Małe sprostowanie.
Nie byłam U wujka w szpitalu, tylko Z wujkiem w szpitalu.
Od rana do późnego popołudnia.
Wujek to brat mojej babci.
I nie, że ja tak się pieszczę z każdym jednym członkiem rodziny (w sumie to nic hańbiącego;), ale wujek mieszka dwie działki dalej więc widzimy się często, gęsto i zajadam jego śliwki, winogrono, dynię, wymieniam sadzonki etc.
Niestety w takiej dziurze jak my tutaj mieszkamy, specjalistów jak na lekarstwo, onkologów brak w ogóle.
Najbliższy oddział 50km.
A że wujek prowadzić nie może, i nie ma go kto zawieźć, bo syn alkoholik, jedna córka w gdyni czy innym gdańsku, a druga córka nie może doprosić się o urlop, to zgłosiłam się na ochotnika.
Więc służyłam jako szofer, tłumacz wyników badań, stacz w kolejce, siedzacz i czekacz w poczekalniach, paczacz na ludzkie cierpienie i słuchacz różnych opowieści, podczas gdy wujek się tomografował / rezonansował / punkcjonował etc.
To jeszcze nie koniec moich eskapad, niestety.
Niestety głównie dla wujka, bo oprócz tego nowotworu o którym już wiemy, w piątek objawił się jeszcze jeden.
Ogólnie to senkju.
Kochanowski trafił w dyszkę.
W pytkę - nawet rzec bym chciała.
No, a dzisiaj mi się śniło, że wybierałam się na swoją studniówkę... albo komers na studiach.
Doprawdy nie wiem skąd ja miałam tyle kiecek i mogłam przebierać i wybierać ;)
U Was też dzisiaj taka badziewna pogoda?
Ciemno jak w ... no, nie będę się może wyrażać.
I leje.






Ja o szpitalach już nic nie czytam i nie piszę. Nie mogę, bo mnie ostatnio zbyt smutno z tego powodu (może dlatego, że jutro 3 miesiące...). Te poczekalnie, osłuchiwanie się, wyniki. Boże broń. Ale chętnie bym do tego wróciła. Tylko nie wiem czy Ona sama by chciała.
OdpowiedzUsuńWujku Myski - trzymaj się!
Pani na ścianie działa. Tzn. u mnie zadziałała na szafce z segregatorami dłużników. A co, niech im ulży w pieniężnej niedoli.
Krokiety to też jest myśl.
Zimno i deszczowo. Może nawet bardziej deszczowo. Grzyby rosnąć tam, bo mnie do lasu ciągnie jak wilka!
nie dziwię się kochana, że już nie możesz tego wątku ścierpieć, sama nabieram obrzydzenia, a najgorsze jest to, że w przyszłym tygodniu ja jadę do mojej hemato...i strach mnie okiełznuje.
UsuńU mnie Pani też działa :)
Grzyby się pojawiają. M w sobotę wstał skoro świt i podreptał do lasku i mieliśmy pyszny sosik na obiad :)
No nie mogę, ale chwilami myślę sobie - Ona sama tak bardzo miała tego dość, tak ją to wszystko ugnębiło, że nawet jak ja dałabym wiele by nadal z nią jeździć i się poświęcać to Ona chyba już by nie chciała, choć żyć miała chęć - ale nie w takim stanie w jakim była. A poprawić się go nie dało, cholera, no.
UsuńMocno trzymam kciuki za wizytę. A raczej za jej pozytywny wynik. Zawsze się mówi komuś - Będzie dobrze, bo jak inaczej powiedzieć? Będzie do d...? Odwagi i jedź z pozytywem za pazucha a potem proszę o same dobre wieści.
:-*
OdpowiedzUsuń:*
UsuńAle czad z tą Panią :) U mnie też pogoda do dupy, leje od wczoraj, chłopaków energia rozpiera i wariują. Te szpitale a w szczególności onkologia to nic wesołego. Od czasu jak moja teściowa choruje bardziej przeżywam wszystkie takie historie.
OdpowiedzUsuńŚciskam cię mocno, szkoda, że nie mieszkasz po sąsiedzku wpadła bym na krokiecika po pracy. Buźka.
Moja teściowa jest już prawie 3 lata po onkologii i na razie jest dobrze. Trzymam kciuki za mamę Twojego męża. Widziałam więc jak człowiek wygląda po operacjach, naświetleniach i chemii, ale nie byłam nigdy przy diagnozie, a to jest chyba najtrudniejsze.... patrzeć na twarz człowieka, któremu wali się życie.
UsuńMasakra.
Krokieciki jeszcze są, jakby co. Nasmażyłam jak dla pułku :)
A ja myślałam, że ta Pani to Ty :) tylko taka trochę zakamuflowana.
OdpowiedzUsuńPogoda to chyba w całej Polsce dzisiaj dopisała, tylko spać i się z wyra nie ruszać, ewentualnie pod kroplówkę z kofeiną się podłączyć.
Dobrze, że Wujek może na Ciebie liczyć. Masz wielkiego plusa za to :*
eeeno, ja taka laska? daj spokój :)
UsuńDzisiaj własnie zawaliłam wyjazd do szpitala - Gutek się rozchorował :(
Bardzo mi przykro, że Twój wujek choruje... :( ale będzie dobrze:* dobrze, że ma Ciebie i że mu pomagasz :*
OdpowiedzUsuńpomagam, ale nie tak bardzo jak bym chciała.
UsuńMam straszne wyrzuty dzisiaj, bo miałam z nim jechać znowu na oddział, a tu Gutek budzi się ledwo żywy, z gorączką.
I musieli na gwałt szukać kogoś, kto ich zawiezie... Strasznie mi głupio teraz.
Badziewna pogoda jak nic...
OdpowiedzUsuńino nie leje, a siąpi :/
a tak w ogóle, to bywam, nawet jeśli nie piszę
ano siąpi.... nadal :-/
Usuńdziękuję eNNko:*
oj w szpitalach to mozna sie napatrzec. Przykro mi z powodu Twojego wujka, mam nadzieje, ze uda sie jakos mu pomoc. Choc troche... Ja co prawda w szpitalu bywa teraz 2 razy w tygodniu, ale na teoretycznie nieszkodliwym oddziale ginekologiczno-polozniczym, wiec udaje mi sie nie natknac na takie rzeczy.
OdpowiedzUsuńA zdjecia sa mega... :)
to prawda, zdjęcia czadowe :)
UsuńBywaj i się badajcie! Zdrówka kochana!
Ta Pani była u mnie na ścianie :-) Tak, zrobiłam to ;-)
OdpowiedzUsuńPozytywnego nastawienia dla wujka, jest jednym z najważniejszych kanałów leczenia.
Idę po kawę... Od 3 dni tylko bym spała...
zdolna bestia z Ciebie :)
Usuńwiemy, że psychiczne nastawienie jest bardzo ważne, ale ciężko z nim u wujka od ostatniej diagnozy.
to ja też idę po kawę :)
dobrze mieć taką Myskę obok:*
OdpowiedzUsuńmelduję, że na Gajkowym łóżeczku pani śmiga bez zarzutu:P
haha, aż się splułam :)
Usuń:*
U mnie w ostatnim czasie nawet słonecznie, a i zimno tak nie jest.
OdpowiedzUsuń