8 lip 2013

ŁOJ, TO JUŻ LIPIEC?

Budzę się dzisiaj rano i myślę sobie, co jest kurde? 
Tyłek mnie boli jak jasny pieron, od czego niby?
I staje mi przed oczyma wczorajszy obrazek.
Mkniemy przez miasto do mojej babci. Na rowerach mkniemy. Ja mknę po raz pierwszy od chyba 10 lat, ale podoba mi się to bardzo.... dzisiaj już trochę mniej. A myślałam, że siodełko bardziej wygodne!

Babcia mi gaśnie. Ja rozumiem, że w wieku 93 lat wszystkie kości bolą, i traci się siły.... naprawdę rozumiem. Ale babcia była dla mnie zawsze najlepszym przykładem hartu ducha. A od jakiś dwóch miesięcy obserwuję spadek owego. Martwi mnie to. 

Ale do rzeczy.
Wena mnie ciutkę opadła, a kiedy już chcę coś napisać, to robi się takie ping i nie mogę
Powiem Wam, bo pewnie nie wiecie...
otóż to jest tak, że 

  • siadam przy kompie i..... burka się, grzmi, więc lecę na strych odłączyć net, żeby nam nie strzeliło w antenkę, albo
  • siadam przy kompie i..... Gutek woła: mamo, pobawmy się lub mamo, mogę sobie zagrać w bulibę na MOIM komputerku? albo
  • siadam przy kompie i...... zanim coś spłodzę, przeczytam czyjś post i wystarczy mi jedno, jednusie zdanie i dostaję doła bądź dołeczka i sobie idę podziabać w ogródku, bo przy mojej obecnie rozchwianej psychice, nie mogę już więcej nic innego przeczytać i napisać, albo
  • siadam przy kompie i mam pustkę w głowie, albo
  • siadam przy kompie i Gutek dostaje gorączki, albo
  • siadam przy kompie i ja dostaję gorączki, albo
  • siadam przy kompie i M dostaje gorączki, albo
  • siadam przy kompie i szukam paneli do gościnnej sypialni i zapominam o blogu, albo
  • nie siadam przy kompie bo jestem u rodziców / siostry / babci, lub któreś z nich jest u mnie, albo nie siadam przy kompie, bo jestem na zakupach, gotuję obiad, plewię chwasty, sprzątam, prasuję, bawię się z dzieckiem i inne takie codzienności... albo nie siadam przy kompie, bo pojechaliśmy na weekend!
I tym oto sposobem dochodzę do meritum. Otóż był weekend, tak?
Poprzedni, dokładniej rzecz ujmując.
Ale co to były za dni!
Piękne, słoneczne, wyjątkowe - rodzinne spotkanie blogowe.
To, że się widziałyśmy już któryś raz nie jest tajemnicą i to, że się dogadałyśmy od razu również.... ale to, że nasze rodziny (chłopy) się dogadają, to się ciutkę obawiałam, przyznaję. Ale jak wiadomo - strach ma wielkie oczy. Było naprawdę super, choć poprzednią sobotę odchorowywaliśmy długo :)))))
Ale jak dokładnie wszystko wyglądało, to ja Wam opowiem innym razem. I to będzie cała prawda... a nie jakieś bujdy, które Wam dziewczyny opiszą :) 

Tymczasem, mknąc wczoraj rowerem dostrzegłam jarzębinę, jeszcze nie czerwoną, ale jarzębinę
Już!!!
W lipcu!!!
Czy to jest jasne? To jak nic oznacza, że idzie jesień!
&*^%&%$&$

PS
Czytam "Arabską żonę", właściwie już kończę i przechodzę z bicza do "Arabskiej córki"
Gorąco polecam przed wczasami u Arabów ;)

PS PS
Bo musiałam zablokować anonimowych chwilowo, więc przepraszam, ale spam mnie doprowadza do szału

28 komentarzy:

  1. Jaka jesień? Ja Cię bardzo proszę...
    Znam to "albo". Mam podobnie od dłuższego czasu. Letnia pora nie żyje w symbiozie z blogowaniem :/

    Ja czekam na ten opis, bom bardzo ciekawa tego spotkania. Jak ono Wam się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zimą człowiek jakoś bardziej jest skłonny siedzieć i pisać :)
      Opis będzie jak już Ty coś napiszesz :)

      Usuń
  2. ja w tym roku na jesien wyjatkowo sie ciesze, bo w raz z nia pojawi sie nasz Syneczek :) Ale lato niech jeszcze troche potrwa, bo zima taka dluga byla, to trzeba sie cieplem nacieszyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, no to wcale się nie dziwię, że jesieni wypatrujesz.... ja za to mam uczucie, jakby dopiero co zima się skończyła :)

      Usuń
  3. to moje pierwsze lato z blogiem, ale zauważam wyraźne podobieństwo!

