bo myślałam, że to będzie JEDYNA potrawa w moim życiu, której nigdy nie tknę.
    (A... jeszcze są flaczki! Bleee!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że mnie wciąż zadziwia, że w necie można spotkać takie fajne osoby! Nie spodziewałabym się nigdy w życiu!

      Trylogię polecam! Myślę, że się nie zawiedziesz!

      woda na ból głowy - zapamiętane!

      Ja pamiętam o tym Twoim tatarze... ale jakoś wciąż nie mogę się przełamać. Surowe mięcho i surowe jajo - to za dużo jak na moje możliwości! :-/
      Flaczków również nie jadam :)

      Usuń
  8. U nas ryż za drogi? Pamiętaj, że w Chinach reglamentacja ;)
    Dzięki za wyróżnienie, ogarnę się niedługo
    Ależ z Ciebie dupa wołowa (bez urazy, na wesoło ma być) - tatar to samo dobro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam reglamentacja! Będę się żywić korzonkami :)
      Ogarniaj się!
      Za tatar póki co podziękuję :)

      Usuń
  9. Ojej kolejna nominacja :) ale pytania bardzo ciekawe więc się "zabawię" niebawem;);)

    Jejuuuuuuuu bon podarunkowy do Empiku to jest prezent-marzenie!!! :D :) i rzeczywiście się zgrałyście w czasie, jakbyście czytały sobie w myślach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle uważam, że jak nie wiemy co komuś kupić, to najlepiej dać mu bon! :)
      Nie lubię dostawać prezentów, które mi się nie podobają, bo:
      a)szkoda mi, że ktoś wydał pieniądze, a właściwie je zmarnował
      b) nie jestem zbieraczką i nie znoszę posiadać rzeczy, których nie chcę :)
      W tych dziedzinach przoduje moja teściowa, a zaraz po niej jest moja mama :)

      A z takim bonem idę, wybieram i jestem uhahana :)

      Usuń
  10. Związek dusz-wierzę w to.:)))
    Tatar-uwielbiam! Myska, a jak przygotowujesz mięso na zrazy (kotlety mielone) to jak próbujesz smak? Toż to prawie identyczny skład jak w tatarze. Mniam:)))
    Dziękuję za nominację.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że napisałas, że chodzi o mielone, bo zrazy to dla mnie te zawijane np. wołowe z ogórkiem kiszonym i papryką ;) Dla mnie z kolei mielone to sznycelki :) CO kraj to obyczaj! :)
      No, ale porzucając nomenklaturę, to mielonę przygotowuję na tak zwane oko! Nigdy nie kosztuję mięsa przed usmażeniem, a zawsze mi wychodzą. Przynajmniej nikt nigdy nie narzekał :)

      Usuń
  11. a ja jeszcze o zegarze. pracowałem kiedyś z fascynatem staroci, który powiedział, że najlepszy sposób na robactwo w meblach to mróz. i to chyba działa, sam wypróbowałem. może być kłopotliwe przy dużych gabarytach, ale z zegarem da się radę. trzyma się mebel czy inny element w domu, gdzie jest ciepło, a zimą wynosi na silny mróz na parę dni, im zimniej tym lepiej. niestety to nie działa na jaja robactwa, i trzeba to powtarzać, ale dorosłe osobniki mróz wybija do nogi. powodzenia z zegerem!
    wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtku, to by się zgadzało z tym mrozem, bo moja babcia zawsze mi powtarza, że nic tak pościeli i całego tałatajstwa nie odświeża i dziadostwa nie zabija jak właśnie mróz! :)
      Będę mieć to na uwadze... jak tylko spadnie porządnie temp. to w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Dziadka trochę przewietrzyć! :)
      Dzięki!
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Przepraszam, że piszę to jako odpowiedź ale coś inaczej nie mam okienka do napisania komentarza i nie mogę tego zrobić.
      Chciałam tylko napisać, że choć ostatnio nic nie piszę to jestem na bieżąco u Ciebie Mysko i czytam każdy Twój post :)
      Pozdrawiam serdecznie,
      Dominika

      Usuń
  12. Fajne pytanka :)
    Pokrewnych dusz jest mało! pielęgnuj swoje :)))
    Tatara też nigdy nie jadłam i nigdy przenigdy nie zamierzam!!!!jak można żreć surowe mięcho z surowym jajem!!!!
    Wieki już książek nie czytałam, niby nie pracuję, ale przy małych dzieciach za cholere nie mogę znaleźć czasu. Do czytania potrzebuję spokoju i skupienia, a wieczorami to ja wolę pójść się wyspać niż siedzieć całą noc nad książką, nie te lata. Ale muszę ci powiedzieć że jak tak zachwalacie te książki to mnie korci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięlęgnuję :)
      A z tymi książkami, to najgorzej jest zacząć, potem już samo leci :) Wiem po sobie :)

      Usuń
  13. Ziemniaka fantazja musiała spłodzić!HaHaHa!Dziekuje za wciągnięcie,to już drugie zaproszenie dzisiaj i myśle,ze dzięki Waszej pomocy wyleze z tego dołka :)
    Romansów nie czytuje,ale ten się fajnie zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyłaź z dołka czym prędzej!
      To nie jest typowy romans. Opowieść o miłości na pewno. Ale w tle rozgrywa się woja, jest sporo krwi, śmierci, głodu, seksu etc.
      DLa mnie nadzwyczajna! :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...