12 gru 2014

O ROTAWIRUSIE

bonżur.
sawa?
bo u nas kąsi-kąsa.
Przez ostatni miesiąc Gutek 3 tygodnie chory. Od niedzieli zaś siedzę z nim w kiblu. Jakiś, kurde, rotawirus-mutant nam się się trafił. Już myślałam, że nas szpital czeka, 4 dni bardzo wysokiej gorączki, a potem kibel non stop.
Jednakże po dzisiejszej nocy widzę światełko w tunelu.
Nawet śniadanie zjadł i jeszcze nie krzyczy z bólu.
Wiem, wiem, nie chwali się dnia, przed zachodem słońca, ale tonący... prawda.... brzytwy się chwyta.
No więc się schwytam, a co mi tam!.

Dobrze, ale na czym to ja skończyłam ostatnio?
Aha, o myjce do okien było (wciąż ją kocham) i o andrzejkach.
No byliśmy. 
2,5kg przytyłam. Znaczy nie na andrzejkach, tylko jakoś przed musiałam, bo jak musiałam kieckę przywdziać, to się okazało, że lekko ciasnawa się zrobiła, a miałam pół godziny do wyjścia, więc średnio, żeby zdobyć nową. 
Na imprezie przytyć okazji nie miałam, bo niestety żarcie było błeee. Nie, żebym głodowała, ale czułam się wielce rozczarowana. O jednej marnej zupince pojechałam z wielką nadzieją, że kichy rychło napełnię, a tu zonk.... Jak już M stwierdził, że niedobre, ten co lubi wszystko, to musiało być niedobre, uwierzcie mi. 
Ale tak w ogóle to było fajnie. Wybawiłam się. 
Miałam nawet wielbiciela. Pilota z kupą forsy i czterema mieszkaniami. Partia, nie? 
M w ogóle nie był zazdrosny, tylko się z niego podśmiewał, więc nie wiem co myśleć. 
Na szczęście nie miałam zbyt wiele czasu, żeby ten problem roztrząsać, bo zaraz potem Gutek drugi raz padł ;)

Poza tym co?
Mam strasznie dużo nauki. Strasznie. Więc każdą wolną chwilę na to przeznaczam. 
A poza tym, jestem w czarnej dupie jeśli chodzi o święta. 
Mam zamiar zacząć dzisiaj sprzątać, na pierwszy ogień idzie garderoba....uchhhh, a potem nie wiem chyba pokoiczek-pierdolniczek....uchhh, uchhhh.
Wish mi luck. 

Dobra, zaczęło się stękanie Gutka, więc chyba muszę lecieć....

12 komentarzy:

  1. Biedny Gucio... Mały, nie poddawaj się, wyłaź z tego czym prędzej, bo matka musi Ci piękne święta przygotować, a jak będzie tylko z Tobą w kiblu siedział, to... no sam wiesz! Samo się nie zrobi!

    Ja w tym roku mam luz z przygotowywaniem Świąt i niezmiernie mnie to cieszy. Za to po Świętach bedzie galop weselny... O matko, jak ja to przeżyję...

    A że czego Ty się uczysz Mysko? Czy ja zapomniałam, czy ja nie zakumałam, czy coś innego?

    Pilot! Do tych to ja mam słabość, ale czy aby ten Twój był wart tej słabości (zaznaczam, że do kasy i mieszkań w ilości większej niż 1 - no, ok 2 - słabości raczej nie mam) ;-))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ALeż Ci zazdroszczę tego wyjazdu.... choć tak myślę, że musiałabym wziąć ze sobą całą familię, żeby czuć się w pełni ukontentowana.
      Jednak brak tej przedświątecznej harówy..... uchhhh.... super!

      Zapisałam się do szkoły Asiu. Księgowość sobie robię :)
      Pilot w żadnym wypadku nie był wart chwili słabości.... tak w ogóle nie znalazłam póki co żadnego typa wartego takiej chwili zapomnienia. Na mnie portfel wrażenia nigdy nie robił...więc luz :)

      Usuń
  2. Za mundurem panny sznurem ;) maja COS w sobie :) oczywiscie nie te mieszkania i gruby portfel ;)
    Zdrowka zycze i aby sie choroba nie rozsiala po famili!!
    No pochwal sie czego sie uczysz?? bo cos przegapilam ??
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak pilot w mundurze.... bez niego wyglądał bardzo niepozornie ;)

      Usuń
  3. Zdróweczka :*

    Ale że mąż zazdrosny nie był? Mój by po ścianach chodził i fochem strzelił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widział, że pilot nie ma szans ;)

      Usuń
  4. Biedny Gutek :( mój syn ze szkoły przyniósł rota ( jakieś 2 tyg, temu) ale to trwało jedną noc i następny dzień do 15 ;/ a po kilku dniach znowu wróciło ale okazało się że to drugie to po mandarynkach :( tak więc mamy święta bez mandarynek bo i on i ja nie możemy na nie patrzeć.
    Tak więc dużo zdrówka dla małego i reszty familii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja ci powiem, że za Gutkiem własnie chodzą mandarynki od początku choroby i strasznie mu szkoda, że sobie zjeść nie może. Może mu pozwolę na jedną dzisiaj i będę widzieć czy coś się dzieje ;)
      Zdrówka dla was również!

      Usuń
  5. No to przede wszystkim zdrówka wam życzę!! Też byliśmy na Andrzejkach, zabawa była super ale i jedzenie smaczne. Wkurza mnie jak idę imprezę i jedzenie jest niedobre bo ja bardzo lubię sobie pojeść podczas zabawy.
    Myska a czego ty się uczysz? Czy mnie coś ominęło? Całus.
    P.S. Co słychać u Lilki?? Myślałam o niej ostatnio bo szykowałam szlachetną paczkę w pracy i wspominałam jak fajnie było razem robić paczkę z wami w zeszłym roku! Pozdrów ją ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że chociaż wy mieliście dobre żarcie.....
      A pisałam kiedyś, że chodze do szkoły, ale chyba nic więcej ;)
      Księgowość sobie robię :)

      U Lili ok. Też przygotowywała paczki, ale już tam lokalnie. Szkoda, że w tym roku nie udało nam się zmobilizować tak jak w zeszłym.... :(

      Usuń
  6. No ja też przyłączam się do pytanka...czego Ty się Mysko uczysz???Zdrówka życzę i sił Gutkowi....Pozdrawiam,Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano rachunkowości (księgowości najbardziej)
      Dziękujemy i pozdrawiamy również !

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...