Temat 4 dnia wyzwania to SZCZĘŚCIE.
Łatwy?
Pozornie!
Bo jak z całego ogromu szczęścia wybrać tylko jedno? :)
Ja tam wymagająca nie jestem.
Czuję się szczęśliwa.
Mam fajnego męża, fantastyczne dziecko. Jesteśmy zdrowi, mamy co jeść i mamy swój kąt, czegoż mi więcej trzeba?
Proza życia daje mi najwięcej.
Rodzina, gry planszowe wieczorem, wyżywanie artystyczne (nawet jeśli nie do końca udane:), rozpalony kominek, książka i nogi przykryte kocem, wspólne drapanie po plecach czy czytanie bajek, dobra herbata i czekolada.
Zastanawiałam się wczoraj pół dnia, co powinnam zatem wstawić, bo nie chcę powtarzać za innymi... ale jako matka chyba muszę.
Moje szczęście to moje dziecko.
A w połączeniu z moim ukochanym pichceniem, to szczęście do entej potęgi!
![]() |
| DZIEŃ 4: SZCZĘŚCIE |
zdjęcie z wczoraj :)
Uwielbiam gotować i piec. Autentycznie.
Może dlatego, że lubię jeść.
Smakować, próbować, delektować się i poznawać nowe smaki.
Smakować, próbować, delektować się i poznawać nowe smaki.
Głównym elementem podróży było zawsze dla mnie poznawanie miejsc również od kuchni :)
Gutka angażuję od dawna w różne czynności... na początku głównie dla zabawy... a teraz już trochę egoistycznie - dla pomocy =)
On uwielbia ze mną siedzieć w kuchni i zawsze pyta, czy mam dla niego jakieś zadanie!
A jakie to świetne ćwiczenie na cierpliwość! :)

hahaha doskonałe ćwiczenie na cierpliwość. Moja Jula też lubi siedzieć ze mną w kuchni. Póki co daję jej mieszać. A ona przynosi sobie na kuchenny stół malowanki, lalki, układanki i "siedzi blisko". :) CZYM Gutek kroi?? To nie kaleczy?? Potrzebuję takiego czegoś!! :)) Dam Młodej i niech dziubie a co ;) Sfociłaś dwa moje szczęścia (ino płeć zmienić ;) dzięki :))
OdpowiedzUsuńto akurat, co Gutek ma nie kaleczy. Nożyk był dołączony do maty (do wałkowania) z ikei. I nim Gutek często się posługuje :) Choć nie wszystko tym pokroi, ale niech się chłopak uczy! :)
Usuńsą jakieś takieś nożyki specjalne, ale nie szukałam jeszcze specjalnie :)
Bo to co opisalas, to jest istota szczescia :)
OdpowiedzUsuńJa tez uwielbiam siedziec w kuchi i kombinowac, a moj Mezu jest swietnym testerem :)))
oooo właśnie.... grunt to mieć dobrego testera! :)
UsuńUrocze zdjęcie i piękne słowa.... szczęśliwe masz życie!
OdpowiedzUsuńzapewne w niektórych oczach nudne jak cholera, ale dla mnie w sam raz :)
Usuńa ja już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zabrać się za pichcenie z moja trójka :-)
OdpowiedzUsuńoj, u Ciebie Joasiu to się będzie działo! :)
UsuńSlicznie;)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNic więcej dodawać nie trzeba ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda że Gutek już nie robi kotletów...
to żółwik sis :)
Usuńa z tymi kotletami to wiesz....co za dużo to niezdrowo :)
Ojjj my mamy już tak mamy, że dzieci przysłaniają nam świat
OdpowiedzUsuńtak. chyba tak :)
UsuńAle super ujęcie :) Świetne.
