22 lip 2014

O STEREOTYPACH ;)

Bo wiecie, to jest tak.
Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia.
To nie tak, że nie lubię miasta czy coś....
Bo ja przez 30 lat mieszkałam w mieście w tym przez 6 lat właśnie w Krakowie.
Kraków kocham. Łatki mu nie doczepię, bo tamten okres dla mnie to pełnia szczęścia.
Chodzi mi bardziej o to, że jak człowiek już się na wieś wyprowadzi, to chcąc nie chcą, wszystko mu się zmienia.
Też kiedyś bym siebie o to nie podejrzewała - spoko.
Myślałam, że ja się zanudzę bez sklepów pod nosem, kawiarni i innych używek.
Się ździebko pomyliłam.
Roboty mam od czorta, a co najgorsze, pokochałam tę robotę całą sobą.
A jak człowiek do tego wszystkiego dołoży sobie zapach lata o poranku i świergolenie ptaków, albo rechot żab czy cykanie świerszczy wieczorem, to potem wyłazi to to na świat i mu strasznie wszystko (za)głośno brzmi i (za)tłoczno wygląda.
Choć wszystko to pewnie kwestia przyzwyczajenia.
No! To uzgodniliśmy.

Teraz tak.
Muszę.... no muszę, bo inaczej się uduszę.
Wracam sobie wczoraj z apteki, przede mną takie spore rondo na drodze krajowej, ale, że to wieczór, to ruch raczej niewielki.... patrzę w lewo - pusto, wjeżdżam więc sobie spokojnie i nagle ryp w hamulce, bo z naprzeciwka coś jedzie!
Na rondzie, czujecie?
Pod prąd, czujecie?
Zrozumiałabym, gdyby to była eLka (choć od czego instruktor)
Zrozumiałabym, gdyby to był Angol, czy inny Australijczyk
Ale, że ktoś, na tutejszych numerach, wjechał na rondo pod prąd?
Cały ruch  na drodze zamarł, słowo skauta. Oprócz tej kierowniczki opla, rzecz jasna, która wydawała się być niewzruszona.
Wiadomo, baba!

Gdy jechaliśmy w niedzielę do Krakowa ja prowadziłam, bo M był niedysponowany, a jak ja prowadzę, to komentuję innych kierowców, a szczególnie takich, co siedzą mi na ogonie......oooo, proszę państwa, tych to komentuję bardzo kwieciście.
Nie cierpię, przysięgam, nie cierpię jak ktoś mi siedzi na zderzaku.
Umówmy się, niby jestem babą, niby jestem blondynką, ale kierowcą jestem w miarę.... prawo jazdy mam od jakiś 10 lat, uczyłam się jeździć po Krakowie, czyli nie na wsi, odróżniam prawą stronę od lewej, mam dobrą orientację w terenie, szybko podejmuję decyzje, nie boję się wcisnąć pedała gazu.... ogólnie ok, tak?
I o ile jak mi ktoś zawiśnie na zderzaku na chwilę bo jadę 90 tam gdzie jest dozwolone 70, a komuś się jeszcze bardziej spieszy i koniecznie chce pruć 120, to wybaczam.... jego sprawa, wyprzedzi i znika.....
Ale jak się kolibie za mną jakiś matoł przez kilka - kilkanaście km i jedzie 5 metrów za moim kuprem, to mam ochotę gwałtownie zahamować i patrzeć jak se maskę klepie.... bądź co bądź, tył mam długi.
No mało mnie w niedzielę szlag jasny nie trafił.
Drogie matki (i drodzy ojcowie też, ale że trafiła mi się baba i ogólnie częściej trafiam na baby, to głównie matki):
jeśli macie samochód i dostałyście prawo jazdy, to nie wierzę, że nikt Wam wcześniej nie wspominał, choćby kilkoma słowami, że należy zachować odpowiednią odległość za jadącym przed wami pojazdem.
No po prostu nie uwierzę.
I że nie macie choć odrobiny zdrowego rozsądku w sobie i nie wiecie czym to grozi.
Szczególnie jeśli macie mały piździk i przewozicie z przodu w foteliku swoje dziecko.
Nosz kurwa! Bo inaczej nie powiem.
Droga krajowa nr 7 przed Krakowem - kto zna ten wie..... jedzie się ok, są ostre zakręty i ograniczenia.... ale są też odcinki, gdzie spokojnie dwoma pasami się śmiga i można wyprzedzać.
Ale nie, ta franca uparła się jechać mi zderzaku przez jakieś 20km i to tak dziwnie, bo nieco "wychylona" jakby przymierzała się do wyprzedzania, a jak miała okazję do tego, to jakoś nie mogła się zebrać I tak o!
Miałam ochotę dać po hamulcach i wypapuszyć bździągwę.... tylko dziecka było mi żal. 


Niektóre kobiety nie pomagają w walce ze stereotypami :)

Dobra, trza coś zjeść i lecimy z Gutkiem podlać kwiatki w rodzinie, bo wszyscy porozjeżdżali się na wczasy.... no i bobasa nowego u kumpeli obczaić.  

