9 sty 2013

O TYM JAK NIE PRZEBRAŁAM DZIECKA i 3 DZIEŃ WYZWANIA FOTOGRAFICZNEGO

No więc miałam dzisiaj Gutka posłać do przedszkola. Cieszyłam się, że w końcu wrócę na pełen etat do Dziadka Zegara iiii już był w ogródku, już witał się z gąską, aż tu matce przyszło na myśl, że zajrzy na stronę internetową placówki.
I spojrzała.
I co zobaczyła?
"bal karnawałowy, 9 stycznia, godz:9-12 prosimy o przebrania dla wszystkich dzieci"
Noł łej - pomyślałam.
Ja już raz dziecko przebrałam.
Za Boba Budowniczego (wszyscy zapewne pamiętają, że miałam fotę wstawić, ale spróbujcie nakłonić moje dziecko, żeby jeszcze raz ubrało za ciasne spodnie, które uwierają go nie powiem gdzie;)
Jak się okazało wtedy... na tamtym balu, Gutek był jedynym Bobem.... reszta to spajdermeny, batmany, drakule i inne, dostępne na rynku przebrania. 
Oglądałam je wczoraj. 
Pięćdziesięciu zł za kawał wstrętnej, chińskiej szmaty nie dam.
Z zasady.
Mogłabym dać 100zł, gdyby mi coś wpadło w oko, ale wybór żaden.
Dziecko me, lat 4 skończone w grudniu, nie ma pojęcia kim jest spiderman, batman, ani uroczy hrabia wampirek :-/ no alternatywa znalazła się jeszcze w postaci diabła.... czyli, że Gutek będzie bał się własnego cienia i odbicia w lustrze.



Czy już naprawdę producenci przebrań nie mają wyboru i muszą te straszydła przedszkolakom fundować?
Hę?
A może to ja jestem zacofana i "dora poznaje świat", "marta mówi" etc... to relikt nie dla czterolatków :-/

Wieczorem co prawda przyszedł mi do głowy pomysł, że przebiorę Gutka za zielonego ludzika, czyli, że ufoludka, czyli zrobię mu z pudełka "zbroję", na głowę kask rowerowy, oklejony zieloną bibułą, czułki z folii aluminiowej i już byłam pełna entuzjazmu i miałam chwytać za nożyczki, ale mąż zgasił mnie jednym spojrzeniem ;)
No i żałuję, ale się poddałam. Więc sobie siedzimy we dwójkę. Przedszkole od jutra :)


Dobra, a teraz wyzwanie.
Dzisiaj już o czasie.

Tematem dzisiejszej lekcji jest słowo: DUŻY ;)
Jest to jeden jedyny punkt, z całej styczniowej listy, który ujrzałam oczyma wyobraźni już na etapie czytania wyzwania!
Jeden jedyny punkt, co do którego nie mam najmniejszej wątpliwości co wstawić.
Jeden jedyny punkt, który staje mi przed oczyma i stoi :)
Może dlatego, że duży :)

A zatem.....
(werble)
co mała mysa widzi, kiedy myśli/mówi "duży"?
(werble)
taaaaadaaaaam!

DZIEŃ 3: DUŻY
 bardzo przepraszam, zdjęcie stare, ale mąż w pracy :) a jak wróci, to zapewne nie będzie chciał się fotografować :)

M!
190cm wzrostu.
100kg wagi.
Dwa razy wyższy i cięższy ode mnie.
Mój pucio pucio ;)

61 komentarzy:

  1. zajrzalam do Ciebie kiedys przypadkiem i chyba zostane na dluzej. Uwielbiam Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany, dziękuję! zapraszam! co złego to nie ja! :)

      Usuń
    2. zapraszam tez niesmialo do siebie
      kfiatushek.blogspot.com

      Usuń
  2. Mysa aż nie powiem co sobie pomyslałam;)

    Szkoda ze odpusciłaś z tym przebraniem:(
    Nie wiem ale taki bal w przedszkolu to chyba spora atrakcja dla dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. echhh Stokrotko... wiedziałam, że wszyscy zaraz zaczną o jednym :)
      Ot zboczone społeczeństwo :D

      Pytałam Gutka co z balem, stwierdził, że nie chce "bo mamo, strasznie głośno muzyka gra i wszyscy skaczom i popychajom siem" ;)
      to nie dla mojej cichej myszki :)

