9 paź 2013

GUTKOWE KSIĄŻKOWE TOP 6

To ja może na wstępie wyjaśnię, że jeśli chodzi o kolory, to Gutek jest jak typowy facet - znak kilka podstawowych barw.
Niemniej jednak oglądając kiedyś bajkę, dowiedział się o istnieniu koloru liliowego:
G: mamo, a jest taki kolor jak liliowy?
Ja: no jest
G: a jaki to?
Ja: a taki...eeee..... ni to różowy ni fioletowy
Rozbłysły mu oczy i:
G: liliowy to tak jak Lila, ciocia Lila....
I od tej chwili u nas w domu nie ma różu ani fioletowego, za to jest liliowy.
Reszta kolorów bez zmian, to znaczy po męsku ;)

W dzisiejszym odcinku, krótka recenzja książek, które wałkujemy z Gutkiem non stop i bez przerwy ;)



Zaczynam od najmniejszej:

1. Plastusiowy pamiętnik.


Czy trzeba komuś przedstawiać tego ludzika?
Jeśli ktoś nie czytał (jest ktoś taki?) to na pewno widział!
Nasz bohater ma już ponad 80 lat!
I mimo, że z naszego Plastusia już prawdziwy dziadzio, to wciąż bawi, śmieszy i uczy.
Niemniej jednak, nie czarujmy się, pewne rzeczy trzeba dziecku wyjaśnić. Piórniki wyglądały niegdyś całkiem inaczej, pióra robiły kleksy, stalówki wymieniało się na bieżąco, a jedynką gumką do ścierania była gumka myszka. To obcy świat dla współczesnego dziecka, więc jeśli sami mamy problem z wyjaśnieniem tego tematu, to może odpowiednim tytułem wstępu do bajki będzie pierwszy odcinek wersji animowanej?



Kocham Plastusia i wzruszam się, kiedy czytam go teraz mojemu dziecku.
Tym bardziej cieszy mnie fakt, że i Gutek polubił tego małego ludka. 

Naszą książeczkę wyszperałam w biblioteczce Biedronki. Cena to ok 9,99 (nie pamiętam  już;)

2. Dzieci świata, z cyklu Świat w obrazkach.


Ok, to nie jest jakaś literatura piękna, ani nawet ćwierć-piękna, tekstu ma naprawdę mało, ale dzięki tej książeczce mogłam dziecku wytłumaczyć, jak żyją chłopcy i dziewczęta na poszczególnych kontynentach, czym się od siebie różnią, jak wyglądają, a także można się dowiedzieć, jakie ważniejsze zwyczaje obowiązują w wymienionych krajach. 
To wszystko łączy się z zainteresowaniami mojego dziecka ukierunkowanymi na geografię świata, dlatego cieszę się , że złapałam w ręce akurat tę pozycję.

Ksiegarnia Matras, cena 11,99

3. Adibu, encyklopedia ludzkiego ciała.




Tę serię nabyliśmy z Gutkiem na pikniku przedszkolnym za jakąś niewielką cenę.
Wcześniej nie miałam pojęcia o istnieniu takiej bajki w ogóle.
Tymczasem okazało się, że Adibu jest świetnym przewodnikiem po naszym ciele!
W bardzo przestępny i mądry sposób, można dowiedzieć się, jak zbudowane jest ludzkie ciało, poznać poszczególne zmysły, jak pracują najważniejsze narządy, a także poznać różne ciekawostki, które łatwo wpadają w dziecięce ucho.
Na koniec każdej książeczki (eeee, ciężko nazwać książką coś, co ma 16 stron, z drugiej strony jakość wydania nie pozwala mi na użycie słowa gazeta) jest krótki quiz, który można dziecku przeprowadzić na końcu lektury.
Jest również, a może przede wszystkim, animowana wersja Adibu, którą dzięki temu poznaliśmy. 
Polecamy!

