No cześć.
Co u Was?
Ale pogoda, nie?
Kawę piję właśnie, coby sobie zębów nie wybić jak mi głowa będzie z hukiem o klaptoka uderzać.
Nie pisałam bo najpierw nie miałam czasu, potem miałam doła, a na końcu miałam czas, ale zrobiłam sobie odwyk od bloga i poczty :)
Dobrze mi to zrobiło. Serio.
Ile ja godzin spędzam w tym blogowym światku, to siok.
sok.
szok :)
Poza tym machnęliśmy kawałek ogrodzenia (znaczy 1/3), gładź w jednej sypialni (M), więc przez kilka dni wisiałam na alllegro i szukałam odpowiedniej tapety dla Gutka i dla nas, kolorów farb... i dodatków owszem też.
Jezusie, jakbym tak miała jeszcze nieograniczony portfel... nasz jest na wykończeniu.
Nie wiecie czemu? ;)
Ale za to jak się człowiekowi z braku laku wyobraźnia rozwija. Serio.
Pojawiły nam się fajne pomysły na ogród... tylko ten portfel rzecz jasna ;)
Trza by się może za jakąś nową pracą rozejrzeć czy coś ;)
Powolutku, pomalutku i jakoś się pociągnie ten cały grajdoł :)
Żeśmy dom chcieli to mamy, a trza było kupić mieszkanie, dawno byśmy już finisz zaliczyli... tylko ten ogród, który pokochałam całą sobą...
![]() |
| Można sobie w każdym pomieszczeniu inny bukiet zapodać |
![]() | ||
| Grilla z rodziną i przyjaciółmi w każdej chwili przyrządzić. A dzieci mają sporo miejsca, żeby pośmigać. Nawet po zbożu mogą ;) |
![]() |
| Kiedy był mój braciak ze swoją familią, to pogoda udała się piękna i mogliśmy dużo czasu na dworze spędzić. Oprócz zwierząt, o których już pisałam, czyli Gutkowym kleszczu i psie przybłędzie można jeszcze u nas spotkać różne inne robale, a także bażanty (o których też już chyba wspominałam, ale nie mówiłam, że ostatnio odsuwam roletę, patrzę a tu spaceruje mi jeden po tarasie. Wiecie jak one popylają tymi swoimi nóżkami jak się przestraszą? Szybko :) |
|
| I znowu cwiety. daliom i piwoniom nie jestem w stanie się oprzeć :) |
No. A wczoraj byliśmy w Krakowie. I było super :)
*
Siedzimy w sobotę wieczorem "na szczycie" naszego ogrodu, czyli w jego najwyższym punkcie. Podniecamy się widokiem. Gutek kursuje między nami a piaskownicą. Nagle podjeżdża sąsiad pd swoją budowę, a Gutek:
G: tato, kto to przyjechał?
M: aaaa, ten mosiek. nasz sąsiad.
G: mooosiek? tatuś szymusia??? - chłopca, kilka miesięcy młodszego od naszego syna
M: tiaaaa
Ja: nie mów na niego mosiek, bo Gutek pomyśli, że on się tak nazywa - zwracam po cichu uwagę mężowi
M: aaaa tam
Kilka chwil później
G: tato, czy pan mosiek przyjdzie do nas za chwilę?
Czekam teraz aż zwróci się do niego samego per mosiek ;)
*
Wczoraj do Krakowa założyłam długą sukienkę i jeansową kurteczkę.
Taki miałam kaprys.
Pogoda była taka se. Trochę duszno, bo po południu była burza, czasem chłodkiem zawiało, a czasem upał przypierał.
No i kiedy właśnie ten upał przypierał M wypalił:
M: nie gorąco ci w tej kurteczce, myska?
Ja: no trochę
M: to zdejmij sobie może, co?
Ja: nie mogę.
M: czemu?
Ja: bo to popsuje mój dzisiejszy look.
M: ke?
Ja: mój dzisiejszy outfit nie będzie spójny.
M: ke?
Ja: Ta sukienka sama w sobie wygląda dobrze, ale z kurteczką już rewelacyjnie, kapujesz.
PLASK (dźwięk przy zetknięciu wewnętrznej strony dłoni M z czołem M ).
jesssuuu, jak ONI nic nie pojmują...