      Usuń
    2. a no to ok;) myslałam, ze będzie mu przykro

      Usuń
  3. Że też o takim rozwiązaniu nie pomyślałam! Duży chłop, nie ma co :)

    Też mi się nie podobają śliskie, obleśne stroje dla dzieci, z najtańszego materiału i w ogóle koszmarne! Nie wiem, co pocznę jak już kiedyś swoje dziecko na bal będę musiała wysłać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zapiszesz już swojego synusia do p-kola, to od razu opracuj plan przebrań... bo potem jak się sypną okazje, to nie wyrobisz :) co miesiąc coś :)

      Usuń
  4. A jak na serio myślałam, że tu o morze chodzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no morze faktycznie duże jest... ale że akurat Tobie się tak skojarzyło, to nie wiem :)

      Usuń
  5. O to ja sie rekami i nogami podpisuje pod protestem przeciw chinskim Spidermanom (i odrazu wpisuje Cie do ulubiony ;).. Po powrocie z Polski jestem zdruzgotana co sie z maluchami w kraju dzieje.. I ja rozumiem, ze wszystko bieda itd, ale jest jeszcze gust no i wyczucie. Na szczescie z Jagula narazie pozostajemy na etapie zwierzaczków ;) Do niedzieli musze zrobic strój aniolka na jaselka, uff. Ach tez mam duzego chlopa ;))Super interpretacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie szkoda pieniędzy na taką tandetę i oferowane brzydactwo.
      Z moim rodzeństwem zawsze przygotowywaliśmy sami stroje i z pomocą rodziców, raz że z braku laku, a dwa, że to świetnie kreuje wyobraźnie. Rozumiem, że można nie mieć czasu... no ale kurcze szkoda z takich rzeczy rezygnować.
      Strój Aniołka super! Czekam na foto, bo już się w bloga wciągnęłam na dobre :)

      Usuń
  6. I na pucio pucio parsknęłam w eter aż szefowa usłyszała :D:D
    jak ja lubię jak wy bierzecie udział w tych wyzwaniach - notki są tak często!!!!! :)))
    Ja jestem ciekawa kiedy będą ogłoszenia parafialne o balu na tablicy korkowej w naszym przedszkolu. I kiedy się dowiem że "na jutro" mam przygotować stój sylenki/czalodziejki/wlozki/ksienznicki chyba już dzisiaj zacznę coś kroić ://
    masz rację z tymi paskudnymi strojami. Jula od dziadków-teściów dostała strój "kowbojki" z tak elastycznego i nie przepuszczającego powietrza materiału, że tylko Bogu dziękuję, że ona tak szybko rośnie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yhmmmm pucio pucio... wielki niedźwiedź ;)
      szykuj strój dla Julindy, bo na pewno się wkrótce przyda! :)
      a te kowbojskie widziałam. masz rację, nie dość że fason nie teges, to jeszcze sztuczne to to strasznie :-/

      Usuń
  7. ja też pomyślałam, podobnie jak Stokrotka;P przyznaję bez bicia:)zdjęcie fajne.Co do strojów dla przedszkolakow, mam te same spostrzezenia.Moi też batmanów i innych takich nie znają, a psa martę uwielbiają:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta jest super. Sama lubię czasem rzucić okiem :)
      Wiadomo, wszystkie Marty fajne są! :)
      echh, dziewczyny, z tymi skojarzeniami! :)

      Usuń
  8. Trzeba było Gutka za duszka przebrać (dobrego duszka nie takiego straszącego!). Coś białego (stare prześcieradło...albo nawet niech będzie nowe, przecież prześcieradło kosztuje 20 zł, czy jakaś jasna zasłona, trudno, kupi się nową), ładnie otworki na oczka wyciąć, zrobić im równą obwódkę czarną kredką albo farbami - oczka w kształcie migdałów są łagodniejsze, zrobić uśmieszek różową szminką a czerwoną "wystawiony języczek" (żeby to nie był straszny duszek tylko duszek śmieszek) i OK by było.

    Jak następnym razem nie będziesz miała pomysłu to wiesz co...napisz (ale ja nie siedzę w domu przy kompie długo) albo zadzwoń czy wyślij sms, kiedyś ci numer dałam :P - sypnę pomysłem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Figa! ten duszek też mi przyszedł do głowy, tylko Gutek nie chciał... ale czuję, że kiedyś z niego skorzystamy! :)
      dzięki!

