9 sty 2014

O POSTANOWIENIACH cz.I ..... JEDNAK ;)

wiem, wiem, miałam nic nie pisać o postanowieniach na ten rok... ale... ekhem..... to mi się po części wiąże z tematem diety, o której ostatnio pisałam.
Bo wiecie, nie, że ja taka ą ę, co słodko pierdzi, ale czasem mam wrażenie, że wiecie już o mnie wszystko, dlatego ostatnio, jak pisałam o diecie, to zdaje się, że nie wyłożyłam należycie tematu, że trza było od początku, łopatologicznie pojechać.
No więc, jeśli chodzi o dietę, to tak po prawdzie zacznę od tego, że nigdy żadnej nie stosowałam. No raz, jak byłam w szpitalu przez kilka dni trzymali mnie na wstrętnej kaszy manny, ugotowanej na wodzie, bez żadnego ziarenka soli czy cukru. błeeee. 
Do tego całe życie zmagałam się z niedowagą, dopiero od roku moja waga mieści się normie. Niższej bo niższej, ale normie :) Dlatego nie zależy mi, żeby chudnąć. Wręcz przeciwnie.


Zresztą, co ja Wam tu będę, nie uznaję diet.
Znaczy nie uznaję diet, w których nie można jeść wszystkiego :)
Ja myślę sobie, że nasz organizm jest niekiedy mądrzejszy od nas i dostaje głupawki, kiedy próbujemy go niemądrze przechytrzyć. To znaczy, że jak jedziemy jeno na kapuście, to noł, noł, masakra. Albo (jak moja ciotka) od kilku lat stosuje dietę Kwaśniewskiego - nie widać żadnych rezultatów, za to odwiedzając ją wszyscy cierpią potem na niestrawność ;)
Znaczy zmierzam do tego, że owszem dieta ma sens, jeśli dostarczamy wszelkich substancji odżywczych w uzdrowotnionej wersji, a nie, że w kółko zajadamy to samo.
Czasem wystarczy, owszem, ująć sobie z talerza, a niekiedy można tylko zmienić swoje przyzwyczajenia i już będzie lepiej.
Ot, moja filozofia :)


Myśląc "dieta"chodzi mi bardziej o to, że postanowiłam w tym roku urozmaicić bardziej nasze jedzenie i nie powtarzać się za często w potrawach. No i żeby próbować wciąż nowych smaków.
Znaczy myślę, że nie jest źle, bo nie jemy w kółko ziemniaków, ja uwielbiam makarony i dania z ryżem, ale ciągle mi mało, a to co zjadamy, troszku mi się opatrzyło.
Mam to szczęście, że żadne z domowników nie wybrzydza. Gutek właściwie ze wszystkiego co jemy to nie lubi wątróbki i nie przepada za ananasem, ale lubi próbować nowości i ogólnie jest łatwy w kulinarnej obsłudze ;) 

Wyszło mi z wszelkich bilansów, które uczyniłam, że roślin takich strąkowych u nas ciut mało.
Mało fasoli zajadamy, mało grochu, mało wszelkich innych soczewic.
No jasne, latem zeżarłam sama cały plon groszku cukrowego, bo chłopcy po tygodniu się znudzili, a ja i groszek to jak dwa bratanki, więc zjadłam, ale czuję, że mi to nie wystarczy do następnego plonu (btw, czosnek u mnie wschodzi;)
Ciągnie mnie jak diabli w kierunku soczewic i wszelkich jarzynowych curry, bo mięsa chwilowo jakoś tak neh.... nie wiem, znudziło mi się czy coś.

Poza tym są jeszcze kasze. Myślę, że jak na statystycznego Polaka, to kasze jemy często. Chłopcy moi częściej ode mnie, gdyż oni jedzą gryczaną, a ja się jej nie  tykam, śmierdzi mi i wstrętnie smakuje, a jak zapomni mi się kupić inną to zostaje ziemniaczek ;)
Lubimy dania takie, no wiecie, egzotyczne, bogate w smaki i aromaty, ale to wszystko jest obce i tej kuchni dopiero się uczę (kiedyś w Kraku jedliśmy tagine z kaszą i mięsem jakimś i to było tak pyszne, że mało się nie pobiliśmy o ostatnią łyżkę;) . Do tego ja jestem fanką kus kusu, a niedawno odkryłam na nowo pęczak. (Wczoraj na przykład gotowałam pęczak do obiadu, a na pudełku był przepis na kaszę z kurkami, oliwkami, porem, rukolą i parmezanem - dla mnie bajka. Chłopaki też by zjedli, tylko kurek nie widu jakoś ostatnio ;)

