1 paź 2012

JAK POSZLIŚMY DO SKLEPU PO PIWO

No więc chyba muszę zwrócić honor lasom polskim, gdyż albowiek w weekend uzbieraliśmy tyle grzybów, że obdzieliliśmy niemal całą rodzinę M.
A poszliśmy tylko po piwo do sklepu....
Serio. 
Ja, Gutek, M, teść mój i szwagier męża. Niedaleko las był. Wzięliśmy od pani to piwo, a także trzy takie cienkie reklamówki - w razie czego - choć nikt specjalnie nie wierzył, że uda się coś znaleźć. 
Las jednakowoż powitał nas całym wysypem muchomora sromotnikowego. Nigdy w życiu nie widziałam tylu czerwonych łebków w białe kropki jednocześnie. Aż żałowałam, że nie mam aparatu przy sobie (ale pamiętajmy, że poszliśmy tylko po piwo).
Najpierw znaleźliśmy kilka kani. Potem dwa kozaki, potem nazbierałam sobie żołędzi 
i kasztanów 
i szyszek
i kolorowych liści
a potem wpadliśmy do takiego maleńkiego lasku tylko sprawdzić co słychać i ciężko nas było stamtąd wyciągnąć. Trzy reklamówki maślaków przytargaliśmy. 
A potem przy piwie i śliwowicy obieraliśmy do ciemnej nocy. 

W niedzielę zrobiliśmy jeszcze dwie rundki i w ciągu godziny uzbieraliśmy trzy kosze. 

Do 23 wczoraj sterczałam przy tych grzybach, a dzisiaj będę je marynować. Ole!
Mój manicure?
eeee, a co to jest?
Już po tej kostce był piękny, a teraz, po maślakach mam dłonie styranej wieśniaczki.
echhhh... co wieś robi z człowiekiem ;)


Poza tym siedzę dzisiaj z Gutkiem w domu. W nocy zagorączkował. Tak trochę ni z gruszki ni z pietruszki, ale jednak :-/ 


PS. Murzyn to jednak Murzynka :] Udało nam się sprawdzić  :]


29 komentarzy:

  1. A jednak...
    grzyby Was zaskoczyły :)
    Ja nie lubię zbierać, więc nawet gdyby były, to dla mnie żadne fun ;p

    Buu
    Z Gutkiem niedobrze, niech zdrowieje szybko, bo jeszcze mu się siedzenie w domu spodoba i znowu bedzie ciężko do p-la wrócić.

    PS. To z Murzynki rezygnujcie, bo jeszcze Wam coś do domu przyprowadzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Liluś lubię zbierać, a jeszcze bardziej lubię jeść, więc dla mnie to fajna zabawa! :)
      Gutek dzisiaj już lepiej, ale wczoraj to była masakra :-/

      Usuń
  2. O, jak się pięknie załapałam na nową notkę ;) Ja też chcę na grzyby - kocham i uwielbiam pełzać po poszyciu i grzebać w krzaczorach. Chyba z rozpaczy teściową na te grzyby wyciągnę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyciągnij, pewnie! Póki są!
      Ja uwielbiam zajadać grzyby. Z naszych wyszło 12 słoiczków i sporo sosu :)

      Usuń
    2. Mnie, mnie wyciągnij! Bo nie ma komu!

      Usuń
  3. Ja uwielbiam zbierać grzyby, ale tylko z tatą bo on się zna na grzybach. Z moi mężem to strach na grzyby jechać. Ja grzybów nie znam, on nie zna i jeszcze muchomorów nazbieramy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się średnio znam, ale rodzina mojego męża to grzybiarze na całego i oni wszyscy się znają, także w razie czego mnie powstrzymają! :]

      Cieszę się, że wracasz pomalutku do blogowania! :)

      Usuń
    2. Jest mi z tym blogiem chyba trochę łatwiej. Mogę się tak wypisać, wyrzucić to z siebie. Cieszę się, że właśnie w takich chwilach mam tego bloga i zawsze znajdzie się ktoś kto pocieszy.Nie mam już serca męczyć mojego męża. On też bardzo to przeżył. Był ze mną cały czas w szpitalu. Wszystkie bliskie mi osoby starają się o tym nie mówić, nie poruszać tego tematu żeby nie sprawić mi przykrości. Czasem jednak mam wrażenie, że tylko ja o tym pamiętam.
      Zbieranie grzybów działa odprężająco. Trzeba się trochę nachodzić ale umysł odpoczywa:)

      Usuń
  4. Mysiu ale Muchomor Sromotnikowy jest podobny do Kani a Muchomor Plamisty jest czerwony z plamkami :) hihi

    Ten sromotnikowy jest taki właśnie zabójczy bo często jest mylony z kanią przez swoje podobieństwo do niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację! Żyłam w nieświadomości przez trzydzieści lat! Aleś mnie oświeciła :]

      Usuń
    2. O własnie Mysiu. Figa wyjęła mi tę uwagę z ust. Bo te w kropki to wcale nie sromotniki ;-). Ale teraz już wiesz, prawda? Ani kropkownych ani sromotnikowych! Na szczęście rodzina M. czuwa ;-).