      Usuń
  9. To skojarzenie to chyba każdy ma...
    Na to słowo.
    Ale fakt. Nie miałaś problemu z tym dniem ;)

    A jeśli chodzi o przebrania, te gotowe, to ja sobie myślę, że to są te, które kisną od halloween w magazynach, stąd taka tematyka - przynajmniej u chłopców.
    Moje dziecię też nie zna tych bajek o pająkach ani innych takich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację Liluś... te przebrania widzę od listopada... tylko, że nie ma kompletnie wyboru. nic ładnego. to najgorsze.

      nie powiem, ale na początku też mi się skojarzyło z TYM :)

      Usuń
  10. Ja też chciałam sfotografować swojego ukochanego, ale nie chciał ze mną współpracować;)

    OdpowiedzUsuń
  11. hi hi fajna interpretacja! i faktycznie jest duzy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, Mysia, ale ten Twój M. to rzeczywiście DUŻY chłop jest! ;-)))
    Jakbym miała takie fużego męża to też bym go pierwsze co na dzisiejsze wyzwanie wklejała. ;-)
    Fajnie, być taką drogną małą Myską i przytulać się do takiego dużego M. Może Cię bez problemu do sypialni na rękach nosić! ;-))))

    Co do przebrań - bardzo dobrze zrobiłaś! I niech Gutek nie zna tych wszystkich dziwactw jak najdłużej. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dosłownie Julcia, na rękach mnie nosi i nie ma z tym żadnego problemu, ot dwa worki cementu ;)

      Usuń
  13. http://allegro.pl/futrzaki-zwierzaki-na-bal-karnawal-choinke-mix-i2932258823.html A może lew? :D
    Z przebraniami na bal karnawałowy jest zawsze problem. :/ Starszy siostrzeniec co prawda miał strój pirata z lidla i bardzo mu się podobał. Chociaż na zbyt wygodne to to nie wyglądało :/
    Zdjęcie jest gites:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noelko, widziałam na allegro... tylko za późno się zorientowałam :) W sklepach niestety deficyt normalności :)
      Pirat to super pomysł!

      Usuń
    2. No właśnie. :) http://www.tipy.pl/artykul_2787,jak-zrobic-kostium-pirata.html tu jeszcze znalazłam takie coś, o ile chce Ci sie pobawić :)

      Usuń
  14. Jeśli chodzi o słowo "duży" to też miałam TE skojarzenia. ;)))) Ale patrząc na zdjęcie Twojego męża, to dziwię Ci się, że pomyślałaś właśnie o nim, jako o dużym. ;)))

    Wiesz, mój syn też nie wie, co to Spiderman, Batman itd. No, ostatnio obejrzałam Scooby Doo, ale poza tym ciągle króluje u nas Mini Mini. ;)

    W zeszłym roku G. był tygryskiem. Oczywiście Spiderman'ów, Batmanów i innych było kilku. Mi najbardziej przypadł do gustu chłopiec przebrany za pirata. Ale nie miał na sobie typowego kostiumu, tylko odpowiednio dobrane rzeczy z domu. Wyglądał super!
    W tym roku pewnie G. pewnie będzie kotkiem. (G. uwielbia zwierzęta).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zboczuchy! wy tylko o jednym! :)

      pirat to fajny pomysł, pomyślę nad tym następnym razem! :)

      Usuń
    2. miało być "nie dziwię Ci się"... ;) a nie "dziwię Ci się"... ;0

      Usuń
  15. haha, czy On biedny jest świadomy tego, że wstawiłaś go na swojego bloga z tytułem "duży"??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uświadomi się jak przeczyta.... kiedyś... :)
      (czasem czyta, ale rzadko, bo mu się nie chce:)

      Usuń
  16. Twój mąż ma wymiary jak mój mąż :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. aż nam dech czasem w piersiach zapiera od tego ciężaru :)

      Usuń
  18. Dobre- też jak przeczytałam pucio pucio to mnie rozwaliło :) fajne zdjęcie :)

    A mój Jurek też czterolatek i też rok temu był Bobem- a dookoła spidermany...
    W tym roku bal jeszcze przed nami i kombinujemy co by tu zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pucio, pucio - maleństwo moje :)
      Kombinujcie z przebraniem! Nie poddawaj się tak jak ja to zrobiłam!

