8 paź 2012

PONIEDZIAŁKOWO

A dzień dobry Państwu,
Jak się macie?
Troszku mnie nie było.
Bo wsiąkłam w te grzyby.
I ogród. 
Odkopałam, zakopałam, wykopałam, przekopałam, okopałam etc. całą masę cwietów i innych badyli i przygotowałam się na zimę. 
Je.
Je przygotowałam.
Bo siebie jeszcze nie. 

Oleander mi chyba umarzł trochę.  A z pelargoniami, to przepraszam, jak mam się obejść. One jeszcze kwitną jak szalone i mają sporo pączków, więc co? Czy one też mi zmarzną jak je zostawię na zewnątrz? 
Ktoś wie?

Tak naprawdę, to doszłam do wniosku, że jestem z siebie dumna. Jak na kompletnego laika ogrodowego całkiem nieźle poszedł mi ten rok. Warzywa urosły bez żadnych nawozów i innych takich wspomagaczy piknie. Kwiatki też przyjęły się wspaniale. Szok. A tak się bałam, że nie podołam, że nic mi nie urośnie :)

W tak zwanym międzyczasie Gutek wyzdrowiał, M się pochorował, zaraził mnie i teraz ja zdycham, pokłóciliśmy się, pogodziliśmy się i obeszliśmy (?!) wciera rocznicę ślubu.
Szóstą.
Cukrową ponoć. 
Cokolwiek to znaczy.
I świętowaliśmy całą sobotę. Pojechaliśmy na wycieczkę, zjedliśmy pyszny obiad i w ogóle - ą, ę francja elegancja. 
Do wieczora, 
Bo jak Gutek usnął, to przestało być elegancko ;)
W każdym razie dobrze, że to sobotę wybraliśmy sobie na świętowanie, bo raz, że pogoda była piękna, to jeszcze w niedzielę byliśmy umówieni z moim bratem ciotecznym, który na stałe mieszka w USA i rzadko mamy okazje ku spotkaniom. Brat przyjechał tym razem ze wspaniałą Indyjką (tym razem, bo ostatnio była Koreanka, jego brat spotyka się z Wenezuelką - kosmopolityzm na całego;), śliczną i bardzo rozgadaną. Jak się jednak okazało, to 2 minuty po wyjściu, nie byliśmy w stanie sobie z M przypomnieć jak miała na imię.
Ja: Wanpur?
M: van pur to piwo, myska.
Ja: aha, to Nampur?
M: coś z pur na końcu.
Amishko, czy jest takie imię dla dziewczyn w Indiach? Nampur? 

Ale tak naprawdę, to chciałam napisać zainteresowanym post o sh, ale spełzło mi na niczym. Jak zawsze. Potrzebuję chyba pójść po natchnienie, bo normalnie to działa jak wena. Idę, kopię i jestem jak na haju i mogę się z całym światem dzielić swoją radością poszukiwania w ciucholandzie. A tak na sucho, to mi nie podchodzi... :)
Weszłam nawet we czwartek do jednego, ale ten był taki wiecie... co trza mieć łokcie ze stali i nerwy także... i uciekłam bo się bałam. 
No, ale jak pojadę do tego swojego to mnie prawdopodobnie natchnie i wtedy się rozpiszę, obiecuję. 
No.
To tyle. 
Pa.


26 komentarzy:

  1. :)) oj tam po prostu masz talent do ogrodnictwa i tyle ;) Wszystkiego najlepsiejszego z okazji rocznicowej :) nam ta jesień też chyba trochę na nerwy działa albo może to właśnie na te okoliczności rocznicowe bo "się dzieje" ;)) Nie wiem co się robi z pelargoniami, a wrzosy? Mam zdjąć? ostatnio jednego mi porwał wiatr z balkonu... Dobrze, że nie z doniczką ;) A grzyby rozumiem :) Ja też ;) I w ogóle to fajnie że napisałaś :) I chcę jeszcze - o tym sh szczególnie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy talent... ale intuicję chyba tak :) Większość robię tak od serca... bez jakiś porad i nawet wychodzi :)

