9 wrz 2013

O KIDNAPPINGU

Dziwnie, powiem wam.
Otóż miałam dzisiaj sen.
Ale on był poprzedzony zdarzeniem z wczoraj.
Otóż byliśmy z Gutkiem na lodach. Za nami w kolejce ustawiło się małżeństwo z córeczką. Taką maleńką.... matko, jaka kruszynka. Nie pamiętam, czy Gutek kiedykolwiek był taki mały. Dziewczynka, zwana przez rodziców Myszką (!) miała jakieś półtora roku. Najmniejsza w kolejce, a najbardziej niecierpliwa i krnąbrna. Na wszystko mówiła "nie" i była w tym przesłodka.
Myszko, stój grzecznie w kolejce
- nie!
Myszko, uważaj, tam auta jeżdżą
- nie!
Myszko, chodź do taty na ręce
- nie!
i w ten deseń. 
Zaznaczyć jednak muszę, że to nie był jakiś rozwydrzony dzieciak, który okłada rodziców pięściami, tylko mała istotka, która nagle odkryła sens słowa "nie".
Do tego miała pyscuś jak laleczka i gapiliśmy my się na nią wszyscy jak sroka w kubeł.
Ja to wzroku od niej nie mogłam oderwać.
Nawet pomyślałam sobie, że chętnie bym sobie taką przygarnęła, pamiętam.
No, ale zjedliśmy lody, pojechaliśmy do mojej babci (która znika w oczach, chlip, chlip), potem do domu, siedzieliśmy sobie jeszcze na schodach, łapiąc ostatnie letnie promienie, popijając piwko/soczek i głaszcząc murzyna (ja).... jakoś nie miałam po tych lodach już szans wracać nawet myślami do tej malutkiej.
Niemniej jednak moja podświadomość musiała się biednej małej dziewuszki uczepić, bo mi się ona śniła.
Śniło mi się, że byłam w centrum handlowym i patrzę stoi sobie Myszka.... żywego ducha dokoła, nikt nie woła, nikt nie szuka więc sobie ją wzięłam, a co?!
No i jakoś tak żyliśmy sobie w symbiozie, dni leciały, ja w ogóle odurzona miłością, z wypiekami na twarzy śledziłam każde wiadomości, żeby sprawdzić, czy nikt nie chce jej odzyskać, ale że spokój był, to luzik. I po kilku latach (ja wciąż ta sama, dziecko tak samo, ale wiecie.... czas nie gra roli w snach), więc po kilku latach dostaję pozew sądowy, że jakoby muszę zwrócić to dziecko jego biologicznym rodzicom i taki mnie żal ogarnął.... wszak chowałam jak swoje, że aż się obudziłam. 
I teraz mi dziwnie. 
Naprawdę ukradłam komuś dziecko?
I nikt nie szukał?
I M się nie zdziwił, jak przyszłam z dzieckiem do domu?
I w ogóle???
*
Tymczasem w realu sprawy mają się tak, że robiliśmy to ognisko z sąsiadami. Była też moja siostra ze swoją rodzinką, ale to jest jakby temat na osobny post... tylko wciąż się boję, że ktoś niepowołany to przeczyta i będzie chryja. Jednak zbiera mi się od dłuższego czasu i czuję, że w końcu mi się uleje.
Niemniej jednak sąsiedzi są wporzo. Nawet bardziej. Zakosiłam im dwie miski, będę musiała iść i oddać w najbliższym czasie, co zrobić ;) 
A co u Was?

25 komentarzy:

  1. Hahaha
    Nie ma to jak Myskowe poczucie humoru :)) uwielbiam :)
    Dziecko ukradła, nie mogę. Stało, to sobie wzięła :DD
    M się zapatrzył jak Ty, co się nie zdziwił ;)

    Ulej sobie ulej. Czasami trzeba ;)
    Buzia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no stało samo, takie małe, ładne, nieco już odchowane więc co się będę w zerwane noce pakować ;)
      echhh, z tym ulewaniem, to wiesz... ciężko tak na rodzinę czasami.
      Choć jak mnie znowu wkurzy, to zapewne napiszę

      Usuń
    2. No ciężko na rodzinę, ale czasem tak samo jakoś... Ja mam tak, że też bym sobie czasem ulała, ale jak się na drugi dzień poprawi to pysk już mi się śmieje i zapominam co było złe i mi cholernie wtedy przykro, że mi się... ulało. Ale to niezdrowe. tylko, że co zrobię, że tak mam.

