Szkoła sama w sobie jest bardzo fajna, pani wychowawczyni z jajem, w sensie trzyma te dzieciaki w ryzach, ale jednocześnie umie zażartować z nimi odpowiednio. No i w ogóle super..... tylko, że wiecie co? Te sześciolatki..... ekhem
plosę pani, a cy mogę do kibelka kupkę?
plosę pani, zapnie mi pani spodnie?
plosę pani, a bo spódnica mi się obkręcowuje.
I w ten deseń.
Serio. Nikt mi nie wmówi, że nie ma różnicy. Nikt.
Ale zawsze możecie próbować :P
Gutek siedzi w ławce z Jankiem, synem mojej koleżanki z liceum. Fajnej koleżanki.
W ogóle okazało się, że mamy bardzo dużo znajomych, o czym nawet nie wiedziałam :)
Także bajka :)
Wyszło również z worka, że dyrektor tamtej fajnej i wypasionej szkoły, z której zrezygnowaliśmy, okazał się burakiem, bez grama kultury, chciał mi dogryźć na koniec, aczkolwiek chyba ja jemu bardziej dogryzłam i w ogóle bla, bla, ciśnienie mi się podnosi na samo wspomnienie. Tym bardziej się więc cieszymy, że odpuściliśmy sobię jego elitę ;)
No.
A oto Agrest:
I tak na przykład, ponieważ często mam otwarte drzwi frontowe do domu, a że żadne ogrodzenie kotu niestraszne, to taki oto widok nieraz zastaję:
Poza tym, w naszej drewutni domek urządziła sobie łasiczka. Agrest usilnie próbuje się jej pozbyć, aczkolwiek mu nie daję. Na razie, póki kot mały to nie wiem kto się kogo bardziej boi on jej, czy ona jego.
Tak czy siak, całe to towarzystwo, łącznie z Sonią (Murzynem), która wciąż u nas bywa będzie musiało pogodzić się z faktem, że za około dwa tygodnie pojawi się u nas piesek.
Nasz własny.
Niby my mieliśmy sobie wybrać, ale prawda taka, że to on wybrał nas. Po prostu podszedł i nie chciał odejść. W związku z tym czekamy jeszcze aż troszkę podrośnie i będzie nasz!
Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
doczekać się nie mogę. Taka kropa kochana :)
No, a tak w ogóle to zostałam mianowana głównym koordynatorem wielkiej powiatowej akcji. Siedzę więc w papierach, robię porządek po mojej poprzedniczce i w ogóle ledwo nadążam ze wszystkim. No ale co.... trza wziąć tyłek w troki i harować.
To pa!



Mnie też nie mowi nikt, że sześciolatek w szkole to nie ma różnicy. Ma dużą. Cholerną. Rok w rozwoju dziecka to ogromna różnica, dziecko w rok potrafi nabyć wiele umiejętności. A tu mu nie dają szansy. My naszego Igora odraczamy. Tacyśmy :P
OdpowiedzUsuńCieszę się że Gutek w rok szkolny wszedł jak w masło. No bo jak miał wejść? taki mądry chłop!
I czekam na zdjęcia pieska <3
Otóż to Noelko, sama widze po Gutku jak bardzo się zmienił przez ostatni rok, choć już w zerówce był dojrzalszy od niektórych kolegów. Piesek na pewno się pojawi. I to pewnie nie jeden raz :)
UsuńGratulacje dla pierwszaka :-). I jego zacnych rodzicieli :-). My już w II i poza orografią - wszystko idzie jak po maśle ;-).
OdpowiedzUsuńAgrest urodziwy - jak to kot (bo ja tam kochać je wsie!) i ciekawa jestem tego Waszego psa ;-).
No i tak w ogóle - ściskam Myseczko, bo dawno, albo jeszcze dawniej, nie byłam w blogowni i wśród ludu zblogowanego również.
No popatrz, jak żeśmy się dawno nie zblogowowywały :) Zaglądałam do Ciebie nawet, ale też widzę mało piszesz.... może zima sprawi, że człowiek będzie więcej w internetowym świecie :)
UsuńA ortografia to ortografia, przychodzi z wiekiem. Gutek ostatnio zmył podłogę i przykleił kartkę na ścianie "uwaga silosko" i tyż było :)
super, ze tak gladko poszlo. Oby tak dalej.
OdpowiedzUsuńA co to za piesek bedzie?
pieska pokażę jak będzie już z nami, coby nie zapeszyć :)
UsuńNa razie myśl jak go nazwać. To on.
:)
Się dzieje! :)
OdpowiedzUsuńTrochę mnie przerażają 6 latki w szkole, ktoś chyba nie przemyślał tej decyzji...
Ale co zrobić. Mam nadzieje, ze nauczyciele wyrozumiali :)
Nauczyciele już się chyba z tym pogodzili.
UsuńMnie by 6 - latki wcale nie przeszkadzały, gdyby były osobno, a nie w jednej klasie.... bo naprawdę widać masakryczną różnicę.
I mnie przerażają te 6latki w szkole. Mój 7latek jest w klasie mieszanej i... Cóż... Czyta, pisze, zadania robi w minutke, a te młodsze dzieci... Bez komentarza ;) juz pomijając to, że więcej pracy muszą włożyć w naukę, to płacz w szatni przy pozegnaniu z mama to prawie że standard... :/
OdpowiedzUsuńAle ktoś mi ostatnio próbował udowodnić, że 6latki radzą sobie w 1 klasie lepiej niż 7latki ;))) ubawilam się, hehe.
Ano właśnie. Niech sobie będą te sześciolatki w szkołach, niech sobie będą nawet i pięciolatki..... tylko niech najpierw te szkoły przystosują do takich dzieci i niech ich potem nie mieszają między sobą. Bo jest dokładnie tak jak piszesz. W szatni płacz, bo tęskni, bo się rozebrać/ubrać nie umie, bo nie wie gdzie plecak (stoi obok) etc.
UsuńDo tego mam niestety wrażenie, że mi się dziecko cofnie, bo pani niestety musi dostosować tempo do wszystkich dzieci, a te starsze się nudzą.
Najlepiej bo mamy sąsiadów, którzy mają córkę dokładnie rok młodszą od naszego syna (Gutek - grudzień 2008, Zuzia - grudzień 2009) i oni też tą córkę posłali teraz do szkoły.....i jak rozmawiałam z nią na początku września, to kompletnie do niej nie docierało, że chodzi już do szkoły, cały czas miała wrażenie, że to chwilowy kaprys rodziców i że za kilka dni wróci do przedszkola..... teraz dziecko trochę ma traumę bo ambitni rodzicie zapisali ją do klasy sportowej (żeby schudła) i ma 10 godz. w-f tygodniowo i ryczy codziennie i wcale nie chce chodzić do szkoły.
Masakra.