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooooooo, będą fotki????? :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w lipcu też już zawsze myślę - o, znaczy, że zaraz jesień...

    Na relacje z "mitingu" czekam i ja :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie musimy się zobaczyć, koniecznie!!!!
      Może znowu Wa-wa???

      Usuń
  6. a z kim Pani Myska się spotkała jeśli można wiedzieć??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze Stokrotką, Lili i Julitką :)

      Usuń
  7. Toż dopiero lato się zaczęło. A sio mi z jesienią!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że jesteś. Oj mi też te dni zapierdzielają. Pod tym względem "nie lubię" lata, bo nigdy nie ma czasu na poleniuchowanie, ponudzenie się. Zawsze jest coś do roboty i to na wczoraj. Ale za to jak pięknie jest... coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie, cały czas człowiek ma młynek i non stop coś musi :)
      Ja jednak cieszę się pogodą i ciepłem :)

      Usuń
  9. Szalona :)
    ale chyba nie tylko Ty masz tak z blogiem, zapominaniem, i właśnie kiedy masz w myśli coś i chcesz wyrzucić co nie co na bloga to jest milion powodów dla któych rezygnujesz, znam to znam ;)
    wspaniale jest mieć babcię.
    ja dziś byłąm u siostry mojego dziadka... tylko Ona nam jezcze została z tamtego pokolenia... cieszą mnie takie spotkania bardzo bardzo. także bez wzlędu na to jakby dupsko mocno cię bolało jeździj jak najczęściej ;)
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzoe lubię spotkania z seniorami rodu... kurcze, oni mają tyle ciekawych rzeczy do opowiedzenia!

      Usuń
  10. Z tą weną to podobnie jak u mnie, tyle że mnie nie było dłużej ;)
    Hej hej mam niezłe zaległości.. Ale wiem jak to jest tak mknąć rowerkiem, sama ostatnio to uskuteczniam ;)

    Pozdrawiam ciepło :) oj a może już dość tego ciepła? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... nadrabiaj pisanie! :)

      Usuń
    2. nie naciskaj :P :P bo zamknę się w sobie na amen... :D

      Usuń
  11. Weź mi tu najulubieńszej pory roku nie obcinaj,co!Jaka jesień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś ty... ja sama jeszcze się latem nie nasyciłam, żeby je komukolwiek obcinać ;) to ta jarzębina taka franca ;)

      Usuń
  12. OMG Mysko jak dobrze ze Ty jednak czasem siadasz do kompa i piszesz nam tutaj :o)))
    Na cała prawdę o spotkaniu a nie tam jakieś bujdy opisane przez dziewczyny oczywiście czekamy.
    Ból tyłka rozumiem i podzielam - minionej soboty zrobiłam dwadzieścia (skromnych wiem ALE PO GÓRACH I PIERWSZY RAZ W SEZONIE!) kilometrów na rowerze ... nie wiem czy mój tyłek mi to kiedyś wybaczy - a te wszystkie pseudo wygodne siodełka w Du*! można sobie wsadzić ;o)

    Babcia.
    Jeszcze długo będzie tym przykładem a Ty bądź dobrej myśli i nie zmarnuj żadnej chwili na zmartwienia jakieś niepotrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha linko, kochana moja.
      Po górach? 20km? matko... to ja bym chyba ducha wyzionęła!!!
      Babcia ma 93 lata... mam nadzieję, że jeszcze trochę czasu razem spędzimy!

      Usuń
    2. taaa po gorach - moja pupa do tej pory jest na mnie obrazona ;o)

      Spedzicie. Spedzajcie! =o*

      Usuń
  13. Bo najgorzej to ,,odpalić", potem już jakoś idzie.
    Jak ja Wam zazdroszczę tych spotkań.:(
    Wielkopolsko ogłaszaj się!!!:)))

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...