OdpowiedzUsuńAch i zazdraszczam kominka :))
zapraszam jakby co :) będziemy grzać nogi (i pupy:)
UsuńNo i pięknie! Gutek uczy się cierpliwości (i nie tylko!) a mamusia ma dwie dodatkowe ręce do pomocy! Tak trzymać! ;-D
OdpowiedzUsuńAle popatrz.. Ja też tak uwielbiam jeść, ale gotować to już trochę mniej... ;-P Może dlatego, że wciąż czasu na to brak. Może kiedyś rozwinę jeszcze kulinarne skrzydła? Kto wie. ;-)
Pięknie to napisałaś, o tym szczęściu. Bo to w tych małych chwilach, w tym czytaniu książki, przykrytych stopach i drapaniu po plecach tkwi całe sendo. No i w dzieciach, ale o tym to na razie wiem z teorii. ;-)
Super to zdjęcie, Gutek rośnie jak na drożdżach! :-D
nie wiem kto bardziej uczy się tej cierpliwości, Gutek czy ja :)
UsuńCzasem stoję i tylko palcami przebieram, żeby czegoś tam nie poprawić czy żeby nie ponaglać za bardzo :)
A z tym gotowaniem to żebyś wiedziała, że tak jest. Im więcej gotujesz tym więcej chcesz :)
mały pomocnik:)
OdpowiedzUsuńoby mu to zostało :)
UsuńPiękne połączenie. Moja Jagna szybko ma zapał i szybko on gaśnie. Jak była mniejsza i chciała mi pomóc lepić kopytka, to biedna szybko zrezygnowała, bo ciasto się jej kleiło do rąk, a ona tego nie lubi :D
OdpowiedzUsuńA Gutek to na dużego chłopca wygląda ;)
haha, Gutek też tak miał, że chciał pomagać... ale jakiś głos w środku nie pozwalał mu się pobrudzić (mimo, że ja pozwalałam:)
UsuńGutek: 4 lata i 22 dni :)
Nareszcie do głosu doszło pokolenie matek, które nie wychowują synków na lalusiów, których należy obsługiwać.
OdpowiedzUsuńGutek to maminsynek... ale dość samodzielny :)
UsuńŚwietna definicja szczęścia :)
OdpowiedzUsuńthx :)
Usuńwybor jak najbardziej zrozumialy, zwazywszy na ten cudowny usmiech! :) musi dawac pelno sily i szczescia.
OdpowiedzUsuńoj daje pełno wszelakich uczuć! :)
Usuńcudny pomocnik!!
OdpowiedzUsuńświetne połączenie szczęścia ;))
OdpowiedzUsuńCzęsto czytałam Twoje komentarze na innych blogach i fajnie, że w końcu tutaj trafiłam :) bardzo podoba mi się słowo "Gutek"...tak na prawdę to chyba to na początku przyciągnęło moją uwagę do Twoich komentarzy ;D
echhhh ten Gutek :) dobrze, że jest, przynajmniej mi czytelników "załatwia" :)
UsuńAle pomocne Szczęście !!
OdpowiedzUsuńdużo sprzątania po takim Szczęściu, ale co tam! :)
Usuńo ten temat wyzwania bardzo mi się podoba :) a jeszcze bardziej to jak z niego wybrnęłaś :D
OdpowiedzUsuńdzięki kochana :*
UsuńŚwietna taka pomoc w kuchni! A spędzone przy tym chwile razem - bezcenne!
OdpowiedzUsuńdokładnie tak! :)
UsuńI takiego zięcia to ja mogę mieć ;)
OdpowiedzUsuńno to już galopku! kiedy ich spikniemy? :)
UsuńTeż uwielbiam szczęście ukryte w prostych, banalnych czynnościach i sytuacjach! Bo na dzieciakowe szczęście muszę poczekać jeszcze pół roku, aż się pojawi na świecie ;) Ale jak tak przeglądam dzisiejsze wyzwanie to myślę, że czeka mnie ooooogroooom szczęścia, bo dzieci bezkonkurencyjnie opanowały dzisiejszy dzień :)
OdpowiedzUsuńoj tak! na razie teoria, a już niedługo poznasz to uczucie w praktyce! najsilniejsze z możliwych! :)
UsuńŪotowanie z dziećmi wymaga dużo cierpliwości ale jest super!
OdpowiedzUsuń