      Mówisz, że ci wrzos porwało? haha, faktycznie dobrze, że chociaż doniczka została, bo jeszcze by do zbrodni doszło. Z wrzosami chyba nic się nie robi, dobrze je okryć na zimę, ale nie trzeba wykopywać. Wiosną chyba się przycina, ale to musisz sprawdzić :)

      Usuń
  2. zaraź mnie tym ogrodnictwem bo jak ja pomyslę o kopaniu w Kurniku to mi słabo.....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to samo przychodzi :)
      Ja na początku to się wstydziłam i dziwnie czułam we własnym ogrodzie... jakoś mi tak łyso było i całą zimę się tak ukrywałam :)
      Jak pierwszy raz sadziłam kwiatki wiosną to wcześnie rano, żeby mnie nikt nie widział :) A potem coraz odważniej i odważniej, a teraz to już w ogóle :)

      Usuń
    2. Ukrywała się we własnym ogordzie.. hihi, to tylko Myski potrafią! ;-)))

      Usuń
  3. o jak się w tym roku ogrodnictwo udaje to kolejne będą jeszcze lepsze :)

    a ja czekam na ten post o sh i czekam i czekam............ :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że czekasz kochana, i o tej torebce pamiętam! :)

      Usuń
  4. To fantastycznie, że wszystko Ci się udało w ogrodzie, jak co to zapukam po radę ;). Ja przez zimę się podszkolę a na wiosnę zaszaleję i zobaczymy co mi z tego wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katiuszko, a propos szkolenia, to dla mnie zbawienne okazały się książki z wydawnictwa arkady z serii "fachowe rady" http://www.arkady.com.pl/products.php?name=fachowe+rady
      Na tej stronie nie ma co prawda wszystkich części, ale w księgarniach można spotkać więcej. Cena to 19,99, a nawet za 9,99 można kupić. Są rewelacyjne, bo jest w nich wszystko na temat, żadne tam bezsensowne pitolenie :)

      Usuń
  5. Gratuluję rocznicy i wracaj do zdrowia szybko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za życzenia, póki co gruźlik jestem :-/

      Usuń
  6. A ja przede wszystkim chciałam Wam złożyć spóźnione życzenie rocznicowe, co byście się tak ładnie kochali do końca świata i jeden dzień dłużej! :-*

    A co do ogródu - jesteśmy z Ciebie bardzo dumne, nasza Mysiu Ogrodniczko! ;-)
    Zresztą, ja od kiedy poznałam rodzinę Tygrysa też dołączyłam do ogrodników... Kto by kiedyś pomyślał! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie Julitka, Ty wiesz co czuję, bo też taka ciemna ogrodowo byłaś i wszystkiego musiałaś się nauczyć. Tak jak ja. Ja się wciąż uczę, ale kto wie... może za jakiś czas będziemy obie się wymądrzać :)

      Dzięki za życzenia:)

      Usuń
  7. A Myska znowu "koloruje" :)
    Ładnie, tak po mojemu teraz ;)

    U nas często tak bywa, że jak zbliżają się czyjeś urodziny/imieniny czy rocznica to musimy się trochę ściąć. Ale potem zawsze człowiek się godzi - i o to chodzi chyba, nie? :)

    Wciąga ten ogród, co? :)

    Na posta o sh czekałam, ale w sb sama zrobiłam skok na jeden. To co się tam działo... masakra. Ale jak się fajnie obkupiłam :) chyba zaczyna mi się to podobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Myska taka zdecydowana :) Ale na razie jest ok :)

      Ogród wciąga jak odkurzacz :)

      Poważnie udały się zakupy w sh? Do raportu poproszę - co sobie kupiłaś? :)

      Usuń
    2. Kochana zostawiłam taką taką kwotę, że sama w to nie wierzę :)
      Ale kupiłam strasznie dużo, sobie, Łukaszowi.

