22 sie 2013

O PACHACH I STOPACH ;)

Dzień dobry Państwu.
Jesień się u mnie wczoraj zrobiła.
Aktualnie siedzę pod kocem.
Niby przestało padać i słońce przebija, ale zimno że hoho!
Jak się człowiek rozpieścił upałem to te 15 stopni to jakaś masakra.
No ale nie poddaję się nastrojowi (a przynajmniej staram się nie), choć widmo przedszkola za kilka dni zaczyna przyświecać.
Gutek twierdzi, że nie będzie już płakał, bo starszakom nie wypada.
Tiaa ;)

W roboczych mam kilka postów rozgrzebanych, na tematy różne, ale jakoś weny brak aby dokończyć.
To ja może Was dzisiaj tylko wyślę do rossmanna.
Bo nareszcie znalazłam tam dezodoranty bez aluminium! Skład superowy!
via

via






Ja sobie kupiłam ten czerwony, bo tamten jakieś wybrakowane opakowanie miał.
W każdym razie obie wersje są naturalne, mineralne z ałunem zamiast soli aluminium.
Oba występują również w wersji ze sprayem, a dodatkowo Crystal essence posiada ponoć różne zapachy. Ponoć, bo u mnie był tylko ten z granatem ;) W każdym razie i tak prawie nie czuć żadnego zapachu ;)
Nie ma w składzie parabenów i nie uczula.
Czy działa?
Na mnie tak.
Co prawda do bardzo potliwych nie należę, ale śmigam z nim równo i nic się nie dzieje. 
No i nie podrażnia mnie wcale. Bo nie wiem jak Wy, ale po niektórych dezodorantach to normalnie drapałam się pod pachami jak szympans. 
Cena to ok. 16zł, czyli nie jakaś zabójcza.

No ale dlaczego ja się czepiam? Bo zdecydowana większość tych najbardziej popularnych i reklamowanych dezodorantów ma skład wołający o pomstę do nieba. Przede wszystkim rozchodzi mi się o sole aluminium. Wyeliminowaliśmy z naszych nakryć kuchennych aluminiowe naczynia i sztućce, wyeliminujmy go również z kosmetyków. 
To taki mój apel. 
Co prawda nic jeszcze nie jest udowodnione, ale związki aluminium są podejrzewane o tendencje rakotwórcze (rak piersi!!) i alzheimera. 
Moim skromnym zdaniem to nawet logiczne, bo deo używa się blisko cycków, i zatykamy sobie jakimś badziewiem pory, które służą do usuwania toksyn.... więc te toksyny się kumulują i potem bum!
Co do Alzheimera.... to ja może się nie będę wypowiadać... bo pamięć już dzisiaj mam kiepską, na starość zapewne nie będę pamiętała jak się nazywam ;)
Taaaa.
Ale o czym to ja?
No. 
Więc dziewczyny kochane..... pamiętajcie!
Następna wizyta w rossmannie to nowy dezodorant.

A! I jeszcze to:

via
via
Ja to jednak jestem dupa wołowa, wiecie?
Jak już jakiś kosmetyk mi spasuje, to boję się spróbować cokolwiek innego. I tak przez kilka lat bujałam się z Shollem na spękane pięty. 
I tak mnie natchło ostatnio, gdy sięgałam po znajome opakowanie: dlaczego ja mam ciągle tego samego używać? przecież inne też mogą być fajne!"
I tym oto sposobem nabyła Delię. Nie dość, że sporo tańszy, pięknie pachnie, to do tego świetnie działa i ma dużo lepszy skład niż Sholl.
TUTAJ możecie sobie poczytać coś więcej o tych kosmetykach ;) 

O rajuśku, ale dziwnie wyszło.
Jakiś taki post z dupy do niczego nie podobny. 
No nic to. Zwalam to na karb pogody ;) 

Chwyciłam wczoraj za szydełko.....jak nic jesień idzie....

27 komentarzy:

  1. Jak mimozy kwitną to musi być jesień, a u mnie pełno tego:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jesień lubię nawet, ale ta zima.....brrr!

      Usuń
  2. O widzisz jaka ty mądra. Na 100 % bez aluminiaka teraz se kupię. Nieświadoma ja była dotąd. Na nogi raczej nic nie stosuję. Jak coś kupię to się przeterminuje i wywalam. Balsamy cieliste to samo... Leniwa jestem do tego jak cholera.

    Post wcale nie jest do dupy, jest pożyteczny jak dżdżownice Mysko ;-).

    I jak mnie znasz - najbardziej lubię zdania typu "drapałam się pod pachami jak szympans". Zawsze czekam na takie kwiatki i jak się jaki znajdzie to post nigdy nie jest do dupy! Mimowolnie mam bananowca na pysku ;-). Zresztą - do dupy wcale nie musi oznaczać coś "bleee" - bo np majtki są do dupy a bywają droższe niż przeciętna pensja i potrafią oko cieszyć, co ni?

