2 cze 2019

#1 ZALEGŁOŚCI

Uchhh.... przez chwilę myślałam, że mój blog z jakiś powodów został usunięty.
Normalnie wchodzę, chcę coś napisać, a tu mi jak wół oznajmia, że nie mam jeszcze żadnego bloga i czy chcę sobie założyć...
Ki czort, se myślę.
Wpadłam na kilka sekund w panikę.
Ale oprzytomniałam i się przelogowałam  :D
Cóż za bestia ze mnie.

No więc zwierzę Wam się. Przymierzam się do instagrama.
Kusi jak diabli.
Fejsik nigdy nie zaskarbił sobie mojej sympatii, ale zdjęcia na instagramie.... mmmm.... marzenie. Poza tym, to wydaje mi się taka wygodna forma komunikacji. Krótko, zwięźle i na temat ;)

Dlatego postanowiłam przetestować siebie i przez cały czerwiec wrzucać na bloga pojedyncze zdjęcia z tego co u nas :)

Zaczynam od wczoraj :D
Znaczy niby od dzisiaj, ale za wczoraj.
Wczoraj nie zdążyłam, bo miałam dużo roboty, a Kiwu w ciągu dnia spała jakby nie mogła.
Wieczorem zresztą też.
Jak się rozigrała to wyhamowała dopiero tuż przed 23.00. Ja kilka minut po niej. Imprezowiczka się znalazła.
Nie, moment, zaraz będzie zdjęcie za wczoraj.
Jeszcze tylko o coś innego zahaczę.

No więc byliśmy z Gutkiem na komunii mojej bratanicy, tak?
Tak.
Było fajnie.
Ale niech nikt więcej ode mnie nie wymaga, żebym musiała rozstawać się ze swoim dzieckiem na odległość której nie jestem w stanie pokonać w ciągu 2-3 godzin.
Koleżanka mi mówiła "ale masz fajnie, odpoczniesz sobie"
Dziękuję, nie.
Nie umiem odpoczywać w ten sposób.
Do tego, wyobraźcie sobie, że siedzę na lotnisku, dzwoni M, czy aby nie musi iść z nią do lekarza, bo Kiwu ma gorączkę.
Uwierzcie mi, wszystko mi opadło.
Jak się rozbeczałam, to wyłam przez 2 dni
Fenkju.
Never ever.
Myślałam, że jak wrócę, to będzie obrażona, ale nie. Od razu było ok. Przywitała mnie jakbym się wymknęła na zakupy do Lidla.

No, a teraz już mamy czerwiec.
Przed chwilą obliczyłam, że Gutkowi zostało 4 dni nauki!!!!
Zakończenie niby 19-go. Ale jutro mają piknik z okazji dnia dziecka, w środę teatr... czyli w tym tygodniu 3 dni nauki. Plus poniedziałek 10-tego.
A w poniedziałek 10-go po południu konferencja i laba....
Doprawdy.
Dobija mnie to.
Przez strajk mają 2 tygodnie zaległości.
W czerwcu 4 dni nauki.
Nie wiem czy to normalne.
Nie chcę pieprzyć jak stara babka, ale za moich czasów konferencje odbywały się max 3 dni przed zakończeniem roku szkolnego. A nie ponad tydzień wcześniej. Maj i czerwiec były zawsze ciężkie, bo każdy chciał coś poprawić i nadrobić.
Teraz to jakaś farsa.

No dobra, pogderałam sobie, jak to na starszą panią przystało.
Zdjęcie za wczoraj:
#1 Dzień dziecka 


2 komentarze:

  1. No jesteś w końcu.
    Współczuję takiego wyjazdu. Ja chyba chodzilabym po ścianach będąc tak daleko od dziecka z gorączką. Pamiętam jak byłam w ciąży i Junior wraz ze swoją bostonka został wywieziony do dziadków. Tez ryczalam dwa dni.

    A z tą szkołą masz rację. Jak ja chodziłam do szkoły, rada pedagogiczna zazwyczaj była we wtorek lub w środę, a zakończenie w piątek. Więc takie luźne mieliśmy w sumie 3-4 dn , a tu odwrotnie. Junior kończy przedszkole w następny piątek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci,że masakra. Z jednej strony cieszyłam się,że jako matka chrzestna mogę być w tym dniu z bratanicą, bo w ciągu roku, z racji odległości malo się widzimy... Ale to uczucie które mi towarzyszyło przez pierwsze dwa dni - tragedia. Serce pękało. Dobrze,że Kiwu jest mała i nie będzie O tym pamiętać.
    Gutek jednak stanął na wysokości zadania i jak prawdziwy mężczyzna otaczał ramieniem i pociesza ł🤗
    U Gutka w szkole mieli kilka dni naprawdę ciężkich, że po dwa sprawdziany dziennie... Ale można powiedzieć, oprócz tych kilku dni od mają nic nie robią. I wiem, że w innych szkołach jest podobnie. 🤨

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...