12 lip 2013

O BĄBLACH

Ej, weźcie nie zwalajcie na mnie tej jesieni.
To nie ja.
To ta jarzębina.
Nic Wam na to nie poradzę, że korale już wiszą i mają gdzieś, że dopiero co śnieg stopniał.

Powiem Wam, że piszę ten post już chyba dwie godziny... bo kiedy zaczęłam i wyskrobałam 4 powyższe zdania, to nagle poczułam, że zaraz zasnę i że natychmiast muszę sobie zrobić kawę. 
Nie wiem o co cho, ale pisanie postów nierozerwalnie łączy się u mnie z celebracją kofeiny. Być może nie jestem w stanie już nic sensownego stworzyć nie obudziwszy swoich myśli wpierw?
(Jakby to, co teraz piszu miało jakiś sens;)
Więc poszłam sobie zrobić kawy, włączam ekspres, a tam w młynku puściutko, no to do szuflady łeb wsadzam, a tam puściutko, to biegusiem do schowka, tam znowu puściutko. Nic to, trza było zaprząc konie i sru do sklepu, a przy okazji po siakiś klej do styropianu dla małżonka ukochanego. Niech klei jak ma zapał, co nie?

Ale moment, bo straciłam wątek przez tą kawę.
A właściwie jej brak.
Otóż w dzisiejszym dniu, chciałam drogi pamiętniku i Wam, drodzy czytelnicy mego pamiętnika, opowiedzieć  o wielkiej niesprawiedliwości, jaka mnie się ima w związku z owadami.
Otóż bardzo mnie one lubią. Te owady. I kąsają co i rusz.
Ale to jeszcze małe miki, tak?
Najgorsze jest to, że jestem alergikiem i po każdym dziabnięciu przez coś (cokolwiek) pokazują się piękne, rumiane, napuchnięte odczyny alergiczne. Komar to pikuś. Pan pikuś. Ot, 3-5cm średnicy czerwony bąbel.
Ale jak mnie bąk (nie mylić z trzmielem) chapsnie, to masakra. Najbardziej upodobały sobie france me nogi w kierunku ud. Po ukąszeniu luzik. Troszku swędzi, da się żyć. Ale po godzinie zaczyna się. Wieeelka czerwona, napuchnięta plama (średnica ok 10-15cm!!!), która po dwóch, trzech dniach nieco maleje, ale przybiera barwę bardziej fioletową, dzięki czemu wyglądam, jakby mnie małżonek lagą po nogach okładał co wieczór w ramach gry wstępnej, tudzież innej przemocy. 
Senkju. 
Trza chodzić w długich spodniach. 

Nie mogę się skupić, wiecie?
Gutek studiuje od kilku dni Wielki Atlas Świata. Uczy się kontynentów, państw, flag etc.
A jak mu się nudzi Atlas Świata to otwiera książkę o naszym układzie słonecznym. W związku z czym wkuwałam przez ostatnie dni jaka temperatura panuje na poszczególnych planetach i na samym Słońcu, a także ich masę. 
Zasypuje mnie miliardem pytań, teraz też i ciężko mi skupić myśli na czymś innym.
Co się nauczę przy tym moim dziecku, to moje.

Żeby nie było, że on taki mądry i w ogóle ą, ę, to:
1. 
Składam pranie. Jestem przy majtkach, skarpetkach, bokserkach, na co Gutek:
G: mamo, a te brukselki należą do taty? - pokazując na bokserki
2. 
Ubieram się, przy czym łażę po pokoju w samym staniku, szukając bluzki
G: mamo, ale nie idziesz do babci w samym listonoszu?
3.
G: mamo, kiedy będę szkolniakiem i pójdę do szkoły się szkołować?

Jezuniu, ale się puściło z nieba, brrrr.

Dobra, lecę na Marsa, bo mnie dzieć truje. 
Howgh!