22 komentarze:

  1. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić Ciebie rzucającą kwieciste komentarze, nawet do siebie samej, no nie pasuje mi i już;) ale szczerze rozumiem, też nie lubię jak mi ktoś siedzi na ogonie. Jak miałam radio CB w aucie to jeszcze czasami komentarz jeden z drugim rzucił, ale wtedy siedziałam cicho tylko do pewnego momentu.... a później zazwyczaj wszyscy pozostali też już siedzieli cicho;)
    ale babka na rondzie pod prąd bije wszystko;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no coś Ty, Stokrotko, czasem jak rzucę łajnem, to niejednego menela spod budki z piwem zawstydzę. Owszem, rzadko mi się to zdarza, ale jednak :)

      Usuń
  2. też mnie wkurzają tacy kierowcy,a przeważnie to baby :/
    cieszę się,że masz tyle wspomnień miłych z Krakowem :D no ja się tu urodziłam i nie wyobrażam sobie się przenieść z niego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz.... ja przez całe studia myślałam, że już zostanę w Krakowie na stałe :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą, że jak człowiek zakosztuje innego życia, to trudno mu wrócić, a nawet zrozumieć... Ja uważam, że życie na wsi jest prawdziwsze, spokojniejsze i po prostu lepsze. Gdy już przestane pracować na karierę fotografa i będę mogła sobie chodzić do pracy raz w miesiącu to też się wyprowadzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia, kochana! I szybkiej realizacji planów! :)

      Usuń
  4. Ja tez naleze do tych komentujacych- glosno i niecenzuralnie ;) niestety to naprawde czesto kobiety na drodze wzbudzaja moja agresje...ich roztrzepanie- bo tak to tlumacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w tym jest, czasem człowiek jeszcze nie widzi kierowcy, a już myśli: "pewnie baba" no i faktycznie baba hihi :)

      Usuń
  5. co do tego mieszkania i przyzwyczajenia do wsi - zgadzam sie w 100% :) choc wiesniakami jestesmy dopiero 3 miesiace :)
    O... ja tez komentuje innych kierowcow i wcale Ci sie nie dziwie, ze mialas ochote depnac po hamulcach :)
    a co do stereotypow filmik super, to prosze jeszcze to
    https://www.youtube.com/watch?v=0L0CgSJwmEk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to ja już wieśniaczką jestem ponad 3 lata :D
      filmik super! :)))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  6. pod prąd na rondzie...no albo chora albo pijana!

    życzę miłego odstresowania się przy kwiatkach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę... wyjątkow zdrowo wyglądałą :D :))))

      Usuń
  7. No wyobraźni to niektórym brakuje albo rozumu... Na wsi mi też jest dobrze i nigdzie się nie wybieram chociaż bywaja momenty, że brakuje mi cywilizacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już nawet nie brakuje.... na początku owszem, ale jak to się mówi: człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi.... hłe, hłe :))))

      Usuń
  8. Ja myślę, że na drodze to większość kierowców komentuje, Mysko ;-). I większość w dosadny sposób. Ja też... Cóż to takiego w tej drodze i w tym aucie jest, że tak rozwijają w nas umiejętności komentatorskie, ha ha ;-). Ja jeżdżę już, ehem, ehem, 23 lata, ale nigdy nie jestem zbyt pewna siebie. Wielu jest. Niestety, do czasu. A odkąd wożę z tyłu 2 foteliki - jestem podwójnie ostrożna. Nie cierpię jak ktoś mi siedzi na zderzaku, ale sama nikomu też na nim siedzieć nie lubię. Dobry dystans to często ten ułamek sekundy, który dzieli... wiadomo co od czego...

    No, ale jednak ta babka na rondzie pod prąd wymiata... Że na jednokierunkowej pod prąd - zrozumiem jako tako, ale na rondzie??? Ot, zagadka...

    Co do relacji miasto-wieś już się wypowiadać nie będę, bo moje zdanie znasz :-). Nuda na wsi, przy domu z ogrodem? Raczej nigdy ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też chyba nigdy nie przejdzie przez usta, że jestem dobrym kirowcą.... sama napisałam "w miarę".... kusić losu nie zamierzam. A wiadomo, że o wypadek nie trudno, bo my możemy jechać ostrożnie, a trafić na wariata z naprzeciwka na przykład :-/
      No widzisz.... ja myślałam, że na wsi jest nudno... oj ja głupia!

      Usuń
  9. Ulica obok mieszkania mojej mamy jest jednokierunkowa.
    Jak zaczęłam spotykać się z moim księciem to pytał czemu się rozglądam, bo to przecież ulica jednokierunkowa ;)
    Nie chciało mi się tłumaczyć, więc odpowiedziałam "jeszcze trochę i Ty też zaczniesz"
    Nie jednego barana i baranice zryłam beret, łącznie z zaprowadzeniem pod znak.
    I o ile kierowcę na gościnnych występach mogę zrozumieć, tak swojego ni cholery.
    A to miasto 100-tysięczne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :)))) Rozumiem, że Księciu już zrozumiał, że trzeba mieć oczy dookoła głowy, nawet na jednokierunkowej? :))))

      Usuń
  10. Ja od niedawna woże ze sobą małego pasażera,więc moja średnia w km/h nieco zmalała a jeżdząc skupiam sie tylko na sobie i chyba tylko dlatego przestali mi przeszkadzać inni użytkownicy ulic :-) Ale,że też najgorszym kierowcą nie jestem i szybko się ogarnę w tej kwestii to niebawem tez zacznę używac łaciny siedząc za kierownicą.A okazji ku temu bedzie,,oj będzie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie... zawsze jest. Tylko najgorzej jak mały człowieczek z tyłu zaczyna kumać i powtarzać :))))

      Usuń
  11. Pod prąd? Nie mogę sobie tego wyobrazić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym nie widziała na własne oczy, to samej ciężko byłoby mi sobie to wyobrazić :)))

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...