      Usuń
  5. O Styrana Wieśniaczko - ja to tam Ci zazdroszczę! Chętnie bym się tak przy grzybach styrała, bo grzyby uwielbiam!!! Ach, aż sobie pomyślałam, że w ten weekend spróbujemy. Wybieramy się na wieś i pomyślałam, że może do tego czasu jeszcze popada i coś też znajdziemy. Ja to się nie znam na grzybach w ogóle, ale Tygrys już bardziej. ;-)

    A co do Murzyna... tj. Murzynki, to wiadomo w końcu, dlaczego taka humorzasta, niezdecydowana i z tej damskiej zazdrości ten wrzos zepsuła... Ale za to jak ładnie, po kobiecemu przepraszać potrafi! ;-)))

    Zdrówka dla Gutka i trzymajcie się cieplutko! :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam "Stara Wieśniaczko" i już miałam ochrzanić Julitę, że Ci wrzuca

      Usuń
    2. Julitka, to, że grzyby uwielbiasz to nie wątpię, mam wrażenie, że podobne smaki mamy (i apetyty:)
      Na grzyby jedźcie, a jakże!

      Murzynka jak najbardziej ma humory typowo kobiece :)

      Kids, stara czy styrana - co za różnica, ważne że wsią trąca!

      Usuń
    3. Jak nic apatyty i smaki mamy takie same! ;-D

      Usuń
  6. ja pamiętam jak kiedys się jechało o 5 rano na grzyby, koszyki jedzenia, cała rodzina...kochalam to :) teraz w Kurniku mam pod nosem las a tam pełno grzybów i wszystko starci swój urok...ale chodzi za mną taka zupka grzybowa, chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj... las pod nosem i traci urok? Dla mnie nigdy! :)
      Kosze pełne grzybów.... mmmmm....

      Usuń
  7. ho ho ALE GRZYBOBRANIE! :o))))))) szkoda ze aparatu nie mialas ze soba, ale ktorzby bral aparat kiedy wyskakuje na piwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ja też żałuję, że nie miałam aparatu, w ogóle nie byłąm przygotowana na grzybobranie, a mogłam przewidzieć, bo wiem jak teść i mąż lubią zbierać! :)

      Usuń
  8. Mama moja właśnie po takim grzybobraniu jest :) Dwa wiadra przyniosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzę, ponoć wysyp maślaków jest! będzie smacznie! :)

      Usuń
  9. a widzisz, i Ty nazbierałaś maślaków masę :) moje już zjedzone doszczętnie ;) Ty chociaż zachowasz wspomnienia z tego grzybobrania w słoikach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, my tylko w dwójkę jemy grzyby więc ich wiele nie przejemy. dwanaście słoiczków mi wyszło. juuuhuuuu :)

      Usuń
  10. Nie mam pojęcia skąd u Was grzybki. U nas w lasach niesamowita posucha! Z uwagi na... suszę właśnie. Ja uwielbiam zbierać grzyby i nawet maślaki czyścić. I jeść grzyby w każdej postaci.

    Ale tak sobie myślę, że jakbym może poszła po piwo a przy okazji na grzyby to jednak i ja bym coś znalazła? Może to kurde patent jakiś Mysko???

    OdpowiedzUsuń
  11. No bo tamten grzybek jedynak to była zachęta i zapowiedz tego co Was głębiej w lesie czeka.A poza tym to grzyby może wyrastają po piwie a nie po deszczu,co? HaHa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Łomatko aż mi ślinka pociekła jak przeczytałam o... no grzybkach.( Chociaż po tytule mój mózg już czytał jak tu Pani w sklepie o dowód prosiła) To fajna niespodzianka Mysko jak nastawisz się na jedno a wychodzi coś zupełnie innego;)
    A co tam paznokcie, za to zapasy grzybków jak znalazł w wiejskiej spiżarni;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myska, bo wiesz, ja Cię znów wkopałam. O mały włos by Ci się upiekło, bo mi Cię blogger skasował złośliwie, ale update poczyniłam i 7 cudów z życia Myski się spodziewam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Grzyb a na dodatek z polskiego lasu... dobrze, ze Was pognalo po to piwo!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  15. Z Maczkiem grasujemy już czwarty dzień po lasach. Prawdziwy wysp. Póki co suszymy, marynować będziemy od poniedziałku.:)))
    P.S. Fajny ten Feedjit.;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...