.... czyli oprócz poduszki powstały jeszcze:
2 serca
wianek
i ocieplacze na słoiki (Lux, dzięki za pomysł ;)
Tylko serca mają wszytą na stałe czerwoną aksamitkę, na reszcie bajerów kolorowe dodatki można wymieniać wedle upodobań ;)
Ze swetra ostał się jeno kawałek dekoltu i trochę latających po całym salonie farfocli, a ponieważ spodobała mi się obróbka, to już przebieram nóżkami, coby o jakiś sh zahaczyć :)
*
Jakoś tak dużo wojny ostatnio przerabiam. Drugiej. Światowej.
A to książki poruszają ten temat, a to babcia mi tak niedawno opowiadała różne historie...
Często natrafiam na wzmianki z tamtego okresu na stronach mojego miasta i na przykład dowiaduję się, że w tamtym budynku, gdzie jest teraz antykwariat z książkami, była główna siedziba gestapo, a w domku obok, pod samym nosem Niemców, mieszkał lekarz co na strychu ukrywał Żydów, a w piekarni był areszt tymczasowy, w którym moją babcię przetrzymywali.... i tak o.
Niedawno też wróciłam do Z. Kossak "z otchłani", kto nie czytał, a interesuje go ta tematyka, to polecam.
Poza tym w ostatnie święta zahaczyłam w tv o "chłopca w pasiastej piżamie"
No a tak w ogóle to od kilku tygodni wałkujemy wieczorami z M "czas honoru". M co noc walczy w związku z tym z Niemcami, a ja wciąż gdzieś uciekam (wychodzi prawdziwy charakter;)
Kilka dni temu wyciągnęłam swój skórzany płaszcz. Ładny. I nawet, że fajnie w nim wyglądam, ale skojarzenia mam jednoznaczne co do niego. Nie tylko ja zresztą.... bo jak się okazało, kiedy go wdziałam, ten płaszcz, to M natychmiast stanął na baczność i zapytał, czy mam zamiar go przesłuchiwać, no i musiałam go zdjąć, schować do szafy i niech czeka na lepsze czasy.
Bo kiedyś chyba mi przejdzie, prawda?
Czy nie?
Trza by go na allegro wystawić? ;)
*
Okres wypłat mamy (tjaaa;)


Piękne te ozdoby! Kurczę gdybym nie spędzała w pracy 3/4 dnia to może też pokusiłabym się o jakieś robótki ręczne. A tak to nic. Buziaczek!
OdpowiedzUsuńMeg, gdybym ja spędzała w pracy tyle czasu, to też mogłabym sobie pomarzyć o ozdobach :) Ale może wtedy stać by mnie było, żeby sobie kupić co chcę, a nie samej kombinować :)
UsuńBłędne koło co... Ściskam cię mocno.
Usuńano właśnie :)
Usuń"Chłopca w pasiastej piżamie" widziałam. I sporo takiej literatury czytałam. Kiedyś. Mogę przypuszczać na bazie swojego doświadczenia, że to minie...
OdpowiedzUsuńPiękne te inne swetrowe 'odsłony' :)
Ja mam takie napady na wojenną tematykę.... teraz jednak trzyma mnie bardzo i chłonę jak głupia wszystko :)
UsuńPięknie! Niesamowicie klimatycznie :D
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
UsuńSuper wyszły serduszka i cała reszta!
OdpowiedzUsuńale ja jestem taka fachowa, że obszyłam serduszka i się zastanawiałam jak ja je teraz powieszę, bo zapomniałam o tasiemce, dopiero potem przyszło mi do głowy, że w sumie aksamitka nie musi być wszyta :)
UsuńTak sobie uświadomiłam, że serduszka można też ładnie gdzieś poustawiać, na półeczce, albo w jakiejś szklanej misie mogą być. Ale z tą czerwoną aksamitką wyglądają bardzo świątecznie :)
Usuńbo ja już tak na konto świąt tworzę :) muszę teraz, jak potem wejdę do kuchni to wylezę dopiero w wigilię :)
Usuń:) ciesze sie, tak wlasnie sobie to wyobrazalam :)
OdpowiedzUsuńufff :)
Usuńświetne rzeczy wyszły:)))zdolna Ty jesteś niesłychanie:))))))Aga
OdpowiedzUsuńdziękuję! ale nie chwalcie mnie tak, bo w piórka obrosnę i co ze mnie za mysa będzie? :)))
UsuńNa "chłopca" się napaliłam, bo czytałam opinie i.... i się zawiodłam.