4. Nowe przygody Bolka i Lolka.



Niestety, jako dorosła osoba, która wychowała się na tych dwóch fajnych chłopakach, najpierw musiałam oswoić się z myślą, że oni mówią, następnie, że ich przygody są tak inne, w sensie bardziej współczesne od tych, które ja pamiętam, a na końcu - co przyszło mi zdecydowanie najtrudniej - musiałam zaakceptować fakt, że książka jest dla mnie kompletnie niespójna.
Już spieszę wyjaśniać o co mi chodzi.
Łącząc obie pozycje, to jest to zbiór 18 (chyba) opowiadań różnych autorów. 
I mimo faktu, że każdy "pisarz" (cudzysłów nieprzypadkowy) ma swój dorobek, to jednak dla mnie dobór autorów jest zbyt przypadkowy, tak samo jak przypadkowa jest treść. Opowiadania są kompletnie nie powiązane ze sobą, to plus, jeśli dawkujemy dziecku "jeden tytuł na jeden wieczór", mnie jednak mierzi nieco fakt, że każda przygoda ubrana jest w inną stylistykę i inny język. 
Mam te bardziej ulubione teksty, które mnie bawią i do których wracam z chęcią, ale zdarzają się też takie - niestety - które czytam na odwal się w poczuciu, że na odwal się były pisane.

Gutek natomiast obie książki uwielbia i przerabiamy je już chyba po raz czwarty.
Plus za ilustracje!


(Gdyby ktoś nie wiedział, to na TVS codziennie w godz. 18.00-20.00 jest blok bajkowy, na którym bawią nasi mali przyjaciele, czy Bolesław i Karol (tak!tak!) Reksio i inni bohaterowie, którzy zabawiają swoimi przygodami kolejne pokolenie!)

5. Planety i loty w kosmos.


Jest to encyklopedia  o kosmosie (jak sama nazwa wskazuje;) , przy okazji której przypominamy sobie z M różne fakty, które gdzieś tam kiedyś niby się wiedziało, ale oczywiście zapomniało się ;)
Jest to dość trudna i zbyt dorosła pozycja dla przedszkolaka, dlatego Gutek głównie ogląda obrazki i poznaje jedynie najważniejsze fakty o planetach. 
Co nie zmienia faktu, że robi to często :)


Kupiona w Lidlu, już nie pamiętam za ile ;)

6. Atlas Świata.


No i dobrnęłam do ostatniej pozycji, ale chyba najważniejszej dla mojego dziecka.
Ciężkie i wielkie tomisko z wiadomą treścią. 
Oprócz map, Gutek studiuje ostatnie strony, na których przedstawione są wszystkie kraje, ich flagi, godła i najważniejsze fakty.


Póki co zakuwam z Gutkiem gęstość zaludnienia i powierzchnię. 
I nie, że ustawiam dziecko na baczność, tudzież każę klęczeć na gwoździach i zapamiętywać. 
Wręcz przeciwnie, muszę dziecku zabraniać nauki i nakazywać zabawę autkami, bo zaczynam się martwić o niego ;)
Najgorsze jest to, że Gutek nieraz przez sen coś tam gada i wyłapuję na przykład: powierzchnia Monako 2km2 etc ;)
Najgorsza kara dla Gutka - schowany atlas! :)

A! Zapomniałabym!
Gutek zawzięcie przerysowuje flagi i podpisuje je, patrząc na litery w atlasie. Więc to spory plus, zważywszy na fakt, że jeszcze miesiąc temu żyliśmy wedle zasady "kredka mój największy wróg", a każde dzieło dziecka to była abstrakcja. Tymczasem flagi wychodzą mu super, a podpisy jeszcze lepiej. Oczywiście, czasem trzeba pomóc (mamo, ale tego orełka to ładniej mogłaś mi narysować - chodziło o Albanię ;), ale liczą się chęci, tak?

Już pomału zbieram następne książki do polecenia (a może odradzenia) więc podobny post na pewno się pojawi w przyszłości.
Jakieś pytania?
Polecenia?
Co Wy czytacie dzieciom?

