27 paź 2014

JAK UNIKNĘŁAM PIECZENIA TORTU

No więc powiedzmy sobie szczerze, nigdy nie przepadałam za kupnym ciastem. Ale myślę sobie, że ostatecznie, na własne urodziny nie chce mi się piec tortu, tym bardziej, że dwa dni później muszę piec kolejny na urodziny M.
Mamy więc niepisaną tradycję międzymałżonkową, że na swoje urodziny dostaję mały, kupny torcik, cobym miała jak zgasić świeczki. Tradycja została ustanowiona przez Gutka, ja bym się obeszła bez, ale że "mamo, w urodziny musi być tort", to co mi tam. Jedzie z ojcem i kupuje. Ja oczywiście nigdy niczego nie przeczuwam i nigdy się tego nie spodziewam.

W tym roku tort przeszedł sam siebie. M poprosił o niezbyt słodki i z niewielką ilością masy. W zamian dostał gorzki z wielką ilością bitej śmietany. 
No cóż.
Zjedliśmy i taki.
Sami bo Gutkowi nie smakował.

Summa summarum, polegliśmy na cały wczorajszy dzień z bólem brzucha, uczuciem "jeżu, zaraz będę rzygać", bólem i zawrotami głowy i reakcją alergiczną na bardziej intensywne zapachy.
Się chyba struliśmy. 
No ręki nie dam sobie uciąć, że to przez tort, ale to była jedyna potrawa, której Gutek prawie nie tknął, bardziej rozbabrał na talerzu niż zjadł. On jeden ostał się zdrowy. 

Trzeba przyznać, że Gutek wczuł się w rolę i nas chętnie obsługiwał. 
Zrobił nam nawet sałatkę owocową, złożoną z dwóch owoców (tyle mieliśmy w domu), bo "musicie jeść dużo witamin teraz". O ile banan na sensacje żołądkowe działa jak zimny okład, o tyle kwaśne jabłko już niekoniecznie ;) No ale trza było wziąć się w garść, zjeść i pochwalić :)

Dzisiaj jednakowoż jest już lepiej, aczkolwiek pierwsze co M rano powiedział mi do telefonu, kiedy gromkim głosem zaśpiewaliśmy mu z Gutkiem "sto lat" to było "tylko nie piecz mi przypadkiem tortu.

Ufff. Ani nie mam sił, ani ochoty, szczególnie na jedzenie tortu. 
Jednakowoż skrzynka renet stoi w garażu i myślem nad plackiem z jabłkami. Wszak to kruche i bez bitej śmietany ;)

No, a tak z innej beczki to powiem Wam, że myślałam, że zrobię nowe wielkie otwarcie ganku we Wszystkich Świętych, ale jednak chyba mi się to przeniesie bliżej Bożego Narodzenia. Czekam na stolarza i czekam na tapicera. Ale żeby mieć tapicera, muszę mieć najpierw stolarza ;) Bo stolarz ma mi zrobić ławeczkę na wymiar, a tapicer uszyć siedzisko. A stolarz przyjedzie dopiero właśnie na Wszystkich Świętych. No więc skoro ganek stanął w miejscu, to zastanawiam się czy nie zabrać się za hall. Trzeba położyć tapetę, potem ją pomalować, a potem jeszcze zamocować nowo-stare lustro. Bo wymyśliłam sobie, że z ramy okiennej, tej, którą znalazłam w domu pradziadka zrobię sobie lustro. Tutaj z kolei muszę wykopać skądś szklarza. 

W środę w przedszkolu "bal postaci z bajek"
Za co przebrać Gutka?
HELP!!!

15 komentarzy:

  1. Od razu pomyślałam o śwince Peppie;-) (tak to się pisze?!) Kiedyś Gutek fanem był, nie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :) Świnka Peppa to dziewczynka, więc w życiu Gutek się za nią nie przebierze :)))
      Ma co prawda brata Jacka, ale on z kolei dzidziuś taki, więc też być nie może ;)
      A propos świnki, to Gutek wielkim fanem był, potem przestał oglądać, a wyobraź sobie, że wczoraj właśnie sobie przypomniał i machnął kilka odcinków ;) "Tylko mamo nie mów nikomu" bo to bajka dla maluchów ;)

      Usuń
    2. No patrz jak trafiłam!:) Faktycznie Mysa, nie mów NIKOMU!!!!

      Usuń
  2. Spoznione ale serdeczne zyczenia: wszystkiego dobrego!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ło matko! dużo zdrówka i kurujcie się szybko...na pewno na długo zapamiętacie te urodziny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego Myska:))))A z ciachami i tortami też tak mam...najlepsze(i najbezpieczniejsze)te "swojskie":)))Pozdrawiam,aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie najlepsze ciasta domowe! Dzięki!!! :)

      Usuń
  5. To Wy tak urodziny macie jedno po drugim? Dwa Skorpiony - sama esencja skorpionowości ;-) hi hi hi. Tort mówisz Was położył... No, ale na szczęście macie Gutka. Złoty chłopak, zadbał o witaminy na miarę możliwości :-))).

    Stolarz, tapicer, szklarz - Ty to umiesz zadbać o ten nasz cech rzemiosł różnych! Jak nikt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa, kumulacja skorpionowatości u nas w domu :) Powiadali ludzie "a w życiu!!!", a tu mosz-jest git :)
      Taaa, właśnie sobie też niedawno uzmysłowiłam, że bardzo wspieram ostatnio lokalnych rzemieślników. Tapicera mam bliziutko, na tym samym osiedlu, ale szklarza ze świeczką szukać, bo mało ich już. Aż dwóch na całe miasto, w tym jeden akuratnie zamknięty z przyczyn niewiadomych.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. no nie no.... charakterologicznie się nie zgrywają ;)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...