3 paź 2013

GŁÓWNIE O RANDCE

Od trzech dni jeżdżę za butami dla Gutka na zimę.
Gibam się po sklepach i w żałość coraz większą popadam.
Wczoraj jednakowoż wyczaiłam gazetkę lidla, a w niej.... tadaam! butki.
No więc od razu uknułam plan, że skoro świt oko otwieram i pędzę do sklepu, żeby tuż po otwarciu już być, coby mi nikt nie wykupił.
I byłam.
Tuż po otwarciu.
5 minut dokładnie po otwarciu (2 min. szukałam miejsca do zaparkowania)
To, co zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze wyobrażenie.
Bijatyka, piski, wrzaski i dziki tłum.
Nabyłam bluzki dziecku (i sobie - rozmiar dziecięcy, a leży jak ulał;), o butach rzecz jasna mogłam pomarzyć. 
Pięć po ósmej kosze były wyczyszczone do dna ;) 
Takich cudów to ja się nie spodziewałam, jak babcię kocham. 
Ale wiecie, jakie w sobotę mają być torby?

via

Czaję się na tę brązową w drugim rzędzie od dołu.
Bardzo by mi pasowała do bucików, rzecz jasna ;)
Chyba jednak słoiczek, do którego składam pieniądze na kredens pójdzie paść;)


No, a tak poza tym, to byłam na tej randce z małżonkiem osobistym, tak?
W sobotę.
Byliśmy u teściów.
Było ciemno, zimno i wiało w związku z czym średnio chciało mi się z domu wychodzić
Gutek na to: nie martw się mamo, niedługo wrócicie ;)
Prorok jaki, cy co?

W metropolii, z której pochodzi M są 3 knajpy na krzyż, przy czym w dwóch były wesela. 
Został jeden lokal i wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że zaplanowana była tam dyskoteka.
Didżej, mimo faktu, że do rozpoczęcia imprezy miał jeszcze godzinę, to chyba poczuł zew, bo dudnił tak, że nie było szans na jakikolwiek dialog.
Wydarliśmy sobie z M struny głosowe do cna, żeby zamówić coś na rozgrzewkę.
Powiem Wam, że nie wiem czy ja już taka niedzisiejsza czy moda jakaś inna, ale jak przy takiej sieczce można się bawić, to nie czaję. 
Rozumiem, że nie wszyscy chodzą do knajpy, żeby gadać, ale w tym wypadku ciężko było pojedyncze słowo usłyszeć.
Łup, łup, łup... aż mi serce zaczynało w jakimś nienormalnym tempie bić.
Więc skoro nie było jak gadać, tańczyć też przy takiej muzie nie umiemy, to chociaż pogapiliśmy się na siebie i galę boksu w tv.
No z 40 minut wytrzymaliśmy... godzinę max.
Dłużej nie można było.
Faktycznie niedługo byliśmy z powrotem, zanim dziecko zdążyło głowę do poduszki przyłożyć.
I tak nam wyszła randka ;)
Staro się czuję.

PS. Niedługo mamy rocznicę ślubu, zobaczymy, jak to nam wyjdzie, hih ;)

29 komentarzy:

  1. To ja nie wiedziałam, ze w lidlu takie sceny! Dzieki za cynk o torebkach! Aż strach się bać co sie bedzie działo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w dzień towaru, tuż po otwarciu ponoć to całkiem normalne sceny ;)
      M kiedyś w sobotę rano pojechał, jakieś spodnie rzucili i też się cyrki działy.
      Jak opowiadał, to nie wierzyłam :)
      A tu mosz :)
      Ja liczę na to, że te droższe rzeczy nie idą znowu tak szybko więc..... ;)

      Usuń
    2. I jak?! Udało się? U mnie klapa :( ale doświadczenie ciekawe :)))))