      Dziewczynkę se ukradła i miski zakosiła... Myska Kochana? Wsio oki? ;-))))

      Usuń
  2. nie no Ty to nawet sny masz odlotowe!
    Dziewczynke se wzięła;) super;) moze to jakis proroczy sen...?
    jak się "wypiszesz" to na pewno Ci pomoze, moja terapia na zamkniętym działa jak zadna, nawet nie wiedzialam, ze tak mi ulży jak sobie popłacze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, muszę Ci powiedzieć, że jak zobaczyłam tą malutką, to od razu miałam przed oczami Twoją Stokrocię. Obie na mnie takie super wrażenie zrobiły, że coś! I pamiętam, że po naszym spotkaniu tez mi się śniła taka dziewuszka... tylko już nie pamiętam co. Miałam Ci napisać i chyba zapomniałam :)

      Usuń
  3. Kochana bo tobie to by się taka mała Myszka przydała :) Dlatego ci się to wszystko przyśniło;)
    U nas ok, imprezę mieliśmy w weekend. A dziś poniedziałek i pracować trzeba...
    Ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przydałaby się Myszka... albo Myszek ;)
      Niedługo znowu weekend! :)

      Usuń
  4. Kobietko to może czas się postarać jeszcze o taką Myszkę? :D
    a no i powiem tylko jeszcze, że czasem wygadać się trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby to takie proste wszystko było! :)

      Usuń
  5. no coz... zagon meza do roboty i zrobcie sobie taka Myszke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do roboty nie muszę wcale zaganiać.... póki co, ze względów zdrowotnych nie mogę zajść w ciąże.

      Usuń
    2. aaa no to zmienia postac rzeczy. Ale moze kiedys... kto wie :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. piekny... i bardzo rzeczywisty, cały dzień czułam jak to dzieciątko tuliłam :)

      Usuń
  7. No to nie śnij tylko działaj!Bo w sumie to nic normalniejszego jak Myszka u Myski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak będzie miała duża Myska mieć małą Myskę to się w drugiej kolejności o tym dowiemy, Kochane Panie.:)))
    A wiesz, że ja też ostatnio mam obawy, że ktoś niepowołany najdzie mojego bloga?;)
    A co u mnie? Trzeba zajrzeć, zapraszam!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W drugiej, a nawet w czwartej :)
      Najpierw M, potem Lila (obiecałam), potem dziadkowie, a potem Wy! :)))

      Usuń
  9. Moja Myszka może nie jest już mała, ale mówienie NIE na wszystko a opanowane do perfekcji. Do szaleństwa.. mojego i W. Jeśli zatem chcesz sobie ją ukraść, choć na parę godzin ( bo po sryliardowym NIE oddasz i jeszcze zapłacisz), to podam Ci adres ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha... to ja muszę się jeszcze zastanowić :)
      Żartuję, oglądałam filmik jak Twoja córa parla po francusku i normalnie się w niej zakochałam! :)

      Usuń
  10. Powtarzać się chyba nie mam co, bo już wszyscy wyżej to napisali- także ekhm ekhm do roboty :D może to faktycznie proroczy sen ;)

    A co do snów to ja tak mam, że jak cały dzień o czymś myślę to w nocy to nie odpuszcza i dalej to wałkuje. Ale ostatnio moje sny są bardzo infantylne, np ostatnio pół nocy mi się śniło, że do pracy poszłam z niepomalowanymi rzęsami :D ale to chyba był jakiś znak, bo wstałam po tej nocy za późno i w 10 minut musiałam się wyszykować - ale rzęsy umalowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ile ja już miałam w życiu takich proroczych snów! :)
      Jakby to tylko od tego zależało, to mielibyśmy już małe przedszkole! :)

      Nasza świadomość i podświadomość jednak pracują na pełnych obrotach!

      Usuń
  11. mysko, chcesz Lenona na trochę? ona ma właśnie TEN CZAS. Wszechogarniające NIE, NIE, NIE. od jakiegoś czasu stanowimy główną atrakcję sklepowych kolejek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawaj!
      Przeżyłam z Gutkiem, przeżyję i z Lenonem :)

      Usuń
    2. już wysyłam, no chyba, że to porwanie jakoś chcesz sama zmyślnie zaplanować:D wraz z Lenonem wkroczy w twe życie nowa nieznana dotąd jakość "luziowość"

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...