26 sty 2015

O TYM JAK BYŁO W ZAKOPCU

Można rzec, że Tatry wyssałam z mlekiem matki i hołubię je wiernie odkąd żyję. . Pierwszy raz wlazłam na Kasprowy mając 2,5 roku, niemal całą trasę pokonując samodzielnie. Właściwie w Tatry jeździłam w każde wakacje, najpierw z rodzicami, potem z różnymi znajomymi. Mieliśmy taką zgraną pakę ludzi w różnym wieku, z którymi jeździliśmy i cieszyliśmy michy za każdym razem. Spaliśmy w schroniskach górskich (najczęściej chyba w Murowańcu), żeby mieć blisko do tego co kochaliśmy. Stamtąd to właściwie schodzi się ze schodów budynku i już się jest na szlaku. Zleźliśmy całą Orlą Perć, zdobyliśmy wszystko co można było zdobyć, a gdy nam brakło szczytów w Polsce, to przerzuciliśmy się na Słowację. Tam też osiągnęłam chyba wszystko co było można. 
Wszystkie tamte wyjazdy wspominam do tej pory jako cudowne, wspaniałe, piękne, pełne przygód, a przede wszystkim dostarczające niesamowitych wrażeń wizualnych. 
A potem nagle dałam się namówić na zorganizowany wyjazd do Zakopanego..... i czar prysł.
Z ręką na sercu i prawdziwą ciekawością pytam.... po co ludzie tam się wybierają, jeśli nie idą w góry, bądź nie jeżdżą na nartach?
Miasto, bo o nim mówię, jest brzydkie, zabałaganione i brudne. Owszem znajdują się w nim perełki, piękne górskie chaty, karczmy i pensjonaty, ale niestety giną one w tym całym syfie.
Strasznie mi brakuje w naszym kraju takiej zbiorowej odpowiedzialności i świadomości przy komponowaniu przestrzeni publicznej. A niech mnie, ja tam "bógwiczego" nie wymagam, niechby jeden z drugim uporządkował swoje podwórko, śmieci pochował, zardzewiały rower czy przyczepkę sprzedał na złom i naprawił rozwalający się płot, to już byłoby przyjemniej.
O reklamach i billboardach to już nawet nie chcę się wypowiadać, bo szkoda moich nerwów. 
No, a tym przydługim wstępem zmierzam do tego, że byliśmy w Zakopanem w zeszły weekend na skokach. 
Zaczęło się kiepsko, bo jak tylko zameldowaliśmy się w hotelu i weszliśmy do naszego pokoju, to Gutek w bek, że on tam nie zostanie bo jest brzydko (PRL) i on tęskni za domkiem. Ze starym popatrzyliśmy na siebie z ukosa, bo nieźle się zaczynało. Na szczęście był jeszcze kolega M z żoną i dziećmi więc szybko się nam towarzystwo rozkręciło.
Pogoda udała nam się wspaniała. Bo właściwie wiosenna, było słonecznie i ciepło. Do niedzieli. Ale niedzieli już nie liczę, bo w niedzielę wracaliśmy.
Zaliczyliśmy Kulig, Gubałówkę i skoki - to z takich większych atrakcji. O Krupówkach rozwodzić się nie będę bo nie ma nad czym.

Gubałówka
Kulig był troszku oszukany, bo tylko z nazwy.... tak naprawdę jechaliśmy bryczką po Kościelisku. Ale że właściwie cały sznur bryczek jechał (tak ze 30), wszystkie z pochodniami w ciemną noc, to fajny to widok stanowiło. 
Same skoki są....eeeee.......głośne.

Skoki
Fajnie zobaczyć, poczuć atmosferę kibicowania, ale dziękuję, więcej się chyba nie skuszę. I radzę wszystkim którzy chcieliby się wybrać na taką imprezę, ale wydaje im się droga, to dajcie se siana z biletami wstępu na trybuny..... ustawcie się na Piłsudskiego (na tej ulicy co ciągnie się pod samą Wielką Krokiew) i stamtąd znacznie lepiej wszystko widać, a przede wszystkim jest tam ciszej. 
Od tych trąbek na trybunach idzie ogłuchnąć. Myśmy wyszli przed zakończeniem bo już nie mogliśmy wytrzymać tego hałasu. Poza tym nie bardzo to impreza dla dzieci, bo dzieci mało widzą i się nudzą, a nikt nie będzie ich trzymał na barana przez kilka godzin. Gutek wprawdzie miał towarzystwo (thank God), ale i tak po jakimś czasie wszystko co nieletnie marudziło. No to zdezerterowaliśmy z imprezy i poszliśmy na pizzę i grzane piwo. 

Po powrocie do domu, Gutek stwierdził, że jednak nie... więcej tam nie chce jechać, a ja się uparłam, że na wakacjach jednak go zabiorę.... zabiorę, pokażę i udowodnię, że jest tam coś, co zwala z nóg, co warto widzieć, poznawać i kochać. 


Ile teraz kosztuje nocleg w Murowańcu, nie wiecie?

