13 sty 2015

GŁÓWNIE O CHORYM GUTKU i M

Mówię dzisiaj do Pani Eli, intendentki w przedszkolu Gutka, że jak tak dalej pójdzie, to nie wiem czy mnie będzie stać oddawać dziecko do placówki, gdyż odliczając zwrot za jedzenie za grudzień, miałam do zapłacenia zawrotną sumę 20,90 (słownie dwadzieścia złotych i dziewięćdziesiąt groszy). Nie wiem co jest, bo Gutek nie był nigdy specjalnie chorowity, a teraz więcej go nie ma w przedszkolu niż jest.
Oczywiście ominęły nas różnego rodzaju imprezy i inne takie, których Gutek przeboleć nie mógł. Miałam jednakże nadzieję, że nowy rok okaże się dla nas bardziej łaskawy i dziecko więcej skorzysta. Zaczęło się dobrze.... pochodził tydzień i od niedzieli znowu gorączka. Masakra.
Czy muszę dodawać, że na weekend planujemy wyjazd?
A w przyszłym tygodniu Dzień Babci i Dziadzia.... wierszyk wyryty, koszula wyprasowana, jaja będą jak się nie przyda.
Ale, ale, żeby było weselej, M też coś od kilku dni narzekał na zdrowie i dzisiaj go definitywnie rozłożyło. Jak już się zmusił i poszedł do lekarza, to musiał się źle czuć. 
No więc ma zapalenie migdałków, gorączkę i leży pod pierzyną.
Masakra, gorzej niż Gutek.
Znacie ten odcinek rodzinki jak Ludwik Boski skręca nogę, leży i jęczy?
No....
Zawsze mówiłam, że mój M z Ludwikiem to jak bracia syjamscy. To samo poczucie humoru i podejście do życia.
Do choroby także.
I do mody, jak się okazuje, też.


Bardzo seksi outfit poranka.
Na zdjęciu M jeszcze w pozycji pionowej. Od jakiś 2 godzin leży i jęczy.
Czy wspominałam, że zamierzamy wyjechać na weekend?
W góry?
Do Zakopca?
Na skoki?
Weź tu człowieku co zaplanuj.
Taki podróżniczo-aktywny sobie rok zaplanowaliśmy, hłe, hłe.
Jak to ma tak wyglądać to senkju. 

No, ale żeby nie było, że tylko narzekam to wam powiem, że mamy już ten ganek zrobiony.....
No.
Jaja, nie?
Stolarz był jeszcze przed urodzinami Gutka, ze wszystkim uwinęli się z M raz dwa, drzwi zawisły, ławka stanęła, hafty moje wiszą i w ogóle siadam sobie tam czasem i se patrzę, bo mi się w końcu podoba. Muszę jeszcze do tapicera po poduchę skoczyć, ale to kiedyś.... przy okazji..... 
Zdążyliśmy zrobić wielkie otwarcie na urodzinach Gutka. 
I w ogóle tak się rozpędziliśmy, że M zaraz w Nowy Rok zabrał się za hall. Położył tapetę z włókna szklanego*, pomalował ściany i jeszcze brakuje mi lustra, które sobie umyśliłam. Z tego starego domu pradziadka, co zapieprzyłam drzwi, to zabrałam również starą ramę okienną i z niej właśnie lustro chcę. Tylko ona taka rozlatująca się i boję się w ogóle do niej zbliżyć.
No.
Ale o tym wszystkim jeszcze zapewne napiszę.
Tylko też czas jakiś skurczony czy coś....

W uchu mnie strzyka i w gardle drapie.
Końska dawka gripexu i wio do nauki. Za tydzień pierwszy egzamin :-/


* jeśli szukacie dobrego sposobu na pęknięcia w ścianach/suficie, a nie chcecie żadnych struktur na ścianach, to polecam tapetę z włókna szklanego - nic się nie przebije. 

13 komentarzy:

  1. Bo ta 'zima' to jakaś masakra. Siedzę z Urwisami w domu, mało co się wyruszamy, bo jak nie pada, to tak piździ, że hoo.. No i Mąż mój szanowny coraz to nowego wirusa sprzedaje. I tak zamiast trochę pospacerować jak pogoda łaskawa, to antybiotyki, syropki, sropki. Więcej na leki wydajemy. Masakra.
    I też zaplanować się nie da u nas.
    Poka,poka ten ganek. Musi zajebiaszczo wyglądać.
    Zdrowia, zdrowia.
    Pozdrawiamy z Urwisowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U was też widzę wesoło ;)
      Ganek pokażę, tylko czasu nie mam, żeby zdjęcia trzaskać i obrabiać i posta wstawiać etc ;)
      Pozdrawiam również

      Usuń
  2. Zdrowka dla Was!! Kurujcie sie robaczki- bo szkoda takiego wyjazdu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedziemy- niech się dzieje wola nieba! ;)

      Usuń
  3. Aleś mnie wzięła z zaskoczenia tym wpisem ;) No mój jak chory, to tez jęczy. Ostatnio jechaliśmy autem i mu ręka ścierpła, to tak mi zaczął wymachiwać przed nosem i syczeć, że mnie mało szlag nie trafił eh... No ale grunt, że ganek jest :D
    Dziecko moje w grudniu się w przedszkolu nie pokazało. Puściłam od stycznia i dziś już mi kaszle. Dziękuję, wysiadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz.... zaskoczona jak drogowcy zimą ;)
      Z tymi chłopami to gorzej jak z dziećmi - wiadomo! :)
      Moje dziecko w grudniu było aż 5 dni w przedszkolu :) Senkju

      Usuń
  4. No faktycznie bliźniaki :) Jak w morde strzelil :)
    Uwazaj Mysa na siebie, zebys i Ty paskudztwa od chlopakow nie zlapala, bo oni do weekendu zdaza stanac na nogi, a Ty? Do Zakopca, na skoki... kurna felek, ale Wam zazdraszczam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Z twarzyt mało podobni, ale reszta jak w pysk strzelił. M jest może bardziej skryty i potrzebuje kogoś dobrze poznać, żeby zacząć sypać dowcipami, ale jak już zacznie.... ;)
      Paskudztwo załapałam, ale trudno, jadę załapana ;)

      Usuń
  5. kurczę taka pogoda,że wkoło wszyscy chorują :/
    dużo zdrówka dla Was i obyście na ten weekend już byli w formie :)
    buziaki Mysko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gutek już po.
      M lepiej.
      Ja najgorzej, ale ja to wiadomo, końska dawka i jakoś muszę śmigać :-/

      Usuń
  6. do Zakopca??
    samego Zakopca nie zazdroszczę, ale tych piknych Tater to i owszem!! hej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo Mamma wiadomo, że Zakopiec jest błeeee (ej serio.... jedno z najbrzydszych miast turystycznych, jakie znam)
      Dobrze, że te Tatry mają.
      My na szczęście do Kościeliska bardziej.... jeno na skoki pod Krokiew jakoś będziemy musieli dotrzeć.
      hej!

      Usuń
  7. Mam nadzieje,ze już wydobrzeliście...?
    Tak pieknie się rozpisałaś o ganku a oka nie dałas nacieszyć,szkoda.
    Ludwika uwielbiam,miedzy innymi za to że tak wiernie oddaje obraz przeciętnego polskiego "m" w wydaniu domowym,ale Twój m ma za mały brzucho abym poczuła do niego to samo hehe ;-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...