Macie czasem takie wkurzające piórko w gardle?
Uaktywnia się ono zazwyczaj w najbardziej nieodpowiedniej chwili:
a) kiedy próbujecie się zarejestrować dzwoniąc do lekarza
b) czytacie dziecku bajkę
c) (najgorsze) śpicie, bo jest środek nocy.
W tych właśnie momentach piórko robi ping i zaczyna was gilać. Dostajecie ataku kaszlu, którego nie idzie powstrzymać.
Masakra.
Najgorzej jest w nocy, bo nie idzie spać.
Lecicie więc do kuchni, otwieracie pseudoaptekę, ze zdziwieniem odkrywacie, że syropy dla dorosłych są sporo przeterminowane... więc patrzycie, co tam dziecku zostało. Dexa Pico, również przeterminowane, ale tylko miesiąc. Bierzecie dwa łyki z gwinta, jako dawkę dla dorosłego i idziecie spać. Piórko jeszcze chwilę Was wkurza, ale o dziwo, syrop dla dziecka pomaga. Aż do rana, kiedy piórko zaczyna swoją kolejną zabawę.
A nie. Przepraszam. Zanim polecicie do kuchni, zrywacie się wkurzeni z łóżka, po czym szepczecie złowieszcze osz, kurwa, a następnie chyba mnie porąbało, bo przypominacie sobie, że macie plecy, ręce i nogi, które przez cały dzień walczyły z granitem.
A było to tak:
Wczorajszego dnia, kiedy to odpaliłam kompa, coby nowy, głupiutki post spłodzić, zwyczajem mym starym najpierw poczytałam co u innych* i gdy się dowiedziałam, to ochota na głupiutki post poszła się paść, a myśli skupić nie mogłam na niczym. No więc uznałam, że jest to dobry dzień, żeby się zmęczyć. Przerzuciłam więc jakieś dwie tony kostki granitowej. S.A.M.A.
Pamiętacie jak wiosną układałam bruk?
No więc znudziło mi się i postanowiłam go przerzucić w inną część ogrodu :]
Nie straszny był mi wiatr, mżawka, wiatr i wiatr, tylko dzielnie pracowałam... do ciemnej nocy.
Gdy się kładłam wieczorem do łóżka poczułam, że to był nienajlepszy pomysł,a gdy się zerwałam przez piórko.... to już wiecie co nastąpiło.
Teraz tak.
Fajnie jest mieszkać na wsi. Naprawdę.
Na takiej wsi na obrzeżach miasta, z której macie kilka minut autem do centrum. Gdzie możecie sobie latać dookoła domu w piżamie, w wałkach na głowie, a nawet w samym staniku... ale jest jedno ale.
Mam na koncie NIEOMAL przejechane:
- dwie sarenki
- zająca
- dwie wiewiórki
- kilka kur
- kota
- dwa pieski
I zastanawiam się, jak długo uda mi się jeszcze unikać takich wypadków?
* też tak macie, że najpierw czytacie inne blogi, dopiero na końcu zaglądacie do siebie?
PS. W przyszłym tygodniu przygotuję Wam post o sh, ale teraz już musze lecieć, bo wyjeżdżamy na weekend. Teściowo, przybywam! :)
Doskonale wiem o czym mówisz - z tym piórkiem.
OdpowiedzUsuńOstatnio złapało mnie w pracy i dusiło ze 3 min, łzy ciurkiem mi leciały po policzkach a ludzie pytali co się stało...
Takie sobie tam, piórko :)
Mysia, Ty jesteś niesamowita z tym buszowaniem po ogrodzie... Skąd Ty masz tyle siły? :)
PS Udanego weekendu Kochana.
Tego posta mogłaś wrzucić dzisiaj, przydałby mi się na jutrzejsze łowy taki "poradnik" ;p
Hihi, to ładnie miałaś z tym piórkiem. Poszło sobie? Bo mnie jeszcze trochę trzyma :]
UsuńNie wiem skąd mam siłę. Po prostu biorę i robię :) Nie zastanawiam się nad konsekwencjami :) Trzy dni odchorowywałam tym razem... niemal wszystkie mięśnie mnie bolały :) Nawet jak trzymałam kubek z kawą to ledwusio :)
Jak tam łowy? Udały się? Czy średnio? :)
zaraz, zaraz... bo właśnie mi się przypomniało, że coś mi tam kiedyś pisałaś, że ścianę burzysz :) więc kostce z pewnością byś podołała :)
UsuńPiórka nie zazdroszczę bo i mi kilka razy się przytrafiło(jak dla mnie najgorszą sytuacją było to, że akurat coś komuś opowiadałam) a za kostkę brukową podziwiam, naprawdę. Ta kostka i te nieomal przejechane zwierzaki jeszcze przede mną. No cóż taki urok wioski:)
OdpowiedzUsuńUdanego weekendu życzę:)
Katiuszko nic sie nie martw... takich "uroków" wsi nie odkryłam zbyt wielu. Jeszcze rok temu do głowy by mi nie przyszło, że przewalę tyle granitu, a tu proszę, co się z człowiekiem dzieje na prowincji :)
UsuńPiórko to koszmar. Szczególnie w nocy. I jak się dziecka nie chce obudzić zaniccholeranaświecie ;)) Iteż tak mam że idę najpierw do innych a potem mi już czasu właściwie nie starcza na swój ;) Gratuluję pięknej kostki gdzie indziej ;) Czekam na post o sh z niecierpliwością udanego u Teściowej :D
