Słońce wyszło....
juuhuuuu.
Z tej radości aż sobie wzięłam i dwa okna przed chwilą umyłam.
Tylko tak kurna polerowałam, że mi coś łupło w prawym ramieniu i mi cała ręka teraz drętwieje i boli.
No ale świat widać przez szybę.... może ta szarość za oknem ostatnio to nie tylko wina pogody była... hmmm
Poza tym leci.... ponaddźwiękowo można by rzec... w sensie - nie wyrabiam.
Ale to dobrze. Człowiek jak nie ma zbyt wiele czasu to i głupot z głowy się łatwiej pozbywa.
Tak myślę.
Dopiero jeden weekend minął, a tu już stoimy na progu następnego.
Wam też tak zapierdziusia?
Byliśmy u teściów, w końcu mięliśmy okazję odwiedzić tamtejsze groby... bo jakoś do tej pory się nie złożyło.
M miał imieniny. W związku z tym piekłam tort i gęś.
Tort mniam, ale ta gęś.... niech ją gęś kopnie. Raz się połakomiłam, że przecież phiii, cooo ja nie dam rady? Nie dałam. M cmokał i mlaskał, jemu smakowała, ale my z Gutkiem mieliliśmy każdy kęs jak krówki jałówki.
No ale to był mój pierwszy raz, tak? Poprawie się, tak? Może będę miała chwilę, żeby poszukać przepisu w necie, a nie tak być zaskoczoną przez gęsią pierś w niepodległościowe południe.
Obecnie zaś na tapecie mamy Paczkę.
Normalnie jestem z nas dumna. Pierś wypinam bo czuję, że wyjdzie fajnie.
(wiecie, gdyby ktoś tak chciał jeszcze coś ufundować, to wciąż jest szansa, można kupić na all np jakiś drobiazg i tylko przesłać do Lili, my powiemy co jest potrzebne:)
Myślę, że wszelkie wątpliwości zostały wyjaśnione, niesnaski, każdy powiedział co wiedział, choć ja z tym moim niewypałem nie czuję się najlepiej, ale cóż, słowo się rzekło, kobyłka u płotu, jak mawiał poeta. W każdym razie wyrzuty sumienia chcą mnie dzisiaj zeżreć żywcem. Kto czytał @ ten wie o co loto ;)
W każdym razie niedługo najprzyjemniejsza część, czyli zakupy i obdarowywanie :)
Tymczasem u Gutka wciąż atlas, mapy i flagi.... ziew.
Dobrze, że chociaż urozmaica swoje zamiłowanie o takie bajery jak:
oooo mamo, spaghetti dzisiaj, to nałóż mi Rosję, ok? - to znaczy, że mam mu dużo nałożyć. bardzo dużo.
Albo.
wieczorem nakładam krem na ręce, a G: mamo, aleś sobie malutkie Monaczko zrobiła ;)
I tak w kółko.
W międzyczasie robię kalendarz adwentowy Gutkowi, kończę Dziadka, haftuję choinki i chciałabym namalować obraz. O.
Monaczkooo :)
OdpowiedzUsuńpowalona zostałam, kocham Go normalnie :)
PS Wypada się przyznać że na początku nie zaczaiłam o co loto z Rosją? :p
ciemnota ja, wstyd! :)
na przeszkolenie do Gutka zapraszam! :))))
Usuńmoże w końcu odpocznę, bo szczerze mówiąc jest strasznie monotematyczny :)
No co Ty... żeby wyszło szydło z worka??? przecież On wie więcej ode mnie ;)
Usuńwolę pooglądać z Nim Sąsiadów ;)
spoko laska.... on wie więcej od każdego! serio! zagina wszystkich, mnie też, choć myślałam że geografię znam dobrze :)
Usuńsąsiedzi u nas wciąż na fali więc w razie czego możemy zmienić front :)
Fotkę obrazu rzecz jasna na bloga wrzucasz .... choinki też :)
OdpowiedzUsuńPzdr
choinki na mur beton wstawię... ale ten obraz.... jeżu, od kilku tygodni się zbieram i nie mam odwagi za niego chwycić :)
UsuńA to ci małpa z tej gęsi!! Ponoć nie tak łatwo ją zrobić. Ja piekłam w tym roku kaczkę, bo gęś tu za oceanem mało popularna. Zrobiłam też PYYYYSZNE rogaliki marcińskie, na syna imieniny. Dzięki za przypomnienie o kalendarzu adwentowym!
OdpowiedzUsuńkurde, też się przymierzałam do rogali, ale nie mam sprawdzonego przepisu. Dasz? :)))
UsuńGęsi nie macie, ale za to indyków u Was pod dostatkiem :)
Zaraz poszukam w necie! O, już mam: http://www.mojewypieki.com/przepis/rogale-marcinskie
UsuńAle uprościłam ciasto. Dużo krócej schładzałam między wałkowaniem, może z 10 min. I tak wyszły!
Nadzienie zrobiłam z samych orzechów włoskich, bo mak tylko w polskim sklepie, a nie było jak pojechać. Dodałam duzo skórki pomarańczowej-pyszne były!
No, a indyki to nawet po lesie chodza, dzikie. Ludzie sobie polują na własnym podwórku.
Noooo, ja się też zdziwiłam, że już czwartek, strasznie szybko czas leci. A Ty tak nie poleruj, bo jeszcze sobie coś poważnego zrobisz...