28 komentarzy:

  1. a my w Zakopcu nie byliśmy nigdy... Chcemy się kiedyś na narty wybrać, ae trochę mnie te tlumy przerazaja... My jednak zdecydowanie wolimy takie trochę mniejsze i cichcsze miejsca.
    Skokow na zywo jestem trochę ciekawa, ale trochę się tez boje, ze się rozczaruje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na nartach nie jeżdżę więc nic nie polecę.... ale sama chyba bardziej gdzieś w Karkonosze wolałabym jechać ;)
      Do Zakopca raz trza pojechać.... pojechać i zobaczyć, mnie samo miasto się nie podoba w ogóle, jest tam bałagan, brud i do tego tak z 30km przed miastem zaczynają się reklamy i billboardy w takiej ilości, że człowiek doznaje oczopląsu. Nie wiem, kto za to odpowiada, ale dla mnie to szok, że miasto o takim zapleczu turystycznym jest tak zaniedbane.
      Rozczarowanie co do skoków, to może za duże słowo.... ale też nie ma jakiegoś szału ;)

      Usuń
    2. my Karkonosze mamy praktycznie pod nosem, jakas godzinka jazdy, wiec zawsze tutaj jeździmy. I chyba dlatego do Zakopca do tej pory nie zawitaliśmy, bo nas na razie tam nie ciagnie :) Może kiedyś jak nam Junior podrośnie.
      A co do sportow, to ja osobiście polecam mecz siatkówki live (reprezentacji PL of kors). Widowisko i przezycie niesamowite :))

      Usuń
  2. byłam raz w Zakopcu i bardzo miło wspominam :)
    po górach nie skaczę jak Ty bo się boję i czuję respekt ale widoki podziwiłam i na Kasprowy na chwilę wjechałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czuję respekt do gór, co mi w żaden sposób nie przeszkadza po nich biegać ;) Nawet lęk przestrzeni mi w tym nie przeszkadza hłe, hłe ;)
      Złapałam bakcyla więc kaplica :)

      Usuń
    2. Ja też czuję respekt do gór, co mi w żaden sposób nie przeszkadza po nich biegać ;) Nawet lęk przestrzeni mi w tym nie przeszkadza hłe, hłe ;)
      Złapałam bakcyla więc kaplica :)

      Usuń
  3. My z Zakopcu byliśmy raz, ze 4 lata temu. Dziękuję, postoję :) W jedną stronę jechaliśmy 9h a wracaliśmy 10h( wspomnę, że jestem z Poznania). Dziecko na widok auta i fotelika beczało w trakcie pobytu i jeszcze przez kilka dni po powrocie. Powiedziałam, że następnym razem mogę tam jechać ale jak wybudują lotnisko i polecę Poznań Zakopane :)
    W góry jeździłam za czasów szkolnych- co roku na kolonie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to spoko Wam się droga trafiła :-/
      Ja mam podobnie z naszym morzem! Droga daleka, kiepska, pogoda kapryśna, morze lodowate. Byłam raz, widziałam, pozwiedzałam, wystarczy mi :-/ Może się kiedyś jeszcze skuszę, ale nie prędko ;)

      Usuń
    2. oooo :) do morza to akurat droga spoko :) 4h z przerwami dla dzieciarni :) i nad morze to akurat co roku raz albo i dwa jesteśmy :) Morze nasze kapryśne i pogoda też ale ja kocham tam być :) od kilku lat zmieniamy miejscowości ale zawsze na takie gdzie nie ma tłumów :) i jeździmy w terminach nie sezonowych żeby mieć spokój i aby chłopaki mogli piaskiem machać dookoła i aby nikt na tym nie ucierpiał :) Teraz jedziemy pod koniec maja i już nie mogę się doczekać :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. moja krew :)
    co ja myślę o Zakopanem, to Ty wiesz
    ale Tatry... ech!!! już planuję wakacje, tym bardziej, że dwa dni temu otrzymałam w prezencie urodzinowym... moje wymarzone buty do łażenia po górach!!! jupi!!
    Myska, wejdź sobie tutaj http://wjedrusiowymswiecie.blogspot.com/... poszukaj na dole Tatr i ... sikaj w majty!
    Ja sikałam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, Mamma!
      wooow, nowe butki.....moje mają eeee, moment, niech policzę.... 18 lat :) i wciąż się trzymają i nic im nie jest :)

      Usuń
    2. ooooo, faktycznie sikam....
      zaczęłam od krokusów na chochołowskiej i nawet sobie przypomniałam jak zawsze w maju jeździliśmy właśnie na "rajd krokusa" wooow, to były widoki :)

      Usuń
    3. cuudnie nie??? chcę to oglądać na własne oczy!!! i mieć TAKĄ pogodę jak ten pan na wszystkich swoich zdjęciach!!!
      a moje poprzednie butki liczyły sobie 12 lat i najwyraźniej miały już chęć przejść na zasłużoną emeryturę :)

