2 paź 2013

JAKOŚ NIE PO DRODZE....

... mi ostatnio z blogowaniem, przyznaję.
Mało piszem. Mało czytam.
Oglądam jeno te natchnienowe blogi.

Gutek chory. M chory, ja dziwna (jak zwykle;)

Poza tym jesień nadejszła.
Tak kurna trochę za wcześnie jak na moje oko.
Mam wrażenie, że ten wrzesień to był najbrzydszy i najzimniejszy od lat!
Może to się jeszcze odmieni, co?
Jak myślicie?
Pasuje mi zmienić anturaż przed domem. 
Na bardziej jesienny.
Tylko te surfinie wciąż mają się świetnie.
Ale już wymyśliłam, że je wywalę na taras, a wejście zrobię sobie na żółto pomarańczowo.
O dziwo, bo to nie są moje barwy, ale czuję niedosyt po lecie!
Machnęłam sobie wczoraj, gorączką spowita, dwa wianki właśnie w tych barwach na drzwi. 
Ale jeszcze nie wiszą, bo to przekracza moje obecne zdolności fizyczne ;)
Plan był taki, że skoczę dzisiaj rano na targ i kupię jakieś jesienne roślinki przed wejście, coby się cieszył domek, ale jednak pass.
Minus fefdziesiąt za oknem, zatkane zatoki i inne takie mnie zniechęciły ;)
Może do soboty mi przejdzie ;)

Pojechałam za to wczoraj dziecku buty kupić.
I się zakochałam.
Spoko, luzik, M może spać spokojnie.
W butach się zakochałam.
Nawet mierzyłam.
Oba (w sensie - jedną parę, oba buty)
Nóżka jak w masełko wchodziła.
Wszystko pięknie, ładnie, to były TE  wymarzone, jednak jak mi oczko na cenę zjechało, to wpadłam w dołecek.
Pińcet wołali.
I może bym i dała, bo ja potrafię w jednych butach chodzić kilka dobrych lat, ale jednak ten kredens mi się wciąż marzy do salonu..... i sobie specjalny słoiczek na ten cel stworzyłam i obiecałam, że nie będę z niego wyciągać....
No więc trza było miłość cmoknąć w zadek i kopnąć się po lasockiego ;) 
dwie stówki zatem w kieszeni.
ekhem, w słoiczku ;) 
Tyż pikne.... ale tamte to były właśnie TE.
Rozumiecie, prawda?

Grzybami mi pachnie....
Prawdziwki się suszą, a z maślaków i kozaków sosik dzisiaj będzie.
Mmmmniam.
M był wczoraj rano w lesie i przytachał trochę ;)

Byłam ostatnio na randce z mężem ;)
Jak se nie zapomnę, to opiszę :)

22 komentarze:

  1. Po drodze, nie po drodze, ale się napisało. I to jak zawsze po Myskowemu czyli jak truchtem po lasku. Jednak wolę jak Ci częściej po drodze.

    Rozumiem ten bucik. Pińćset jednak też bym nie dała. Nawet jak też w jednych to mogę wieeeele lat. Bo mogę. Za to mój M. nawet by się nie zawahał. Czy to dla mnie, czy siebie czy chłopaków. Taki ma gest. Oby tylko zawsze w słoiku co miał... ;). A ja w tym tygodniu też jeszcze na grzyby chciałam. Tymczasem miast ku lasu to ku szpitalu dzień w dzień. No, ale zanosi się na wielkie wyjście - jutro lub po - najpóźniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lasku truchtem to może nie... ale po norce na pewno :) w biegu :) jak zwykle :)
      Mamy bardzo podobną sytuację Asiu.... mój M też się nie waha i namawiał mnie na zakup, ale dla mnie to jednak za dużo. Cały czas przeliczam.... chyba niepotrzebnie, bo jednak buty długo mi służą.
      Ale wiem, że wiesz co czuję w takiej sytuacji. Skorpionia oszczędna natura?

      Jestem pod wrażeniem Ola.... dosłownie. Twardy i odważny z niego facet.... ja mojego Gutka nie byłabym w stanie odkleić.

      Usuń
  2. no tak buty to nawet potrafią później za takim niespełnionym człowiekiem chodzić;P
    grzybków zazdraszczam- podeslij mi troche, mailem chociaż
    randka powiadasz... opisuj koniecznie.
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grzybki zjedliśmy, ale mam sporo ususzonych, więc jak coś, to daj znać.... prześlę ;)

      Usuń
  3. Też uważam, że wrzesień w tym roku był wyjątkowo brzydki. Nic nie użyliśmy, ani jednego jesiennego, rodzinnego wyjazdu, nawet super fajnego spaceru nie było. Ale teraz się zapowiada ładnie, tylko rano jak wstaję koło 6 to już prawie ciemno i zimno okropnie.
    5 stówek za buciki to faktycznie dużo... nie na moją pensję.
    Ja jeszcze kwiatów nie wyrzuciłam ale dziś już to zrobię. Postawiłaś chryzantemy w doniczkach? Chyba kupię kilka w sobotę i też coś pokombinuję. Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak rano to jest już całkiem zimowo. Mój M wyjeżdża do pracy po 5.... ciemna, zimna noc!
      Chryzantem jeszcze nie posadziłam kochana, ale w sobotę wybieram się na ryneczek i na pewno kupię jakieś :) Dzbanki ostatnio od teściów przywiozłam sobie takie duże.... będą jako doniczki służyć ;)