OdpowiedzUsuńspoko, siadłam sobie na tyłku :)
UsuńZapierdziela zapierdziela! Gorzej,że weekend szybciej niż dni robocze :(
OdpowiedzUsuńGutka uwielbiam za ten pociąg geograficzny....malućki jak Watykan a zdolny jak wielkie Chiny!
Jaki obraz?
haha, ale fajne porównanie :)
UsuńGęsi Ci kiedyś-kiedyś było dostatek w P. - (wiadomo, mama...). Jadało się i pieczoną i nadziewaną w formie pysznej rolady i duszoną i w rosole ... eh! czasy, które minęły bezpowrotnie. Teraz to nawet swojskiego kuraka się nie zje, bo mamy nie ma. Nie martw się Mysko - kolejnym razem wypieczesz taką gęś, że smakiem pobije na łep, na szyję (gęsią!) urodę łabędzia ;). O.
OdpowiedzUsuńJa kaczkę wczoraj kupiłam i upiekę... Oby mi zając z niej nie wyszedł... ;).
Gutek (nadal pod wielkim wrażeniem jestem) z tymi mapami to jak nasz Olek z cyferkami - bez końca liczy, przelicza, pyta "ile, za ile, po ile" i tak dalej. Może w przeciwieństwie do matki bardziej matematyczny będzie i w szkole sobie sam z matmą poradzi bo ja to mu ewentualnie pomogę w klasach 1-3 (o ile zdołam nawet w tych...). Ale on numerologiczna 8 - więc wszystko się jakby zgadzało... ;).
Paczka - wiemy co się święci, wiemy ;).
Za Twym przykładem może ja i u siebie okna przetrę? (Przed 1-ym przetarłam w domu w P. - mój własny zawsze na szarym końcu).
Obraz mówisz... To jeszcze i takie talenta posiadasz?
to jak masz Asiu jakiś dobry przepisik na gęś to szepnij słówko, bo ja jestem noga w tej dziedzinie :)
UsuńNo kaczka i kurak to mi jakoś idą.... ale ta gęś jakaś taka twarda i twarda była :)
co do obrazu to nie wiem czy mam talent... to się dopiero okaże :)))
Najmilej wspominam tę roladę z gęsi. Ale zabij mnie - nie wiem jak, bo i mama ostatnimi czasy robiła ją wiele lat temu, gdyż od dawna gęsi nie mamy... Często normalnie dusiła w brytfannie - pociętą na części z marchewką, pietruszką, surową kapustą wrzucaną pod koniec. Sól, pieprz, majeranek i już. Jak się domyślasz mama nie umiała i nie miała czasu "wydziwiać" i proste żarcie robiła - w sumie najlepsze ;). Tylko ta rolada wymagała więcej umiejętności i zachodu. Wyjmowało się kości i w tą skórę zawijało się farsz... I potem piekło w piekarniku. Pycha.
UsuńA może to stara (tzn. bardzo dorosła) gęś była? Nie znam się, ale metodą prób i błędów znajdziesz sposób, by gęś była krucha. Ja zamierzam kupić aż na Boże Narodzenie i też upiekę... Więc też lekcja mnie czeka :).
Jezuniu, ale mi glut zawisł :)
UsuńBrzmi super... włąsnie ja lubię opierać się o stare przepisy bo uważam, że są najlepsze... często radziłam się babci w wielu kwestiach - robiła najlepsze w świecie przetwory! :)
Ja raczej do przyszłego św. Marcina nie chwycę za gęś, także sobie spokojnie poczekam aż Ty coś wymyślisz hihih :)
Gutek jest boski :)
OdpowiedzUsuńrośnie przyszły geograf albo globtroter !
weź... ja miałam psychopatę od geografii i mi się teraz źle kojarzy :)
UsuńA Ty kochana jak zwykle multitasking urządzasz! :-D
OdpowiedzUsuńCo do Gutka - już nieraz mówiłyśmy, że jest BOSKI! Uwielbiam go! :-*
A co do Paczki, to ja oczywiście obudziłam się tak późno, że wstyd, ale daj koniecznie znać, jeśli jeszcze można się dołączyć!!!
posłałam @ w sprawie paczki, nie wiem czy zrozumiałego, bo kurde już mi się wszystko we łbie przestawia, ale poszło :)
UsuńTwój mąż też Marcin? Bo mój miał imieniny teraz:) CZas też mi szybko zasuwa, ani sie obejrzymy, a będa święta :)
OdpowiedzUsuńTeż Marcin :)
UsuńKurde... jak sobie pomyślę, że święta za progiem to normalnie nie wiem.... strasznie to zapierdziusia.
Z Gutkiem to bym sobie nie pogadala, bo ja geograficzna nogajestem.
OdpowiedzUsuńCo do paczki to... Serducho masz ogromne!!!
wiesz co najlepsze, że mnie się wydawało, że ja jestem dobra z geografii, ale kurde teraz to już nie wiem ;)
UsuńCO do paczki, to wszystkie mamy serducho wielkie... ja jestem tylko kropelką ;)
Widzę, że czas Ci leci tak szybko jak i mi. Ten okres jesienny, prawie przedświąteczny niestety ma to do siebie.
OdpowiedzUsuńObraz?? Ooo jaki obraz? :)
eeej no, weźcie z tym obrazem, nawet jeszcze płótna nie miałam czasu kupić :)
Usuńzapierdziusia, oj zapierdziusia :)
Ja jestem geografem z wykształcenia (tak dokładnie meteorologiem, ale zawsze geograf) i aż się w głos uśmiałam jak przeczytałam o pasji Gutka, cudowny<3
OdpowiedzUsuń