      Usuń
  5. Zakopane odwiedzilam kilka razy...no coz podzielam Twoje zdanie!
    Tatry to juz inna bajka- a one sa przepiekne :)
    Na skokach nigdy nie bylam ale wiem od znajomych pracujacych w Viessmannie- jednym ze sponsorow sportow zimowych, ktorzy bilety wstepu dostali po extra cenie, ze badac na skokach w Willingen nic nie widzieli tylko slyszeli, wymarzli sie i wola jednak emocje przed TV. Wiec chyba cos w tym jest...
    Zdjecia sliczne- ja ciesze sie juz na lato, wybieramy sie na Zugspitze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nam się chyba udało... bo było ciepło i widać było, ale Gutek się troche wymęczył... no i te trąbki - masakra.
      Faktycznie, nie ma jak przed tv :)))
      Zugspitze? W sensie na sam szczyt? wooow, to ja czekam na relację i nóżkami przebieram z niecierpliwości :)

      Usuń
    2. No!!! plany ambitne- przegladamy trasy, planujemy drogi, kompletujemy ubior aby latem "zaliczyc" Zugspitze :)
      Dla tej wyprawy zrezygnowalismy nawet z cieplej, leniwej i ulubionej Turcji.
      Relacja oczywiscie bedzie :)

      Usuń
  6. Tatry super-zakopane masakra.osobiscie wole tatry poza sezonem, a z mniejszych i bardziej urokliwych gor to pieniny i bieszczady pollecam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jeździłam w szkole średniej w Tatry to było super, bo nie było takich pielgrzymek jak teraz. eccchhhh, to były czasy!
      To prawda bieszcady i pieniny tyż pikne :)
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Mnie podobają się Krupówki zimą, kiedy jest śnieg, wieczorową porą. Poza tym - masz rację - miasteczko jest pięknie położone, ale urokliwe są tylko jego zakątki, bądź poszczególne budynki. W świetle dziennym - nic szczególnego. Niemniej, nie powiem, że "nie cierpię". To dla nas zupełnie inny krajobraz i inny klimat, więc my lubimy ;-). Tatr jako takich nie znam, nigdy w ogóle po górach nie chodziłam, bo nie miałam okazji, jednak wjazd na Kasprowy daje jakieś pojęcie o potędze i urodzie szczytów...

    Byliśmy na identycznym "oszukanym" kuligu jak Wy. W tej samej dolinie, z pochodniami. A potem mieliśmy tańce i hulanki obok tej karczmy, gdzie zatrzymywały się dorożki. I to było fajne!

    Mówisz, że skoki nie bardzo? Domyślam się, że z uwagi na hałas też bym szybko miała dość. No i - dzieci szybko się nudzą i trzeba by je trzymać na baranach, co by widział - a kto by dał radę... kolejny fakt. Nasze chłopaki najbardziej lubiły narty i basen w hotelu ;-).

    Gutek nie polubił hotelu? Nasi - jak zwykle - choć może nie było czym - byli zachwyceni. No, ale może we dwóch to zawsze lepiej się szaleje i biega po korytarzach ;-).

    Aha - u nas, z całej wyprawy to najbardziej im się podobał pobyt pod Krakowem u mojej koleżanki. Bo ona ma 3 synów i mieli z kim się bawić i grać na playstation.... Same góry (poza nartami) nie zrobiły na nich wielkiego wrażenia (może kiedyś...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy tak trafili, że na Krupówkach była jedna wielka ślizgawka i każdy glebę zaliczył ;)
      Ja myślę, że i tak warto pojechac i zobaczyć.... to tak jak dla mnie Mazury, których nie znam i tylko raz gdzieś tam w przelocie widziałam, ale za mało.... tego co najpiękniejsze na pewno nie poznałam!

      Haha, dzieci są niezłe... u nas też jak tylko chwila wolnego była, to tablety i nintendo w ruch szło ;)

      Usuń
    2. pewnie, że warto :)
      choćby po to aby wyrobić sobie zdanie na podstawie własnych spostrzeżeń, a nie opowieści wybrzydatej Myski i jeszcze bardziej wybrzydatej Mammy ;)))

      Usuń
  8. Piękne widoki, ja sto lat nie byłam w górach, ale już sobie obiecałam, że za rok na bank jedziemy w zimie, ale nie do Zakopanego. Mamy ponad 800 km, wiec nie po to bedę jechać, żeby sie miedzy ludźmi na Krupówkach przepychać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć. A ja w moim życiu byłam w górach tylko raz. W Bieszczadach. A do wędrówek po górach się nie nadaję, bo mam lęk wysokości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś w Tatry miałam bliźiutko,wiec Zakopane omijałam jako,ze bazy noclegowej nie potrzebowałam,albo ladowałam w schronisku.Trochę później wybyłam dalej i poznałam totalnego Cepra i trzeba go było oswoić z tym co od Krakowa na południe wiec i Zakopane zaliczaliśmy ze 3 razy,ale dzięki Bogu on tez woli to co nieco wyżej.
    Wybrałabym się wiosną...ach,no ale dziecko mam niechodzące jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Puk puk. Jest tam kto?

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...