      Usuń
  2. torebki ciut drozsze, wiec moze wytrzymaja do 10 minut po otwarciu, takze moze uda ci sie dopchac. Pieeeeeekna ta torebka, tez mi sie podoba i tez do butkow by pasowala, ale coz... teraz sa wazniejsze wydatki :)
    Randka czadowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja mam taką cichą nadzieję na tę torebkę. Boję się tylko, że akurat ten model będzie deficytowy :)

      Usuń
  3. Mysa a Ty nie byłas w tej co Ci kiedyś pisałam? No cholercia bysmy sie spotkały bo ja tam w sobote byłam z Małą i z P;)

    OdpowiedzUsuń
  4. byłam kiedyś, widziałam TO na własne oczy, w sensie nie twoją randkę, lecz sceny w lidlu:) Od tej pory mamie zlecam misję łowiecką:) dziś wyszła z kurtką dla Lenona! Bielizną! Polarem! i Czapką! i nie musiała się bić, chyba....;D
    randka, hmm...w iście młodzieżowym stylu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaaa, ale masz fajnie, że mama Ci te sprawy załatwia :) U nas powiem Ci, że te dziewczęce rzeczy zostały, pewnie było ich więcej. Natomiast obuwie i odzież chłopięca poszła w try miga. Ja już się oswoiłam z myślą, że w obuwniczych też znacznie więcej modeli jest dla dziewczynek.... chłopięce albo straszne kandahary albo "nie mamy już tego rozmiaru" ;)

      Usuń
  5. Ooooo, czyli jakby się chciało sensacyjny obejrzeć to do Lidla? Mamy ci taki sklep, ale takich scen nie widziałam. Może nigdy w nim nie byłam jak chodliwy towar rzucali? Ja zawsze po popołudniu jak już coś. A torby widziałam w gazetce i ja. Mało torbowa jestem, więc nie skorzystam, choć jak pójdę i w łapy wezmę to kto wie...też bym tę co Ty, ale chyba czarną. A tak najbardziej to zadowoliłaby mnie granatowa.

    Randka udana jak cholera... Współczesnej muzy do tańca też nie toleruję. I wcale już się nie łudzę, że jestem młoda (przynajmniej pod względem gustu muzycznego...) ;). Na randewiu to ja bym do jakiejś przytulnej knajpki ze spokojną muzyką w tle... Rocznic ślubu my nie obchodzimy - nie wiem bowiem która ważniejsza a mamy 2 ;).

    Aha - z tymi butami dla naszych chłopaków to prawda - cięęęężko kupić te ich rozmiary...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, jakie Cię hece omijają?! :)
      Ja nawet podejrzewam, że ludzie kupują te cuda na handel.... bo ładują do koszyka ile uniosą, nie sprawdzają nawet rozmiaru :-/
      Granatowa torba??? mnie się marzy granatowa kurtka :)
      Ja też wolę przytulnie i spokojnie na randce... no cóż.... może się kiedyś uda :)

      Usuń
  6. Ja też się napalałam na te butki z lidla. Pracuję od 7 i nie za bardzo mogłam wyjść z pracy i podjechać. Wysłałąm więc B bo był wolniejszy od rana. Kazałam mu być pod sklepem za 5 minut 8. Zadzwonił do mnie z parkingu i mówi "gdzie ty mnie wysłałaś! tu jest kolejka jak za PRLu i same kobity! ;) no ale twarda kazałam mu te buty kupić. No i nie kupił, nie dał rady dopchać się (pewnie nie chciała łokciami odpychać tych Pań ;) do rozmiaru. Szkoda, bo miałam te butki w zeszłym roku i są naprawdę super.
    Torebki widziałam ale wiem, że nie we wszystkich sklepach one występują, sprawdź wcześniej na stronie żebyś nie jechała na darmo.
    No randkę mieliście romantyczną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, to urządziłaś męża! nie jest zaprawiony w boju to i butów nie macie ;)
      Ale powiem Ci, że popołudniu byłam w innym lidlu (w innym mieście) i nawet oglądałam te buty (jedną sztukę facet oddał tuż przed) i nie wzięłam, mimo że rozmiar odpowiedni. Strasznie toporne mi się wydawały. Śliska podeszwa, do tego takie twarde jak skała.... odłożyłam. Kupiliśmy w sportowym inne, nawet przecenione stówkę były :)
      Ja mam nadzieję, że u nas te torebki będą, na plakatach widziałam, ale sprawdzę i tak :)
      dzięki za cynk:)

