7 lip 2014

O WOJNIE PTAKÓW i WOJNIE SŁOIKOWEJ.

Siedzę sobie przed chwilą na łóżku, popijam kawę, czytam wiadomości w necie i słyszę, że na balkonie jakaś wojna ptaków... szków... małych ptaszków.
No więc zastanowiłam się natychmiast, bo okno mam na oścież otwarte, kiedy któryś obrażony przez kompana, wleci mi do sypialni.
Nie zdążyłam nawet policzyć do dziesięciu, jak wyganiałam toto małe stworzenie na zewnątrz. 
Dobrze, że mnie chociaż oświeciło, żebym wpierw drzwi do sypialni zamknęła, coby nie poleciał dalej. Ale ile się naganiałam, to ludzkie pojęcie przechodzi.

Także nie wiem jak wy, ale ja poranny jogging już zaliczyłam. 

No.

Tymczasem w piątek postanowiłam sobie, że a tu w domu ogarnę, a tam też.... a okno umyję, a to i drugie umyję, albo i trzecie..... efekt był taki, że wypucowałam chatę na wysoki połysk, następnie poszłam ogrodowo się wyżywać, posadzić zakupioną w lidlu lawendę, zrobić wystawkę z owej za domem, powyrywać tu i ówdzie chwasty, wyzbierać ślimaki, skosić kawałek trawnika, upiec ciasto, i inne takie drobne, o których nawet nie pamiętam i wieczorem jak się położyłam, to myślę sobie uff.... przynajmniej jutro będę miała wolne i zajmę się samymi przyjemnościami (projektowanie ogrodu, blogowanie, wieczorem grill u sąsiadów).
No ale cholera by to wzięła, w sobotę rano podkusiło mnie, żeby pojechać na targ, zobaczyć co i jak.
Czy muszę mówić, że wracałam obładowana porzeczkami i inną wiśnią?
Sezon na przetwory uważam więc za rozpoczęty.
Równiutko mi wyszło po 10 soczków.  10 wiśniowych, 10 czarnej i 10 czerwonej porzeczki.
W międzyczasie zrobiłam jeszcze 2 sałatki i upiekłam kolejne ciasto, bo bałam się, że jedno nie wystarczy (słusznie) na tego grilla.
Jak już usiadłam o 18:03 u sąsiadów na leżaku i wypiłam duszkiem piwecko to zaliczyłam kilkuminutowy zgon.
No cóż.

Plusem całej sytuacji jest to, że obok targu na którym kupiłam te nieszczęsne owoce jest taka buda.... właściwie dwie budy - z zewnątrz tragiczne, ale wnętrza to mają takie, że człowiek nie wie na czym oko zawiesić. Starocie i inne klamoty.
Upatrzyłam więc sobie natychmiast kredens. Dębowy. 730zł do negocjacji - więc prawie darmocha. Stan świetny, tylko uchwyty do wymiany. Dzisiaj więc jadę jeszcze do jednego komisu,  który odkryłam na tablicy, sorry - olx w zeszłym tygodniu, zobaczyć co i jak.... i plan jest taki, że w tym tygodniu, choćby skały srały, ja będę się cieszyć nowym gratem w salonie. O!
Już przebieram nóżkami ze zniecierpliwienia :)

Ok, Gutek się obudził.
Mamo, głodny jestem.
Więc sami rozumiecie....


A! Jeszcze jedno. Stolarz działa. Dzisiaj już z czymś przyjedzie i kolor będziemy dobierać coby wszystko pasowało :) 
Juuuuuhuuuuu :)))))))

10 komentarzy:

  1. a ja wczoraj pozakładałam z Kimś moskitiery. więc ptaszków i innych mniej przyjemnych gryzoni się nie boję ;) swoją drogą już sobie wyobrażam jak ganiałaś za tą ptaszyną ;p

    ....yyyy chyba mnie zmotywowałaś to umycia sobie okien! Zdolna z Ciebie bestia!! a z przetworów to ja zrobiłam jedynie kilkanaście słoiczków dżemu truskawkowego...który prawdopodobnie zjemy jeszcze przed zimą, bo tak nam smakuje ;p

    ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wot spryciarze! moskitiery mają!

      spoko z tymi oknami..... jeszcze mi trochę do umycia zostało, ale ja to muszę mieć wenę, żeby myć. Nie znam dnia, ani godziny :)
      Widzisz.... miałam zrobić dżem truskawkowy, ale jakoś mi się nie zrobiło.... muszę więc czekać na śliwki, coby powidełko jakieś zrobić - choć tyla!

      Usuń
  2. Za nami też przyjemny weekend. Był grill nad jeziorem, piękne widoki i nurkowanie Antka w jeziorze. Zawsze jak pójdę w sobotę na rynek to wracam obładowana, dobrze, że Julo jeszcze w wózku jeździ to wszystko zapakuję i pcham pod górkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ale fajnie masz z tym wózkiem :) mnie zostało kupić sobie taki, jak babcie nieraz za sobą prowadzą :)
      Super, że i wam grill się udał! :)

      Usuń
  3. Fajny weekend! U nas aktywnie, wizyty, grille itp. a dzis proza zycia- juz w kuchni przy garach bo rodzina, dzieci ;) a ja do pracy na 11.00 :(
    Takie wlasne przetwory sa najlepsze- wiesz co jesz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! nie ma jak zimą otworzyć słoiczek i poczuć lato! :)

      Usuń
  4. Oj już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę ten kredens! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dziwo wcale nie jest biały i nie mam ochoty go przemalowywać :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...