26 sie 2015

WRÓCIŁAM, WIĘC SZYBKO, NIM MI SIĘ PIEKARNIK NAGRZEJE

Jak żem pojechała na to wesele, to dopiero teraz wróciłam.
Bo to było w piątek, ten nasz wyjazd. 
Wróciliśmy w poniedziałek.
Mieliśmy dwa dni na wykończenie sypialni (kupno karnisza, zegara, lampy i jakiś durnostojek), powieszenie tego całego chłamu, pranie i przepakowanie się, bo w czwartek rano wyjeżdżaliśmy w Tatry. 
Gwoli ścisłości, na weselu było fajnie, jedzenie przepyszne, lokal w moim klimacie, jeno do tej pory czuję niedosyt, gdyż albowiem mój małżonek był zaległ jeszcze przed oczepinami. 
Jednym słowem - się nie wyhulałam.
W Tatrach natomiast było super. 
Boże, jak ja je kocham!
Gutek spisał się na medal, bez marudzenia pokonywał trasę za trasą i w ogóle można rzec, że góry wyssał z mlekiem matki (aczkolwiek po powrocie stwierdził, że możemy jeszcze gdzieś pojechać, byle nie w góry;)
Potem zaraz przyjechała rodzina M i wyprawialiśmy wielkie ognicho. Jak pojechali, to przyjechał mój brat z rodziną i tu wystąpiły 3 ognicha. 
Żeśmy potem w Beskidy pojechali i wróciliśmy w niedzielę wieczorem. 
W to wszystko wcisnęliśmy Ikeę i jeżdżenie za wyprawką dla mojego pierwszoklasisty.

W poniedziałek natomiast snułam się po domu niczym nimfa leśna i nie wiedziałam w co najpierw ręce włożyć, czy może rozpakowywać torby, przerabiać śliwki, a może odpocząć?
Jako, że nastrój miałam raczej refleksyjny to snułam się dalej spojrzeniem omiatając kurz na meblach. Około godziny 16 musiałam jednak wrócić do siebie, bo chłop mię wywiózł do szkółki (a! bo byłam  jeszcze w ogrodach Kapiasów w Goczałkowicach), coby natchnienie mnie nie opuściło i trza było chwycić za łopatę.

Ale o tym wszystkim i innych ciekawostkach z mysiego ogródka jeszcze będzie.
Zdjęcia też będą.
Wszystko po kolei.
Najpierw zrobię pizzę, bo chłopaki zaraz wrócą z basenu i będzie od progu mamo, jestem głodny!!!
Pa!

PS
W sobotę znowu mamy ognicho, tym razem i wyjątkowo - my będziemy gośćmi ;) Jednakże przestaję patrzeć na pieczoną kiełbasę z upodobaniem.
PSPS
U Was też nie ma komarów, za to meszki siakieś takieś nadaktywne? Tak france gryzą, że ludzkie pojęcie przechodzi. Ledwo mi opuchlizna z lewej kostki zeszła i mam kolejną . A swędzi tak, że senkju. 

10 komentarzy:

  1. Jak ja kocham ogniska! W ostatnią sobotę też udało nam się zorganizować osiedlowe ognisko - około 20 dorosłych i 20 dzieciaków :) Działo się!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham ogniska, aczkolwiek pod koniec sierpnia zaczynam pomału mieć dość :)
      W każdym razie zimą tęsknię jak głupia do tego! :)

      Usuń
  2. uf, ależ aktywnie! Ale i fantastycznie! :D Tatry, Taterki, jak ja za nimi tęsknię :(( wiesz, że w tym roku nie udało mi się być ani razu w Tatrach...a teraz to już w ogóle nie mam o czym marzyć...ale ciii to już jakby co prywatnie zdradzę ;p

    Czekam na zdjęcia!

    Ps. ja to na kiełbasę ogólnie patrzeć ostatnio nie mogę ;D
    Ps. 3mam mocno kciuki za Gutka 01.09!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeżu kochany, czy to to, co ja myślę?????
      Pisz natychmiast!
      :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  3. No w koncu jestes Mysa, juz myslalam, że Cię znowu wsysło.
    Cieszę się, że taki udany czas za Wami. Na pocieszenie powiem Ci, że my na zeszłotygodniowym weselu też nie poszaleliśmy, gdyż ponieważ Junior nam nie dał.
    Czekamy na fotorelację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no widzisz, to my nie jedyni niewyhulani na weselu :) pocieszające :)

      Usuń
  4. Ależ bym się przeszła na wesele ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kup sobie zestaw ''Mix na Grilla'' z Sokołowa. Jest tam kiełbacha zwyczajna, z serem i z chilli. Zarówno z grilla jak i z patyka na ognisku jest przepyszna. Ja to na działce co piątek kiełbacha a co sobotę prażonki.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...