Jak nie, to biegusiem do księgarni/biblioteki.
Ewentualnie film można obejrzeć ;)
To tak a propos tytułu :)
A teraz do rzeczy.
Odpust był w niedzielę u nas.
A więc kupiliśmy dziecku (oprócz odpustowych cukierków, na które co roku się napalam i co roku muszę je wyrzucić bo nie ma ich kto jeść;) zabawkę
Pół niedzieli słyszałam:
G: mamo, choć zobać!
Więc biegłam patrzeć
(instruktaż)
Skąd wiadomo, że latawiec to latawiec, a nie na przykład latawica?
PS1
A teraz wszyscy patrzą na pierwsze zdjęcie i szukają serduszka :)
PS2
Aleście się spisali przez weekend! A ja nie mam kiedy poczytać i skomentować! Dajcie mi chwilkę, ok?
Może później, a może dopiero jutro :-/
No, to lecę!


Serduszko fajne:) ale sie musiał ten latawiec nalatać żeby je zrobić;) to pewnie na dzień matki tak sie Gutek spisał;)
OdpowiedzUsuńSpisali się obaj, a ja nawet nie zauważyłam. Dopiero M mnie nawrócił :)
UsuńPozdrowionka
cudne foty :) też koniecznie muszę z Młodą polatać, zapomniałam już jakie to fajne :))
OdpowiedzUsuńA pewnie, że fajne. Chociaż chyba większa frajda, jak samemu zrobi się latawiec :))
UsuńChłopca z latawcem oczywiście że czytałam! Wspaniała, wspaniała książka! (Ja ją jeszcze czytałam za czasów londyńskich, po angielsku - czyli wersja "Kite Runner." Ciekawe, czy teraz też bym dała radę... :-/ Btw, gdyby któraś chciała pożyczyć english version to jestem do usług. ;-)
OdpowiedzUsuńZdjęcia super!!!! :-)))) I serduszko też. Wiem, że musiałaś trochę użyć swoich czarów i pozaklinać chmurki, żeby się w serduszko specjalnie dla nas ułożyły, więc dziękujemy bardzo! ;-))))
Latawica... hehe, dobre! ;-) To co, że jak? Latawica dla dziewczynek? ;-P
No nic nie czarowałam, przysięgam! Nawet nie zauważyłam tego serduszka, dopiero M mi musiał natłuc do łba :)
UsuńKsiążka "chłopiec z latawcem" faktycznie bardzo fajna. Film też ok :)
No własnie nie wiem jak z tą latawicą :) Ale jak jest latawiec to i latawica nie powinna się źle kojarzyć :)
Przypomniałaś mi moje dzieciństwo, jak z tatą jechałam na ogromną łąkę i puszczaliśmy latawiec :)
OdpowiedzUsuńGutka ten latawiec nie porwał ? :)
P.S. co robisz na obiad bo nie mam weny ? :P ani smaku przez katar grrrr
A może puścić faceta na głęboką wodę co by sam się ogarnął i obiad zrobił ? Tylko katar to za mała wymówka ....
Pzdr
No widzisz... to mamy podobne wspomnienia. My robiliśmy z tatą (ja, siostra, brat) latawiec, a potem puszczaliśmy go. Było super!
UsuńLatawiec leciutki, trochę Gutkiem szarpało, ale ostał się na ziemi :)
Na obiad wczoraj miałam tylko zupę, bo robiliśmy grilla po południu, mieliśmy gości i w ogóle dużo się działo.
A dzisiaj koklety dewolaje mi się zrobiło, zasmażana młoda kapustka i ciemniaki.... yyyy ziemniaki :)
Tiaaa, latawica to ta wersja dla nas ;)
OdpowiedzUsuńDziewczyn się znaczy.
Piękne to serduszko!
To takie dla mamy z okazji sobotniego święta chłopaki wyrzeźbili? Ależ artyści :)
A książki nie czytałam.
I latawca/latawicy też nie lubiłam nigdy.
No artyści jak ta lala, chociaż jak się okazało mama mało spostrzegawcza :)
UsuńPomimo braku sympatii dla latawców książkę polecam, bo latawce są w niej tylko tłem :)
Buzka
Latawiec z serduszkiem przydalby sie takze chlopcom, nieprawdaz?
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Prawdaż :) Jestem za :)
UsuńPiękne życie, piękna Ty, piękny blog.
Pozdrawiam!
Niezapomniane chwile z takim latawcem.Nie dziwię sie, że biegłaś patrzeć.
OdpowiedzUsuńLatawiec - latawica...hehe
Faktycznie niezapomniane. Skoro ja pamiętam jak puszczalismy z tatą latawiec, a byłam całkiem mała, to może i Gutek będzie pamiętał :)
UsuńKsiążki nie czytałam, ale mam na względzie. Poza tym - latawiec jest czymś wspaniałym i dla mnie. W Indiach i Pakistanie są bardzo popularne - urządzają tam nawet zawody i festiwale latawcowe. M. kupił kiedyś dla Olka taki mały, ale coś kiczowaty, bo nie lata ;).
OdpowiedzUsuńNa odpuście kupiliście powiadasz? Kurcze, nigdy nie widziałam latawca na odpuście, choć kilka tych uroczystości w życiu odpękałam.
Zdjęcia bardzo ładne. :) Ale ja ciemna jestem i nie wiem o co biega (lata) z tym serduszkiem :((((???
Tak AMisko, właśnie z tej książki dowiedziałam się, że w tamtym regionie świata latawce są tak popularne :)
UsuńLatawiec latawcowi nierówny. Myślę, że najlepiej to zrobić samemu! :) Taki prawdziwy! :)
Spoko, ja też nie mogłam znaleźć serduszka.... patrz na chmurkę! :)
Książkę plus inną - Tysiąc wspaniałych słońc już zamówiłam w necie :).
OdpowiedzUsuńSerduszko znalazłam :).
Kwestię latawca dla chłopaków pozostawiam ich ojcu ;).
Amishko, obie książki czytałam, zarówno ta pierwsza jak i druga baaaaardzo mi się podobały. Na pewno będziesz zadowolona! :-)))
UsuńA ja sobie zapisałam, że mam o te słońca zapytać w bibliotece przy najbliższej okazji :) Bo też miałam w planach przeczytać, a ciągle zapominałam :)
Usuńmuszę tak sobie zorganizować wszystko żeby mieć czas na czytanie...tęsknie za tym...
OdpowiedzUsuńnajtrudniej jest wrócić do czytania, później już samo leci :) Zdecydowanie masz trudniej ode mnie, ale na pewno warto znaleźć chwilkę... choć raz-dwa razy w tygodniu :)
UsuńNie czytalam tej książki,zaraz poszukam recenzji i jak mi podejdzie to się zaopatrze,bo niebawem lece do Pl :)
OdpowiedzUsuńPiękne te fotki z latawcem/icą słonkiem i chłopakami.Chyba pogoda Wam sprzyja co?
Oj, właśnie się nieco psuje nam pogoda. Zachmurzone mamy i chłód nastał. Ale bardzo by pasowało, żeby deszcz spadł, bo strasznie sucho u nas, więc mogłoby trochę popadać. A i ja miałabym trochę odpoczynku od ogrodowej pracy!
UsuńKsiążka do łatwych nie należy (jest dość smutna) ale warto przeczytać :)
Mysko wysłałam Ci małe co nieco na maila :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem Twojej szczerej opinii !
Widziałam :)
UsuńOdpisałam :)
Powinnaś się nimi na blogu pochwalić!!!! :)