      Muszę jeszcze zrobić kiedyś taki skok, może uda się coś fajnego chłopakom znaleźć, bo tym razem uderzyłam w drugą stronę sklepu a potem było już przebrane.

      Usuń
  8. Gratuluję rocznicy:) My będziemy mieć swoją dopiero 4.09.13 :) Jeśli dobrze pamiętam papierową.
    jeśli chodzi o ogród to ja uwielbiam kwiaty. Szkoda, że mieszkam w bloku i nie mam gdzie się wyżyć:) Nawet balkonu nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za jakąś działeczką trzeba by było się rozejrzeć? :)

      Dzięki!

      Usuń
  9. A pamiętam jak się zastanawiałaś nad tym swoim ogrodnictwem... I proszę - wkopałaś się w nie na maxa!

    Szósta rocznica... Taka troszkę szatańska Mysko, co? Gratuluję i życzę dalszych - wspaniałych!!!

    Co do imion hinduskich moja kochana - temat rzeka. Nie słyszałam osobiście imienia Nampur, ale takie na -ur u kobiet są popularne. U Sikhów np i facet i babka mogą mieć takie same imię. Ponadto często nadaje się dzieciom imiona z księgi (skonsultowane z astrologiem ;-) a potem rodzina i tak nazywa delikwenta jakimś nickiem - zwłaszcza chłopaków. Mój stary ma dwa imiona Mohinder Pal a nikt w Indiach nie nazywa go inaczej jak Bobby... Jak chcę z M. zażartować to go wołam Paaaal, bo tym imieniem na pewno nikt nigdy go nie nazywał he he ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wkopałam się bardzo Amishko! :)

      Haha, fajnie z tymi imionami mają w Indiach... w ogóle ta "Nampur" bardzo ciekawe rzeczy opowiadała... kurcze, jaka to jest odmienna kultura od naszej. Jak wy się znaleźliście z Mohinderem i udało wam się wszystko pogodzić, to aż nad podziw! :)

      Usuń
    2. Na codzień On jest tak mało indyjski Mysko, że aż czuję niedosyt ;-). Zupełnie nie odczuwam, że on jest "jakiś inny". Tzn odczuwam, że jest bardziej światowy a ja zaściankowa ;-), ale że indyjski to maleńko... Co nie zmienia faktu, że jest stamtąd, tam ma rodzinę i z rodzicami rozmawia w punjabi. No i dzięki niemu Indie są mi troszkę bliższe niż inne kraje. A nigdy wcześniej się nimi nie interesowałam. W natłoku naszej codzienności mało tych Indii u nas, wierz mi. Choć pewnie niektóre sprawy, rzeczy itp traktuję już tak naturalnie, że nie odczuwam?

      Kraj ten daleki jest jednak na pewno bardzo różny niż nasz - takoż ludzie jak zwyczaje itp, itd. Mam wiele do odkrycia he he.....

      Usuń
  10. Najsampierw to chciałam Wam pogratulować rocznicy.
    I pozazdrościć grzybowych zbiorów.
    Nam udało sie tylko uzbierać do suszenia.
    Nic więcej bym nie zrobiła, bo mój Ślubny grzybów nie je. Nie rozumiem tego :)

    Zazdroszczę ogrodu, mój na razie wygląda jak jedno wielkie pobojowisko. Nie, żeby jakieś śmieci, czy coś. Wszystko Ślubnemu potrzebne... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękować, dziękować :)
      Szkoda, że ślubny grzybów nie je... ja uwielbiam więc sobie nie wyobrażam, że można nie lubić :)

      Mój ogród jeszcze rok temu wyglądał jak jedno wielkie bajoro :-/ Ale w ciągu roku już troszkę nabrał rumieńców...i mam nadzieję, że na wiosnę będzie jeszcze lepiej.

      Usuń
  11. Cholipka, a ja czekam na ten post o SH i zdjęcia Twoich ,,zdobyczy".:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj no... doczekacie się :) nie wiem kiedy, ale wciąż o nim myślę :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...