28 lip 2015

O WESELU I PIKNIKU

Z okazji wesela, które mamy w najbliższą sobotę, gdzieś pomiędzy Radomiem, a Puławami, postanowiłam zapuścić paznokcie.
A, jakiś odjazdowy kolorek walnę na nie, pasujący do kreacji - myślę sobie - trza się czasem odchamić i wyjść ze wsi.
Ale że mnie to będzie kosztowało tyle zdrowia, to pojęcia nie miałam.
W piątek myślałam, że już po ptokach i cała udręka na nic, bo robiłam przy pomidorach. 
Nie wiem jak inni, ale ja akurat przy pomidorach nie umiem w rękawiczkach, bo mi się strasznie lepią do krzaków, więc zaraz je zdejmuję, a trzeba wam wiedzieć, że łodygi i liście pomidorów barwią skórę podobnie jak te zielone łuski orzecha włoskiego. No więc cytryna, pumeks i jakoś dałam radę.
Ale tak jest non stop. Bo ogród sam się nie zrobi.
Ani sypialnia.
Bo przenosimy sobie sypialnię, tak?
Póki co jesteśmy na etapie:


Czyli ja maluję cegłę, M wszelkie listwy musi dokręcić. 
Trzeba nam jakiś karnisz kupić i lampę.
Ani na jedno, ani na drugie nie mam pomysłu.
A potem tylko meble się przeniesie i hurra :)

No.
A na weselę to mam jakieś 6 kreacji i nie wiem którą wybrać.
2 stare.
1 pożyczona kiecka od siostry.
A 3 sukienki kupiłam w sh. 
I teraz mogę przebierać jak w ulęgałkach. 
Gorzej ma się rzecz z nogami.
Żywcem nie mam buta.
Obleciałam już tyle sklepów, że masakra.
36 za małe, 37 mogłoby być, ale noga lata, bo wszystko za szerokie, albo zbyt wysokie podbicie. Kombinuję więc z wkładkami, ale nie wiem. 
Wcale wiele nie wymagam.
Czarne klasyczne szpilki.
Skórzane. Bez platformy. I nielakierowane.
Wot co. 
Niby tyle tego. I nawet ładne można kupić, co z tego jak ja mam siakąś girę niewymiarową :-/

Najlepiej z naszej trójki weselnie - ubraniowo wygląda Gutek, który odpindrzony na przecenach w Zarze wystąpi. 

M wciąż się mieści w swój własny garnitur ze swojego własnego wesela i od razu mi zapowiedział, że nie ma zamiaru go zmieniać na nowy, bo po cholerę mu nowy.
Nie to nie. Jego rodzina się hajta, nie moja ;)

*

Jeszcze w czerwcu zaliczyliśmy z Gutkiem "Dzień Odkrywców" w Rzeszowie. To taki interaktywny piknik wiedzy, na którym można zobaczyć, spróbować i pomacać różnych dziedzin nauki, począwszy od archeologi, przez chemię, po sport. A wszystko w ramach szerzenia wiedzy wśród najmłodszych.
Wnioski mam takie, że:
nie wszyscy nadają się do pracy z dziećmi (z ludźmi w ogóle?)
im ważniejsza uczelnia, tym gorszy sprzęt (sic!)
Gutek chce zostać lekarzem
tęsknię za probówkami i innymi zlewkami
upał w mieście jest straszny

No, ale tak w ogóle było fajnie.
Można sobie było rozebrać człowieka na części pierwsze i każdy jeden flaczek wziąć do ręki i powąchać.

Można też było poczuć się jak chomik.
Czyli wleźć do żółtej kulki i się przelecieć kawałek. Ta kulka oczywiście ma jakąś swoją nazwę, ale nie znaju niestety ;)

Jak ktoś się uparł to i plamy na słońcu zobaczył.


No i w ogóle..... dużo tego było wszystkiego.


A i tak najfajniejsza okazała się fontanna. Zanim zdążyliśmy ze starym zastanowić się nad resztą dnia i gdzie by tu skonsumować jakiś obiad, Gutek już w samych majtasach leciał się schłodzić.


Dobra, kończę.
Zjemy śniadanie i lecę ostatni raz za butami.
Jak nie kupię to nie wiem. 
W baletkach pójdę. Albo boso.