No i na koniec ryby i owoce morza.
Ryby lubię. Najlepszą rybą jaką jadłam był jesiostr na Wigilii u rodziców M w zeszłym roku. Był tak smaczny, że miałam ochotę od niej pęknąć. Ale, że jesiotr to jesiotr, czort go wie, gdzie go upolować, to zostaje mi dorsz, mintaj lub pstrąg. Łosoś też ok, ale ta cena....
No ale samych przepisów na ryby to mogę na palcach jednej ręki policzyć.
A owoce morza?
iiiihaaaa, to dopiero bonanza.
Nie znam się na tym. Owszem jadam i lubię bardzo nawet, ale zrobić nie umiem.

Więc jeśli tylko dysponujecie sprawdzonymi przepisami na powyższe, to ja tu macham do was swym mysim ogonkiem i zawiśniętym glutem ;)
Znaczy nie, że ja tak całkiem wprowadzam rewolucję, po prostu szukam inspiracji.

No a jak nie to nie wiem, mielone zrobię na obiad albo co.... ;)

No więc podsumowując - większe zróżnicowanie w diecie to jeden z moich celów na ten rok.

No, a do tego muszę dodać jakiś sport.
Uzgodniliśmy już z M, że będziemy częściej jeździć na basen, a obecnie poszukujemy alternatywy, bo coś jeszcze by się przydało. 
Tu dopiero mam problem....
Bo kurde, nie lubię zorganizowanych masówek z kicającymi laskami, w których panuje zaduch i nieprzyjemny zapach (niestety tak mi się kojarzą wszelkie aerobiki;)
Ja w ogóle średnio .... ekhem.... lubię sport :)
Taki statyczny może bardziej, typu pilates czy joga...
Nie wiem no, to bieganie jest takie dość możliwe, tylko kurde samej mi się nie chce, muszę sobie sąsiadkę znaleźć do spółki albo co...
Zresztą nie tyle mi zależy na spalaniu kalorii, co na lepszej kondycji i rozciągnięciu, bo jak zaczniemy się rowerować, to nie chcę dyszeć po 20 metrach ;) no i te endorfiny.... ich nigdy za dużo ;)

więc wciąż poszukuję ;)
No weźcie mi coś podpowiedzcie, co?
Może jakaś płyta z ćwiczeniami? (chodek odpada, nie mogę na tę laskę patrzeć)
Zacznę jednak od tego:

;)

zdjęcia: demotywatory.pl

24 komentarze:

  1. Szukaj ćwiczeń TBC (Total Body Conditioning).
    Wykonuj je mięśniami (napinaj nawet te które wydają się zbędne) a nie pracując na stawach :) - bo to bardzo częsty błąd. Potem stawy bolą.

    Tu masz coś dla początkujących:
    http://www.youtube.com/watch?v=3tJrKb7vXuc&list=PL2qgUEaDof6gCPntT_llqvEJkMJGDY8lJ&index=1

    Po prawej na liście są kolejne ćwiczenia.


    Nauczyć się ćwiczyć jest dobrze pod okiem instruktora, który powie gdzie robi się błędy - choćby przy tradycyjnych brzuszkach... Ile znasz osób, które po brzuszkach narzekają nie tylko na ból mięśni brzucha ale też na bóle krzyża?
    Krzyż absolutnie nie ma prawa boleć ! Jak boli to znaczy, że źle się ćwiczy.
    Okolice lędźwiowe muszą mocno przylegać do maty cały czas.
    Tak samo przy nożycach !

    Ćwiczenia na kolanach (w pozycji "na pieska" hihi) też wywołają bóle pleców gdy będzie się ćwiczyć z wklęsłym grzbietem.

