Czy ja Wam mówiłam, że w lutym urodził mi się siostrzeniec?
Taka niespodzianka w rodzinie...
Wiecie....
Pełna stabilizacja, żeby nie powiedzieć stagnacja.
Starsi państwo jeszcze bardziej niż my.
Dwie odchowane dziewuchy, a tu ups...
No ale co? Przecież nie oddadzą ;)
I tak oto urodził się nowo wykluty.
Także tego.
W dniu wczorajszym siostra z mężem i owym nowo wyklutym postanowili nas nawiedzić.
Kiwu na młodszego kuzyna zareagowała jak na każde dziecko, które ostatnio widzi.
W sensie gromkim piskiem, od którego szyby drgają.
Ale przysięgam Wam, że to z radości.
Nowo wykluty nie zrozumiał jednak intencji starszej "siostry". Ulepił pierożka i ryknął płaczem.
Z kolei Kiwu, nie wiem, czy poczuła się urażona jego reakcją, czy po prostu chciała się dostosować - po chwili niepewności - też się rozbeczała.
Żeśmy pogadali że ho ho🤫
Grunt że po wszystkim pojechaliśmy na lody. To był 3 lód Kiwu (w sensie wafelek z ociupinką loda). Uchhh, jak lubi.
Aż się cała trzęsie.
Już wiem, czemu mi w ciąży tak lody smakowały.
Aż się cała trzęsie.
Już wiem, czemu mi w ciąży tak lody smakowały.
![]() |
| #2 Trzecie lody |

Mogą sobie nasze dziewuchy podać pulchne łapki. Lusia też kocha dzieci i lody ��
OdpowiedzUsuńUchhh, te pulchne łapki to do zacałowania są 😘
Usuń