OdpowiedzUsuńNajpierw obejrzałam film i był, powiedzmy ok.
Potem kupiła i przeczytałam książkę, uczucie zawodu (jak to zwykle w takiej sytuacji bywa) filmem spore, bo całkiem inaczej była przedstawiona historia.
Ale i książką. Dawno nie czytałam tak kiepskiej. Autor i pisanie chyba nie idą wspólną drogą. Co za język, co za styl. Dawno już nie miałam takich odczuć po lekturze. Mnóstwo niedomówień, mnóstwo powtórzeń, aż męczyły... Chyba bym nikomu nie poleciła.
Twoja twórczość za to cudna, jak zawsze ;)
no patrz sis, ja też na chłopca byłam napalona, po książkę nie sięgnęłam, bo wydawało mi się, że nie dam rady.... ale film obejrzałam i uczucia mieszane mam. Bo taki trochę gniotowaty i do tego przekłamanych część faktów (już widzę, jak sobie dwóch chłopców gada przy drucie kolczastym i podaje różne przedmioty i nikt się na nich nie wydziera, tudzie nie rozstrzeliwuje ni z gruszki ni z pietruszki ;)... ale z drugiej strony, jak spojrzę na całość okiem dziecka, takim trochę naiwnym i pomyślę, że może bardziej od pokazania faktycznego zła Holokaustu, chodziło o pokazanie dwóch stron jednego człowieka (tu rodzina, tralala, a tu mord) to nawet że było ok.
UsuńScena końcowa bardzo mi się podobała. Jakby film nie skończył się, tak jak się skończył, to uznałabym go za totalny gniot ;)
Jak będziesz chciała to podeślę ci "z otchłani" , to jest część autobiografii Z. Kossak z jej pobytu na Pawiaku i potem w Oświęcimiu.
Książki nie polecam dlatego spale Ci od razu zakończenie - tu rodzina nie wie co dzieje się z chłopcem. Tata nie wbiega do obozu i nie orientuje się jaki jest koniec - też uważam że zakończenie "robi" ten film. Ksiązka kończy się bez sensu. W filmie za to pominęli dołek psychiczny matki i wektolitry wypitego whiskacza. No i romansik z tym młodym ss. Wszystko oczywiscie pisane między wierszami i trzeba się domyślać. Słabo
UsuńO ortografach nie wspomnę. Ogromny ukłon w kierunku tłumacza i redakcji - kto to puścił do druku????
A Kossakową to sobie pożyczę koniecznie. Ale to może jak się spotkamy. Jak jesteś na topie tej tematyki to mam świeżutkie, jeszcze ciepłe "poślij chociaż słowo", nastawiam sie przy tym na dobrą lekturę - to listy z gułagu, podzielę się chętnie
UsuńHahaha toś mnie zastrzeliła :) Na pewno nie sięgnę po książke :)
Usuńpoślij chociaż słowo.... zapisane, na razie nie posyłaj, spróbuje w bibliotece dostać :)
UsuńMysko, mam straszne zaległości komentatorskie u Ciebie, teraz też miałam tylko zerknąć, na momencik, zanim Lenon się obudzi, ale...ale...już poducha mnie zachwyciła, a dzisiejsze OCIEPLACZE- matko boskooo! marzyłam o takich! a tu do łepetyny nigdy nie dotarło, że tak prosto można je zdziałać, no! OLŚNIŁO mnie!