12 komentarzy:

  1. W listonoszu do babci nie idź, zwłaszcza jeśli babcia to twoja teściowa, bo cóż sobie ona pomyśłi biedna, ajestem pewna, że nie zrozumie;)
    Ale jak te komary Cie gryzą, przecież no co one z Ciebie mogą wyciągnać chudzinko:( one chyba jakieś na diecie muszą być

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha listonosz :D rośnie Ci Mysko mały geograf? powiem Ci, że mnie też takie rzeczy ciekawią! Weź młodemu puść google maps, niech poogląda fajne miejsca! :))
    A alergii nie zazdroszczę:(

    OdpowiedzUsuń
  3. może dobrze, że w samym listonoszu nie składałaś tych brukselek... ;)))
    dzięki za wpisik... chętnie poczytałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty w listonoszu, Mąż w brukselkach idą się szkołować :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Myska jak na Marsa na co Ty to nie wiesz ze my wszystkie jestesmy na Wenus!?
    ;o) :o*

    Przurocze sa te powiedzonka. Ubawilam sie jak na poscie u Stokrotki o slowniku jej pociechy pociesznej. Niesamowite. :o)))

    Wspolczuje Ci takie uczulenia. Ale czy te baki (nie myle z trzmielami) to tak czesto dopadaja? JAK TO MOZLWIE?! Ja w ogole zylam na swiecie z przekonaniem ze baki to w ogole nie gryza ... - a moze to daltego ze one sie na tobie skupiaja przede wszystkim? Zartuje kochana, wiesz prawda? I to wcale nie jest smieszne, to wiem ja z kolei. :o* :o)

    Kurcze listonosz mnie dzisiaj uwiera, chyba musze go wrzucic do szuflady "jak wszystkie inne sa brudne". ;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ile lat żyję - a ŻYJĘ ICH!- to bąk mnie dotąd nie ćwiknął ni razu a jest ich co nieco... One w ogóle ćwikają??? Komary, ślepaki, meszki, osy i pszczoły - o te jo. A... I kiedyś szerszeń. Ten ostatni - gad... choć owad.

    Moje chłopaczątka jakieś alergiczna na te owady ale zwalam na karb pomieszania genów (och, zawsze mi lżej, że mogę na to zwalić...).

    Ty zaś nie zwalaj na jarzębinę - to jest NORMALNE. U mnie lipiec to już tylko krok do jesieni. Na lato czekamy od ... hmm, no ok od listopada - czyli dłuuuugo. Czekamy świadomie i z utęsknieniem. Ale na jesień nikt nie czeka więc ona przychodzi szybko, niepostrzeżenie.

    No. Ale póki co jest lato. Sę się nim cieszę jak mogę. Świerszcze i żniwa za pasem.

    Też tęskno mi...

    PS. Jak na Marsa to na Bruno Marsa leć - bo ja to BYM!

    OdpowiedzUsuń
  7. haha... ja tez mowilam listonosz jak bylam mala :)))
    Widzisz, nie narzekaj, bo przy takim Gutku bedzie tak wyedukowana, ze klekajcie narody. Nikt Cie nie zagnie na niczym. O! :)
    A bąbli współczuje, serio.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojejej, kochana, ależ Ty masz przerąbane z tymi latającymi stworzeniami... :-/
    Ja też nie mam różowo, zresztą Ci mówiłam, ale że 1-15 cm!!! Toż to gigant! Trzymaj się tam dzielnie, co byś cała w tych bąblach nie była!
    Ściskam i miłego weekendu! :-)

    Ps. Pozdrów chłopaków!

    OdpowiedzUsuń
  9. Haotycznie dość... :P
    Dzis nie ogarniam notki jutro zrobię podejście drugie ;)
    Młody z tekstami wymiata :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pytania Gutka jak zwykle mnie rozbroiły!
    Wiem,że Cię nie pociesze ale mam podobnie...najpierw obrzęk a potem siniak :( tyle,że mnie jak na razie tylko komary podskubują.Dlategoteż jak co roku,tego lata uzywam perfum o aromacie citronelli!Smierdzi ode mnie na kilometr,co nie zawsze owadom przeszkadza...

    OdpowiedzUsuń

  11. Witam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
    W jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory), w drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków, trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę.
    Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja Jula też tak "bąbelkuje" :/ Też jak przemoc w rodzinie.Masakra z tymi gadami fruwającymi. Gutek daje czadu :)) Ten listonosz to Ci nie spada?? Tak na stałe? A z torbą?? :D:D buziaki. Myślę ciepło wciąż. :*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...