      Usuń
  19. Na balach albo księżniczki albo spajdermeny. Mój syn w zeszłym roku wymyślił, że będzie przebrany za serce z reklamy telekomunikacji... Coś tam wykombinowałam :) A Twój duży całkiem okazały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeeej, jak ładnie, serce! co za kreatywność!
      a duży jak to duży jest... duży :)

      Usuń
  20. Mnie mama kiedyś przebrała za Królową Śniegu :D Kieckę uszyła mi z firanki babcia, mama zrobiła koronę z papieru i posypała brokatem i gotowe!

    Ahhh te bale przedszkolne! To były czasy a nie teraz właśnie te jakieś kiczowate postacie. Moja chrześnica lat 6 wymarzyła sobie żeby ją przebrać za jedną z lalek Monster High w tym roku. Ja się załamałam, jak to usłyszałam, a jej mama a moja Sis sprawiła jej przebranie biedronki :D:D
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monster High? musiałam sobie wgooglać co to jest i wyszły mi lalki co wyglądają jak transwestyci :)
      Kiedyś to faktycznie były bale! Człowiek się nakombinował, ale miał własne, niepowtarzalne przebranie, a teraz, phi! :)

      Usuń
  21. Ale się uśmiałam! Fajnie piszesz i fajnie się to czyta. Zostaję na dłużej!
    Kawał chłopa z tego Twojego męża.
    Ja na balach zawsze robiłam za wróżkę, księżniczkę, królową śniegu, pokahontaz (czy jak to się tam pisze). Z dziewuchą jest łatwiej, chyba...Tak mi się wydaję. A co dla małego faceta zostaję?? Hmmm, może Księciuniu :)
    Albo Robin Hood, albo strażak, Indianin... Kosmita mi jakoś nie leży.... No sama już nie wiem.
    Pozdrawiam =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komplementa i zapraszam do czytania :)
      A z dziewczyną chyba faktycznie jest łatwiej. samych księżniczek może być kilka i każda inna :)
      Czekam na następny bal i wtedy będziemy wspólnymi siłami kombinować!
      O! :)

      Usuń
  22. Pucio, pucio rozbawiłaś mnie do łez:D
    JA też zawsze mam dylemat z tymi przebraniami.Smutek w oczach dziecka, że nie dam rady przebrać go w wymarzony strój.Po czym coś klecę, dumna z siebie posyłam do placówki i jak patrzę co na niektóre dzieci w strojach z wypożyczalni, moje dziecko wypada bardzo kiepsko. Mam nadzieję, że dziecko kiedyś miło wspomni nasze wspólne wysiłki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie galopku! tak jest! mój Bob co z tego jak był bardzo domowy, a prezentował się tak sobie pośród innych dzieciaków.
      Cała nadzieja w dzieciach, że będą pamiętały starania i wspólne wymyślanie :)

      Usuń
  23. Coś mi się wydaje, że przy mężu czujesz się mega bezpieczna. Ja bym sobie wówczas na więcej pozwalała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym bezpieczeństwem to owszem, owszem :)
      czasem sobie pozwalam, czasem nie - ot jak zwykle niezdecydowana jestem :)

      Usuń
  24. Fajna interpretacja :) Cieszę się, że tu trafiłam do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest niesamowite, że w ciągu dwóch zaledwie dni poznałam tyle twórczych, pięknych i niesamowitych osób (widziałam Twój blog:)
      To chyba największa zaleta tych wyzwań.
      też się cieszę, że trafiłam do Ciebie :)