UPDATE:
Właśnie się dowiedziałam: Babcia w szpitalu. Jadem! Będem później! 

21 komentarzy:

  1. Książkowym nr 1 Antka są opowiadania o Bolku i Lolku. Mamy te dwie książeczki, ulubionym opowiadaniem jest właśnie to o malowaniu z twojego zdjęcia. Znam je już prawie na pamięć. Czytałam mu też jakieś atlasy dla dzieci o dinozaurach ale nie za bardzo go zainteresowało. Musze zrobić przegląd w tych książeczkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz... Gutek tez lubi to malowanie Bolka i Loka :)
      Antek jest jeszcze za mały na takie atlasy... tak mi się zdaje. Nie ma co na siłę, jak sam się zainteresuje to wtedy :)

      Usuń
    2. Też myślę, że to trochę za szybko i na razie czytamy bajki. Wszystko przyjdzie w swoim czasie.

      Usuń
  2. Ale super, fajnie, ze Gutka tak ciagnie do ksiazek i wyglada na to, ze czytacie piekne i madre ksiazki, ktore przy poziomie niektorych "bajek" w TV sa prawdziwym skarbem :)
    Sama juz nie moge sie doczekac kiedy bede czytac bajki naszemu Synkowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatushku, ja czytam Gutkowi odkąd się urodził.... i pilnuję tego bardzo. Co wieczór celebrujemy kilka chwil z książką. Nawet jak był maleńki, to jedne z pierwszych "zabawek" były książeczki. Oczywiście wszystko wedle rozwoju.... nic na siłę.... takie moje zdanie :)
      Jeszcze moment i sama zaczniesz pierwsze obrazki ze swoim syniem omawiać :)

      Usuń
  3. Ostatnio czytałam Aleksowi w szpitalu "Bajki dla dzieci" z podtytułem Wesołe przedszkolaki. Takie typowo przedszkolakowe opowiastki typu "Wyprawa do ZOO", "Wizyta Pani pielęgniarki" itd. Każda opowieść inna, ale łączy je postać Pań przedszkolanek i osoby przedszkolaków. Olu dostał tę książkę od mojej znajomej. Mam cały karton naszych książek z dzieciństwa - niektóre pogrezdane, podarte i poklejone ale kultowe. To mój skarb! I czasem coś chłopcom czytam, ale oni we dwóch nie umieją słuchać, bo Olek ma od razu setkę pytań do każdego zdania a mały go papuguje i też pyta o to samo tylko, że przekręca i gada bez sensu...

    Plastusiowy też gdzieś mam. Może w P.? Muszę odszukać, bo to CUDOWNA książeczka. Kocham Plastusia.

    A tak poza tym to Twój Gutek jest niesamowity. Już Ci mówiłam - od razu go na Uniwerek. Norrrrrmalnie mnie zadziwia! Kto to słyszał, żeby 5cio latek śnił o powierzchni Monako! No skandal! Weź coś z nim zrób ;).

    Aha - co do dzieci świata - jakby chciał zobaczyć "pół-hindusięta" to pokaż mu zdjęcia Maksa i Aleksa ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, u mnie też zachowało się sporo książeczek, które ja czytałam jak byłam mała.... ale one niestety już są zbyt dziecinne dla Gutka, choć nie raz ma taki zryw, że prosi, żeby mu przeczytać "ptasie radio" (1983r) i chichra się zawsze :)
      Muszę się koniecznie rozejrzeć za wesołymi przedszkolakami! Koniecznie!

      No a co do Gutka.... to weź.... dzisiaj rano się budzi i pierwsze co słyszę, to Watykan jest mniejszy od Monako, wiesz mamo?
      Ja już nie wiem co mam z nim robić.... jest strasznie zawzięty na atlas! :)

      Usuń
  4. Przytulam i Ciebie i Babcię.

