14 lis 2013

MISZ MASZ

Słońce wyszło....
juuhuuuu.
Z tej radości aż sobie wzięłam i dwa okna przed chwilą umyłam. 
Tylko tak kurna polerowałam, że mi coś łupło w prawym ramieniu i mi cała ręka teraz drętwieje i boli.
No ale świat widać przez szybę.... może ta szarość za oknem ostatnio to nie tylko wina pogody była... hmmm

Poza tym leci.... ponaddźwiękowo można by rzec... w sensie - nie wyrabiam.
Ale to dobrze. Człowiek jak nie ma zbyt wiele czasu to i głupot z głowy się łatwiej pozbywa. 
Tak myślę.

Dopiero jeden weekend minął, a tu już stoimy na progu następnego.
Wam też tak zapierdziusia?
Byliśmy u teściów, w końcu mięliśmy okazję odwiedzić tamtejsze groby... bo jakoś do tej pory się nie złożyło. 
M miał imieniny. W związku z tym piekłam tort i gęś. 
Tort mniam, ale ta gęś.... niech ją gęś kopnie. Raz się połakomiłam, że przecież phiii, cooo ja nie dam rady? Nie dałam. M cmokał i mlaskał, jemu smakowała, ale my z Gutkiem mieliliśmy każdy kęs jak krówki jałówki.
No ale to był mój pierwszy raz, tak? Poprawie się, tak? Może będę miała chwilę, żeby poszukać przepisu w necie, a nie tak być zaskoczoną przez gęsią pierś w niepodległościowe południe.

Obecnie zaś na tapecie mamy Paczkę. 
Normalnie jestem z nas dumna. Pierś wypinam bo czuję, że wyjdzie fajnie. 
(wiecie, gdyby ktoś tak chciał jeszcze coś ufundować, to wciąż jest szansa, można kupić na all np jakiś drobiazg i tylko przesłać do Lili, my powiemy co jest potrzebne:)
Myślę, że wszelkie wątpliwości zostały wyjaśnione, niesnaski, każdy powiedział co wiedział, choć ja z tym moim niewypałem nie czuję się najlepiej, ale cóż, słowo się rzekło, kobyłka u płotu, jak mawiał poeta. W każdym razie wyrzuty sumienia chcą mnie dzisiaj zeżreć żywcem. Kto czytał @ ten wie o co loto ;) 
W każdym razie niedługo najprzyjemniejsza część, czyli zakupy i obdarowywanie :)


Tymczasem u Gutka wciąż atlas, mapy i flagi.... ziew.
Dobrze, że chociaż urozmaica swoje zamiłowanie o takie bajery jak:
oooo mamo, spaghetti dzisiaj, to nałóż mi Rosję, ok? - to znaczy, że mam mu dużo nałożyć. bardzo dużo.
Albo.
wieczorem nakładam krem na ręce, a G: mamo, aleś sobie malutkie Monaczko zrobiła ;) 
I tak w kółko. 


W międzyczasie robię kalendarz adwentowy Gutkowi, kończę Dziadka, haftuję choinki i chciałabym namalować obraz. O.

28 komentarzy:

  1. Monaczkooo :)
    powalona zostałam, kocham Go normalnie :)

    PS Wypada się przyznać że na początku nie zaczaiłam o co loto z Rosją? :p
    ciemnota ja, wstyd! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na przeszkolenie do Gutka zapraszam! :))))
      może w końcu odpocznę, bo szczerze mówiąc jest strasznie monotematyczny :)

      Usuń
    2. No co Ty... żeby wyszło szydło z worka??? przecież On wie więcej ode mnie ;)
      wolę pooglądać z Nim Sąsiadów ;)

      Usuń
    3. spoko laska.... on wie więcej od każdego! serio! zagina wszystkich, mnie też, choć myślałam że geografię znam dobrze :)
      sąsiedzi u nas wciąż na fali więc w razie czego możemy zmienić front :)

      Usuń
  2. Fotkę obrazu rzecz jasna na bloga wrzucasz .... choinki też :)
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. choinki na mur beton wstawię... ale ten obraz.... jeżu, od kilku tygodni się zbieram i nie mam odwagi za niego chwycić :)

      Usuń
  3. A to ci małpa z tej gęsi!! Ponoć nie tak łatwo ją zrobić. Ja piekłam w tym roku kaczkę, bo gęś tu za oceanem mało popularna. Zrobiłam też PYYYYSZNE rogaliki marcińskie, na syna imieniny. Dzięki za przypomnienie o kalendarzu adwentowym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde, też się przymierzałam do rogali, ale nie mam sprawdzonego przepisu. Dasz? :)))
      Gęsi nie macie, ale za to indyków u Was pod dostatkiem :)

      Usuń
    2. Zaraz poszukam w necie! O, już mam: http://www.mojewypieki.com/przepis/rogale-marcinskie
      Ale uprościłam ciasto. Dużo krócej schładzałam między wałkowaniem, może z 10 min. I tak wyszły!
      Nadzienie zrobiłam z samych orzechów włoskich, bo mak tylko w polskim sklepie, a nie było jak pojechać. Dodałam duzo skórki pomarańczowej-pyszne były!
      No, a indyki to nawet po lesie chodza, dzikie. Ludzie sobie polują na własnym podwórku.