    Albo tzw. składy (coś przypominające przysiady ale niepełne). Przeniesienie ciężaru ciała na zewnętrzne krawędzie stóp i tył + nie prostowanie nóg w kolanach przy podnoszeniu się (kolana cały czas lekko ugięte) + spinanie pośladków (hehehe) + rozstaw stóp na szerokość bioder albo szerzej gwarantują, że stawy kolanowe nie będą nas boleć.

    Głębokie przysiady, które ćwiczą dzieci w szkołach to najgorsze z możliwych ćwiczeń totalnie rozwalających stawy kolanowe.

    W klimatyzowanych salach nie ma zaduchu ! Poszukaj czy u was nie ma pilotażowych zajęć bezpłatnych (zajęcia próbne gratis - u nas takich jest wiele)
    Uważaj, bo po takich zajęciach możesz się bardzo źle czuć (jak ja jakieś 3 lata temu jak se poszłam od razu na całą godzinę to o mało w nocy nie umarłam potem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o wooow Figa, dzięki za wykład :)
      Co do beznadziejnych ćwiczeń w szkole to zgadzam się w pełni. Musi naprawdę trafić się dziecku dobry nauczyciel, żeby było ok.
      Wiem też, że siłownie wyglądają teraz trochę inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Lubiłam aerobik na studiach, ale smrodek mnie zniechęcił chyba skutecznie, jakoś nie jestem teraz przekonana do ćwiczeń grupowych.
      Dzięki za przypomnienie o TBC, chodka, jak wspomniałam wcześniej nie lubię, ale pogrzebałam trochę i znalazłam kilka fajnych różnych ćwiczeń dla siebie :)

      Usuń
    2. Słuchaj....możesz ćwiczyć ze mną codziennie o 6:20 :P jak pragniesz towarzystwa ;-)))

      Usuń
    3. :)))))))
      znalazłam sobie panią na youtube do towarzystwa :)

      Usuń
  2. Wiesz co... jakbyś miała jakieś nowe inspiracje apropo gotowania to ja jestem chętna ;) Bo u nas też tak troszkę nudno w kuchni i poszalałabym no ale jakoś sama nie bardzo wiem jak i też dopiero się uczę, także no, ten tego :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oki, jak znajdę jakiś wyjątkowy przepis i go przetestuję oczywiście wcześniej, to wstawię na bloga :)
      Tylko uprzedzam lojalnie, że ja w kuchni siedze od dziecka i chyba coś tam umiem gotować ;) tylko w tych owocach morza nie czuję się pewnie i w daniach z dalekiego świata też bo to w sumie taka nowość w naszej szarej. polskiej rzeczywistości. Zupełnie niedawno dopiero pierwszy raz używałam mleczka kokosowego do dania z ryżu - okazało się, że jest super :) teraz musze tylko popracować nad nowymi wersjami tegoż :)

      Usuń
  3. Najbardziej podoba mi sie demotywator o snach erotycznych:D:D
    Reszte doczytam później, musze wytrzeć smiechowe gile:)
    I jeszcze powiem dzień dobry, bom pierwszy raz i raczej zosatne to sie przywitac pasuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też mój ulubiony demotywator :)
      witam u siebie :)

      Usuń
  4. co do potrzeby stosowania diety mam dokładnie jak Ty - ciągle walczę o to bycie powyżej dolnej granicy normy :(. O dietach też myślę podobnie - czyli staram się urozmaicać, korzystać z całego asortymentu warzyw i tak mi wychodzi,że dobrze że są pory roku - sięgam po te warzywa, które akurat są dostępne, najświeższe, sezonowe. W wakacje walnęło mnie w kręgosłup - no tak praca głównie siedząca. my niby dużo chodzimy i na rowerach, ale... odczekałam swoje - na jesieni udało mi się trafić do ortopedy, na prześwietlenia i znowu do ortopedy, a potem na instruktaż do rehabilitanta... okazało się, układ kostny jest ok, tylko mam taką budowę, że jak nie ruszam całym ciałem to d...i potem pojawiają się bóle... 2 miesiące temu zaczęłam od 6 minut ćwiczeń codziennie dobranych przez rehabilitanta specjalnie dla mnie, poza tym basen (tylko za każdym razem obiecuję sobie, że włosy ogolę do zera, bo zimą to jakaś masakra rozczesywanie, suszenie...) a teraz rozciąga mi się ta gimnastyka do 30min! polubiłam sama w domu z muzyką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to zosienko przybijam piąteczkę.... nikt tak nie zrozumie chuchra jak drugie chuchro :)
      Ja też opieram się na porach roku, no bo w sumie innych możliwości nie mam. W małym mieście mały wybór, a zresztą mówi się, że najzdrowsze dla nas jest to, co rośnie u nas, bo przez wieki człowiek się przyzwyczaił i coś w tym chyba jest.... bo np. moje dziecko owoce zjada głównie takie powszechnie dostępne w ogrodach, nie przepada za cytrusami, nie, że nie lubi, ale jak ma wybór, to sięgnie po jabłko, zamiast mandarynki :)
      Walnięcia w kręgosłup nie zazdroszczę, dobrze, że już dobrze i że się ruszasz... teraz już walnąć nic nie powinno! :)
      Ja zaczęłam dzisiaj ćwiczenia, chrupało w kościach bardzo, ale spodobało mi się i będę się starać trwać przy nich :)