      Usuń
  25. Wspaniale sobie poradziłaś z tematem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja stroje najczęściej kupuję w lumpie, są tanie przede wszystkim. Czasami zaś sama coś tworzę. To, że dziewczynki chcą być królewnami czy wróżkami a chłopcy batmanami (nawet jeśli nie widzieli filmu/bajki) cóż... prawo wieku. Czasami za bardzo patrzymy na wszystko jako dorośli - DUZI ludzie i zapominamy, że kiedyś byliśmy MALI i też chcieliśmy strojów, być przebrani za bohaterów, na których kręcili nosami nasi rodzice. A że materiał obrzydliwy... w końcu dzieciaki są w nim dwie, trzy godzinki... Ja pamiętam, jak marzyłam o butach, tzw. plastikach - były całe właśnie plastikowe. Moja mam nie chciała i ich kupić wiadomo z jakiego powodu. A ja o nich marzyłam. i w końcu mama zmiękła i je kupiła. To jedno z moich najpiękniejszych wspomnień: były niebieskie i jak kamienie dostawały się w obcas to stukały jak szpilki... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodzianko, ja rozglądałam się za strojami kilka razy w sh (uwielbiam je!) ale ani razu nie trafiłam na nic. Do nas na wschód już chyba nie dochodzą :)
      Co do reszty, to i tak będę upierała się przy swoim. Większość dzieci w moim otoczeniu nie wie kim jest batman czy spiderman, chciałoby się przebrać za franklina albo innego pana robótkę, ale w sklepach nie uświadczy takich postaci. A ponieważ rodzice nie mają czasu usiąść i przygotować czegoś samodzielnie to biorą co jest!
      Chodzi mi głównie o ten brak alternatywy. A dziwi mnie ona tym bardziej, że programów bajkowych jest miliard, a samych bajek pierdyliard do wyboru :)
      Mój syn na "dzień postaci z bajek" został przebrany za Boba Budowniczego i chociaż strój przygotowywaliśmy wspólnie i wiernie odwzorowywał bohatera bajkowego, to jednak wypadł blado na zdjęciu grupowym, usadowiony pośród 5 spidermanów ;)
      Co do jakości ubrań to też można dyskutować długo. ja mam alergię na sztuczne tkaniny (dosłownie i w przenośni) może stąd moja obsesja. Nie są jednak warte swojej ceny, tak uważam.
      Plastiki też nosiłam! Miałam różowe i białe i bardzo je lubiłam!
      (a jak kamyczek nie chciał wejść, to się pinezki przybijało, żeby stukały:)

      Usuń
    2. Ja miałam niebieskie :)
      Powiem tak... Hmmm...Nie widziałam zdjęcia grupowego Twojego synka, ale jestem przekonana, że On nie wypadł blado. I każdy właśnie na Niego będzie zwracał uwagę, bo... wyróżnia się od reszty. Nie jest sześćdziesiątym spiderem czy batmanem ;) Odnosząc się do tychże miałam na myśli to ( z doświadczenia swego piszę), że dzieciaki czasami nie oglądają czegoś, ale chcą to mieć, bo o tym się mówi w szkole, zachwyt przejęty od starszych kolegów. I tylko w tym aspekcie byłam za tego typu strojami. Ale... ja taka jestem, że uważam, iż posiadanie dziecka to ogromny obowiązek i nie ma zmiluj. Skoro się zdecydowałam na urodzenie, MUSZĘ znaleźć czas dla dziecka. I gdyby ono chciało być przebranym za dajmy na to Pana Robótkę, to bym wszystko zrobiła, by ten strój dziecię miało. Może właśnie przez to ,ze rodzice nie maja czasu i biorą, co jest na wieszaku, mamy na tychże, co mamy? (wyjątkiem jest sytuacja, gdy o balu dowiaduje się człowiek dzień przed... wiadomo sytuacja patowa...). A może to dobry pomysł na biznes? By robić/szyć/wypożyczać stroje inne niż batmany? Jagna miała przygotować do pol. szkoły el. stroju kolędnika. A chciała być diabłem. Z tego, co było w domu ( a było niewiele), zrobiłam jej cały strój. Jejku, jak się cieszyła! Była jedynym w klasie przebranym dzieckiem. Czasami wystarczy naprawdę niewiele i dzieciaki są przeszczęśliwe. Ojej..bo ja tu się za bardzo rozpisuję! Sorki!

      Usuń
    3. A spoko... rozpisuj się do woli :) czuj się jak u siebie :) dom i blog prowadzę otwarty :)
      A co do tematu... to załapałam teraz o co Ci chodzi, że należy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, czego dziecko chce i niekoniecznie swoje preferencje forsować. Więc zgadzam się z tym w pełni. Ja też do tego podeszłam emocjonalnie, bo gutek nie zna akurat tych wszystkich bajek i nie chciał się za nich przebierać - dlatego tak walczyłam o alternatywę :D
      A co do podejścia do macierzyństwa, to zgadzam się w pełni z Tobą. Skoro zdecydowałam się na dziecko to czas dla niego choćby skały srały znaleźć powinnam. Zresztą sama swoją karierę zawodową pogrzebałam po urodzeniu dziecka, ale to by trza dłuższy elaborat pisać :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...