;)



Ehh
OdpowiedzUsuńPięknie, kolorowo i smacznie :))
Ale mi smaka narobiłaś na takiego grilla, te szaszłyczki... mniaaaammm :)
Ale dzieci to uzbierałaś Mysiu, oj uzbierałaś :D
Mosiek - rewelka, chciałabym zobaczyć minę M jak Gutek tak zagadnie do sąsiada :))
A Twój look i outfit spowodował, że zaplułam monitor i chłopaki się na mnie dziwnie patrzą na sali, bo ja dzisiaj sama z 5 facetami pracuję :)
PS Uwielbiam to ich plask dłonią o czoło. Ł też tak robi. No ni w ząb nie pojmują :DD
Jeśli chodzi o dzieci, to ta cała gromadka to rodzeństwo cioteczne :) Najmłodsze pokolenie ze strony mojej rodziny :)
UsuńO Mośku będzie niedługo, bo już się ujawnił... tylko opiszę w jakich okolicznościach i kto buraka strzelił ;)
Twój też nie pojmuje o co chodzi z outfitem? doprawdy pocieszające... :)
Ty to mi zawsze potrafisz humor poprawic Myska;)
OdpowiedzUsuńI też ciekawa jestem kiedy Gutek do sasiada sie odezwie "po imieniu" ;)
Spoko, spoko Stokrotko... o mośku będzie dzisiaj bądź jutro :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńChciałam poprawić koment i mi wcięło...
OdpowiedzUsuńNapisałam zaś, że Twoje lekkie słowo, Mysko, dobre jest na ciężkie dni, bo mój poniedzielnik dziś lichy jakiś...
Bażanty zaś - podobno są dobre w kuchni - ale mam nadzieję, że tego nie sprawdzisz ;).
Czy te pikne kwiaty to sama tak wyhodowałaś???
Co do outfitu zaś. U nas to raczej M. nie zdejmie dżaketu nawet jak gorąco - bo look by miał niepełny, ha ha ha.
Poza tym - ja też szwendałam się poza blogowo - ostatnimi czasy.
Lekkie słowo, a umysł jakiś ociężały ;)
UsuńBażanta nigdy nie jadłam, ale jak tak dalej będzie mi dzióbał w ogródku to kto wie jaki spotka go żywot hihi :)
Część kwiatów sama wyhodowałam :) Piwonie dostałam od ciotki - sąsiadki. Krzak należał kiedyś do mojej babci, potem ciotka go sobie wzięła, a teraz ja się wpisałam na listę i niedługo jego kawałek wyląduje u mnie w ogrodzie :)
Matko kochana, chyba z pół wsi gościłaś u siebie! ;) Właściwie to się im nie dziwię, przy takim wikcie...
OdpowiedzUsuńU nas we wsi też mieszka taki pan ,,Picek", ale Maczek na razie nie kuma, aż strach pomyśleć jak zakuma i nas wsypie.
;)
Mam nadzieję, że i w końcu mnie też odwiedzisz, bo widzę, że namiary zapisane. Oczywiście, przymusu nie ma.;)
Buziaki. :***
aj tam.... sąsiadka dwa domy niżej ma więcej dzieci niż ja na tym zdjęciu ;)
UsuńNajstarsze ok.20-letnie, najmłodsze - półroczne. tam dopiero jest czad! :)
No... jak Maczek zakuma, to dopiero trza będzie trzymać język za zębami :)
Już odwiedzałam... i to nie raz :)
Niedługo wpadnę na dłużej i się rozgoszczę na całego, obiecuję!
Pozdrowionka :)
Jak dobrze poczytać takie lekkie rzeczy, bo mnie tez wiosenna obnizka nastroju dopadła niestety... u nas tez bazanty buszują w trawie i drą się czasem niemilosiernie. Oprócz tego wiewórki pukają w okno, bo je zwabialiśmy orzechami, a teraz jak się nam orzechy skończyły to na takie trochę wkurzone wyglądają...
OdpowiedzUsuńnooooo.... drą się niemiłosiernie. Gutek jak pierwszy raz zobaczył bażanta to krzyknął: mamo, pać jaka wielka sloka!". A teraz już po odgłosach rozpoznaje ptaki i nawet samiczkę od samca odróżni :)
UsuńFajnie macie z tymi wiewiórkami :)
Wiosenna obniżka nastroju.... echhh, coś o tym wiem :)
hahaha :)) i świerszcze macie takieee wielkiee - cykają? Uwielbiam. I rechoczące żaby... :) Własny kawałek podwórka to jest to :) Ale powiem Ci że Ty zawsze jesteś spójna nie ważne jaki masz look czy outfit ;)
OdpowiedzUsuńCykają... oj cykają....
UsuńI żaby rechoczą wieczorami. Wczoraj dwie malutkie złapałam :)
Spójna mysa... wooow.... moja samoocena raczej na takie pozytywne oceny rzadko mi pozwala :) dzięki :)
Ech, faceci!;-P
OdpowiedzUsuń