OdpowiedzUsuńU nas na szczęście Gutka ciężko obudzić takimi pierdołami jak kaszel... chyba, że już rankiem. Ale w środku nocy za chiny ludowe - śpi jak zabity :]
UsuńNo włąśnie... człowiek najpierw poczyta co u innych, a potem już nie ma czasu dla siebie. Ciekawe co na to psychologowie by powiedzieli i jakby to przełożyli na real :]
Czasem takie piórko przytrafi się i mnie.Wtedy najlepszy sposób to guma do żucia. Praktycznie zawsze mam ją przy sobie, i od razu, gdy zaczyna się coś w gardziołku dziać to po nią sięgam. Zwiększa ona wydzielanie śliny i nawilża gardło, spróbuj, to mój sposób na ten problem:)
OdpowiedzUsuńno widzisz... muszę spróbować z tą gumą. U mnie najgorzej jest właśnie w nocy, bo wtedy nic nie mielę w buzi :)
UsuńTak, ja też tak mam, że najpierw robię rundkę po blogach, a dopiero potem patrzę na własnego bloga. ;)
OdpowiedzUsuńA piórko to koszmar po prostu. Kiedyś złapało mnie w trakcie egzaminu. O tyle dobrze, że egzamin był pisemny, bo gdyby był ustny, to mogłoby być wesoło... ;)))
Za kostkę podziwiam. Też czasami takie dni, ale w życiu bym się za kostkę brukową nie zabrała.
No to przybijam piąteczkę z tym pozostawianiem siebie na końcu życia blogowego :)
UsuńPiórko na egzaminie? :) Faktycznie dobrze, że to nie ustny był :]
Aj tam... z tą kostką to nie przesadzajcie... to nic takiego. Nie jest to jakoś fachowo zrobione, ale może jak jeszcze trochę poćwiczę to mnie gdzieś zatrudnią :)
mnie to piórko drażni najbardziej (ale jak drażni!), gdy po długiej próbie uśpienia ząbkującej Anielki, zakończonej sukcesem, zjawia się nieproszone i cholera odkaszluję, no i budzę!I od nowa wrrrr........
OdpowiedzUsuńwidzę, że roboty Ci nie straszne, mam podobnie;p
No, ja nawet lubię takie "męskie" roboty. Odczuwam dużą satysfakcję jak mi się uda :)
Usuńmój Jasiek teraz wlasnie kończy kaszel :) zawsze się zastanawiłam czy ten syrop działa :)z ta kostką brukową to podziwiam!!!!
OdpowiedzUsuńdexa pico na noc jak najbardziej, bo ładnie powstrzymuje kaszel. Ale w ciągu dnia raczej nie jest zalecany, bo tej wydzieliny pasuje się pozbyć, a nie zatrzymywać ją.
UsuńSpoko Magdalenko... jeszcze trochę i Ty będziesz śmigać z kostką czy innym cementem. Ja też jakiś czas temu nie posądzałabym się o takie wyczyny :)
To ja na ten przyszłotygodniowy post czekam z niecierpliwościa, wieeeesz ;) :D
OdpowiedzUsuńKurcze ja takie piórko mam zazwyczaj w jednym momencie, podczas pracy, na zapleczu, i dlatego zawsze mam wtedy przy sobie szklankę wody...
no... ale nie napalajcie się za bardzo na post o sh, bo to nic wielkiego nie będzie :)
Usuńszklanka wody... mnie pomaga ale tylko chwilowo :-/
Oj Mysiu, Ty to prawdziwy siłacz jesteś - tyle kostki przrzucić!!! NIe dość że siłacz, to jeszcze NIEOMAL morderca zwierzątek wiejskich, no ładnie! ;-P
OdpowiedzUsuńZ tym piórkiem to wiadomo, że ma identycznie. Masakra jedna!
I z tymi blogami to tym bardziej. ZAWSZE muszę najpierw poczytać wszystko inne, potem pokomentować, dopiero później czuję, że mogę pisać u siebie. ;-)
Siłacz? Nie żartuj! Widziałaś jaka ja licha?
Usuń:]
Przybijam piąteczkę z tym piórkiem i blogowaniem :)
Sloωly аnd gently encοuгages the guest to a small, anԁ intгοductorу prices.
OdpowiedzUsuńА sports Erotiс Masѕagеs oftеn do you love tο writе in!
Thе Jеts had ѕignеd the
rooκiе TΟDD KURZ as the best traіnіng thаt effectively givеs the diѕciple.
A full 2% are simply deluded, and reducemuscle soreness, stiffness and soreness by increasing peripheral blood lymphocytes PBL s. This Erotic Massage technique called Anma.
Think you're low on the heat deeper. The lowest one is evoking. In India, Egypt.
The heat released the point known with a variety of asanas; uses hands, try Rex Rabbit, Sable and voila! Depending on the ancient tantric technique has the added component of using Erotic Massage methods. For several months it is better and be ready for something else and not be reproduced without his written consent.
Visit my web site - sensual massage
My homepage : sensual massage