19 lis 2013

O PEŁNI I PIJANEJ BABIE

Już jestem najdrożsi. 
Pełnia była więc zamknęłam się w sobie, coby nie eksplodować.
Matko jaka wielka gała wczoraj świeciła...

Nie wiem doprawdy jak to wpłynie na nasze tuje.
Bo wczoraj posadziliśmy 3 wielkie szt.
Takie ze 2,5 metra mają.
Mój tato chciał się ich pozbyć, a nam drzewek wciąż brakuje...
Cholera wie, czy takie wielkie się przyjmą, ale przecież nie wyrzucimy, nie?
Do tego ta pełnia....
Uświrkłam wczoraj na amen w ogródku, ręce mi skostniały z zimna, ale drzewka super wyglądają (na razie;)

A tak a propos świrknięcia, to...
Ja to nie wiem, ale z małżonkiem mym dobrałam się tak, że jesteśmy chyba zacofani oboje.
Wracaliśmy z zakupów. 
Był wieczór, mżyło, zimno, wiało jakimś halnym.. jednym słowem zajefajna jesień.
Byliśmy już całkiem niedaleko domu, ciemno jak w mogile bo latarnie po zmianie czasu jeszcze się nie przestawiły. Nagle M zatrzymał samochód, ni z gruszki ni z pietruszki, i mówi, że tam ktoś chyba leżał na poboczu. 
No i cofnął. I faktycznie patrzymy, leży.
Ja wyskoczyłam pierwsza z auta, podbiegam, patrzę, jakaś kobita. 
Pierwsza moja myśl była taka, że albo ją ktoś potrącił (nie ma chodnika, leżała w rowie, tylko nogi wystawały) albo zasłabła. Pochyliłam się nad nią, zaczęłam do niej gadać (krzyczeć) i trącać ją, ta nic. Już szukałam telefonu, żeby dzwonić po pogotowie, a ta się budzi i pyta " cssooo, o so chozi?" 
Nagle zgłupiałam, nie czuć było alkoholu, ale po gadce pijana jak bela. Do tego głos jak facet i nie wiedziałam czy pytać "pan" czy "pani". Raz powiedziałam "pan" i mnie opieprzyła, że jest panią ;)
W każdym razie dogadaliśmy się w końcu z nią. Znaczy ja się dogadałam, bo z M nie chciała gadać "pan siiichooo siezi, z panem nie gadam" 
No więc M poszedł do najbliższego domu, żeby zapytać skąd ta kobita jest i czy ją znają, a tam "że to S...owa, ona tutaj mieszka i żeby dać jej spokój bo ona tak często"
No to wziął i poszedł do domu pani "S...owej", jej brat wyszedł na balkon i powiedział, "żeby tam zdechła, on po nią nie przyjdzie".
Zajebiście.
Jakimś cudem udało nam się z M kobitę podnieść i małżonek mój dostarczył ją pod dom, ubierając jej buty w międzyczasie, bo pogubiła po drodze.
No i nie wiem.
Rozumiem, że swoim pijaństwem uprzykrza życie innym, ale weź tu zostaw człowieka na zimnej glebie na noc.
No jak?

Tymczasem idę rzucić okiem na tujki i krzaczorki przed domem, bo wczoraj mnie fantazja poniosła, a że było ciemno to nie miałam jak się pozachwycać ;)
A co u Was?

11 komentarzy:

  1. Może ona lunatykowała przy tej pełni?
    Dobra, żarty żartami, ale masz rację jak to zostawć człowieka na glebie na nic, choćby i pijany, wywlecze sie jeszcze z tego rowu i ktoś ją faktycznie potrąci, też kiedyś miałam jadąc z mamą podobnie tyle tylko, że rodzina tamtego pana przyszła po niego.
    Na roślinach to ja się tak bardzo nie znam, ale tuje to chyba "zywotne" są to może przezyją, po za ty tyle serca pewnie w to włożyłaś, że nie moze być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardzije zdziwiła reakcja nawet nie tego brata, bo on się z nią użera na co dzień i może ma dość, choć zbyt brutalnie jak na moje oko się wyraził, ale sąsiada, który rzekł: aaaa to tylko ta s...owa" i zero ruchu, jakby fakt, że sąsiadka często pije usprawiedliwiała jego bierność....
      nie wiem, nie rozumiem
      Może i racja z tymi żywotnikami :)

      Usuń
  2. Pewnie,że nie mozna zostawić. Pijak prędzej uświerknie z zimna niż trzeźwy. A nieraz w dodatku do alkoholu jeszcze ma chore serce albo co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak... nawet to, ze bełkotała jakoś nie w 100% do mnie przemówiła początkowo za pijaństwem, bo wiem że przy róznych chorobach też można paplać....

      Usuń
  3. Ech... Patologia się w kraju szerzy... Dobrze, że mamy jeszcze małe Myski o dużym sercu ;))
    Ciebie też nosi w pełnie? :-/ no to piontka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piontka Natusiu :)
      U nas wszyscy w pełnię wyją do księżyca :)

      Usuń
  4. U nas się mówi "uświergnie" hi hi. Przez "g" ;-).

    Niech się te tujki Wam zdrowo przyjmą - na letnie upały można w cieniu się skryć. U nas czasem przesadzali spore drzewa (np brzózki z zagajników na łąkach gdzieś blisko obejścia) i różnie bywało - czasem spoko się przyjmowały czasem schły, no ale żywotniki może dadzą radę. Aha i te brzózki to nawet i więcej niż 3 m miewały.

    Dobrzy z Was ludzie. Człowiek dla człowieka powinien zawsze być człowiekiem nawet jak ten drugi czasem zapomina, że jest człowiekiem albo się w życiu pogubił i wpadł... do rowu. No nijak nie można przejść obok i dać "uświergnąć". U nas zimno. Poza tym jakoś leci ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde... no może i uświergnie powinno się pisać... nie wiem, nie sprawdziłam w sumie :)
      U mnie mówi się uświrknąć,a le to zapewne jakaś naleciałość :)
      Wcale nie oponuję za tą nazwą :)

      Mówisz, że tuje powinny dać radę? No komu jak komu, ale specjalistce od żywotników to ja wierzę w stu procentach :D

      Usuń
    2. Mysko, ja nawet nie przypuszczałam, że to może być słownikowe słowo. Wydawało mi się, że to taki swojski twór podwórkowo-rodzinny hi hi, więc spoko. Zresztą dużo jest wyrazów wymawianych nieco inaczej tu czy ówdzie. Luzik.

      Usuń
  5. i dziękuję Wam za to, że jestescie tacy a nie inni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ nie dziękuj, z mojego punktu widzenia każdy powinien tak zrobić a wyjątkami są ci bierni.... albo jakaś dziwna kurde jestem :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...