No więc chyba muszę zwrócić honor lasom polskim, gdyż albowiek w weekend uzbieraliśmy tyle grzybów, że obdzieliliśmy niemal całą rodzinę M.
A poszliśmy tylko po piwo do sklepu....
Serio.
Ja, Gutek, M, teść mój i szwagier męża. Niedaleko las był. Wzięliśmy od pani to piwo, a także trzy takie cienkie reklamówki - w razie czego - choć nikt specjalnie nie wierzył, że uda się coś znaleźć.
Las jednakowoż powitał nas całym wysypem muchomora sromotnikowego. Nigdy w życiu nie widziałam tylu czerwonych łebków w białe kropki jednocześnie. Aż żałowałam, że nie mam aparatu przy sobie (ale pamiętajmy, że poszliśmy tylko po piwo).
Najpierw znaleźliśmy kilka kani. Potem dwa kozaki, potem nazbierałam sobie żołędzi
i kasztanów
i szyszek
i kolorowych liści
a potem wpadliśmy do takiego maleńkiego lasku tylko sprawdzić co słychać i ciężko nas było stamtąd wyciągnąć. Trzy reklamówki maślaków przytargaliśmy.
A potem przy piwie i śliwowicy obieraliśmy do ciemnej nocy.
W niedzielę zrobiliśmy jeszcze dwie rundki i w ciągu godziny uzbieraliśmy trzy kosze.
Do 23 wczoraj sterczałam przy tych grzybach, a dzisiaj będę je marynować. Ole!
Mój manicure?
eeee, a co to jest?
Już po tej kostce był piękny, a teraz, po maślakach mam dłonie styranej wieśniaczki.
echhhh... co wieś robi z człowiekiem ;)
Poza tym siedzę dzisiaj z Gutkiem w domu. W nocy zagorączkował. Tak trochę ni z gruszki ni z pietruszki, ale jednak :-/
PS. Murzyn to jednak Murzynka :] Udało nam się sprawdzić :]
A jednak...
OdpowiedzUsuńgrzyby Was zaskoczyły :)
Ja nie lubię zbierać, więc nawet gdyby były, to dla mnie żadne fun ;p
Buu
Z Gutkiem niedobrze, niech zdrowieje szybko, bo jeszcze mu się siedzenie w domu spodoba i znowu bedzie ciężko do p-la wrócić.
PS. To z Murzynki rezygnujcie, bo jeszcze Wam coś do domu przyprowadzi ;)
Ja Liluś lubię zbierać, a jeszcze bardziej lubię jeść, więc dla mnie to fajna zabawa! :)
UsuńGutek dzisiaj już lepiej, ale wczoraj to była masakra :-/
O, jak się pięknie załapałam na nową notkę ;) Ja też chcę na grzyby - kocham i uwielbiam pełzać po poszyciu i grzebać w krzaczorach. Chyba z rozpaczy teściową na te grzyby wyciągnę :/
OdpowiedzUsuńA wyciągnij, pewnie! Póki są!
UsuńJa uwielbiam zajadać grzyby. Z naszych wyszło 12 słoiczków i sporo sosu :)
Mnie, mnie wyciągnij! Bo nie ma komu!
UsuńJa uwielbiam zbierać grzyby, ale tylko z tatą bo on się zna na grzybach. Z moi mężem to strach na grzyby jechać. Ja grzybów nie znam, on nie zna i jeszcze muchomorów nazbieramy :))
OdpowiedzUsuńJa też się średnio znam, ale rodzina mojego męża to grzybiarze na całego i oni wszyscy się znają, także w razie czego mnie powstrzymają! :]
UsuńCieszę się, że wracasz pomalutku do blogowania! :)
Jest mi z tym blogiem chyba trochę łatwiej. Mogę się tak wypisać, wyrzucić to z siebie. Cieszę się, że właśnie w takich chwilach mam tego bloga i zawsze znajdzie się ktoś kto pocieszy.Nie mam już serca męczyć mojego męża. On też bardzo to przeżył. Był ze mną cały czas w szpitalu. Wszystkie bliskie mi osoby starają się o tym nie mówić, nie poruszać tego tematu żeby nie sprawić mi przykrości. Czasem jednak mam wrażenie, że tylko ja o tym pamiętam.
UsuńZbieranie grzybów działa odprężająco. Trzeba się trochę nachodzić ale umysł odpoczywa:)
Mysiu ale Muchomor Sromotnikowy jest podobny do Kani a Muchomor Plamisty jest czerwony z plamkami :) hihi
OdpowiedzUsuńTen sromotnikowy jest taki właśnie zabójczy bo często jest mylony z kanią przez swoje podobieństwo do niej.