      Usuń
  5. Nono widzę, że chcesz się po prostu wziąć za siebie :) Z tych dwóch spraw to już bliższe mi jest zdrowsze odżywianie się, także w kwestii ćwiczeń niestety się nie wypowiem...
    Moje znajome ćwiczą wytrwale Chodakowską i Mel B, są zachwycone, ale o tym nie wspominam skoro nie możesz paczeć na Ewkę :P hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyda się wziąć za siebie :)
      No Ewki jakoś nie lubię, za dużo jej wszędzie.... Mel B, to ta ze spice girls? o rany.... ;)

      Usuń
  6. O matko! Adoptuj mnie! :-) jak ja nie lubię gotować! Za to lubię jeść. Może chcesz kilka (nascie) moich nadprogramowych kilogramów?chętnie oddam w dobre ręce :-) a poważnie, to powinnas założyć kulinarnego bloga i tam się dzielić swoimi przepisami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, ja uwielbiam gotować ;) w ręcę nie przyjmę dodatkowych kilogramów, ale w cycki chętnie :]
      mam zakłądkę u siebie o, kuchnia!, tylko mało zawartości w niej :)

      Usuń
  7. Ależ mi to wszystko bliskie tylko ja taka leniwa jestem do tego ruszania się i kondycję mam słabą, że aż wstyd. Tez by mi się ze trzy-cztery kilo przydało bo jakos tak schnę od kiedy urodziłam. Wcinam na potęgę, po nocach, a tu nic. Ja Ci jak widzisz nie pomoge ale będę monitorowała i może sama się skuszę na jakis pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no popatrz, a mówią, że po ciąży się tyje.... tjaaaa, mnie tak obiecywali i lipa :]
      a ja dzisiaj zaczęłam ćwiczenia i mi się spodobało... tylko strasznie chrupie mi w kościach hihi :)
      jakby co, to
      https://www.youtube.com/watch?v=zfFY-Di8wPw
      takie w sam raz dla leniuszków (jak ja)

      Usuń
  8. Tonique - ćwiczenia Sylwii Weissenberg Polki mieszkającej w US. Ćwiczenia trwają 45 minut ale czujesz się po nich jakbyś ćwiczyła 3 doby, są wspaniałe pełne wigoru, wszystko robione w podskokach na maxa pobudzają. Jak nie chce ci sie wywijać przed monitorem to bieganie/basen/siłownia/ 2razy wtygodniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz Madziu, dziękuję, nie znałam. Jak się nieco zaawansuję to spróbuję, na razie sapię przy zwykłych skłonach :D
      Dzięki!

      Usuń
  9. Mysuniu zacznij na skakance śmigać:) Miejsce masz, więc jeden problem z głowy;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, kiedyś owszem, skakanka i guma to wymiatałam, teraz nie wiem czy bym się nie zaplątała w to ustrojstwo :)

      Usuń
  10. heheh jak bym o sobie czytała :D

    OdpowiedzUsuń
  11. kurczę komentowałam wczoraj a dziś nie widzę swojej odpowiedzi u Ciebie Myszko :>
    w każdym razie jak znajdę jakiś dobry przepis dam znać :-)
    pozdrawiam życzę miłego weekendu ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sissi, komentarz jest! Post niżej! :))))
      buziaki

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...