Już, już miałam usiąść i zacząć pisać, kiedy wzrok mój padł na bluzkę, którą rzecz jasna mam na sobie.
Bluzka cała biała - gładka.
No i patrzę... a tu siakieś zielone plamy na brzuchu. Ki czort? - se myślę....
Pudełka po papryce w lidlu FAR-BU-JĄ! Pamiętajcie, bo ja na pewno zapomnę! Tak samo, jak wciąż zapominam zabrać torbę na zakupy, siatek przecież nie będę kupować, bo ja taka eko sreko. No to tacham te pudełka lidlowe (bardzo wytrzymałe - to tak jakby ktoś szukał do przeprowadzki;) na brzuchu tudzież biodrze... prawym, sądząc po rozmieszczeniu koloru na bluzce.
Także poczekajcie.... idem się przebrać
Ok. jestem.
Więc tak.
Wygląda na to, że zapomniałam Wam złożyć życzenia świąteczne.
Przepraszam, to się więcej nie powtórzy (aaaby?)
Jakoś nie wyrobiłam w czasie.
Strasznie mi zeszło przy serniku i babeczkach. Strasznie. Nie wiem, czy to dlatego, że Gutek usilnie starał mi się pomóc, czy co...?
I w ogóle jakoś tak mi czas przez palce uciekł.
Jak nie w kuchni to na szmacie, jak nie na szmacie to w kościele, jak nie w kościele to u rodziców etc.
U teściów sporo czasu spędziliśmy też. Znaczy w sumie 3 dni.... więc nie tak wiele... ale jednak.... sami rozumiecie.... nie ta kuchnia, nie to łóżko, nie ten dom, nie ten tryb dnia - cała wieczność jak dla mnie. Mam dwie noce w plecy - spaliśmy w trójkę na niewygodnej i wąskiej wersalce.
Więc jak wczoraj zaległam w końcu u siebie to z radości się nie mogłam otrząsnąć ;)
Poza tym odkryłam fajny antykwariat tu u siebie.
W związku z tym sporo mi się nazbierało książek do czytania :D
Jeszcze troszunio i będę miała całą Chmielewską. Całą! Calunią! Wszystkusio! hurrej! :)
No, a tymczasem idę coś upichcić i do ogródka, bo słoneczko wysło zza chmurecki i tseba trosku poplewić.
Kret wciąż jest.
Serwus
Po pierwsze dziękuję za smsa :) tak się zajęłam świętowaniem, że odczytałam go dopiero w nocy.
OdpowiedzUsuńU nas święta też spoko, tylko teraz jakoś w pracy nie mogę się ogarnąć.
W ogródku kopie jak szalona, polubiłam się ze szpadą i wczoraj kopałam trawę pod rabatki. Kupiłam dziś aksamitki i cynie do wsiania, będę się popołudniu relaksować i babrać w ziemi.
Całusek.
spoko, ja niedzielę taką miałam, że telefonicznie byłam nieosiągalna :)
UsuńJa ze szpadlem chyba nigdy się nie polubię.... nie mam na to siły :) za to grabki, motyki i inne takie to jak najbardziej :)))
Aksamitki i cynie uwielbiam!!!
oj te białe bluzki...też lubię ale zawsze niespodziewanie jakaś plama wpadnie...
OdpowiedzUsuńmasz rację nie ma jak w domu i we własnym łóżku :D
buziaki Myska ;*
a kret bardzo się panoszy?
oj bardzo! jak wrócilismy ze świąt do doznaliśmy szoku :)
Usuńdwie pułapki mamy założone, ale on piernik jakiś szkolony i omija je bokiem ;)
wow całą Chmielewską...szczęściara! ;D
OdpowiedzUsuńJa na blogu życzenia świąteczne również z opóźnieniem napisałam, a na smsy odpisałam...wczoraj o 6 rano jak do pracy jechałam, bo stwierdziłam, że muszę odpocząć i porzuciłam telefon na czas świąt ;)
ściskam Kochana ;*
no ja właśnie też pylnęłam w kąt telefonem i troszku o nim zapomniałam ;)
Usuńnalezy się od czasu do czasu :))))
O, a jakich pozycji z Chmielewskiej jeszcze nie masz ?
OdpowiedzUsuńmoment, muszę sięgnąć po moją tajną listę.... ;)
UsuńNie mam Pafnucego i Lasu Pafnucego, Wielkiego Diamentu I i II, Książki poniekąd kucharskiej, Jak wytrzymać z mężczyzną, Jak wytrzymać ze sobą nawzajem, Pechu, Przeciwko Babom i Traktatu o odchudzaniu.
Ojej...ja też nie mam ale mam mnóstwo innych i myślałam, że ci sprezentuję :) No ale akurat TYCH pozycji też nie mam :P
UsuńFiga, na allegro wystaw... ja kupowałam z początku zestawy - po kilka sztuk. Teraz już się nie da, bo większość pozycji mam więc liczę na pojedyncze. Na razie limit ksiązkowy wyczerpałam... w czerwcu rzucę się kolejny raz i może uda się dokupić resztę :)
UsuńNo to nieźle załatwiłaś bluzeczkę ;) a kartony z lidla są faktycznie mocne.
OdpowiedzUsuńŚwięta faktycznie mignęły bardzo szybko :)
oj bardzo, bardzo! :) Na szczęście niedługo znowu wolne :)
UsuńMi tez czas tak cieknie przez palce, że ledwo panuję nad tym jaki mamy dzień tygodnia. Chmielewska powiadasz? Zazdroszczę prawie całej kolekcji :)
OdpowiedzUsuńNo jeszcze trochę i będzie cała.... uwielbiam patrzeć na swoją kolekcję :))))
UsuńChmielewska kochalam...nawet ostatnio po jej smierci kupilam jeszcze cos na ebayu ale powiem Ci- niestety to juz nie bylo to..."byczki w pomidorach" meczylam, meczylam i w polowie skapitulowalam.... niestety:(
OdpowiedzUsuńtak, tak.... byczki są jedną z gorszych jej pozycji. Ja ostatnio czytałam stare jej pozycje i ponownie się uśmiałam jak norka. Powiem Ci jeszcze, że ostatnia jej książka (a może przedostatnia) jest świetna! Jakby Ci się w oczy rzuciła to nie musisz się wahać, bo to jest stara dobra Chmielewska! :)
UsuńZbrodnia w efekcie - zapomniałam tytuł wpisać ;)
UsuńNo no, prawie całą Chmielewską powiadasz? Jestem serio pod wrażeniem. Ależ Ci dobrze! ;-)
OdpowiedzUsuńniop :)
UsuńMyseczko, weź bo mi wstyd. Ja niczego Chmielewskiej nie czytałam, czaisz?
OdpowiedzUsuńI ja też wielu osobom, w tym Tobie, życzeń nie złożyłam, bo ostatnimi czasy jestem w ogóle jakaś nieskładna, ale co tam - święta już poszły w zapomnienie a życie trwa nadal. Cieszmy się mleczem na łąkach i wzrastającą z zagonka rzodkiewką.
Mówisz, że Krecik nadal z Myską za pan brat... A to Ci skurczybyk...
no popatrz!
Usuńto jak tylko będziesz miała okazję to się nie wahaj! Dla mnie to taka miła odskocznia od nieco bardziej ambitnej literatury :)
Mleczu faktycznie dużo.....
Rzodkiewka też u nas ładnie wzeszła. I groszek, i cebulka, i buraki i marchew i pietruszka.... a jutro dokupię jakieś rozsady pora, selera, pomidorków etc :)
Nigdy nie myślałam, że tak to polubię! :)