PS
Jeszcze tylko 6 dni i będę mogła obciąć paznokcie! :))))))))))

21 komentarzy:

  1. oooo Mysa! kurcze, ale cię ten ogród wciągnął...
    zdjęcie w kreacji poproszę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. no przy przenosinach zawsze jest kupa pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zapuściłam paznokcie! Hybrydy się złamać nie da, ni huhu!
    Wesołej zabawy!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uulala, moja siestra w hybrydach też zawsze zaopatrzona.... ale mnie długość przeszkadza. Odwykłam no.... co tu kryć :)

      Usuń
  4. Myska już miałam cichą nadzieję że na jednym weselu będziemy bo tez mam 1-go ale juz widzę że nie . Jestem po 10 dniowym byczeniu nad morzem i paznokcie mi sie ładnie wypucowały w piachu. pojechałam właśnie z takimi po pomidorach i chwastach bo mi też rękawiczki zaraz przeszkadzają. No i pasuje mi ten ogródek ogarnąć przed sobotą ale paznokcie pójdą się rypać. 😞Obczajam że gdzieś nie tak daleko od siebie musimy mieszkać bo mi z tym Rzeszowem wyskoczyłaś a juz dawno z Pstragową hehe ,na fontannie multimedialnej bylam ze3 tygodnie temu w sobotę był pokaz specjalny. Kiecek na wesele też tak coś jak Ty ino że ja nie pożyczę bom kawałek kobity hehe a but niewymiarowy bo olbrzym musi mieć nr 41 czasem nawet 42 . Pójdziesz w balerinach a na dłonie to sobie wyszukajmy jakieś rękawiczki koronkowe może? 😊Pozdrawiam,Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, czekaj, bo mi się tak czasem tutaj pojawia takie coś na literkę B, niedaleko mojego city..... to to? :)))
      Jak się udało wesele?

      Usuń
    2. Wesele dwudniowe git było i to 300 metrów od domu , nie wiem gdzie to B widzisz ,jak tam na dole po lewej w rubryce to faktycznie sąsiednia miejscowość ,moje City najbliższe na D ...a Twoje? A pomidory obrodziły? ,pozdrawiam

      Usuń
    3. Czyli co? Mieszkamy w tej samej metropolii? :)))
      Pomidorów tyle, że przejeść nie możemy ;)

      Usuń
    4. Haha no to pięknie,musze patrzyć szeroko teraz naokoło :)

      Usuń
  5. Pokazałabyś te kiece, to zaraz byśmy Ci tu doradziły :D
    Ja jestem świeżo po weselu. W czwartek zrobiłam sobie tipsy żelowe (przyszła bratowa mi robiła), w sobotę rano je zrywałam. Płytkę paznokci mam jak pumeks ale co tam, wesele było fajne i zabawa przednia :) Ten dzień odkrywców to dopiero fajowa sprawa, sama bym poodkrywała to i owo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lepiej.... siostra mojego M, w sobotę rano przed weselem robiła sobie tipsy, a wieczorem już kilka jej odpadło, bo też nie nauczona.... w niedzielę rano zerwała wszystko całkiem :)
      Ja chociaż do poniedziałku wytrzymałam :D

      Usuń
  6. jestem ciekawa kreacji Myska dawaj :D

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe no właśnie w ogrodzie jak to w robocie, paznokci mieć nie będziemy za bardzo :P Ale oby wytrzymały do wesela a potem to już z górki :)
    To udanej zabawy wam życzę, bo jak znam życie o już do wesela się nie odezwiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ups, ja jak zwykle spóxniona.
    Myska, ty se spraw RAZ wygodne buty do tańca. Normalnie w sklepie dla tancerzy kup.
    Zazwyczaj pasują do każdej kreacji (są przeważnie ze złotawej satyny albo czarne, a buty NIE MUSZĄ być w kolorze kreacji ani torebki, ani w ogóle niczego co masz na sobie, a jakby ktoś pytał do czego pasują to powiesz, że do majtek :P)
    Ja kupiłam takie buty w 2009 r. nie nosze ich nigdzie poza przyjęciami z tańcami bo się nie nadają - mają skórzaną podeszwę, specjalną żeby się nie ślizgały ale sa bardzo wygodne.

    Pozdraaaawiam gorąco z upalnego Essen :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę i pojęcia nie mam, gdzie się kupuje buty do tańca :)
      Ja bym nawet była w stanie do szewca iść zrobić sobie buty i za nie zapłacić, bo ja buty jak mam dobre to chodzę w nich latami.... na szczęście udało mi się kupić polskie, skórkowe, klasyczne szpilki. Tylko muszę tą wkładkę pod podbicie zakładać :)

      Usuń
  9. Też mam zawsze najgorszy problem z butami. Wysoka jestem i nie lubię takich wysokich szpilek, a mam do wyboru albo takie wielkie albo całkiem niskie. Albo takie jak dla babci :)
    Też cię wciągnęło do ogródka! Ja wystarczy jak w domu dokładnie wysprzątam i też paznokcie wszystkie do obcięcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa no widzisz.... to prawda, moja siostra też jest wysoka i też ma taki problem. Dobrze, że ma chłopa wysokiego, to i szpilki od czasu do czasu kupi :)
      Paznokciowo widzę, że się rozumiemy :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...