OdpowiedzUsuńp.s. czytałam ostatnie posty- jesteś dzielna i wspaniała:)
no to wio do lumpka po stary sweterek i do roboty :) gwarantuję Ci, że jak zaczniesz to ciężko będzie skończyć :)
Usuńja teraz będę polowała na jakiś skandynawski wzór, reniferki czy cuś :)
ojoj, nie chwalcie mnie tak.... :)
A ja tak od czapy może trochę powiem, ale cóż... Czytam Mysko Twego bloga od dawna, od bardzo dawna wręcz ale jakoś tak nie ujawniałam się do dziś. Chodzi o tę paczkę szlachetną. Kiedyś miałam chęć pomóc, weszłam na ich stronę, wybrałam sobie region itd. itd. itd. i jak zaczęłam czytać opisy rodzin i ich potrzeby to nogi mi się ugięły. Nowe pralki, lodówki, telewizory, węgiel itd. No OK. Zdaję sobie sprawę, że tych osób na to nie stać, ale litości! W mojej pracy też raz podpaliliśmy się do szlachetnej paczki, wybraliśmy rodzinę i koleżanka poszła w teren rozeznać się, czy faktycznie ta rodzina potrzebuje takiej pomocy i ewentualnie czy coś jeszcze możemy dla niej zrobić i co się okazało ?? Że mimo wzruszającego opisu w domu żyła zwykła patologia zasiłkowa żerująca na dobroci innych. Tak się zraziłam, że nie pomagam. Wolę dać karmę dla zwierząt do schroniska niż brać udział w szlachetniej paczce.Pozdrawiam, Marianna J.
OdpowiedzUsuńMarianno, dziękuję Ci za komentarz, cieszę się, że napisałaś i że się ujawniłaś :)
Usuńwidzisz, ja jestem z tych, co zawsze starają się wierzyć ludziom, choć mam głęboką świadomość, że są kanalie, które potrafią wyłącznie żerować na cudzych pieniądzach. Myślę, że w tym konkretnym przypadku, jest podobnie jak z wszelką pomocą społeczną. Niestety wiele rodzin przyzwyczaja się do takiego źródła finansowania i ani myśli cokolwiek zmienić.
Myślę, że dużo zależy od wolontariuszy i pracowników, którzy powinni wykazać się niebywałą wiedzą i intuicją i wychwytywać właśnie niuanse.
Rozmawiałam też z Lilą na ten temat, Ona jest najbliżej tematu i powiedziała coś, co mnie uspokoiło (to nie jest dokładny cytat;)
"Założeniem paczki jest to, że ma być ona jednorazowym bodźcem do zmian, a nie stanowić nieustannego źródełka dofinansowania. Ponieważ krętactwa wszędzie pełno, to i Paczka z biegiem lat nieco się zahartowała i obecnie wywiad również porusza problemy alkoholowe (wcześniej tego nie robił)
Jeśli już W decyduje się pomóc jakiejś rodzinie, to ta pomoc powinna być skierowana przede wszystkim na chorych i dzieci. NIE MOGĄ to być żadne rzeczy które tatuś opyli na wódke, żadnych kosztownych prezentów... przede wszystki odzież, żywność, pomoce naukowe.
Co takie dzieci winne, że tata woli kupić wino niż dla nich chleb?
W Paczce są też ludzie starsi i samotni, których często z emerytury/renty, po opłaceniu wszelkich obowiązkowych opłat i wykupieniu recept, nie mają co do garnka włożyć"
Mnie taka właśnie postawa odpowiada. Ja po prostu nie potrafię przejść obojetnie, nawet jak mnie pijaczyna na ulicy prosi o złotówkę.... zawsze wtedy sobie myślę, że i tak ma posrane życie, mnie ta złotówka nie zbawi...
A jeśli ktoś oszukuje, żeby dostać co nie jego, to on się będzie potem przed Bogiem tłumaczył... tak myślę ;)
Pozdrawiam i ściskam
:)
Jednak było warto się odezwać ;) Cieszę się, że napisałaś o tym Co Lila powiedziała. Widać czas mija i wyciągają wnioski z ubiegłych lat. Fajnie, to się ceni. Mimo wszystko jednak ja w tym roku jak zawsze worek karmy dostarczę do schroniska i dostarczę do mojej parafii produkty do przygotowania wigilii dla najuboższych ;) To mi się sprawdza, wiem, komu pomagam bo pomagać fajna rzecz :) Marianna :)
UsuńBo tak w sumie to się zgadzamy :) Wiadomo, że zawsze są obawy, że pomoc nie trafi tam, gdzie faktycznie powinna, ale nie na wszystko możemy mieć wpływ. Ja też co roku wrzucam coś do kosza w kościele, choć wiele jeszcze nam rzeczy brakuje, to tak naprawdę niczego mi nie brakuje, bo mam co jeść, mam ukochany domek i kochanych chłopaków :)
UsuńA zwierzęta oczywiście, ze jak najbardziej potrzebują też naszej pomocy! Ja tutaj już dwa pieski dokarmiam regularnie :)
Ściskam
Podziwiam ludzi, którzy mają rękę do takich świetnych rzeczy. Ja sama nie umiem nic, ale też nigdy nie próbowałam. :)
OdpowiedzUsuńaj tam.... trzeba chwycić i robić.... ja jestem z tych, co się dopiero uczą :)
UsuńUśmiałam się widząc oczami wyobraźni Myskę w roli gestapo -gestapki ;] Btw już wiem dlaczego nie lubię takich płaszczy...