      Usuń
  4. Noooo, ja się też zdziwiłam, że już czwartek, strasznie szybko czas leci. A Ty tak nie poleruj, bo jeszcze sobie coś poważnego zrobisz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapierdziela zapierdziela! Gorzej,że weekend szybciej niż dni robocze :(
    Gutka uwielbiam za ten pociąg geograficzny....malućki jak Watykan a zdolny jak wielkie Chiny!
    Jaki obraz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Gęsi Ci kiedyś-kiedyś było dostatek w P. - (wiadomo, mama...). Jadało się i pieczoną i nadziewaną w formie pysznej rolady i duszoną i w rosole ... eh! czasy, które minęły bezpowrotnie. Teraz to nawet swojskiego kuraka się nie zje, bo mamy nie ma. Nie martw się Mysko - kolejnym razem wypieczesz taką gęś, że smakiem pobije na łep, na szyję (gęsią!) urodę łabędzia ;). O.

    Ja kaczkę wczoraj kupiłam i upiekę... Oby mi zając z niej nie wyszedł... ;).

    Gutek (nadal pod wielkim wrażeniem jestem) z tymi mapami to jak nasz Olek z cyferkami - bez końca liczy, przelicza, pyta "ile, za ile, po ile" i tak dalej. Może w przeciwieństwie do matki bardziej matematyczny będzie i w szkole sobie sam z matmą poradzi bo ja to mu ewentualnie pomogę w klasach 1-3 (o ile zdołam nawet w tych...). Ale on numerologiczna 8 - więc wszystko się jakby zgadzało... ;).

    Paczka - wiemy co się święci, wiemy ;).

    Za Twym przykładem może ja i u siebie okna przetrę? (Przed 1-ym przetarłam w domu w P. - mój własny zawsze na szarym końcu).

    Obraz mówisz... To jeszcze i takie talenta posiadasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jak masz Asiu jakiś dobry przepisik na gęś to szepnij słówko, bo ja jestem noga w tej dziedzinie :)
      No kaczka i kurak to mi jakoś idą.... ale ta gęś jakaś taka twarda i twarda była :)

      co do obrazu to nie wiem czy mam talent... to się dopiero okaże :)))

      Usuń
    2. Najmilej wspominam tę roladę z gęsi. Ale zabij mnie - nie wiem jak, bo i mama ostatnimi czasy robiła ją wiele lat temu, gdyż od dawna gęsi nie mamy... Często normalnie dusiła w brytfannie - pociętą na części z marchewką, pietruszką, surową kapustą wrzucaną pod koniec. Sól, pieprz, majeranek i już. Jak się domyślasz mama nie umiała i nie miała czasu "wydziwiać" i proste żarcie robiła - w sumie najlepsze ;). Tylko ta rolada wymagała więcej umiejętności i zachodu. Wyjmowało się kości i w tą skórę zawijało się farsz... I potem piekło w piekarniku. Pycha.

      A może to stara (tzn. bardzo dorosła) gęś była? Nie znam się, ale metodą prób i błędów znajdziesz sposób, by gęś była krucha. Ja zamierzam kupić aż na Boże Narodzenie i też upiekę... Więc też lekcja mnie czeka :).

      Usuń
    3. Jezuniu, ale mi glut zawisł :)
      Brzmi super... włąsnie ja lubię opierać się o stare przepisy bo uważam, że są najlepsze... często radziłam się babci w wielu kwestiach - robiła najlepsze w świecie przetwory! :)
      Ja raczej do przyszłego św. Marcina nie chwycę za gęś, także sobie spokojnie poczekam aż Ty coś wymyślisz hihih :)

      Usuń
  7. Gutek jest boski :)
    rośnie przyszły geograf albo globtroter !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź... ja miałam psychopatę od geografii i mi się teraz źle kojarzy :)

      Usuń
  8. A Ty kochana jak zwykle multitasking urządzasz! :-D

    Co do Gutka - już nieraz mówiłyśmy, że jest BOSKI! Uwielbiam go! :-*

    A co do Paczki, to ja oczywiście obudziłam się tak późno, że wstyd, ale daj koniecznie znać, jeśli jeszcze można się dołączyć!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. posłałam @ w sprawie paczki, nie wiem czy zrozumiałego, bo kurde już mi się wszystko we łbie przestawia, ale poszło :)

      Usuń
  9. Twój mąż też Marcin? Bo mój miał imieniny teraz:) CZas też mi szybko zasuwa, ani sie obejrzymy, a będa święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Marcin :)
      Kurde... jak sobie pomyślę, że święta za progiem to normalnie nie wiem.... strasznie to zapierdziusia.

      Usuń
  10. Z Gutkiem to bym sobie nie pogadala, bo ja geograficzna nogajestem.
    Co do paczki to... Serducho masz ogromne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co najlepsze, że mnie się wydawało, że ja jestem dobra z geografii, ale kurde teraz to już nie wiem ;)
      CO do paczki, to wszystkie mamy serducho wielkie... ja jestem tylko kropelką ;)

      Usuń
  11. Widzę, że czas Ci leci tak szybko jak i mi. Ten okres jesienny, prawie przedświąteczny niestety ma to do siebie.
    Obraz?? Ooo jaki obraz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeej no, weźcie z tym obrazem, nawet jeszcze płótna nie miałam czasu kupić :)
      zapierdziusia, oj zapierdziusia :)

      Usuń
  12. Ja jestem geografem z wykształcenia (tak dokładnie meteorologiem, ale zawsze geograf) i aż się w głos uśmiałam jak przeczytałam o pasji Gutka, cudowny<3

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...