3 wrz 2013

FLORA cz II - czyli o płodzie rolnym

No więc na wstępie może oznajmię z wypiętą (acz wciąż skromną) piersią, że jestem z siebie dumna.
Jak na kompletną dupę wołową w dziedzinie ogrodnictwa, zebrałam tego roku całkiem spory plon.
Z pewną dozą nieufności (i niewielkim obłędem w oczach, wszak nie lubię czegoś nie umieć) podeszłam do zakładania warzywniaka.
Z wielką obawą i trzęsącą dłonią wysiewałam warzywka, pod czujnym okiem teścia i męża, którzy patrzyli na mnie niekiedy jak na wariatkę, bo takie pojęcie (blade) o tym miałam.

Wyjaśnijmy coś sobie - całe życie spędziłam w bloku. 
Ogródka niet.
Babci na wsi - niet. 
Co prawda babcie miały działki i pola, ale albo byłam w szkole albo moczyłam akuratnie tyłek w Brennicy i wczasowałam się u wujostwa (którzy też ogródka niet).
Jedyne moje doświadczenie stanowiło obrywanie porzeczek, bo to akurat nie chciało mnie nigdy minąć.



Całą zeszłą zimę studiowałam więc książki i internet, żeby nie wyjść na ogrodowego debila.
A i tak wyszłam.
Bo żeby się czegoś nauczyć to ja muszę zobaczyć na własne oczy i najlepiej jeszcze pomacać.
Zobaczyłam więc i pomacałam zarówno.
I wsiąkłam.

Nie wiem czy bardziej w ramach chwalenia, czy ku pamięci mojej przedstawiam listę tego, co u mnie rosło tudzież rośnie wciąż:
  • cebula, 
  • pomidory,
  • selery,
  • pory,
  • cukinia,
  • kapusta,
  • sałata,
  • kalarepa,
  • kalafior,
  • czosnek,
  • cebulka czosnkowa,
  • fasolka szparagowa,
  • groszek cukrowy,
  • pietruszka,
  • marchewka,
  • buraki,
  • ogórki
  • i zioła rozliczne 
Wszystko bez sztucznych nawozów, ziemia jeno jesienią z obornikiem przekopana została.
Czyli nieźle jak na pierwszy raz, tak?
Jedyne, co mi nie wyszło, to kalafior.
Cała reszta udała się wyśmienicie!

Pomidorów mamy aż nadto, choć kiedy je wysadzałam to wszyscy mówili, że się nie udadzą i że się pospieszyłam. 
Oczywiście, że się pospieszyłam, bo nie miałam pojęcia o tym, że przed Zimną Zośką się ich nie sadzi, niemniej jednak Zośka okazała się dla mej głupoty łaskawa i ominęła mój ogródek ;) 
Całym warzywnym plonem wciąż się dzielę z mamą i siostrą, bo dla nas jest tego wszystkiego za dużo. Zrobiłam przetwory, część zamroziłam, a resztę przejadamy na bieżąco.

Rozbestwiłam się do tego stopnia, że poszerzyłam mój warzywnik o kolejne dwa metry i kilka dni temu posadziłam truskawki. Do tego wymyśliłam sobie dookoła niski drewniany płotek, a kolega M wyspawuje mi właśnie teraz pergolę, która będzie stanowić wejście do warzywnika, a na przyszły rok zapewne obrośnie winogronem. Już się doczekać nie mogę! 

Mówią, że wszystko piękne bo ziemia wypoczęta.
Acz ja chcę wierzyć, że mam dar i to dlatego tak ;)
Więc bardzo proszę nie sprowadzać mnie na ziemię, bo sobie siedzę na mojej ogrodowej chmurce i mi tak dobrze, nawet jeśli racja nie leży po mojej stronie :)


Jestem kozak!
Ha!

30 komentarzy:

  1. dech mi zaparło, Mysko! nie ma bata, musisz mieć dar! moje pomidory na balkonie uschły podczas urlopu, a mi się nawet nie chce badyli zlikwidować- taką porażkę ogrodniczą muszę najpierw przeboleć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa no właśnie, gdybym ja wyjeżdżała na dłużej niż trzy dni, to też mogłoby być różnie. Co jak co, ale w te upały co były, to naprawdę wszystko schło masakrycznie! :) :)

      Usuń
  2. Pewnie, że kozak! Suuuper kozak!!! Musisz zrobić poradnik dla zielonych :)
    W tym roku tez był mój pierwszy raz, jeżeli chodzi o sadzenie. Niestety więcej niż u Ciebie mi nie wyrosło :( Pomidorki nie wyszły, papryka nie wyszła i bardzo oczekiwana (ze względu na włosy) czarna rzepa nie urosła ... cała reszta była pyszna :) Cukinia natomiast tak obrodziła, że już bokami mi wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jeszcze jestem trochę zielona, ale jako takie pojęcie zaczynam posiadać :)
      O! Czarna rzepa - muszę o niej w przyszłym roku pomyśleć!
      Z cukinią mam podobnie :)