OdpowiedzUsuńFajny musiał być ten stary sweterek,ale nowe wydanie też super!
Ja się ostatnio chciałam brac za jakieś hendmejdy ale zanim się namyśliłam to prace dostałam haha!
tiaaa... ja i gestapo.... jak ja się boję własnego cienie :D
UsuńJa właśnie też nie przepadam za skórzanymi płaszczami, w ogóle za skórzaną odzieżą jakąkolwiek :) Ten charakterystyczny smrodek i chrumkanie przy każdym ruchu doprowadzają mnie do rozpaczy :)
Płaszcz dostałam, sama sobie nigdy bym takiego nie kupiła.... ale chyba jednak się go pozbędę.
Pracę dostałaś? jjjjaaaaa.... super!!!! gratulacje :))))))
kurde, ja nawet nie szukam.... jakoś tak jak szurnięta królowa siedzę i czekam aż praca sama mnie znajdzie ;)
Mysia gestapo... hihihi ;-)))
OdpowiedzUsuńJa też kiedyś trzymałam taki długi skórzany płaszcz, ale już nie trzymam. Mam tylko starą skórzaną kurtkę po mamie. Płaszcz też wydaje mi się jakiś taki ... nie wiem, nie dla mnie....
Ale cuda poczyniłaś z tego sweterka! Kochana, normalnie WOW!
Tylko coś już świątecznie się u Ciebie zrobiło!
Matko ty robisz cudowności ze sweterka az mi głupio....bo ja dziś to o wieczorem się doskonaliłam w grzanym wienie jak je dobrze przyprawić ;P cudnie Ci to wyszło
OdpowiedzUsuńŚliczne! Masz ogromny talent. Zazdroszczę. :-)
OdpowiedzUsuńale piernik ???????:D wyjaśnij mi to bo ja tylko kojarzę stara jak piernik ;D Mysko na makatkę pierwsza zgłosiła się Aga co ją nominowałam....powiedziała, ze pomyśli i podejmie wyzwania ale jej maszyna właśnie nie ma hafotwania....zobaczymy jak to wyjdzie, jak coś dzięki za kontakt !!!! tak się napaliłam na tę makatkę że muszę ją mieć ;))))
OdpowiedzUsuńa bo widzisz.... ja znam dwa pierniki, jeden to stary, którym nie śmiałabym Cię nigdy mianować, wszak wiadomo, żeś największa i najpiękniejsza laska we wsi młodziutko wyglądająca (bez ironii), jest też drugi piernik tak zwany świerkowy, którym mianuję tylko osoby wzbudzające moją wielką sympatię, to takie sprytne i zabawne osóbki dla mnie ;)
UsuńJeśli zaś chodzi o makatki, to są na allegro i ja też widziałam sporo takich w lumpeksach, za grosze, ale większość miała napisy po niemiecku. Wy jednak lubicie to świergotanie więc jak mi się jakaś rzuci w oko, to będę miała Cię na uwadze ;)
Dam sobie też rękę uciąć, że widziałam sklep internetowy, w którym sprzedawali śliczne po polsku, ale nie mogę go teraz znaleźć.
patrz na tą:
Usuńhttp://allegro.pl/makatka-i3688222211.html
bez napisów co prawda, ale taka swojska, ładna :)
ahhhh, chyba w pakamerze (pakamera.pl) mieli makatki ale oni tam sobie troche liczą ;)
Usuń