    Jesień - lubię i nawet się na nią cieszę - oby była pogodna.

    No. To szydełkuj sobie. A takie np. szydełkowanie do... dupy? tzn majtek jakichś, wchodzi w grę? ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha AMishko, ile ja tych kremów też kupiłam bo mi się przeterminowały! Potem wprowadziłam zasadę, że kupuję nowe dopiero, kiedy zużyję stare. I o ile balsamu do ciała to tak jak mi się zachce użyję, o tyle na stopy muszę coś maznąć, bo mi pięty lubią pękać, a to boli niestety.
      Ty to potrafisz mnie zawsze rozbroić swoim pisaniem! :)))
      Szydełkowe majtki??? No proszę! Muszę pomyśleć jakby ty i kto wie?? M by się pewnie ucieszył ;)

      Usuń
    2. No wiesz, że ja lubię z humorem. mam go we krwi i czasem wypływa z żył ;-).

      Chcę się jednak pochwalić: wczoraj zerknęłam - pod Twoim wpływem - na antyperspirant, który wraz z innymi kosmetykami użytkowymi (szampon, mydło, żel pod prysznic i balsam) nabyłam za namową pani z Yves Rocher. patrzę na opakowanie a tu jak byk wielkimi literami, że BEZ ALUMINIUM i czegoś tam jeszcze. Nie używany jeszcze, bo kończę dotychczasowy z Oriflame (ma aluminium niestety!) ale jakby coś - informuję, że Yves też wyszło na przeciw a raczej anty rakowi! Więc jakby co - ja już go rekomenduję :).

      Szydełkowe majtki zaś na zimę jak znalazł ;).

      Usuń
  3. A mnie ta Delia do stóp w ogóle nie odpowiada. Muszę sobie jeszcze zerknąć, co jest w składzie Antidrala, bo stosuję raz na dwa tygodnie, co mnie w zupełności zadowala i nie chciałabym zmieniać teraz, kiedy będę żyła w pełnej świadomości.
    Dziwne... ulotki na żarciu czytam zawsze, ale nad resztą nie zawsze się zastanawiam. Ten Alzheimer mnie przekonał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci powiem Lucy, że dla mnie Delia to odkrycie roku niemal! :)
      Moczę nóżki, robię peeling, potem kremik i chyba nigdy nie miałam takich ładnych pięt! A po tych wakacjach, basanach, jeziorze i chodzeniu boso po ogródku były tragiczne :)
      Muszę jeszcze spróbować octu jabłkowego, ponoć działa cuda :)

      Antidral nie wiem jaki ma skład, nigdy nie używałam, bo tak jak napisałam powyżej nie pocę się jakoś szczególnie.

      U mnie czytanie etykiet to niejako hobby ;) zboczenie zawodowe ;)

      Usuń
  4. Co do stóp to wiesz co? Ja używam balsamu do rąk ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Figa... to mnie się też odwrotnie zdarza :)

      Usuń
  5. Szybko pobiegłam sprawdzić co mam napisane na dezodorancie, jakoś nigdy się tym nie interesowałam. Jest dobrze. Brak aluminium, parabenów, alkoholu - tak widnieje na opakowaniu, ale czy czegoś innego szkodliwego nie ma w składzie, to już nie potrafię rozszyfrować :p Jest to dezodorant w kulce firmy Sanex.
    Ze stopami mam ten sam problem i Sholl słabo na mnie działa, więc przy najbliższej okazji z pewnością skieruje się do Rossmanna :) Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nino, znam sanex! I wiem też na pewno, ze zależy który sobie wybierzesz.... składy mają różne! niektóre zawierają aluminium (ALUMINUM CHLOROHYDRATE), a niektóre ałun (POTASSIUM ALUM). Trzeba czytać etykiety...niestety :)
      Delię polecam, krem w połączeniu z peelingiem :)
      Buziaki :*

      Usuń
  6. O tym deo pisałam u Żanety, tutaj kupuję - podobnie jak Nina K - Sanex.
    Jeżeli chodzi o stopy od lat kupuję serię NIVELAZONE Farmony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie....zastanawiałam się tez nad tym nivelazione! czyli Polecasz??