      Usuń
  3. bo Ty Mysa zdolna i wszechstronna bestia jestes, ot co :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo kochana! Jesteś ogrodniczka na medal! Ja w tym roku poniosłam klęskę bo siałam warzywa w doniczki i niestety nie udało się nic za bardzo. Jedynie zioła rosna i pachną wspaniale.
    Apetyczne te pomidorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na targu większość rozsad kupiłam, a część dostałam od teścia. To najlepsza metoda. W zeszłym roku sama siałam nasiona i też poniosłam klęskę :)

      Usuń
  5. podziwiam, tak się tylko mówi, że samo rośnie, a ja wiem, że to kosztuje ogrom pracy - sadzenie, plewienie, cała ta pielęgnacja ale warto dla tego właśnie uczucia radości - udało się, urosło i wiesz, co jesz. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Dla mnie właśnie najważniejsza jest świadomość, że to zdrowe i nie nafaszerowane chemią i że dziecko może sobie podejść do krzaczka, urwać pomidorka i zjeść od razu.
      Faktycznie, trzeba trochę przy tym porobić, ale bardzo to lubię, jak się okazuje! :)))

      Usuń
  6. Dupa wołowa?
    O Boże, to ja przy swoich pożal sie Boże umiejętnościach nawet nie marzę o ogródku... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś Ty Natusiu, ja też się nigdy nie podejrzewałam o takie zdolności :)))

      Usuń
  7. szacunek Kochana i zazdroszczę jak cholera !!!! bo tak mi się marzy coś takiego bardzo!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to siup!
      Na przyszły rok kilka grządek będzie jak znalazł! :)

      Usuń
  8. Myska,tylko patrzeć jak w przyszłym roku kombajny Ci będą pod oknami jeżdzić!No z takim zapałem jak u Ciebie, werwą i pracą to nie byłoby dziwne!
    Mam nadzieje,że Ci pomysła nie zapodałam Haha!Bo kto Cię wie...może już pędzisz za miedzę do sąsiada pytać czy nie ma morgów na sprzedaż :)
    A tak na poważnie to gratuluje!Piękne plony i na pewno cieszą :) Ja też planuje,może nawet już na wiosnę zacznę we własnym ogródku sadzić :) Przyjdę wtedy po poradę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha.... w przyszłym roku to nie... ale za kilka lat to cholera wie, co mi odbije :)
      Zapraszam, choć nie wiem czy jestem wierzytelna. Może lepiej kogoś bardziej doświadczonego najpierw zapytaj :)

      Usuń
  9. wspaniale mieć tak swój własny ogród i swoje własne warzywa. zazdroszczę szczerze i ogromnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda... fajnie, nawet się nie spodziewałam, że aż tak:)

      Usuń
  10. No pełen szacun z mojej strony . Ja już 6 lat poza blokiem i takich zbiorów niet!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :)
      mówi się, że głupi ma szczęście :)

      Usuń
  11. Nie no, lepsza ode mnie jesteś, bez dwóch zdań ;). No, chyba że mówimy o dyniach bo tutaj trudno mnie pobić ;). Co do pomidorów - dobry na nie rok nastał. Jako i na ziemniaki - jak kartofle bowiem nie mają zarazy to i pomidory tyż - taka stara zasada ;). Na za rok czosnek muszę zasadzić, bo mój M. wpierdziela spore ilości a co swój to swój. Udał Ci się w miarę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja nie wiem jak z tymi pomidorami, bo moim sąsiadkom się nie udały, a one wprawione w ogrodowym boju bardzo. Może faktycznie ta ziemia... ;)
      Nie wiedziałam, że jest taka zależność ziemniaczano-pomidorowa :)
      My czosnku też jakieś mega ilości przejadamy, taki sobie się udał.... ładny, ale mógłby być ciutkę większy :)

      Usuń
  12. U nas pomidory prawie nigdy się nie udają. W tym roku wszystkie pięknie czarne, jeden w drugiego. Także jestem pod wrażeniem ogrodniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz.... u mojego teścia też czarne takie :)
      Dziękować, dziękować :)

      Usuń
  13. Witaj Mysia, ale mi tutaj u Ciebie długo nie było.... a tutaj takie niespodzianki! Ale zaszalałaś! A zapach pomidorów to aż tutaj do Danii doleciał :) hehe
    masz dar kobitko, jak nic! Zazdroszczę Tobie tych świeżych warzyw, gdybym koło ciebie mieszkała, pewnie chodziłabym na szaberek nocą :D hihihi, żartuje! Mi się też marzy taki piękny warzywniak, wszystko swoje i ekologiczne... jeszcze czas przede mną...

    Pozdrawiam cieplutko, i zapraszam na mojego odnowionego bloga ilove...iwish... tzn. teraz to fotolush!

    Cmoki z Danii,
    Żanet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jaaaaa, co za zmiana, muszę sobie w linkach zmienić :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...