No dobrze.
Usiadłam i piszę.
Jeżu, coraz gorzej mi to idzie.
Nie wiem, może trza się ukłonić i pożegnać albo co...
Nie wiem.
Żebym ja jeszcze była zdolna do podjęcia takiej decyzji......
A tu ni w ząb. Bo co, jak mnie najdzie w przyszłym tygodniu i epopeję mi się zechce napisać?
Poza tym, mam wrażenie, że wszyscy już napisali wszystko, a ja szczególnie i że w kółko wszędzie jest to samo.
Boże, ta pogoda chyba skłoniła mnie do jakiś głębszych acz depresyjnych poglądów.
A pogoda taka, że mi domo+ nie odbiera więc lipa.
Wczoraj np. było ładnie (ale nie miałam czasu na domo+) więc byliśmy u babci na obiedzie, następnie udaliśmy się na wycieczkę do parku linowego. Tak przebierałam nóżkami z radości, że M obiecał wysłać mnie na trasę extremalną następnym razem. (rozrywające linki? wtf?). Ja rozumiem, że po ośmiu latach małżeństwa (mielimy ostatnio rocznicę;) może chcieć mnie odesłać do takiej rozrywki, a nuż się rozerwę, ale dlaczego tak mało subtelnie? (dosłownie!)
Poza tym jesteśmy w ciągłym remoncie.
Zrobiliśmy sobie ostatnio rachunek sumienia (jadąc do castoramy po nową lampę) i wyszło nam, że chyba przesadziliśmy w tym roku.
Mieliśmy w planach ogrodzić się i posadzić 55 tiu, a także zrobić balustrady, a nam się z deczka zrobiło więcej i właściwie cała hacjenda przechodzi pomału metamorfozę.
Obecnie jesteśmy na etapie ganku. Tapeta z włókna szklanego położona i pomalowana (bardzo dobra na pęknięcia! jak komuś ściany pękają to polecam!) oświetlenie zrobione, szafa kupiona i złożona.... sama kosmetyka została. Potem jazda do łazienki. Trzeba położyć tapetę na suficie i zmienić lampy. Potem hall - ściany, lampy. Potem jazda do kuchni - ściany, lampy i chyba se szafek dokupię i zabuduję się pod sufit - tak mi ostatnio w ikei się umyślało.
A! no bo byliśmy w ikei.
Matko, jakie te nowe kuchnie są fajne!!!!
Matko!
Oczywiście w kuchni też lampy musimy inne dać.
A potem, nie wiem, może do salonu trza by się przenieść, a w nim to już wszystko do wymiany, więc wyższa szkoła jazdy. Lampy oczywiście też.
Ja nie wiem, ale ale te 3 lata temu, jak się wprowadzaliśmy, to takich fajnych nie było. Serio.
(Albo ja jakaś ślepa byłam?)
No dobrze, a tymczasem lecę po młotecek i gwoździki, bo muszem nowe obrazki sobie zawiesić.
I przysięgam, że tym razem użyję metra i poziomicy, mężu :)
Dobrze było Cię znowu przeczytać, Mysko! Niech Ci do głowy nie przychodzą żadne ukłony i pożegnania, bo nawet mi (a wcale nie piszę) takie nie przychodzą! U Ciebie jak zawsze pracowicie i majsterkowo. Ja w swoim domu musiałabym zmienić dosłownie wszystko... żebym tylko miała hajs i ochotę, bo wszystko jest do jednego wielkiego remontu. No, ale co się odwlecze... Przedwczoraj za to wykopałam swoje warzywa w P. Mam takie zakwasy, że ledwo się włóczę... A Ty już się uwinęłaś ze swoimi plonami?
OdpowiedzUsuńJa też już wszystko wykopałam. Dynia jeno jeszcze się kiwa samotnie....
UsuńTrzeba jeszcze jakiegoś obornika nawieźć i przekopać przed zimą i będzie gotowe.
Pewnie Myska! Usuń "Zapiski Myski" no weź mnie dobij i zabierz tę odskocznie, gdzie takie kwiatki i wnętrza piękne, mądry Gutek, pyszne żarło i moc humoru.
OdpowiedzUsuńNo pewnie :<<< CHLIP, SIURP
Łamiesz mi serce!
No dobra, żarty na bok.
Pokaż obrazki! :P
O Boziu.... kochana jesteś.
UsuńObrazki to nic takiego. Stare, od babci jeszcze mam ;)
Ojejku nie mow nic o remontach- minely 3 lata i mozna by znowu cos zrobic....ale Menzon na "nie" :)
OdpowiedzUsuńno właśnie u mnie minęły trzy lata i ruszyliśmy z kopyta :))))
Usuńa może jakieś fotki tych zmian byś zapodała? Wiesz jak ja uwielbiam takie tematy! :)
OdpowiedzUsuńhehe to jak ostatnio wieszałaś? Krzywo wyszły obrazki? :P
wiem, wiem.... bardzo chciałabym foty umieszczać co i rusz, ale aparat mi na razie na to nie pozwala. Muszę liczyć na dobre światło, bo inaczej zamiast zdjęcia mam jedno wielkie ziarno ;)
UsuńOczywiście, że ja zawsze wszystko na oko wieszam i M się wkurza, bo musi po mnie poprawiać. Tym razem wyszło prosto, a nuż zacznę współpracować ;)
No lampy są super ale i ich ceny też.My zadowoliliśmy się takimi prawie masówkami a i tak prawie wypłata na to poszła.
OdpowiedzUsuńTeraz oszczędzamy na meble do salonu,bo na razie straszy w nim młodziezowa meblościanka z kawalerskiego pokoju mojego m hahah
Nie waz się żegnac!!!
No wiem właśnie. Ceny to masakra. My tak pomalutku teraz, po jednym pomieszczeniu :)
Usuń