28 lis 2013

O KARMNIKACH, czyli PTASZORKOWY KONKURS W KURNIKU :)

No więc kiedy byłam w szkole podstawowej, która za moich czasów trwała lat osiem, to odbywały się w niej, w tej szkole, zajęcia praktyczno-techniczne, zwane w skrócie ZPT.
Z czasem nazwa ta ewaluowała i zdaje się, że została sama "technika", aczkolwiek wszyscy i tak mówiliśmy wciąż, że "mamy teraz zet-pe-te".
W programie lekcji było niemal wszystko, począwszy od rysunku technicznego, przez poznawanie znaków drogowych, robienie przy drewnie, szydełkowanie, haftowanie, gotowanie etc.
Owszem, był podział na płeć, ale podstaw wszystkiego każdy musiał zakosztować. Dla mnie to był miód na ręce, bo od małego cierpią na adhd i spoczynku nie znoszą. Także machanie papierem ściernym czy innym młotkiem wcale mi nie przeszkadzało.

Z tego co pamiętam program nauczania ZPT przez długie lata się nie zmieniał, bo ja na tych zajęciach, robiłam dokładnie to samo, co moje rodzeństwo kilka lat wcześniej.
Tym oto sposobem, wraz z edukacją swoich pociech, moi rodzice musieli trzykrotnie przejść przez osełki do ołówków (owszem, było coś takiego), trzykrotnie przez drewniane breloczki do kluczy, trzykrotnie przez wydzierganie kawałka szalika na drutach, i inne takie ;)

Trzykrotnie też mój ojciec, z każdą swoją pociechą tworzył karmnik dla ptaków, bo to także było w programie.
Nie pamiętam, żeby wisiały trzy karmniki na balkonie, ale dwa moja pamięć ogarnia (mój i brata - żadne nie chciało ustąpić). Ale ponieważ dzieciarni w jednym wieku i w jednym bloku było sporo, to od razu było wiadome, że karmniki dzieci w szkole robiły, bo jak wysypka pojawiały się na balkonach, tudzież na okolicznych drzewach.
echhh, to były czasy :)

W każdym razie zmierzam do tego, że nikt mi nie wmówi, że mieszkając w bloku nie ma jak zrobić  i umieścić karmnika :P
wzorów, typów i wszelkich inspiracji w necie od czorta macie.
Więc sprężać dupki, zbudować karmnik... coby przysłużyć się ptaszorkom na zimę.
A jeśli już będzie/jest gotowy, to wystarczy cyknąć fotkę i wziąć udział w konkursie, który organizuje nasza blogowa SZMINKA


Do wygrania różne nagrody (jest taka, którą własnoręcznie zdiełałam) więc jest o co powalczyć :D
Najważniejszym niech jednak pozostanie fakt, że zmarznięte i wychudzone ptaki będą się mogły u was posilić.
No.
to wio.
do roboty.

10 komentarzy:

  1. no to teraz czekamy na zdjęcia i piękna galerię i ptaszki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mam nadzieję, że się jakieś pojawią....
      sama chętnie wzięłabym w tym udział, choćby po tego ptaszorka od Hally :) :)

      Usuń
    2. buhahaha ja tez potem pomyślalam, ze szkoda ze nie mogę w tym wziąc udziału :D

      Usuń
  2. Ja już u Magbill napisałam, że nie mam i raczej nie zrobię. Nie to, że w ogóle, ale teraz. Chyba, żeby jaki cud...

    Akcję jednak popieram, bo tam gdzie chodzi o dziób, ryj, łapę, ogon czy kopyto - tam lubię być. Wspominałam u siebie o naszej psiarni i kociarni, gołębiarni i prosiaczarni (tak, jest jeden świń szczególny ;-)) itp itd w P. i o tym ile czasu, zachodu i finansów to potrzebuje...

    Zet pe te miałam nawet jeszcze w LO - nie było już rozdzielności płciowej na tych zajęciach i były nudniejsze niz w podstawówce, ale były. Muza i plasta też - tylko nie pamiętam czy po 2, 3 czy całe 4 lata.

    Twoja nagroda kusząca jest, ale ja raczej tu działam na zasadzie "chciałaby dusza do raju" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem Asiu, wiem, że i z czasem i wszelkimi obowiązkami ciężko, ale Ty akurat, posiadając tak olbrzymi zwierzyniec w P nawet nie musisz się kajać tu przed nami, bo i tak wielu zwierzakom pomagasz!

      Mnie już zpt w szkole średniej nie objęło. Miałam plastykę, ale chyba tylko rok. I muzykę rok. chyba. już nawet nie pamiętam :)

      Usuń
    2. Ja Mysko w P. teraz dorywczo ale Bet ma to wszystko na głowie... Ja wspomagam tym, że czasem kupię worek karmy i zawożę tam wszystkie możliwe resztki z domu (wszystko czego nie zjemy albo zaczyna się psuć - do zamrażarki a potem do torby i wiozę, bo nie mam sumienia wyrzucać). Jest to czasem zawrócenie d... no, ale to pożerstwo tam wszystko pochłonie - zwłaszcza teraz bliżej zimy. Jeśli chodzi o ten karmnik to ja chętnie bym zrobiła, bo to i pożytek i frajda, ale nie łudzę się, że się do tego teraz przybiorę. Nie mam tu za bardzo materiałów a szukać ich też nie jestem w stanie. Jeszcze gdyby był M. to być może... choć tak naprawdę to on też żaden rączy konik do takich akcji ;). Tzn. on popiera tylko nie za bardzo umie majsterkować. No, chyba że przy klawiaturze bądź ekranie hi hi.

      Usuń
  3. Ja też miałam zpt w podstawówce!Karmnka co prawda nie robiłyśmy,bo to dostało się chłopakom,ale miałam na parapecie takie cudeńko...Czasu nie mam totalnie i siły na sklecenie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... grudzień już, a Ty w październiku utknęłaś....
      napisz choć kilka słów, cobyśmy się nie musieli domyślać :)

      Usuń
  4. a my już mamy, Młoda wyrzeźbiła z Łaciatego :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...