      Usuń
  7. Skoro tak reklamowo się zrobiło to ze swojej strony wazeliny białej do pięt- rewelacja!
    MYSKA,ZAPRASZAM DO ZACISZA NA ZGADYWANKĘ-ZABAWĘ.:))) Jeżeli, któraś z dziewczyn również ma ochotę to zapraszam serdecznie.:))) Im nas więcej, tym fajniej.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wazelina biała? a nie ślizga się człowiek po tym za bardzo? bo ja mam tendencję do spadania ze schodów ;)

      Usuń
  8. Bardzo lubię nasze polskie kosmetyki. Staram się w ogóle nie kupować tych bardzo markowych, mam wrażenie, że mają dużo chemii w sobie.
    Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się dawać szansę naszym polskim markom i w zasadzie nie zawodzę się! Miałam kilka tych markowych i jakoś tak bez rewelacji :-/ Niektóre są faktycznie przeładowane chemią.
      Buziaki!

      Usuń
  9. Dobrze wiedzieć o tym kremie do stóp :-) bo ja wybieram,wybieram... i tak od miesiąca :-P
    pod pachy ponoć dobra jest ziaja,moja mama używa i chwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sobie sprawdzić tą ziaję, bo jakoś mi nie wpadła w ręce i nie wiem ;)

      Usuń
  10. buu... jak ja bym chciala zrobic sobie takie SPA dla stop... ale nie dosiegne!!! Chyba musze Meza zatrudnic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha... oczywiście, że mąż musi pomóc!
      ALe prawda, jakie to dziwne? Ja nie wierzyłam, że nie można się schylić... dopóki mi brzuchol nie urósł :)))
      Nota bene, M malował mi paznokcie-a jak się starał! :]

      Usuń
  11. Witam a ja mam pytanie z innej beczki że tak powiem, a mianowicie chodzi mi o pokrowce, które kiedyś kupowałaś na kanapę/sofę? Tzn. też bym chciała coś takiego nabyć ale bardzo zależy mi na opinii. Chodzi mi o to czy jakościowo są ok, czy w miarę ładnie się prezentują, czy nic się nie dzieje po praniu z nimi i w ogóle czy cena i całokształt jest wart zakupu. Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź tutaj lub na monrat1@o2.pl. Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc tak :)
      Pokrowce, które nabyłam okazały się przede wszystkim nieco za małe na mój fotel i łóżko. Tak więc nie ma efektu jak na zdjęciu :) Ale ja mam naprawdę masywne te meble! Jeśli masz podejrzenia, że mogą być "na styk", to nie wiem czy będziesz zadowolona. Jeśli myślisz, że pokrowce będą ciut za duże, to bardzo dobrze bo będą idealne! :)
      Ja moje przykrywam sporą ilością poduszek, bo inaczej materiał odstaje i mnie wnerwia... poza tym nie cały mebel jest zasłonięty - z tyłu niestety ale jakieś 15 cm brakuje! Nie przeszkadza mi to w przypadku kanapy, bo stoi przy ścianie, ale w przypadku fotelu już tak, bo lubię nim jeździć po pokoju, a teraz nie bardzo mogę.

      Jeśli zaś chodzi o materiał, to jest on bardzo elastyczny i świetnie się pierze. Ja mam tę jasną wersję więc musze prać co chwila! Nic się jednak z tym nie dzieje, więc pod tym względem jestem bardzo zadowolona. Dodatkowym plusem jest też to, że żadna plama się nie trzyma... to znaczy wszystko się świetnie spiera. A próbowałam już wino, czekoladę, błoto, żółtko z jajka, spaghetti i inne takie ;) Nie ma śladu po plamach!

      Sama nie wiem co doradzić. W użytkowaniu sprawdza się w 100% bo dzieciarni u mnie często mnóstwo i chlizdają po meblach jak leci.
      Warunki estetyczne jednak nie są w pełni spełnione, ale to może za kilka lat, jak mi ta szarańcza podrośnie, to kupię sobie nowe meble i już :)))

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź, hm chyba kupię, też planuję jasne i też mam małe dziecko, no cóż nabędę też duży worek proszku i będzie dobrze. Trochę się boję o ten rozmiar ale raz kozie ...
      Jeszcze raz wielkie dzięki za informacje. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    3. nooo, z tym rozmiarem to trochę przeginka, bo jakby tak 10cm po każdej stronie dodali, to akuratnie by było ;)
      Zapomniałam dodać, że ten materiał bardzo szybko schnie, także nie ma problemu, że kiśnie w domu przez kilka dni.

      Ja mam wrażenie, że oni na tym zdjęciu na stronie na sofę 2 osobową nałożyli pokrowiec 3os ;) Albo ja to źle zakładam czy coś ;)

      Usuń
  12. oj idzie jesień idzie, ja tez to czuję i teraz mieszkając w Kurniku czuje to bardziej i szybciej, tez pod kocem siedzę wieczorami gdzie w miescie byłoby to nie do pomyslenia!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Madziu, na wsi jakoś tak człowiek bardziej dostrzega zmieniającą się aurę... a jeszcze jak dorobi się ogródka, to już w ogóle!
      pozdrawiam... ponownie spod koca :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...