      Usuń
  4. Niechciej blogowy minie! Spoko! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. No w sumie to dawno Cię w Zaciszu nie było, a herbatka stygnie.:)
    Myska, a Ty ten kredens chcesz jak spod igły, czy polujesz na stareńki z duszą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja tak w doskoku ostatnio czytam sobie.... najcześciej w telefonie, więc nie komentuję, bo nie mam cierpliwości do klikania :)
      Z kredensem jeszcze nie doszłam do konkretnych wniosków.
      Chyba postawimy na nowy, coś takiego:
      http://allegro.pl/stylowy-bialy-kredens-szafka-komoda-salon-kuchnia-i3590774460.html

      Usuń
  6. Mysko, Ty częściej z tej mysiej nory wychodź tu do nas :)... choć i ja mam ostatnio blogowe doły, widać każdego kiedyś dopada :)
    a buty za 500?? owszem, ale tylko wówczas, gdyby moja pensja była 10 razy wyższa niż cena tych butków...
    zadowalam się zatem, jak i Ty, Lasockim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, gdyby moja pensja była jakakolwiek, to nie wahałabym się wcale i nie tuptała po lasocki :)))

      Usuń
  7. rozumiemy, rozumiemy- mamy tak samo, tylko z... torebkami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ekhem.... nie wiem... torebka tyż pikna ;)
      w lidlu wittchen ma być cudny, pasowałby mi do bucików :)

      Usuń
    2. W lidlu? Musze się zaczaić! Dzięki za cynk :)

      Usuń
  8. No,piękna mnie jesień po 15 latach niebycia przywitała!!!Ale dam jej drugą szanse i mam nadzieje,że październik będzie przyzwoity,szczególnie piątego.
    A jeśli chodzi o buty to uwierz,ale poczułam Twój ból...często tak miewam,szczególnie ostatnio,gdyż jesiennej garderoby nie posiadam,bo "tam" było tylko lato i zima!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a weź....z tą jesienią.... też mam nadzieję, że październik będzie lepszy!
      A piątego co masz? I co się stało z Twoim blogiem?

      Usuń
  9. No jasne, że rozumiemy. A najbardziej to by Cię moja Mamuśka zrozumiała, bo ona to uzależniona od butów...
    Kuruj się, Myso, i nabieraj sił, bo to dopiero początek jesieni i będziesz ich jeszcze potrzebować:-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem szczególnie uzależniona od butów.... zazwyczaj chodzę kilka sezonów w jednej parze, a mam takie trekkingowe z alpinusa co to 15 lat mi służą wiernie i nic im się nie dzieje... ale też dałam za nie z 600zł ;)

      Usuń
  10. Najpierw pomyślałam, że podziwiam za silną wolę, a później mi się przypomniało, że mnie samej zwykłe podróbki uggów na przydomową zimę wystarczą. W ubiegłym roku mąż mi nawet chciał Gino Rossi zapodać (od 799 zł w górę), ale się opanowałam i w noc wyprzedaży całkiem zgrabną Ryłkę zanabyłam. I też mi się marzy komódka, i stolik pod tv, i stół, krzesła cztery przezroczyste i dwa stare do tapicerowania. I jeszcze coś, o czym zapomniałam, ale na pewno chciałam koniecznie. A w skarbonce tylko 120 zł....
    Maślaków nie lubię, ale sam zapach musi wprawiać w miłą atmosferę.
    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noc wyprzedaży? matko, to u nas nie ma takich cudów. Na wyprzedażach zostają wyłącznie brzydkie sztuki lub rozmiary jakieś gigantyczne. Szans na zgrabne i łądne 36 i 37 nie ma żadnych! ;)
      Mnie cały salon by się nowy przydał.... ale ten kredens to chodzi za mną bardzo :)

      Usuń
  11. TE buty...skąd ja to znam ;) chociaż pewnie powinnam się w tym miejscu skrzywić o tak: :/ a nie uśmiechać...no ale jak się kupi też fajne buty to można się troszku uśmiechać, co nie? Pomyśl sobie, że jak już będziesz miała kredens, to nic nie będzie stało na przeszkodzie Tobie i Twojej miłości ;D (no chyba że producent, który zakończy produkcję TEGO modelu, lub zmienna moda, lub...aaa! dobra koniec demonizmu!)

    a chciałam napisać tylko, że zdrówka życzę! no ale buty to też ważna kwestia szczególnie jak się ma kopytka rozmiaru 28,5 i grubą łydkę? (ten kawałek nogi między kostką na kolanem ;p).

    Tak więc ZDROWIA całej kochanej rodzinie życzę! ;*** i smacznego sosiku :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...