31 maj 2012

ŻEM SIĘ ZDENERWOWAŁA

No bo tak. 
Miałam Wam w ogóle opublikować dzisiaj całkiem inny post.
Miły, lekki i przyjemny.
I już w zasadzie czeka w roboczych, ażeby wyleźć na światło dzienne. 
Ale akurat goście się zjechali i musiałam przyszykować im śniadanie siakieś.
No i jak już klapłam sobie z kanapką w ręce i zaczęłam miętosić dziecię me po głowie, tak mi pod palcami jakby coś się znalazło. Zaglądam w Gutkową łepetynkę, a tam kleszcz wbity. 
No to dawaj za telefon, ale jak na złość Gutkowa pani doktor nie odbiera.

Pojechałam więc z dzieckiem do szpitala.
SOR zamknięty na fefdziesiąt kodów więc uderzyłam do izby przyjęć planowych. 
No cóż. Być może kleszcz sobie to wszystko zaplanował.
Stamtąd pani mnie wysłała albo właśnie na zamknięty na fefdziesiąt kodów SOR, albo niech pani podejdzie piętro wyżej na oddział dziecięcy. 
No to poszłam na oddział dziecięcy, gdzie siostra oddziałowa choć bardzo miła i chciała nam pomóc została zbesztana przez naburmuszonego doktorka, że gdzie my z tym kleszczem? Od tego jest chirurg w oddziale ratunkowym. 
Więc zostaliśmy wysłani z powrotem na SOR, tym jednak razem przez jakieś tajemne schody bezpośrednio na oddział, bez żadnych kodów. 
W tak zwanym międzyczasie udało mi się dodzwonić do naszej lekarki, której niestety w mieście nie ma i która sama zaproponowała, żeby udać się do szpitala i żeby Gutka obejrzał chirurg. 
Jednakże chirurg miał w głębokim poważaniu oglądanie głowy mojego dziecka i prychnął na mnie, że co ja z kleszczem przychodzę i mu za przeproszeniem dupę zawracam, od tego jest lekarz pierwszego kontaktu.
W tym momencie bardzo pożałowałam, że nie ma przy mnie mojego męża, bo pan doktor był małym pimpkiem i zapewne ujrzawszy M, byłby zdecydowanie milszy. Tak jest zazwyczaj. 

W końcu stanęło na tym, że pojechałam do przychodni i tam pani w przeciągu dwóch minut wyciągnęła kleszcza i odbębniła całą sprawę.

Kurna no.
Więc się pytam.
Nie dało się od razu?
Wystarczyłoby, żeby ten pierwszy prychający wyjął kleszcza. Zajęłoby mu to dosłownie chwilkę, a udałoby się uniknąć i moich nerwów i wielu badań, które mogłyby go potem czekać. 
Wiem co mówię.
Mnie uchlał jeden taki w brzuch z sześć lat temu, a teraz wykryto mi boreliozę.
Nie dość, że czasochłonne, kosztowne, i do tego rujnujące flaki antybiotyki, to jeszcze podstępna choroba, która przez długi czas nie daje żadnych objawów.
A wystarczyłoby, żeby te sześć lat temu, lekarz chirurg na tym samym oddziale ratunkowym się mną odpowiednio zajął.
Ole!

Dobra. Wygadałam się. Ulżyło mi trochę. 
Spadam więc.
Bądź co bądź mam trzech chłopa w domu, którzy ciężko pracują przy ogrodzeniu, jednego małego za to bawiącego się w pana robótkę, a kolejny niedługo z pracy głodny wróci.
Idę więc (tam gdzie moje miejsce;) do kuchni :)
To pa.

10 komentarzy:

  1. ech.. cała polska rzeczywistość a borelioza to świństwo straszne. Współczuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, radzimy jak możemy :)
      A poniewieranie się po szpitalach to już nie raz przerabiałam... i chyba każdy ;)

      Usuń
  2. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło.
    Kosztem nerwów i stresu, ale na szczęście już po.

    O lekarzach i szpitalach się nie wypowiem, bo trzeba byłoby wypikać ;p

    A Gutek dzielnie to zniósł? Nie panikował?
    Wczoraj Natan zobaczył na rączce takiego maleńkiego, zielonego robaczka. Obok miejsca, w którym był, na rękawku puścił szew.
    Jak mi zaczął panikować...
    Że "lobak" jest
    Że mu "dziulke w bluziećce źlobił"...
    O matko, panika jak u baby ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem Lilijko, spotkałam kilku naprawdę z powołania lekarzy, niestety o większość z którą się zetknęłam mam nie najlepsze zdanie. To smutne dla mnie, bo lekarze od małego stanowili dla mnie duży autorytet i od pacholęcia chciałam zostać panią doktor. No ale cóż. Rzeczywistość przytłacza :-/

      No, a Gutek zniósł to bardzo dzielnie. Znacznie lepiej ode mnie :)Gutek nawet nie pisnął, choć bałam się, że będzie się darł, bo trochę boi się robaków i niekiedy panikuje jak Twój Natan ;) A ja latam i sprawdzam co chwila, czy mu się nie robi rumień wokół tego :)

      Usuń
  3. Nasi kochani lekarze dostają od nas za mało pieniędzy z ciężkiej harówki. Niejeden traktuję prace w publicznej placówce jak zło konieczne. Jakim prawem śmiemy chorować i zawracać im cztery litery. ŻAL.PL !!

    Przykre, że trafiliście na takich złamasów. Najważniejsze, że szybko zlokalizowałaś paskuda i został usunięty.

    Wierzę, że był to pierwszy i ostatni raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym sobie zyczyła, żeby to był pierwszy i ostatni raz :)

      Radiotoyko, ty to chyba mogłabyś powieść napisać o polskiej służbie zdrowia, nie?

      Poczekaj kilka dni na @, ok? Ja muszę najpierw poczytać u Ciebie, bo mam Ci baaaaaardzo duuuuużo do napisania :)
      Tymczasem pozdrawiam

      Usuń
    2. Pewnie mogłabym ale szkoda mi energii.
      Czekam cierpliwie :)

      Usuń
  4. Kleszcz nie zabawka... Niby nic a jednak wiem, że to wstrętne dziadostwo jest groźne. Natomiast brać lekarska na jaką się natknęłaś to ... jak widać same kleszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kleszcze, kleszcze. A szkoda Amishko, bo kurcze to są dwie minutki, no kogo by to zbawiło?
      Musze zaopatrzyć w jakieś coś do wyciągania kleszczy i sama będę wyciągać, bo kurka blada, się człowiek ojeździ i tyle ;)
      Tylko myślałam, że dadzą mu jakiś antybiotyk.
      Wiem, że mojej bratowej podali jedną dawkę antybiotyku zaraz po wyciągnięciu kleszcza (ale to nie było w PL, u nas każą czekać i obserwować)

      Usuń
  5. If you want to improve your familiarity only keep visiting this
    website and be updated with the hottest news update posted here.

    dokładne info, http:
    //versebyversecommentary.com/romans/romans-11/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...