      Usuń
  7. No cóż,sceny w Lidlu to norma :-P dlatego podziwiam moją mamę która często startuje tam żeby coś kupić fajnego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, to ja też zaczynam podziwiać!
      Spotkałam koleżankę i się brechtałyśmy jak głupie :)

      Usuń
  8. ja takie dantejskie sceny widzę w czwartki w najbardziej popularnym lumpeksie w moim mieście ::)
    http://portia34.blogspot.com/2013/02/w-czwartki-poluje.html
    torebunia miodzio, ale ja też na "kredens" zbieram, więc pomarzyć mi zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas też są takie lumpy! Normalnie nieraz jak jadę rano, to sama się śmieję z tych scen tuż przed otwarciem.... tłumy takie że szok.
      Ja też nie wiem, czy na marzeniach się nie skończy u nas ;)

      Usuń
  9. też taką chcę! u nas niestety lidla brak :/
    u nas tak w biedronce się wszystko rozchodzi szybko :D to co lepsze to zawsze wybrane najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa wiem, wiem.... u mojego męża w mieście rodzinnym też jest tylko biedronka :)

      Usuń
  10. O Boziu! Wittchen w Lidlu? Ze skóry? Też pożądam.
    Oczy mi otworzyłaś! (teraz mi będzie w nie zimno! ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. ja byłam przed 8 w lidlu i wywalczyłam buty dla Alki i jaśka ;D ale jazda była bez trzymanki, mój Lukasz zamiast mi pomagać filmik kręcił i śmiał się jak głupi a ja walczyłam jak lwica buhaha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dokłądnie. To się na jutjuba nadaje :) Śmianie straszne!
      Dzielna dziewczyna.... dwie pary butów wywalczyła!

      Usuń
  12. W lidlu jest tak, że jak jest coś fajnego to trzeba być pod sklepem 7.50 najpóźniej a potem bieg do koszy:)) Ja przymierzam się na 7 października. Będą fajne rzeczy dla maluchów. Mam całą listę zakupów dla koleżanki no i dla mojej małej idę po body:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja życzę powodzenia :) u nas te niemowlęce ciuszki nie idą tak szybko, więc może akurat i Ty nie będziesz musiała się przepychać! Czego życzę bardzo!

      Usuń
  13. Masz oko na najładniejszą torebkę:) Też mi się podoba, ale szykują się u nas mega wydatki więc muszę sobie odpuścić

    OdpowiedzUsuń
  14. Bluzka - rozmiar dziecięcy - no nienawidzę Cię . Jak tak można ? Ale, że naprawdę dziecięcy ?
    No skandal !

    A randka - no musze przyznać, że jesteście niemal jak teleexpress ;-) Ale co tam - nie zawsze przecież tak będzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale luzik, te rozmiary jakieś porąbane, bo wzięłam 140 czy coś takiego i świetnie leży.... a przede wszystkim nie jest za krótka, czego się najbardziej obawiałam.

      Dzisiaj będę miała znowu randkę, zobaczymy jak nam wyjdzie tym razem :)

      Usuń
  15. Nie ma to jak randka z mężem, łup łup łup! :D hehe Ale bez obaw, następna napewno będzie bardziej udana :) Tzn udana nie wątpię, że była, ze względu na towarzystwo oczywiście :) ale jeszcze klimat itd i byłoby idealnie, prawda? :)

    A torebka niczego sobie... ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...