Oczywiście masz rację! Żyłam w nieświadomości przez trzydzieści lat! Aleś mnie oświeciła :]
UsuńO własnie Mysiu. Figa wyjęła mi tę uwagę z ust. Bo te w kropki to wcale nie sromotniki ;-). Ale teraz już wiesz, prawda? Ani kropkownych ani sromotnikowych! Na szczęście rodzina M. czuwa ;-).
UsuńO Styrana Wieśniaczko - ja to tam Ci zazdroszczę! Chętnie bym się tak przy grzybach styrała, bo grzyby uwielbiam!!! Ach, aż sobie pomyślałam, że w ten weekend spróbujemy. Wybieramy się na wieś i pomyślałam, że może do tego czasu jeszcze popada i coś też znajdziemy. Ja to się nie znam na grzybach w ogóle, ale Tygrys już bardziej. ;-)
OdpowiedzUsuńA co do Murzyna... tj. Murzynki, to wiadomo w końcu, dlaczego taka humorzasta, niezdecydowana i z tej damskiej zazdrości ten wrzos zepsuła... Ale za to jak ładnie, po kobiecemu przepraszać potrafi! ;-)))
Zdrówka dla Gutka i trzymajcie się cieplutko! :-*
przeczytałam "Stara Wieśniaczko" i już miałam ochrzanić Julitę, że Ci wrzuca
UsuńJulitka, to, że grzyby uwielbiasz to nie wątpię, mam wrażenie, że podobne smaki mamy (i apetyty:)
UsuńNa grzyby jedźcie, a jakże!
Murzynka jak najbardziej ma humory typowo kobiece :)
Kids, stara czy styrana - co za różnica, ważne że wsią trąca!
Jak nic apatyty i smaki mamy takie same! ;-D
Usuńja pamiętam jak kiedys się jechało o 5 rano na grzyby, koszyki jedzenia, cała rodzina...kochalam to :) teraz w Kurniku mam pod nosem las a tam pełno grzybów i wszystko starci swój urok...ale chodzi za mną taka zupka grzybowa, chodzi :)
OdpowiedzUsuńaj... las pod nosem i traci urok? Dla mnie nigdy! :)
UsuńKosze pełne grzybów.... mmmmm....
ho ho ALE GRZYBOBRANIE! :o))))))) szkoda ze aparatu nie mialas ze soba, ale ktorzby bral aparat kiedy wyskakuje na piwo.
OdpowiedzUsuńno właśnie, ja też żałuję, że nie miałam aparatu, w ogóle nie byłąm przygotowana na grzybobranie, a mogłam przewidzieć, bo wiem jak teść i mąż lubią zbierać! :)
UsuńMama moja właśnie po takim grzybobraniu jest :) Dwa wiadra przyniosła :)
OdpowiedzUsuńwierzę, ponoć wysyp maślaków jest! będzie smacznie! :)
Usuńa widzisz, i Ty nazbierałaś maślaków masę :) moje już zjedzone doszczętnie ;) Ty chociaż zachowasz wspomnienia z tego grzybobrania w słoikach ;D
OdpowiedzUsuńno, my tylko w dwójkę jemy grzyby więc ich wiele nie przejemy. dwanaście słoiczków mi wyszło. juuuhuuuu :)
UsuńNie mam pojęcia skąd u Was grzybki. U nas w lasach niesamowita posucha! Z uwagi na... suszę właśnie. Ja uwielbiam zbierać grzyby i nawet maślaki czyścić. I jeść grzyby w każdej postaci.
OdpowiedzUsuńAle tak sobie myślę, że jakbym może poszła po piwo a przy okazji na grzyby to jednak i ja bym coś znalazła? Może to kurde patent jakiś Mysko???
No bo tamten grzybek jedynak to była zachęta i zapowiedz tego co Was głębiej w lesie czeka.A poza tym to grzyby może wyrastają po piwie a nie po deszczu,co? HaHa!
OdpowiedzUsuńŁomatko aż mi ślinka pociekła jak przeczytałam o... no grzybkach.( Chociaż po tytule mój mózg już czytał jak tu Pani w sklepie o dowód prosiła) To fajna niespodzianka Mysko jak nastawisz się na jedno a wychodzi coś zupełnie innego;)
OdpowiedzUsuńA co tam paznokcie, za to zapasy grzybków jak znalazł w wiejskiej spiżarni;)
Myska, bo wiesz, ja Cię znów wkopałam. O mały włos by Ci się upiekło, bo mi Cię blogger skasował złośliwie, ale update poczyniłam i 7 cudów z życia Myski się spodziewam!
OdpowiedzUsuńGrzyb a na dodatek z polskiego lasu... dobrze, ze Was pognalo po to piwo!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Z Maczkiem grasujemy już czwarty dzień po lasach. Prawdziwy wysp. Póki co suszymy, marynować będziemy od poniedziałku.:)))
OdpowiedzUsuńP.S. Fajny ten Feedjit.;)