    Ja ksiazeczek polecic Ci nie moge, bo to jeszcze "nie ten poziom", hi hi, ale super je opisałas;)
    U nas na razie króluje klasyka: Konocpnicka, Brzechwa, Tuwim;)
    A Krasnoludki są hitem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i u nas wierszyki jakiś czas temu były wciąż na topie!
      Nie ma jak stare dobre dzieła!

      Usuń
  5. w tych książeczkach z serii "Świat w obrazkach" natrafiłam na kilka literówek i tak np, nie wiem czy wiecie, że w Anglii gra się w krokieta ::::::)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę nic mówić.... ale nie mam najlepszej opinii o bajkach z tego wydawnictwa. Niestety dla mnie lecą na ilość, a jakość to już inna sprawa.
      Miałaś może do czynienia z serią "mały chłopiec"?
      Ja miałam. włos mi się czasem jeżył na głowie jak czytałam te "rymy" :-/
      Także póki co, to do "świata w obrazkach" sama "piszę tekst" i omawiam z Gutkiem na bieżąco strony, nie zagłębiam się w treść :)

      Usuń
    2. nie, nie znam "małego chłopca" i teraz to już raczej nie chcę poznać :)

      Usuń
  6. Duże nawiązanie do tradycji ;-)
    My czytamy powieści te z serii Holly Webb albo Agnieszki Stelmaszczyk. Bohaterem każdej jest jakiś piesek albo kotek :-) Do tego masę książek typu: wiesz, że..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Moje siostrzenice też kolekcjonują te książeczki, tylko chyba z kotkami mają więcej!
      :)

      Usuń
  7. U nas niestety książki służą głównie do kolorowania :( słuchać bajek Pszczolka nie lubi :( mam nadzieję, ze z czasem jej się odmieni :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie poddawaj się, im starsze dziecko, tym ciekawsze bajeczki.
      Gdyby gdzieś ci się udało zdobyć "całuski i buziaczki" to to jest genialna książeczka dla maluchów!
      http://norka-myski.blogspot.com/2012/04/kilka-sow-o-ksiazkach-oraz-causki-i.html

      Usuń
  8. O kurczaki ! Plastuś :-)czytałam bardzo namiętnie z mamą :-) mojemu czytam (tzn. ja czytam a on gapi się na mnie jak na wariatkę ) misia Paddingtona i Kubusia Puchatka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, nie wiem, od czego zacząć, więc może zacznę od końca.
    Po pierwsze bardzo mi przykro, że babcia w szpitalu... Mam nadzieję, że mimo tego, co pisałaś w poprzednim poście, jeszcze trochę z Wami pobędzie i że to nie była jej ostatnia wizyta.... :-*

    A co do Gutka. Fiu fiu fiu! Kochana! Możesz być dumna, że Ci taki mądry syn rośnie! Może dostanie jakiegoś Nobla z dziedziny geografii kiedyś.... ;-D

    I skąd ja znam ten atlas? :-))))))
    Wiesz, zapomniałam się ostatnio w końcu zapytać Tygrysa, czy wie, jaką flagę ma Tonga, ale zapewniam solennie, że nie wie NA PEWNO! ;-)))
    Ale rozczulił mnie wtedy ten nasz Gutek. Nie dość, że taki mądry to jeszcze taki kochany. ;-))))

    Ale Ty matka to masz szczęście przy nim, bo się sama możesz doszkolić. Ja to np. wcale nie wiedziałam ile powierzchni ma Monako... ;-)

    Ucałuj naszego genialnego z geografii Gutka od nieco mniej wyedukowanej on niego ciotki. ;-D

    :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * jaką powierzchnię ma Monako, a nie ile.... miało być of kors ;-)

      Usuń
    2. Babcia, niestety, ledwo chodzi, i ból jej bardzo dokucza, dlatego wątpię, żeby jeszcze kiedyś mnie odwiedziła. Niemniej jednak po szpitalu nabrała nieco sił, co ciszy nas bardzo.

      A gutek to Gutek, sami mogliście się przekonać do jego maniakalnego podejścia do geografii i atlasu :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...